<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
    <channel>
        
        
        

        <lastBuildDate>
            
                
                
                Sat, 04 Jul 2026 15:33:42 +0200
            
        </lastBuildDate>
        


<title>
    
        Newsweek Polska
    
</title>

<description>
    
        Wiadomości newsweek.pl
    
</description>

<language></language>

<link>https://www.newsweek.pl/izrael</link>


    <image>
    
        <title>newsweek.pl</title>
    
    
        <url>https://www.newsweek.pl/resources/newsweek.png</url>
    
    
        <link>https://www.newsweek.pl</link>
    
    
        <width>-1</width>
    
    
        <height>-1</height>
    
    </image>


        
            
                <item>
                    <guid isPermaLink="false">urn:uuid:d3eca7f1-e1b3-4d22-ba05-ee233b382e40</guid>
                    
                    
                    <pubDate>Sat, 04 Jul 2026 15:33:42 +0200</pubDate>
                    <title>Broń Iranu przeciw USA i Zachodowi. Jest tania, prosta, masowa</title>
                    <description>— To demokratyzacja precyzyjnego rażenia — mówi &quot;Newsweekowi&quot; Ali Bagheri Dolatabadi, profesor Uniwersytetu Yasouj w Teheranie. Tanie, proste w budowie i przystosowane do masowej produkcji drony Shahed-136 są odpowiedzią Iranu na dużo kosztowniejszą broń Zachodu. I mogą sprawić, że produkcja cenionych systemów obrony powietrznej stanie się nieopłacalna.</description>
                    <link>https://www.newsweek.pl/swiat/bron-iranu-przeciw-usa-i-zachodowi-jest-tania-prosta-masowa/kel9kr1</link>

                    
                    
                        <media:content url="https://ocdn.eu/pulscms/MDA_/dd161e26bec61ab906ec48933784119e.jpg" expression="full" width="6000" height="4000" >
                            
                                <media:description type="plain">
                                    Drony Shahed. Tak Irańczycy wyprzedzili resztę świata
                                </media:description>
                            
                        </media:content>
                    
                    
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                    

                    
                        <content:encoded>
                            <![CDATA[
                                
                                    
                                        <p class="">— To demokratyzacja precyzyjnego rażenia — mówi "Newsweekowi" Ali Bagheri Dolatabadi, profesor Uniwersytetu Yasouj w Teheranie. Tanie, proste w budowie i przystosowane do masowej produkcji drony Shahed-136 są odpowiedzią Iranu na dużo kosztowniejszą broń Zachodu. I mogą sprawić, że produkcja cenionych systemów obrony powietrznej stanie się nieopłacalna.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Niezależnie od tego, czy mowa o wodach Zatoki Perskiej, czy o niebie Europy Wschodniej jest jedna broń zdolna przełamać zaawansowane systemy obrony i na nowo zdefiniować współczesną wojnę. Z zabójczą skutecznością. A to wszystko sprawka Iranu.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Amunicja krążąca Shahed-136 — często nazywana "dronem samobójczym" lub "kamikaze" — jest efektem trwających od dziesięcioleci wysiłków Republiki Islamskiej zmierzających do udoskonalania broni przeciwko wrogom dysponującym najnowocześniejszymi technologiami opartymi na bardziej złożonych i znacznie droższych rozwiązaniach.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Broń Iranu to presja na cywilów</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Szacowany koszt szystemu to zaledwie od 20 tys. do 50 tys. dol. za system, a w niektórych przypadkach cena spada nawet do 7 tys. Dron oraz jego warianty wywróciły do góry nogami tradycyjną doktrynę wojskową — Rosja zamiast wystrzeliwać drogie rakiety, używa w Ukrainie licencjonowanych kopii tych maszyn, a obecnie nawet Stany Zjednoczone gorączkowo pracują nad stworzeniem własnego, taniego odpowiednika.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Skuteczność Shaheda nie tkwi w jego zaawansowaniu technologicznym, wręcz przeciwnie — zauważa w rozmowie z "Newsweekiem" Akram Kharief, autor książki "In the Shadow of the Shahed". — Analitycy konsekwentnie opisują go jako broń wymiany kosztów — jego siła leży w liczbie, ponieważ drony są tanie i łatwe w masowej produkcji w porównaniu do systemów służących do ich zestrzeliwania. To sprawia, że są one idealne do wyczerpywania obrony powietrznej, gdzie każde przechwycenie oznacza utratę znacznie droższego pocisku obronnego.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Shahed dał takim państwom jak Rosja i Iran tani sposób na narzucanie przeciwnikom nieproporcjonalnie wysokich kosztów — dodaje Kharief. — Zmusza ich do marnowania drogich pocisków przechwytujących na tanie drony, a przy okazji wywiera stałą presję psychiczną na ludność cywilną.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Shahed — geneza powstania</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Choć <a href="https://www.newsweek.pl/swiat/trump-swoje-iran-swoje-nie-ma-zgody-nawet-w-podstawowej-kwestii/5ytwhgq" id="7645a3e0-3783-435b-93e8-1cbc298dde13">irańscy oficjele drwią z amerykańskich prób powielenia Shaheda,</a> historia tego systemu sięga kilku zagranicznych poprzedników z końcówki zimnej wojny. Gdy NATO szukało taniego rozwiązania, by zneutralizować radziecką obronę na wypadek konfliktu, odpowiedzią stał się projekt Drohne Anti-Radar (DAR), opracowany w latach 80. przez zachodnioniemiecką firmę Dornier przy wsparciu USA. Prototyp do złudzenia przypomina współczesnego Shaheda i od początku miał funkcjonować jako dron do ataków jednokierunkowych, zdolny krążyć nad terytorium wroga, wykrywać radary i niszczyć je.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">System nigdy nie wszedł do użytku. Trafił jednak do Israeli Aerospace Industries, gdzie na jego bazie stworzono podobny model Harpy, ktory do dziś używany jest w różnych wariantach. To, w jaki sposób technologia trafiła do Iranu, pozostaje niejasne. Jednak według Fabiana Hinza, eksperta ds. systemów uzbrojenia, pierwszym irańskim dronem przypominającym go z wyglądu był Shahed-131.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Tym dronem był Shahed-131 i wprowadzono w nim jedną zasadniczą zmianę — mówi Hinz "Newsweekowi". — Zamiast głowicy wykrywającej promieniowanie, zamontowano system nawigacji satelitarnej, czyli GPS, GLONASS, BeiDou, te wszystkie systemy, by urządzenie działało jak tani pocisk manewrujący. Wystarczy wpisać współrzędne celu i uderzyć tam, gdzie trzeba.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Jak zwraca uwagę Hinz, za rozwój projektu odpowiadała powiązana z Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej grupa Shahed Aviation Industries. Irańscy inżynierowie zdecydowali się następnie powiększyć cały system i zamontować mocniejszy silnik zwiększający zasięg — i tak właśnie powstał Shahed-136. Ali Bagheri Dolatabadi, profesor Uniwersytetu Yasouj w Teheranie, powiązał rozwój Shaheda z pozyskaniem przez Iran modeli Harpy, których Izrael używał do atakowania celów w Syrii.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Iran pracował nad izraelskimi egzemplarzami i je ulepszał — mówi Dolatabadi "Newsweekowi". — Pierwsza prezentacja tych dronów odbyła się w 2021 r.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Shahed-136 jest produkowany przez państwową firmę Iran Aircraft Manufacturing Industries Corporation (HESA), której pierwotną fabrykę — co dość ironiczne — wybudowała amerykańska firma Textron, jeszcze przed rewolucją islamską w 1979 r. Jeśli chodzi o irańskie innowacje, Hinz podkreśla, że sam proces wymaga niewielkich nakładów technologicznych i bazuje na gotowych komponentach dostępnych nawet dla państw objętych międzynarodowymi sankcjami. Broń nazwał "demokratyzacją precyzyjnego rażenia" i "pociskiem manewrującym dla ubogich" zdolnym uderzać w cele oddalone nawet o 2 tys. km.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Konieczne rozwiązanie dla Iranu</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Dlaczego to akurat Iranowi udało się opracować taki system, choć dużo większe i bogatsze kraje mogłyby zrobić to dużo wcześniej? Decyzja ta wynikała z konieczności i trudnych doświadczeń Irańczyków na polach bitew. W latach 80., gdy 2,5 tys. km dalej powstawał niemiecki DAR, Iran był pogrążony w wyniszczającej wojnie z Irakiem.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Jak tłumaczy Steven Feldstein, były urzędnik amerykańskiego Departamentu Stanu, a dziś analityk Carnegie Endowment for International Peace w programie Democracy, Conflict and Governance, w obliczu wojny i nowego, rewolucyjnego kursu Iran musiał stawić czoła dwóm nieprzyjemnym prawdom. Z powodu sankcji i odpływu wykwalifikowanych kadr nie było szans na utrzymanie istniejącej infrastruktury wojskowej wzorowanej na drogich amerykańskich systemach. Jednocześnie kraj toczył brutalną wojnę z Irakiem i musiał znaleźć rozwiązania pozwalające powstrzymać przeciwnika.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Te bodźce zmusiły Iran do rozwinięcia własnego programu dronów i rakiet balistycznych opartego na eksperymentach, opłacalnych alternatywach i stopniowych, adaptacyjnych modyfikacjach — zauważa Feldstein w rozmowie z "Newsweekiem". — Już w połowie lat 80. powstał pierwszy irański dron Mohadżer, a rok później zbudowano model Ababil. W kolejnych dekadach inwestycje w produkcję dronów zaczęły przynosić wymierne efekty.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Drony Shahed w służbie irańskich bojówek</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Trudno wskazać pierwszy przypadek bojowego użycia Shaheda-136, jednak już pod koniec drugiej dekady XX w. i na początku lat 20. XX w. drony tej serii miały być na wyposażeniu sprzymierzonego z Teheranem ruchu Ansar Allah (Huti). Prawdopodobnie użyto ich do śmiercionośnego ataku na tankowiec MT Mercer Street w lipcu 2021 r., a być może także podczas dwóch ataków na saudyjskie instalacje naftowe w 2019 r. — Iran zaprzeczał jednak udziałowi w tych wydarzeniach.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Dolatabadi szacuje, że dron użyty w Arabii Saudyjskiej to najpewniej model Shahed 131, wcześniejsza wersja Shaheda 136 różniąca się głównie rozmiarami. Drony Shahed trafiły także do innych wspieranych przez Iran bojówek atakujących amerykańskie wojska w Syrii do 2022 r. W tym samym roku broń ta zyskała światową rozpoznawalność poprzez użycie jej w Ukrainie przez Rosję, której wariant Gierań niekiedy przekraczał granice sąsiadujących państw NATO.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Jak zauważa Dolatabadi, to właśnie ten konflikt pomógł zyskać tym dronom rozgłos. Według niego Irańczycy przekazali Rosji ok. 2400 egzemplarzy Shahed-136 w 2022 r., jeszcze zanim Moskwa zaczęła produkować własną wersję przy współpracy z Teheranem. Od tego czasu Iran bezustannie rozwija nowe wersje Shaheda, testując je podczas 12-dniowej wojny z Izraelem w czerwcu ubiegłego roku oraz <a href="https://www.newsweek.pl/swiat/co-jest-w-porozumieniu-usa-z-iranem-to-memorandum-pozostawia-wiele-do-zyczenia/mjmn558" id="36ee8089-d6ea-4676-833d-4665260d40b1">w trakcie amerykańsko-izraelskiego konfliktu trwającego od lutego.</a> W obu przypadkach okazały się one skutecznym narzędziem.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Siłą Shaheda jest połączenie znacznej siły rażenia, względnej precyzji i bardzo korzystnego stosunku ceny do efektu — podsumowuje Feldstein.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Broń odporna na sankcje</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Prosta konstrukcja Shaheda-136 sprzyja państwom podatnym na amerykańskie sankcje. Waszyngton wielokrotnie próbował ograniczyć irańskie możliwości produkcji dronów, wprowadzając restrykcje wobec firm z Iranu i zagranicy, podejrzewanych o wspieranie programu Shahed.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Jednak zamiast zniechęcać, sankcje USA prawdopodobnie zmusiły Teheran do budowy własnej, zdecentralizowanej bazy produkcyjnej odpornej na presję zewnętrzną — uważa James Patton Rogers, dyrektor wykonawczy Brooks Tech Policy Institute na Uniwersytecie Cornell oraz współzałożyciel brytyjskiej grupy badawczej War Studies.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Zamiast polegać na skomplikowanych łańcuchach dostaw branży zbrojeniowej Iran zaprojektował Shaheda, korzystając z powszechnie dostępnych, komercyjnych komponentów podwójnego zastosowania i wytrzymałe sieci produkcyjne — mówi Rogers "Newsweekowi". — Dostęp do chińskiej elektroniki oraz innowacyjnych rozwiązań produkcyjnych również wzmocnił łańcuchy dostaw, pozwalając Iranowi na masową produkcję tych systemów mimo ciągłych sankcji.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Nawet bardziej zdecydowane kroki, takie jak amerykańsko-izraelska kampania powietrzna wymierzona w irański przemysł zbrojeniowy, nie wydają się poważnie ograniczać produkcji, która — według raportów amerykańskich — przyspieszyła po zawieszeniu broni w kwietniu. Shahed miał odegrać istotną rolę przy podejmowaniu przez USA decyzji o dążeniu do zawarcia rozejmu. Iran wystrzelił tysiące dronów w stronę Izraela, <a href="https://www.newsweek.pl/swiat/szwajcaria-bliskiego-wschodu-oman-jest-kluczowy-dla-wojny-w-iranie/gg6q4vf" id="974082e9-804a-4011-91e9-e71aa5bf0340">państw arabskich goszczących amerykańskie bazy</a> oraz statków przepływających przez kluczową dla światowego handlu ropą i gazem cieśninę Ormuz.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Rogers zwraca uwagę, że Shahed — jako broń tania, prosta w budowie i przystosowana do masowej produkcji — wpisuje się w nową strategię, która może sprawić, że stosowanie niegdyś cenionych systemów obrony powietrznej (takich jak Patriot, którego pocisk przechwytujący kosztuje około 4 mln dol.) stanie się nieopłacalne.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Drony na wzór Shaheda są coraz częściej używane w skoordynowanych, masowych atakach mających na celu przeciążenie obrony powietrznej samą liczbą celów — mówi Rogers. — Dlatego właśnie Shahed zyskał tak ogromne znaczenie. Pokazał, że nie zawsze potrzeba bardzo wyrafinowanej technologii, by osiągnąć strategiczny efekt. Czasami wystarczy ilość, jeśli połączy się ją z odpowiednią taktyką. Nic dziwnego, że inne kraje chcą kopiować lub licencjonować tę konstrukcję.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Jednak Dolatabadi uważa, że wraz z rozprzestrzenianiem się tej technologii pojawią się nowi konkurenci.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Wydaje się, że przewaga tych rozwiązań będzie trwała tak długo, jak długo broń defensywna nie będzie w stanie skutecznie ich neutralizować — podkreśla. — Obecnie obserwujemy niesamowity rozwój technologii wojskowych i broni elektronicznej, więc nie możemy oczekiwać, że drony te zachowają swoją skuteczność na zawsze.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class=""><strong><em>Tekst opublikowany w amerykańskim "Newsweeku". Tytuł, lead i śródtytuły od redakcji "Newsweek Polska".</em></strong></p>
                                    
                                
                            ]]>
                        </content:encoded>
                    

                    
                    
                        
                            <dc:creator>
                                
                                    
                                        Tom O’Connor
                                    
                                
                            </dc:creator>
                        
                    
                </item>
            
                <item>
                    <guid isPermaLink="false">urn:uuid:f7d15553-ba69-4bac-bed9-e670de560005</guid>
                    
                    
                    <pubDate>Sat, 20 Jun 2026 06:30:00 +0200</pubDate>
                    <title>Wynik wojny w Iranie zachwiał pozycją USA. Donald Trump ma problem</title>
                    <description>- Rządy na całym świecie już teraz podejmują działania na podstawie wspólnej diagnozy: Stany Zjednoczone nie są już partnerem godnym zaufania — uważa słynny politolog Ian Bremmer. To przełom. Wojna Donalda Trumpa z Iranem i jej rezultaty wstrząsnęły światowym porządkiem o wiele mocniej, niż się zdaje.</description>
                    <link>https://www.newsweek.pl/swiat/wynik-wojny-w-iranie-zachwial-pozycja-usa-donald-trump-ma-problem/7q5wzvp</link>

                    
                    
                        <media:content url="https://ocdn.eu/pulscms/MDA_/1a550f4a4714b1cd35af000898a187d9.jpg" expression="full" width="2407" height="1602" >
                            
                                <media:description type="plain">
                                    Prezydent USA Donald Trump
                                </media:description>
                            
                        </media:content>
                    
                    
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                                <media:content url="https://ocdn.eu/pulscms/MDA_/57ada9f30696caef83ecd8dedcb7b95d.jpg" expression="full" width="2550" height="1700" >
                                    
                                        <media:description type="plain">
                                            18 czerwca 2026 r. Prezydent Iranu Masud Pezeszkian podpisuje porozumienie z USA
                                        </media:description>
                                    
                                </media:content>
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                                <media:content url="https://ocdn.eu/pulscms/MDA_/3d18356bb20db95b4f37a98bf1994d26.jpg" expression="full" width="2000" height="1333" >
                                    
                                        <media:description type="plain">
                                            Billboard w Teheranie z fotomontażem przedstawiającym rannego prezydenta USA Donalda Trumpa, czerwiec 2026 r.
                                        </media:description>
                                    
                                </media:content>
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                    

                    
                        <content:encoded>
                            <![CDATA[
                                
                                    
                                        <p class="">- Rządy na całym świecie już teraz podejmują działania na podstawie wspólnej diagnozy: Stany Zjednoczone nie są już partnerem godnym zaufania — uważa słynny politolog Ian Bremmer. To przełom. Wojna Donalda Trumpa z Iranem i jej rezultaty wstrząsnęły światowym porządkiem o wiele mocniej, niż się zdaje.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Jeszcze niedawno prezydent USA przekonywał wszystkich, że nie będzie żadnego porozumienia z Iranem, a jedyną opcją jest bezwarunkowa kapitulacja Teheranu. Chełpił się też, że "praktycznie wszystkie cele wojny zostały osiągnięte". Kiedy 17 czerwca w końcu opublikowano tekst umowy Iran — USA, stało się jasne, że jego przechwałki mają tyle wspólnego z rzeczywistością, co deklaracje Kremla, że "operacja specjalna" przebiega zgodnie z planem.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Cele wojny nie zostały osiągnięte. Pod wieloma względami sytuacja jest jeszcze gorsza niż przed nią. Reżim w Teheranie wyszedł nienaruszony z konfrontacji z najpotężniejszą armią świata i uzyskał ogromną pewność siebie. Przede wszystkim jednak po wojnie w Iranie świat nigdy nie będzie ten sam, bo zmieniła się w nim rola Stanów Zjednoczonych. Na gorsze.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Szum Trumpa</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Kilka dni przed ogłoszeniem tekstu porozumienia Gregg Carlstrom, korespondent "The Economist" na Bliskim Wschodzie, zauważył na X: "Wiarygodność Stanów Zjednoczonych pogorszyła się do tego stopnia, że gdy prezydent ogłasza porozumienie dyplomatyczne, niemal powszechną reakcją jest: "poczekajmy na potwierdzenie ze strony Tasnim", czyli półoficjalnego medium irańskiej Gwardii Rewolucyjnej.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <figure class="image" align="center">                  <img src="https://ocdn.eu/pulscms/MDA_/57ada9f30696caef83ecd8dedcb7b95d.jpg" alt="18 czerwca 2026 r. Prezydent Iranu Masud Pezeszkian podpisuje porozumienie z USA">                  <figcaption>18 czerwca 2026 r. Prezydent Iranu Masud Pezeszkian podpisuje porozumienie z USA</figcaption>                </figure>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Od dawna wiadomo, że <a href="https://www.newsweek.pl/swiat/co-jest-w-porozumieniu-usa-z-iranem-to-memorandum-pozostawia-wiele-do-zyczenia/mjmn558" id="22f3cad7-537f-4012-b3b3-3008d8197ffc">Donald Trump</a> jest wręcz patologicznym kłamcą i nigdy nie należy traktować jego słów dosłownie. W czasie wojny z Iranem potrafił zawrzeć w krótkiej wypowiedzi kilka nawzajem wykluczających się rzeczy: że porozumienie zostanie zawarte, że nie zostanie zawarte i dlatego on zrzuci na Teheran deszcz ognia, a zaraz potem, że los tej wojny jest mu całkowicie obojętny. Ale to w pewnym sensie nie miało wielkiego znaczenia. Liczył się końcowy rezultat. Za Trumpem stała siła amerykańskiej armii. Nie wierzono w słowa prezydenta, ale wzbudzał ogromny strach. Po obaleniu prezydenta Wenezueli i pogróżkach dotyczących Grenlandii byliśmy niejako zahipnotyzowani przez Trumpa. Żyliśmy w jego świecie.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Jednak aby ta iluzja wszechmocy trwała, potrzebował on jakichś sukcesów, a te nie nadchodziły. Za to oznaki niepowodzenia — jak rezygnacja z podstawowego celu, jakim było obalenie irańskiego reżimu — były coraz bardziej oczywiste. I w ten sposób doszliśmy do punktu, w którym nikt poważny nie zwraca zbytniej uwagi na słowa Trumpa.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">"Jego wypowiedzi wydają się jedynie szumem. Jest to niebezpieczna sytuacja dla każdego przywódcy, a tym bardziej dla prezydenta Stanów Zjednoczonych, ponieważ oznacza utratę kontroli. Trump chce, by jego komunikaty wpływały na zachowanie innych, ale nic takiego się nie wydarza. Przez całą swoją karierę potrafił wybrnąć z trudnych sytuacji, upierając się przy własnej wersji rzeczywistości. Ta wojna ujawniła wyraźne ograniczenia tego podejścia" — opisywał Trumpa <a href="https://www.newsweek.pl/swiat/teoretyk-wojny-rosja-nie-wygrywa-ukraina-zaczyna-zyskiwac-przewage/5szscne" id="2f8e4200-e195-4a7c-ac95-433932601f35">jeden z najwybitniejszych teoretyków wojny na świecie Lawrence Freedman</a>.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Tump uwielbiał upokarzać innych. Teraz sam został na oczach świata upokorzony przez Teheran. Z niekłamaną satysfakcją mówił o tym kanclerz Niemiec Friedrich Merz, jeszcze do niedawna zabiegający o względy prezydenta USA.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Ale zmiana pozycji nie dotyczy tylko Trumpa. Tuż po rozpoczęciu wojny nawet jego przeciwnicy byli pod ogromnym wrażeniem tempa, z jakim <a href="https://www.newsweek.pl/swiat/krastew-o-nowym-porzadku-swiat-jutra-nie-bedzie-podobny-do-tego-co-znamy/d01cxqw" id="f8c22feb-bc5b-47a0-90a8-d434db5a3c4d">amerykańska armia</a> wraz z Izraelem niszczyła kolejne cele w Iranie. <a href="https://www.newsweek.pl/swiat/kiedy-zakonczy-sie-wojna-usa-z-iranem-raczej-wczesniej-niz-pozniej/4s22h50" id="90c25e23-ce21-47a4-814a-d37fed71a476">Charles Kupchan, pracujący w administracji Obamy, przekonywał, że ta wojna to oznaka, że amerykański hegemon powraca</a>. Jednak operacja "Epic Fury" zmieniła się w operację "Epic Fuck" (jak powszechnie nazywa się ją w Waszyngtonie). Podobnie jak w przypadku wojny w Ukrainie okazało się, że nie wystarczy dysponować wielką armią, by szybko rzucić na kolana pozornie znacznie słabszego przeciwnika. Okazało się, że potencjał USA jako siły zbrojnej jest ograniczony. Stanowi to ogromny cios dla globalnego zaufania do Ameryki jako gwaranta bezpieczeństwa.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">To ma natychmiastowe przełożenie na sytuację w całym regionie. "Wojna pokazała z całą pewnością ograniczony charakter amerykańskiej zdolności do ochrony — powiedział Ali Shihabi, saudyjski analityk blisko związany z dworem królewskim. — Przekonanie o niezwyciężoności amerykańskiego parasola bezpieczeństwa to już przeszłość. Konsekwencją tego jest konieczność wypracowania pewnego rodzaju porozumienia z Iranem".</p>
                                    
                                
                                    
                                        <figure class="image" align="center">                  <img src="https://ocdn.eu/pulscms/MDA_/3d18356bb20db95b4f37a98bf1994d26.jpg" alt="Billboard w Teheranie z fotomontażem przedstawiającym rannego prezydenta USA Donalda Trumpa, czerwiec 2026 r.">                  <figcaption>Billboard w Teheranie z fotomontażem przedstawiającym rannego prezydenta USA Donalda Trumpa, czerwiec 2026 r.</figcaption>                </figure>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">"Rządy na całym świecie już teraz podejmują działania na podstawie wspólnej diagnozy: Stany Zjednoczone nie są już partnerem godnym zaufania, a ograniczenie długoterminowej zależności od Waszyngtonu stało się strategicznym imperatywem" — pisze słynny politolog Ian Bremmer. Dziś nikt nawet nie zadaje sobie pytania, jaką rolę może odegrać Ameryka w negocjacjach z Moskwą, a żądania  Trumpa stawiane Ukrainie — jak choćby oddanie części terytoriów — przestały mieć znaczenie.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Fiona Hill, która podczas pierwszej kadencji administracji Trumpa zajmowała się Rosją i Europą w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego, podkreśla, że porażka w Iranie jest niejako kontynuacją podejścia Trumpa do <a href="https://www.newsweek.pl/swiat/rosja-juz-przegrala-wojne-rosyjskie-elity-ogarnela-fala-pesymizmu/yklx4gr" id="02584d45-f9f7-4f75-ab18-f1cac3146561">Ukrainy</a>: "W obu wojnach Trump podkopał wiarygodność USA. Nie zdołał spełnić obietnicy wynegocjowania porozumienia pokojowego na Ukrainie, jednocześnie osłabiając przy tym NATO. W Iranie nie osiągnął swoich głównych celów ani nie ochronił sojuszników z regionu Zatoki Perskiej przed irańskim odwetem. <a href="https://www.newsweek.pl/swiat/wojna-w-ukrainie-jak-i-wojna-swiatowa-te-rozwiazania-przejda-do-historii/5xlt8wv" id="2991309d-773d-4021-87ec-f83f87f49326">Impas w Ukrainie</a> dyskredytuje Rosję jako globalną potęgę militarną. Zaś impas w Zatoce Perskiej podważa autorytet Stanów Zjednoczonych".</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Gueriila wygrywa, jeśli nie przegra</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Teheran doznał ogromnych strat, w nalotach zniszczono kluczową infrastrukturę. Jego konwencjonalna marynarka wojenna została unicestwiona, a wielu wysokich rangą przywódców, w tym ajatollah Chamenei, poniosło śmierć. Gospodarka, która już przed 28 lutego znajdowała się w bardzo złym stanie, jest obecnie w jeszcze gorszej sytuacji. Jednak jak powiedział kiedyś Henry Kissinger: "Guerrilla [partyzantka — przyp. red.] wygrywa, jeśli nie przegra. Armia konwencjonalna przegrywa, jeśli nie wygra". Guerrillą jest w tym wypadku Iran.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Ogłoszenie porozumienia reżim uznał za swoje wielkie zwycięstwo. Przetrwał największy kryzys od dziesięcioleci i wyszedł z niego silniejszy. Tak samo uważa wielu zachodnich analityków i dyplomatów.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Kontrola nad <a href="https://www.newsweek.pl/swiat/ciesnina-ormuz-iran-przetrwal-tygodnie-atakow-przed-rezimem-prawdziwe-wyzwanie/vsmz4nx" id="a4c1ec3a-164d-482c-9928-777637817967">cieśniną Ormuz</a> jest wielkim powodem do dumy dla Teheranu. Agencja informacyjna Tasnim, ściśle powiązana z Gwardią Rewolucyjną, ogłaszała kilka dni temu: "Od tej pory żaden gracz nie będzie mógł określać porządku bezpieczeństwa w Azji Zachodniej bez uwzględnienia roli i potęgi Iranu".</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Zamknięcie cieśniny Ormuz pomogło wyrównać dysproporcję sił między Iranem a Stanami Zjednoczonymi. Amerykanie mieli dotąd całkowitą przewagę w wojnie ekonomicznej, ponieważ mogli wykorzystywać sankcje i kontrolę nad dolarem, dominującą światową walutą, by zablokować Iranowi dostęp do światowej gospodarki. A Iran nie mógł w żaden sposób na to odpowiedzieć. Teraz jednak znalazł sposób. Blokując Ormuz, sprawił, że zwykli Amerykanie odczuwali skutki tej wojny w codziennym życiu podczas wizyty na stacji benzynowej czy w supermarkecie. Podobnie zresztą jak wszyscy sojusznicy USA, którzy wywierali coraz większy nacisk na Trumpa, by zakończył tę wojnę. Zamknięcie cieśniny uderzyło w cały świat, ale to urządzało Teheran, ponieważ pokazywało, że trzeba się z nim liczyć. Z państwa pariasa zmieniał się w państwo, które dyktuje warunki.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Władze Iranu są przekonane, że tak jak branie zakładników zmieniło strategie współczesnego terroryzmu, tak przejęcie przez Teheran kluczowej międzynarodowej drogi wodnej, przez którą przed tym konfliktem przepływała jedna piąta światowych zasobów ropy i gazu, zmieniło oblicze współczesnej wojny. Od tej pory sytuacja w cieśninie Ormuz nie powróci do stanu z minionych dziesięcioleci — twierdzi Seyed Hossein Mousavian, były irański negocjator ds. programu jądrowego, obecnie pracownik naukowy na Uniwersytecie Princeton. — Cieśnina Ormuz pozostanie głównym elementem odstraszania w irańskiej strategii.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Od dziesięcioleci jednym z podstawowych zadań Marynarki Wojennej USA jest zagwarantowanie swobody żeglugi na morzach. Sukces Iranu w blokowaniu ruchu statków pokazał jednak, że Stany Zjednoczone nie są w stanie zapewnić, że morza pozostaną otwarte. Zamknięcie cieśniny Ormuz może zwiastować wykorzystanie wodnych szlaków handlowych jako broni, co spowodowałoby trwałe szkody dla światowego handlu. Bez otwartych mórz świat będzie zupełnie inny. I biedniejszy.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Ani wojna, ani pokój</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Trump znalazł się w narożniku, do którego sam się zapędził. W jego obozie nieustannie powtarzano: "Lepiej nie mieć żadnego porozumienia z Iranem niż złe porozumienie" — krytykując deal Obamy z 2015 r. Tymczasem Trump poszedł na wojnę tylko po to, żeby uzyskać warunki gorsze od Obamy.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class=""><a href="https://www.newsweek.pl/swiat/co-jest-w-porozumieniu-usa-z-iranem-to-memorandum-pozostawia-wiele-do-zyczenia/mjmn558" id="5f589cc7-c264-43e2-b49b-07f810e76c11">Czytając tekst porozumienia, można by uznać, że Irańczykom udało się osiągnąć nawet lepszy wynik, niż zakładali kilka tygodni wcześniej</a>. A Stany Zjednoczone poszły na jeszcze większe ustępstwa, niż się spodziewano.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Amerykanie zobowiązują się do szanowania reżimu i wykluczają jego zmianę. Obiecują też natychmiastowe przywrócenie mu części finansowania i natychmiastowego zezwolenia reżimowi irańskiemu na swobodny handel ropą. Zobowiązują się do opracowania planu reparacji w wysokości 300 mld dol. w celu zrekompensowania Iranowi wszystkich szkód. Co więcej, milcząco uznają, że Iran będzie kontrolował żeglugę w cieśninie (wraz z Omanem) w przyszłości, i nie wykluczyły możliwości pobierania opłat przez Iran i Oman po upływie 60 dni. Z kolei Iran potwierdza, że nie będzie pracować nad bronią jądrową. Jest to przez Waszyngton przedstawione jako ustępstwo ze strony Iranu, ale nie wiadomo, na czym miałoby ono polegać: Irańczycy deklarują od lat, że nie mają takiego zamiaru. I powtórzyli to raz jeszcze. Nie ma tu natomiast nic konkretnego na temat zgody Iranu na przekazanie czegokolwiek Stanom Zjednoczonym.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Ale i tak droga do tego bardzo niedoskonałego porozumienia jest usiana minami. I nie ma nic zaskakującego, że na dzień przed spotkaniem USA i Iranu w Genewie ogłoszono, że wiceprezydent J.D. Vance jednak nie poleci do Szwajcarii po tym, jak Izrael uderzył w Libanie. To zapewne tylko pierwsze odroczenie w serii  odroczeń.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Izrael nie jest stroną tego porozumienia i nie chce, żeby ono doszło do skutku. Izraelscy komentatorzy porównali je do masakr z 7 października 2023 r. "Traktat wersalski był mniej upokarzający" — napisał na X popularny gospodarz talk-show Chaim Levinson. Amit Segal, inny wpływowy dziennikarz, określił  MoU jako "całkowitą kapitulację". Twierdził, że Netanjahu oświadczył Trumpowi: "Nie wycofamy się ze strefy bezpieczeństwa w południowym Libanie — dopóki będzie tego wymagało bezpieczeństwo Izraela".</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Iran również nie będzie się spieszył do podpisywania czegokolwiek. "O ile blokada cieśniny Ormuz była fazą pierwszą strategii Iranu, historia wskazuje, że faza druga może polegać na ciągłym opóźnianiu. Irańczycy doprowadzili do perfekcji sztukę spierania się o każdy akapit, stawiając nowe przeszkody w inspekcjach lub na nowo interpretując znaczenie terminu "badania jądrowe". Niewielu jest w tym procesie bardziej biegłych, jak twierdzą byli amerykańscy negocjatorzy, niż Abbas Araghchi, irański minister spraw zagranicznych i weteran poprzednich rozmów" — podkreśla amerykański dziennikarz David E. Sanger, który od dziesięcioleci zajmuje się Bliskim Wschodem. Za to negocjatorzy Trumpa wyróżniają się raczej brakiem doświadczenia i cierpliwości, zaś ich boss zmienia zdanie co 3 sekundy.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Z amerykańskich danych wywiadowczych wynika, że "zamiary Iranu nie są zgodne z zobowiązaniami wynikającymi z porozumienia". Sposób, w jaki irańscy urzędnicy omawiali porozumienie między sobą, nie pokrywał się z tym, co mówili mediatorom. Poza tym Irańczycy ani trochę nie ufają Amerykanom i nie wierzą w żadne z ich zapewnień. - Zniesienie sankcji nie ma już dla nas znaczenia, ponieważ wiemy, że do tego nie dojdzie, a nawet gdyby tak się stało, nie potrwa to długo. Nie popełniamy już tych samych błędów co wcześniej — powiedział niedawno jeden z irańskich analityków.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Ani Stany Zjednoczone, ani Iran nie chcą kontynuować tej wojny — dla obu stron jest ona zbyt kosztowne. Ale to jeszcze nie oznacza, że zapanuje pokój. Trump niedawno w wymowny sposób zażartował, że zaprzestanie walk na Bliskim Wschodzie oznacza często "strzelanie w nieco bardziej umiarkowany sposób". I tak może stać się tym razem. Będzie to wejście w niejasną strefę między wojną i pokojem. Ponieważ <a href="https://www.newsweek.pl/swiat/teoretyk-wojny-rosja-nie-wygrywa-ukraina-zaczyna-zyskiwac-przewage/5szscne" id="6e16309b-886f-499d-ab8c-69a634ce3eca">nie wszystkie wojny mają wyraźny koniec</a>.</p>
                                    
                                
                            ]]>
                        </content:encoded>
                    

                    
                    
                        
                            <dc:creator>
                                
                                    
                                        Maciej Nowicki
                                    
                                
                            </dc:creator>
                        
                    
                </item>
            
                <item>
                    <guid isPermaLink="false">urn:uuid:29a08ea1-d1f3-5a58-a99f-dd742e40eec5</guid>
                    
                    
                    <pubDate>Fri, 19 Jun 2026 16:25:00 +0200</pubDate>
                    <title>Władysław Gomułka i Żydzi to nie tylko antysemityzm roku 1968</title>
                    <description>Nie chcemy, aby w naszym kraju powstała piąta kolumna — grzmiał 19 czerwca 1967 r. Władysław Gomułka. Tym samym porównał polskich Żydów do niemieckich sabotażystów z 1939 r. Sala przyjęła to porównanie oklaskami. Ale w kierownictwie partii słowa wzbudziły wówczas taki opór, że sam Gomułka je ocenzurował.</description>
                    <link>https://www.newsweek.pl/historia/wladyslaw-gomulka-i-zydzi-to-nie-tylko-antysemityzm-roku-1968/52rc0xr</link>

                    
                    
                        <media:content url="https://ocdn.eu/pulscms/MDA_/1797c2ff6d6fbee4e00b23303a943064.jpg" expression="full" width="10039" height="10160" >
                            
                                <media:description type="plain">
                                    Władysław Gomułka przemawia 19 czerwca 1967 r. w  Sali Kongresowej w Pałacu Kultury i Nauki podczas VI Kongresu Związków Zawodowych
                                </media:description>
                            
                        </media:content>
                    
                    
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                                <media:content url="http://ocdn.eu/images/pulscms/ODU7MDA_/b237a531-962e-4a79-8929-ddaf5be4323d.jpeg" expression="full" type="image/jpeg" width="4144" height="5418" >
                                    
                                        <media:description type="plain">
                                            Zofia (Liwa) Szoken i Władysław Gomułka z synem Ryszardem w 1934 r.
                                        </media:description>
                                    
                                </media:content>
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                                <media:content url="http://ocdn.eu/images/pulscms/NmU7MDA_/8c7bb37c-04b8-42b2-8498-ef16ad71de89.jpeg" expression="full" type="image/jpeg" width="4543" height="4617" >
                                    
                                        <media:description type="plain">
                                            Demonstracja poparcia dla Władysława Gomułki w 1968 r. (na transparencie napisano: Towarzyszu Wiesławie, Pafawag z Wami!)
                                        </media:description>
                                    
                                </media:content>
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                                <media:content url="http://ocdn.eu/images/pulscms/ODk7MDA_/c38769fa-6ef2-4763-876c-9eba9ff2dbf0.jpeg" expression="full" type="image/jpeg" width="4534" height="3159" >
                                    
                                        <media:description type="plain">
                                            Izraelscy żołnierze na placu przed Bazyliką Narodzenia Pańskiego w Betlejem w czasie wojny sześciodniowej w czerwcu 1967 r.
                                        </media:description>
                                    
                                </media:content>
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                    

                    
                        <content:encoded>
                            <![CDATA[
                                
                                    
                                        <p class="">Nie chcemy, aby w naszym kraju powstała piąta kolumna — grzmiał 19 czerwca 1967 r. Władysław Gomułka. Tym samym porównał polskich Żydów do niemieckich sabotażystów z 1939 r. Sala przyjęła to porównanie oklaskami. Ale w kierownictwie partii słowa wzbudziły wówczas taki opór, że sam Gomułka je ocenzurował.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Ale przywódca polskich komunistów już wiele lat wcześniej uznał, że Żydzi stwarzają problem. Nie dlatego, że był antysemitą. Wynikało to z jego głębokiej wiary w komunizm. Przypuszczał, że Polacy nie zaakceptują nowej władzy, uważając ją za żydokomunę. Stwierdził więc, że lepiej Żydów schować.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Gomułka na różnych etapach — jak komuniści określali zmiany polityczne — miotał się pomiędzy antysemityzmem i walką z antysemityzmem.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h3>Więzienny Talmud</h3>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Podobno antysemitą został jeszcze przed wojną, kiedy siedział w więzieniu. Tak uważał Marian Brandys, który w opowiadaniu "Twardy człowiek", wydanym w PRL w podziemiu, napisał: "Trafiłdo celi, w której kiblował sam kwiat komuny, partyjni intelektualiści, w większości Żydzi, przeważnie zbuntowani synkowie bogatych burżuazyjnych rodzin. Dali mu oni wtedy popalić! Wykorzystując jego młody wiek, słabe wyrobienie partyjne i braki w wykształceniu ogólnym, owi błyskotliwi towarzysze uczynili sobie z niego kozła ofiarnego dla swych intelektualnych zabaw. Traktowali go jak popychlę. Poniżali na każdym kroku. Miażdżyli talmudzką erudycją. (…) Wyniósł z tamtej celi dwa ciężkie urazy: przeciw Żydom i przeciw intelektualistom. W późniejszych okresach życia przemądrzali żydowscy towarzysze jeszcze nie raz stawali mu w poprzek drogi, pogłębiając kompleksy młodości".</p>
                                    
                                
                                    
                                        <figure class="image" align="center">                  <img src="http://ocdn.eu/images/pulscms/ODU7MDA_/b237a531-962e-4a79-8929-ddaf5be4323d.jpeg" alt="Zofia (Liwa) Szoken i Władysław Gomułka z synem Ryszardem w 1934 r.">                  <figcaption>Zofia (Liwa) Szoken i Władysław Gomułka z synem Ryszardem w 1934 r.</figcaption>                </figure>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">To jednak tylko literacka wyobraźnia albo zasłyszana gdzieś opowieść. Niewątpliwie jednak Gomułka od początku komunistycznej działalności stykał się z Polakami żydowskiego pochodzenia, często lepiej wykształconymi. Gomułka skończył tylko czteroletnią szkołę ludową i spędził dwa lata w trzyletniej Szkole Wydziałowej Męskiej. Jego późniejsza protegowana Julia Brystiger zrobiła doktorat na uniwersytecie we Lwowie. Jakub Berman, który pod wojnie nadzorował bezpiekę, skończył prawo w Warszawie.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Przed wojną Komunistyczna Partia Polski składała się w niemal 75 proc. z Polaków, w prawie 23 proc. z Żydów, reszta to byli Niemcy i Ukraińcy. Jednak według innych obliczeń w KPP w połowie lat trzydziestych było więcej Żydów niż Polaków. Tych pierwszych 54 proc., tych drugich 44 proc. A w aparacie technicznym partii nawet 75 proc. Żydów.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Przedwojenna propaganda podkreślała skład narodowościowy komunistów, korzystając z hasła "żydokomuna". Polacy nabrali przekonania, że komuniści są im obcy nie tylko ideowo, ale też narodowościowo.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Kiedy Gomułkę aresztowano przed wojną, w więziennej celi często grał w szachy z kolegą, który był właśnie Żydem i komunistą. Ten kiedyś dla żartu odsunął taboret, na którym zamierzał usiąść Gomułka. Późniejszy przywódca polskich komunistów runął z całym impetem na ziemię. Śmiali się wszyscy poza Gomułką, który nigdy nie grzeszył poczuciem humoru.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Ów współwięzień zgłosił się do niego w 1968 r., skarżąc się, że dotykają go represje z powodu żydowskiego pochodzenia. Podobno Gomułka pomógł mu, przy czym jednak zastrzegł, że głupiego żartu wciąż mu nie wybaczył.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h3>Żydzie, kacapie</h3>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">MiłośćGomułki "zapłonęła" podczas strajku w warszawskiej fabryce zapałek Płomyk na Pelcowiźnie. Zakochał się w starszej o trzy lata robotnicy Liwie Szoken.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Pochodziła z rodziny ortodoksyjnych Żydów, którzy żyli z handlu w małym sklepie ze skórą i przyborami szewskimi. Skończyła dwie klasy szkoły ludowej i pięć klas gimnazjum. Była drobna i niska — nie więcej niż sto pięćdziesiąt centymetrów wzrostu. A jednocześnie gotowa walczyć z całym światem — i rodzinną tradycją, i ówczesną polityką.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Z rodziną zerwała, gdy miała szesnaście lat. Zbuntowała się przeciwko konserwatyzmowi rodziców. Została komunistką. W 1923 r. aresztowano ją podczas pochodu pierwszomajowego. W jej obronie wybuchł strajk. Właśnie ten protest połączył Liwę i Władysława. Gomułkę wysłano do fabryki zapałek, aby doradzał komitetowi strajkowemu. Liwa używała coraz częściej imienia Zofia. Ale Władysław i tak mówił do niej Liwuś. W 1930 r. urodziłsię ich syn Ryszard, który po wojnie używał nazwiska Strzelecki.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Czy Gomułka mógł być antysemitą, skoro jego żona była Żydówką? A syn w połowie Żydem? — Wiedziałem oczywiście, że matka jest Żydówką — opowiadał mi Ryszard Strzelecki-Gomułka. — Ale kiedy byłem malcem, biegałem po podwórku i widząc pejsatego Żyda, krzyczałem razem z kolegami: "Żydzie, kacapie, z nosa ci kapie".</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h3>Żydokomuna</h3>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Żydowski problem pojawił się znowu po wojnie. Komunistom jeszcze mocniej doskwierała łatka żydokomuny. To przedwojenne skojarzenie statystycznie wydawało się prawidłowe — odsetek Żydów wśród garstki komunistów był stosunkowo wysoki, ale statystyka przeczyła też tezie o żydokomunie. Bo odsetek komunistów wśród wszystkich Żydów był niewielki. Gdyby teza o żydokomunie była prawdziwa, to z komunizmem dziś kojarzylibyśmy nie Kubę, ale Izrael.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Żydzi jednak rzucali się w oczy, bo wielu z nich objęło kierownicze stanowiska, szczególnie dużo trafiło do bezpieki.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Według współczesnych obliczeń spośród 450 osób z kierownictwa Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego połowa to Polacy, 37 procent Żydzi, a 10 procent oficerowie sowieccy. Tymczasem w całym społeczeństwie polskim po wojnie Żydów było tylko około jednego procenta.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Gomułka uznał, że to poważny problem. Na posiedzeniu Biura Politycznego atakował: "Przecież, towarzysze, tak dalej nie można. Przecież to jest aparat władzy i aparat represji. Ja nie mogę się zgodzić z tym, ażeby wszyscy aresztowani Polacy przechodzili akuratnie tylko przez ich ręce. Przecież my wytwarzamy w ten sposób antysemityzm. Przecież tam musimy dawać polskich towarzyszy, to akuratnie na tym odcinku jak najwięcej powinno być".</p>
                                    
                                
                                    
                                        <figure class="image" align="center">                  <img src="http://ocdn.eu/images/pulscms/NmU7MDA_/8c7bb37c-04b8-42b2-8498-ef16ad71de89.jpeg" alt="Demonstracja poparcia dla Władysława Gomułki w 1968 r. (na transparencie napisano: Towarzyszu Wiesławie, Pafawag z Wami!)">                  <figcaption>Demonstracja poparcia dla Władysława Gomułki w 1968 r. (na transparencie napisano: Towarzyszu Wiesławie, Pafawag z Wami!)</figcaption>                </figure>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Jego apele na niewiele się zdały. Wzywał kolejnych ubeków żydowskiego pochodzenia, między innymi Józefa Czaplickiego, jednego z dyrektorów Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, i nakłaniał, aby "zeszli ze stanowiska". Bez rezultatów.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Skoro Polacy utożsamiali towarzyszy z żydokomuną, to należało dla celów politycznych posunąć się do kłamstwa — pozmieniać im nazwiska. Żeby nie drażnić Polaków. Tym zajęła się żona Gomułki. Przezwano ją Janem Chrzcicielem.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Kierowała partyjnymi kadrami i po kolei wzywała działaczy żydowskiego pochodzenia, aby nakłonić ich do przyjęcia polskich nazwisk. Próbowała namówić na zmianę między innymi historyka Karola Grünberga. Powiedziała mu, że pojedzie do Bydgoszczy do pracy w wydziale propagandy już jako Zielonkiewicz. Grünberg odpowiedział: "Bardzo dobre nazwisko, ale chciałbym to skonsultować z moim ojcem, z tym że on nie żyje".</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Pozostał przy żydowskim nazwisku, ale trafił nie do terenowego aparatu partyjnego, gdzie drażniłby pochodzeniem, tylko do redakcyjnej pracy w ideologicznym piśmie "Nowe Drogi", w którym nie rzucał się w oczy.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h3>Trzecia klęska reakcji</h3>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Po 1948 r. Władysław Gomułka okazał się wrogiem całej partii. Zarzucono mu odchylenie prawicowo-nacjonalistyczne, a jego współpracownikom — gomułkowszczyznę.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">W komunistycznej propagandzie atakował go szczególnie zaciekle Roman Werfel, Polak żydowskiego pochodzenia. W książce "Trzy klęski reakcji" zrównał gomułkowszczyznę z podziemiem AK-NSZ-WiN oraz opozycją mikołajczykowską. Gomułkę i jego żonę aresztowano 2 sierpnia 1951 r. Na czele tajnej misji, którą wysłano po Gomułków, stał Józef Światło, Polak żydowskiego pochodzenia. Jego szefem w Departamencie X MBP — prowadzącym śledztwo w sprawie gomułkowszczyzny — był Anatol Fejgin, Polak żydowskiego pochodzenia. Ale oczywiście główny sprawca prześladowania Gomułki to jego wieloletni rywal Bolesław Bierut, Polak z dziada pradziada.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Zapytałem syna Gomułki, Ryszarda, o tamte wydarzenia.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Czy ojciec wspominał, jak to uwięzienie wyglądało?</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Opowiadał, że ten, który go tam pilnował, źle mówił po polsku. Ojciec powiedział mu, że je polski chleb, a polskiego się nie nauczył.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Miał rosyjski akcent?</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Nie. To prawdopodobnie był człowiek żydowskiego pochodzenia.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h3>Chamy i żydy</h3>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Wypuszczono go z tajnego aresztu — a właściwie już ze szpitala, bo uwięziony podupadł na zdrowiu — w grudniu 1954 r. Wówczas zaczęli go odwiedzać "chamy" i "żydy". Takimi określeniami piętnowali się wzajemnie konkurenci o względy Gomułki. Nazywano ich też łagodniej "natolińczykami" i "puławianami".</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">To dwie grupy w partii, które zdały sobie sprawę, że po śmierci Józefa Stalina, po zlikwidowaniu w ZSRR szefa bezpieki Ławrientija Berii w Polsce też wkrótce upadnie bierutyzm. Problem z otępiałym politycznie Bolesławem Bierutem tymczasem rozwiązał się w naturalny sposób — zmarł w marcu 1956 roku Moskwie.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Grupa puławska, czyli żydy, to działacze PZPR młodszego pokolenia, skłaniający się do głębszych reform systemu. Ale byli w tej grupie też starsi działacze, szczególnie obciążeni grzechami stalinizmu i często pochodzenia żydowskiego.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Natolińczycy byli bardziej zachowawczy, cieszyli się wsparciem działaczy terenowych wywodzących się z awansu społecznego, nieufnych wobec Żydów.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Gomułkę odwiedzała wówczas też Stanisława Sowińska, czyli Necha Zalcman, komunistka, którą również uwięziła ekipa Bieruta. Podczas jednego ze spotkań Sowińska powiedziała (a później opisała we wspomnieniach):</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Krążą pogłoski, że nie chcesz pertraktować z delegatami z kierownictwa.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Będę ich wyrzucał za drzwi, jak to zrobiłem tuż przed twoim przyjściem z Franciszkiem Mazurem — burzył się Gomułka. — Specjalnie go nasłali, bo wiedzą, że go szczególnie nienawidzę.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Przecież nie jest gorszy od innych — zdziwiła się Sowińska.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Ale Mazur to Żyd — ponoć odpowiedział Gomułka.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Sowińską zatkało.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Ukrainiec, a nie Żyd — powiedziała zaskoczona. Do dziś źródła historyczne nie wskazują, żeby Mazur był Żydem, pochodzenie ukraińskie zaś potwierdzają liczne.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Żaden Ukrainiec! — nakręcał się Gomułka. — To Żyd! Oszukali wszystkich, a mnie w pierwszym rzędzie. Kazali mu udawać Ukraińca. Chcieli mieć w Biurze Politycznym jeszcze jednego Żyda.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Do rozmowy włączyła się Zofia, żona Gomułki:</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Władek ma rację. Mazur to Żyd.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Zofia i Stanisława, dawniej Liwa i Necha, spierały się więc o kogoś, kto powinien być Żydem. Bo tak pasowało Gomułce do jego martyrologii i wizji stalinowskiej Polski.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <figure class="image" align="center">                  <img src="http://ocdn.eu/images/pulscms/ODk7MDA_/c38769fa-6ef2-4763-876c-9eba9ff2dbf0.jpeg" alt="Izraelscy żołnierze na placu przed Bazyliką Narodzenia Pańskiego w Betlejem w czasie wojny sześciodniowej w czerwcu 1967 r.">                  <figcaption>Izraelscy żołnierze na placu przed Bazyliką Narodzenia Pańskiego w Betlejem w czasie wojny sześciodniowej w czerwcu 1967 r.</figcaption>                </figure>
                                    
                                
                                    
                                        <h3>Łamanie praworządności</h3>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Fala rozliczeń w 1956 r. wyrzuciła na brzeg partyjny antysemityzm. Grunt był podatny. W rządzącym triumwiracie: Bierut, Berman, Minc dwaj ostatni to Polacy żydowskiego pochodzenia.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Trzej najwyżsi rangą ubecy, których skazano za tak zwane łamanie praworządności w latach stalinizmu — Romkowski, Różański i Fejgin, byli z pochodzenia Żydami. Na VI Warszawskiej Sprawozdawczo-Wyborczej Konferencji Wojewódzkiej PZPR 20 grudnia 1956 r., sześćdziesiąt dni od przełomu październikowego 1956 roku, czyli powrotu Gomułki do władzy, padło pytanie: "Czy należy robić tajemnicę z pochodzenia i czy nie należy powrócić do starych nazwisk?".</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Gomułka stwierdził, że pytanie jest nienormalne. Nie można oceniać narodowości członka partii: "Dziś sytuacja tak się układa, że pociąga się do odpowiedzialności sądowej również wielu towarzyszy pochodzenia żydowskiego. Ale też z tego nie wynika, że pociąga ich się do odpowiedzialności dlatego, że są pochodzenia żydowskiego. Pociąga się ich do odpowiedzialności dlatego, że spełniając określone funkcje, dopuścili się takich czy innych przestępstw lub błędów. Nie możemy patrzeć na to z punktu widzenia, że wyciąga się konsekwencje z tego tytułu, że ktoś jest żydowskiego pochodzenia. Równocześnie trzeba powiedzieć, że jeśli gdzieś na określonym stanowisku jest towarzysz żydowski i posiada pełne kwalifikacje do piastowania tego stanowiska, wywiązuje się należycie ze swoich obowiązków, to my przeciwstawiamy się wszelkim atakom na to i będziemy piętnowali wszelkie ataki przeciwko niemu podnoszone z tej jedynie przyczyny, że to jest towarzysz pochodzenia żydowskiego. Nie możemy pozwalać na rozpętywanie w partii jakichkolwiek tendencji szowinistycznych i nacjonalistycznych w stosunku do działających komunistów, bo w ten sposób zaprzeczamy podstawowym zasadom i założeniom ideologicznym naszej partii. Dziś kieruje się antagonizm przeciwko Żydowi, jutro będzie kierować się przeciwko Białorusinowi".</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h3>Piąta kolumna</h3>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Polski rok 1968 zaczął się już w roku 1967. To wówczas Gomułka porównał Żydów do hitlerowców.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">19 czerwca 1967 r. powinien właściwie przemawiać o tym, jak się w Polsce pracuje. Występował przecież na VI Kongresie Związków Zawodowych. Nieoczekiwanie wypalił o wojnie na Bliskim Wschodzie i o polskich Żydach.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Dwa tygodnie wcześniej, 5 czerwca, Egipt ostrzelał żydowskie osiedla w Strefie Gazy. Izrael uznał to za wypowiedzenie wojny. Siły wydawały się dramatycznie nierówne: po jednej stronie Izrael, po drugiej Egipt, Syria, Jordania, Irak. Ale w zaledwie sześć dni Żydzi pokonali Arabów.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Ministerstwo Spraw Wewnętrznych donosiło Gomułce, że wśród polskich Żydów wybuchła euforia. Meldowało o libacjach, które odbyły się z okazji zwycięstwa Izraela. W rzeczywistości cieszyli się nie tylko polscy Żydzi. Radość wynikała z antykomunistycznego nastawienia Polaków, nawet tych bez żydowskich korzeni. Żartowano, że nasi Żydzi pokonali ich Arabów. Wojna sześciodniowa stała się metaforycznym starciem Związku Radzieckiego ze Stanami Zjednoczonymi. Sprzęt wojskowy Arabom dostarczali Sowieci, a Izraelowi — Amerykanie.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Gomułka w swoje związkowe wystąpienie wplótł żydowskie wątki. Powiedział: "W związku z tym, że agresja Izraela na kraje arabskie spotkała się z aplauzem w syjonistycznych środowiskach Żydów — obywateli polskich, pragnę oświadczyć co następuje: nie czyniliśmy przeszkód obywatelom polskim narodowości żydowskiej w przeniesieniu się do Izraela, jeśli tego pragnęli. Stoimy na stanowisku, że każdy obywatel Polski powinien mieć tylko jedną ojczyznę — Polskę Ludową".</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Gomułka stwierdził też: "Nie chcemy, aby w naszym kraju powstała piąta kolumna". Porównał więc polskich Żydów do niemieckich cywilnych sabotażystów z początków II wojny światowej. A sala przyjęła to oklaskami.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Pierwszy zareagował na nie Edward Ochab. Już w kuluarach Sali Kongresowej zaatakował Gomułkę, że ten nie miał prawa formułować takich opinii bez konsultacji z Biurem Politycznym. Gomułka przekonywał, że pracował sam do późnej nocy, skończył o trzeciej nad ranem. Bez słowa sprzeciwu zgodził się na jedno: aby fragment o piątej kolumnie nie trafił do druku. Usunął go z maszynopisu przemówienia. Chociaż wcześniej Polacy usłyszeli je podczas transmisji w radiu i telewizji.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Ja przy tym byłem — opowiadał mi profesor Andrzej Werblan, działacz partyjny i historyk komunizmu. — Widziałem, jak to wykreślał, w szczególny sposób, mocno, prawie dziurę w papierze zrobił.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Gomułka polecił też swojemu sekretarzowi Waleremu Namiotkiewiczowi, aby ten dopilnował zablokowania publikacji fragmentu o piątej kolumnie. Dlatego następnego dnia "Trybuna Ludu" pominęła to zdanie. Nie znalazło się też w książkowym zbiorze przemówień z 1967 r.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Ale Gomułka nie zamierzał przekreślać sensu swojej wypowiedzi. 27 czerwca podczas posiedzenia Biura Politycznego stwierdził: "W związku z niebezpiecznymi zjawiskami w kraju uważałem za słuszne, aby wystąpić przeciw zalążkom piątej kolumny. Nad tym problemem nie można przejść do porządku dziennego. To sprawa naszego państwa, naszego bytu. W tej sprawie musi być jasność. W stosunku do ludzi, którzy mają dwie dusze, dwie ojczyzny, muszą być wyciągnięte wnioski".</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Antoni Słonimski skomentował to przewrotnie: "Rozumiem, że mam mieć jedną ojczyznę, ale dlaczego musi nią być Egipt?".</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h3>Ojciec cadyk, tata rabin</h3>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Wyjaśnienie rzekomego gomułkowskiego antysemityzmu może być najprostsze z możliwych: posługiwał się nim jako politycznym orężem.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Gomułka był bardzo zdenerwowany wojną na Bliskim Wschodzie — zapamiętał profesor Andrzej Werblan. — Był wręcz wściekły na Związek Radziecki, że wdał się w sojusz z Arabami. Uważał, że ci nie nadawali się do współpracy. Tymczasem Związek Radziecki dostarczył im broń i w rezultacie dostał po łapach. Gomułka był też przerażony klęską. Przypuszczał, że ta może zwiastować powolny upadek całego systemu. Bał się, że spowoduje krach polskiej zachodniej granicy. Dlatego był wzburzony, jak mu bezpieka donosiła, że różni towarzysze partyjni, dawni KPP-owcy lub ich rodziny, cieszą się z izraelskiego zwycięstwa. Bezpieka w tych donosach w znacznej części kłamała. Gomułka w rzeczywistości nie uważał tych KPP-owców za piątą kolumnę, ale podejrzewał, że osłabły ich więzy z Polską — mieli rodziny za granicą, mogli wyjechać, kiedy zechcą.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Kiedy w 1968 r. zaczęli demonstrować studenci, Gomułka prawdopodobnie postanowił ich skłócić z Polakami, pokazując młodych ludzi jako broń rozczarowanych żydowskich komunistów odpowiedzialnych za stalinizm.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Tymczasem jednak antysemityzm wymknął się spod kontroli. Ulica naznaczała również członków partii, którzy wśród przodków nie mieli żadnych Żydów. Premierowi Józefowi Cyrankiewiczowi przypisano ojca cadyka, a wicemarszałkowi Sejmu Zenonowi Kliszce tatę rabina.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Stefan Staszewski — działacz komunistyczny skonfliktowany z Gomułką — uważał, że przywódcy partii w 1968 r. wcale nie chodziło o Żydów, którzy już nie odgrywali żadnej roli w polityce, bo zostali wcześniej odsunięci od władzy. Opowiadał Teresie Torańskiej: "Należało znaleźć jakieś wytłumaczenie dla pogarszającej się sytuacji gospodarczej. Ludzie upatrywali przyczynę w Związku Radzieckim, cóż więc było wygodniejszego, niż podsunąć im Żydów, istniała zresztą w tym względzie bogata tradycja. Jak coś źle — Żydzi winni. Antysemityzm zawsze służył jako zasłona dla brudnych celów, odwracająca uwagę elementów nieuświadomionych, niezorientowanych od istotnych i prawdziwych przyczyn trudności".</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Nie miałbym odwagi powiedzieć, że Gomułka był antysemitą — powiedział mi Józef Tejchma, członek Biura Politycznego, w którym Gomułka widział swojego następcę. — Irytowały go postawy wielu Żydów, którzy odegrali dużą rolę w powstaniu nowego ustroju, a przyszli ze wschodu. Złościło go to nie na tle narodowym, ale politycznym. Długo nie używałem takiego przykładu, ale pamiętam, że jak były okresy tych wielkich zgromadzeń i kiedy na nich wołali: "Icek, precz do Izraela", to Gomułka zorientował się, że coś zaczyna iść w złym kierunku, nie tyle właśnie politycznym, ile rasowym. Wezwał wtedy pierwszego sekretarza Warszawy Józefa Kempę i powiedział mu, że jak taka ma być nasza partia, z takimi hasłami, to ja mam w dupie taką partię.</p>
                                    
                                
                            ]]>
                        </content:encoded>
                    

                    
                    
                        
                            <dc:creator>
                                
                                    
                                        Piotr Lipiński
                                    
                                
                            </dc:creator>
                        
                    
                </item>
            
                <item>
                    <guid isPermaLink="false">urn:uuid:5e13cdf4-806a-4e0d-967d-988704e56307</guid>
                    
                    
                    <pubDate>Thu, 18 Jun 2026 19:21:39 +0200</pubDate>
                    <title>Co jest w porozumieniu USA z Iranem? To memorandum pozostawia wiele do życzenia</title>
                    <description>Zniesienie blokady Iranu, wycofanie wojsk USA, całkowite wycofanie sankcji… a do tego jeszcze zapisane w szóstym punkcie memorandum stworzenie funduszu odbudowy wartego 300 mld dol. Choć nie wiadomo, czy dojdzie to do skutku, krytycy Donalda Trumpa i tak będą mieli używanie. Nie bez przyczyny, bo treść tego dokumentu pozostawia wiele do życzenia.</description>
                    <link>https://www.newsweek.pl/swiat/co-jest-w-porozumieniu-usa-z-iranem-to-memorandum-pozostawia-wiele-do-zyczenia/mjmn558</link>

                    
                    
                        <media:content url="https://ocdn.eu/pulscms/MDA_/ded4a134fa7648354237b8bd2adde4f4.jpg" expression="full" width="6500" height="4335" >
                            
                                <media:description type="plain">
                                    Prezydent USA Donald Trump
                                </media:description>
                            
                        </media:content>
                    
                    
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                    

                    
                        <content:encoded>
                            <![CDATA[
                                
                                    
                                        <p class="">Zniesienie blokady Iranu, wycofanie wojsk USA, całkowite wycofanie sankcji… a do tego jeszcze zapisane w szóstym punkcie memorandum stworzenie funduszu odbudowy wartego 300 mld dol. Choć nie wiadomo, czy dojdzie to do skutku, krytycy Donalda Trumpa i tak będą mieli używanie. Nie bez przyczyny, bo treść tego dokumentu pozostawia wiele do życzenia.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Umowa jest na stole! A raczej — jej wstępna wersja. "Memorandum o Porozumieniu" pomiędzy USA a Iranem kończy obecne działania zbrojne i otwiera drogę do dalszych, pogłębionych negocjacji w sprawie irańskiego programu nuklearnego.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">"Ci głupcy, którzy uważają, że nie byłem wystarczająco twardy wobec Iranu, kiedy Giełda właśnie osiągnęła HISTORYCZNY SZCZYT, a ceny ropy "pikują" w dół, są albo zazdrośni, albo źli, albo po prostu głupi" — napisał prezydent Donald Trump na Truth Social.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Możecie nas uznać za złych i głupich ludzi. Bo to 14-punktowe memorandum pozostawia wiele do życzenia, chociaż rynki oddychają z ulgą, wierząc, że wojna (oby) właśnie się kończy. A reżim irański triumfuje, ogłaszając swoje domniemane zwycięstwo.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">W najnowszym wydaniu rubryki "Dissected" w "Newsweeku" rozkładamy memorandum na czynniki pierwsze i pokazujemy, co naprawdę kryje się między wierszami.</p>
                                    
                                
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Rozejm na wszystkich frontach (i w Libanie)</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class=""><strong>1.</strong> <em>Stany Zjednoczone Ameryki oraz Islamska Republika Iranu wraz ze swoimi sojusznikami w obecnym konflikcie, podpisując to Memorandum o Porozumieniu (MOU), ogłaszają natychmiastowe i trwałe zakończenie działań wojennych na wszystkich frontach, w tym w Libanie, i zobowiązują się od tego momentu nie wszczynać żadnych wojen ani operacji wojskowych przeciwko sobie, powstrzymać się od grożenia lub użycia siły oraz zapewnić integralność terytorialną i suwerenność Libanu. Ostateczna umowa ma potwierdzić trwałe zakończenie wojny na wszystkich frontach, także w Libanie, oraz inne postanowienia tego punktu.</em></p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Wzmianki o Libanie są oczywistym odniesieniem do izraelskich działań po północnej stronie swojej granicy i ofensywy przeciw związanemu z Iranem Hezbollahowi.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Ryzyko polega na tym, że amerykańsko-irańskie porozumienie stanie się teraz testem powściągliwości Izraela lub zdolności Trumpa do ograniczenia działań swojego sojusznika, Benjamina Netanjahu.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Rozejm obejmujący Liban oznacza też koniec fikcji, która towarzyszy wielu irańskim negocjacjom: Teheran nie ogranicza i nigdy nie ograniczał swoich żądań do własnych granic.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Problem w tym, że język tego punktu jest zbyt ogólny w stosunku do napiętej i złożonej sytuacji. A Izrael podkreśla, że zachowuje prawo do uderzeń, jeśli uzna to za konieczne dla własnego bezpieczeństwa.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Żadne podpisane przez USA z Iranem memorandum nie sprawi, że Netanjahu zdejmie palec ze spustu.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Suwerenność i integralność terytorialna</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class=""><strong>2.</strong><em> Stany Zjednoczone Ameryki oraz Islamska Republika Iranu zobowiązują się do wzajemnego poszanowania suwerenności i integralności terytorialnej oraz powstrzymania się od ingerencji w sprawy wewnętrzne drugiej strony.</em></p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Koniec z dramatycznymi wpisami na Truth Social o końcu cywilizacji. Koniec z filmikami AI, w których Lego-Trump pada ofiarą zamachu. Wielka szkoda dla tych, którzy lubią wojnę jako show.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Sformułowanie "sprawy wewnętrzne" daje Teheranowi szeroką tarczę, przynajmniej na papierze. </p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Iran od dawna traktuje wszystko — od sankcji przez krytykę dyplomatyczną po wsparcie dla dysydentów za granicą — jako zagrożenie dla bezpieczeństwa wewnętrznego, a nie element zwykłej polityki międzynarodowej.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Czy Waszyngton i Teheran rozumieją to pojęcie tak samo? Ten brak precyzji aż prosi się o konflikt.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Problem z terminem</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class=""><strong>3.</strong> <em>Stany Zjednoczone Ameryki oraz Islamska Republika Iranu zobowiązują się przeprowadzić negocjacje i zawrzeć ostateczną umowę w ciągu maksymalnie 60 dni, z możliwością przedłużenia za obopólną zgodą.</em></p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Kiedy więc to wszystko się naprawdę skończy?</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Termin 60 dni ma nadać sprawie pilności. Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej (MAEA) mówiła w czerwcu 2025: "Ustalenie stanu faktycznego jest warunkiem każdego porozumienia", zwłaszcza w odniesieniu do zapasów irańskiego uranu.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Ostateczna umowa może zostać wynegocjowana w 60 dni tylko wtedy, gdy najtrudniejsze kwestie są już uzgodnione; ten zapis sugeruje, że wcale tak nie jest.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Amerykanie wracają do domu?</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class=""><strong>4.</strong> <em>Natychmiast po podpisaniu tego memorandum Stany Zjednoczone rozpoczną znoszenie blokady morskiej i wszelkich utrudnień wobec Islamskiej Republiki Iranu, całkowicie kończąc blokadę w ciągu 30 dni. W tym okresie ruch statków będzie stopniowo wracał do poziomu sprzed wojny, przywracanym przez Iran. Ponadto USA zobowiązują się wycofać swoje siły z rejonu przy Iranie w ciągu 30 dni od podpisania ostatecznej umowy.</em></p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Amerykanie, czas wracać do domu! Pewnie przez Kubę, bo komunistyczna Hawana już dostała sygnał, że może być następna.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">To centralny element umowy: Ameryka znosi presję na morzu, Iran pozwala na swobodny handel.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Ale kluczowe pytanie pozostaje bez odpowiedzi: kto w przyszłości będzie miał prawo pobierać podatki, pilnować lub zarządzać ruchem w cieśninie Ormuz, tym morskim wąskim gardle?</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Odblokowanie cieśniny na 60 dni?</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class=""><strong>5.</strong> <em>Po podpisaniu memorandum Iran zobowiązuje się zapewnić, z dołożeniem wszelkich starań, bezpieczny przepływ statków handlowych bez opłat przez 60 dni na trasie Zatoka Perska — Morze Omańskie i z powrotem. Ruch statków handlowych zostanie przywrócony natychmiast, a biorąc pod uwagę potrzebę usunięcia przeszkód technicznych i wojskowych oraz rozminowania przez Iran — uruchomiony w pełni w ciągu 30 dni.</em></p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Iran ma "dołożyć wszelkich starań", by przez 60 dni nie strzelać do statków handlowych dronami i rakietami ani ich nie szantażować... Można ironicznie stwierdzić, że zgoda na to ustępstwo musiała być dla Teheranu ogromnym, wręcz heroiczna poświęceniem.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>"Palety dolarów" dla Teheranu?</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class=""><strong>6. </strong><em>Stany Zjednoczone wraz z partnerami regionalnymi zobowiązują się przygotować ostateczny, wspólnie uzgodniony plan inwestycji na co najmniej 300 mld dol. przeznaczonych na odbudowę i rozwój gospodarczy Iranu. Mechanizm realizacji tego planu ma zostać uzgodniony w ciągu 60 dni jako część ostatecznego porozumienia.</em></p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Trump przez lata krytykował prezydenta Obamę za rzekome wysłanie "palet gotówki" do Iranu w ramach poprzedniej umowy [Wspólny Kompleksowy Plan Działania (JCPOA) został podpisany przez Iran, USA i inne światowe mocarstwa w 2015 r., i nakładał znaczne ograniczenia na program atomowy Teheranu — przyp. tłum.]. Łącznie porozumienie zawarte przez prezydenta Baracka Obamę potencjalnie odblokowało dla Iranu ok. 150 mld dol. zamrożonych aktywów.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Teraz — a nie powiedzieliśmy jeszcze nic o obietnicach zniesienia sankcji — prezydent Trump oferuje Iranowi 300 mld dol. Hojności nikt mu nie zarzuci; to nie są żaden półśrodki, a  podwojenie stawki Obamy.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Trump odrzucił sugestie, że to USA sfinansują ten plan i twierdzi, że zainwestują w niego państwa regionu.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Ale i tak ogromne pieniądze trafią do reżimu. Tę kwotę krytycy prezydenta będą chcieli przykleić Trumpowi do czoła.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Zniesienie sankcji</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class=""><strong>7. </strong><em>Stany Zjednoczone zobowiązują się do zniesienia wszelkich sankcji wobec Iranu, w tym rezolucji Rady Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych oraz rezolucji Rady Gubernatorów Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA), a także wszystkich jednostronnych sankcji amerykańskich — zarówno pierwotnych, jak i wtórnych — według uzgodnionego harmonogramu, jako część ostatecznej umowy.</em></p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">A więc: zniesienie blokady, wycofanie wojsk USA, fundusz na 300 mld dol., całkowite zniesienie sankcji… Co w tym zyskują Stany?</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">A, no tak... ponowne otwarcie cieśniny Ormuz. Która była otwarta przed rozpoczętą przez Trumpa wojną.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Iran powtarza formułki o broni jądrowej</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class=""><strong>8. </strong><em>Iran ponownie potwierdza, że nie będzie pozyskiwał ani rozwijał broni nuklearnej. USA i Iran uzgodniły, że rozstrzygną los zgromadzonego wzbogaconego materiału zgodnie z mechanizmem, który zostanie wspólnie ustalony, wedle harmonogramu z paragrafu siódmego, przy minimalnym założeniu rozcieńczania materiału na miejscu pod nadzorem MAEA.</em></p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">To już brzmi sensowniej. Zniesienie sankcji w zamian za obietnicę, że Iran nie rozwinie broni atomowej, międzynarodową kontrolę i dalsze negocjacje. Iran nadal zachowa "pył nuklearny", jak to nazywa Donald Trump. Czyli właściwie to umowa Obamy, tylko w bardziej "zapylonej" wersji.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Tyle że potwierdzenie istniejącej obietnicy to nie jest ustępstwo. Teheran wielokrotnie zapewniał, że nie dąży do uzyskania broni jądrowej. I mało kto wierzył w te deklaracje wcześniej. Dlaczego teraz miałoby się to zmienić?</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Klucz nie tkwi w tym, czy Iran znowu powtórzy formułki o porzuceniu starań o broń jądrową, lecz w tym, czy inspektorzy będą w stanie zweryfikować dane słowo. MAEA podkreślała, że inspektorzy muszą mieć możliwość sprawdzenia zapasów, obejmujących ponad 400 kg uranu wzbogaconego do 60 proc.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Oznacza to, że teoretycznie możliwe jest rozcieńczanie uranu na miejscu pod nadzorem MAEA. To otwiera polityczną furtkę: materiał pozostaje w Iranie, a świat ma zaufać procesowi rozcieńczania i nie przejmować się tym, kto posiada uran.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Bez gwałtownych ruchów</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class=""><strong>9.</strong> <em>Do czasu zawarcia ostatecznej umowy USA i Iran zgadzają się utrzymać obecny stan rzeczy. Iran utrzyma bieżący stan swojego programu nuklearnego, a USA nie nałożą nowych sankcji ani nie wyślą dodatkowych sił do regionu.</em></p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Bez gwałtownych ruchów, bo ktoś oberwie.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Zamrożenie status quo brzmi stabilizująco — do czasu, aż okaże się, że to właśnie status quo jest problemem.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Autorzy oświadczenia E3/UE+USA [chodzi o Francję, Niemcy, Wielką Brytanię (grupa E3), Unię Europejską i Stany Zjednoczone — przyp. tłum] dla Rady Gubernatorów Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej z czerwca 2026 r. napisano, że agencja od ponad roku nie mogła sprawdzać, co dzieje się z materiałem nuklearnym Iranu i jaki jest status 440 kilogramów wysoko wzbogaconego uranu [uważa się, że po ataku Izraela i USA z czerwca 2025 r. na irańskie ośrodki badań jądrowych większość tego materiału jest przysypana w ukrytych głęboko pod ziemią składowiskach — przyp. red.].</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">To samo oświadczenie podkreśliło, że Iran pozostaje jedynym państwem nieposiadającym broni jądrowej, które wyprodukowało i zgromadziło uran wzbogacony do poziomu 60 proc.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Ten punkt dąży do utrzymania sytuacji taką, jaka jest ona obecnie. Może to powstrzymać jej eskalację w niekorzystnym kierunku. Ale może też sankcjonować sytuację, która jest nie do zaakceptowania: taką, w której nikt nie wie, co dzieje się z irańskim materiałem rozszczepialnym.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Niech ropa płynie w świat</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class=""><strong>10.</strong> <em>Stany Zjednoczone zobowiązują się, że natychmiast po podpisaniu memorandum i do czasu zniesienia sankcji, Departament Skarbu USA będzie wydawał zgody na eksport irańskiej ropy, produktów ropopochodnych i pochodnych, a także wszystkich związanych usług — łącznie z transakcjami bankowymi, ubezpieczeniami, transportem itd.</em></p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Niech ropa płynie, a ceny spadają. Choć Trumpowi może być szkoda, bo sam powiedział, że kocha inflację.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">To jest część umowy, za którą trzeba zapłacić z góry, i Waszyngton powinien to przyznać.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Wznowienie przepływu energii zmniejsza globalne ryzyko gospodarczej katastrofy i łagodzi finansowe problemy. Ale przychody z ropy to nie depozyt — gdy pieniądze trafią do kieszeni, USA tracą negocjacyjną przewagę.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Wielkie odmrożenie irańskich pieniędzy</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class=""><strong>11.</strong> <em>Stany Zjednoczone zobowiązują się odblokować do swobodnego wykorzystania zamrożone lub zablokowane środki i aktywa Iranu. Po wdrożeniu memorandum USA i Iran wspólnie uzgodnią procedury dotyczące uwolnienia tych środków na czas negocjacji.</em></p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Najpierw płacić, potem sprawdzać — to żadna strategia. To oznacza utratę przewagi negocjacyjnej przez USA.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Zapis o zamrożonych aktywach jest do obrony w teorii, ale groźny w praktyce. Trump tłumaczył dziennikarzom, broniąc decyzji o odblokowaniu irańskich środków: — To nie nasze pieniądze, to ich pieniądze</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">To argument zarówno prawny, jak i finansowy, bo blokada aktywów to narzędzie presji, a nie trwała konfiskata.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Ale język memorandum idzie dalej, pozwalając na wypłatę środków dowolnemu beneficjentowi wskazanemu przez bank centralny Iranu.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">W negocjacjach, których fundamentem ma być weryfikacja, to akt wyjątkowego zaufania wobec państwa, które Waszyngton oficjalnie uznaje za podmiot omijający sankcje i zagrożenie dla bezpieczeństwa.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Kto będzie nadzorował przestrzeganie zobowiązań przez Iran?</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class=""><strong>12.</strong> <em>USA i Iran uzgadniają powołanie mechanizmu wykonawczego, który będzie nadzorował realizację memorandum oraz przyszłe przestrzeganie ostatecznej umowy.</em></p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">To taki zapis, który powinien pojawić się przed tymi o przekazaniu pieniędzy i zniesieniu blokady itd.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">We wspomnianym oświadczeniu dla Rady MAEA z czerwca 2026 r. Francja, Niemcy, Wielka Brytania i USA stwierdziły, że Iran przez prawie rok odmawiał udzielenia wymaganych informacji i dostępu do obiektów wzbogacania uranu oraz związanych z nimi zapasów.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Nadzór to nie ozdoba w porozumieniu z Iranem — to jego sedno. Sformułowanie "mechanizm wykonawczy" brzmi uspokajająco, ale jest puste, dopóki nie wiadomo, kto ma kontrolować, kto rozstrzyga spory, co oznacza naruszenie i czy przywrócenie sankcji następuje automatycznie.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Memorandum to początek</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class=""><strong>13. </strong><em>Po podpisaniu memorandum oraz rozpoczęciu wdrażania punktów 1, 4, 5, 10 i 11 oraz ich dalszej realizacji, USA i Iran rozpoczną negocjacje nad ostatecznym porozumieniem wyłącznie w sprawie pozostałych punktów.</em></p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Tak naprawdę oznacza to, że wszystko dopiero się zaczyna.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Problem z ostatnim punktem</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class=""><strong>14.</strong> <em>Ostateczne porozumienie zostanie zatwierdzone wiążącą rezolucją Rady Bezpieczeństwa ONZ.</em></p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">To najbardziej ambitna obietnica w całym tekście. I taka, nad spełnieniem której strony mają najmniejszą kontrolę.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Sam dokument Rady Bezpieczeństwa ONZ nr 2231 przypomina, że państwa członkowskie są zobowiązane na mocy Artykułu 25. Karty Narodów Zjednoczonych do przyjęcia i wykonania decyzji Rady Bezpieczeństwa. To właśnie dlatego wiążąca rezolucja miałaby znaczenie.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">To także powód, by nie traktować jej jak formalności do podpisu.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Rosja, Chiny, Europa i państwa regionu będą mieć własne interesy dotyczące treści rezolucji, sposobu egzekwowania i zapisów sankcyjnych.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Memorandum wyobraża sobie ONZ jako stempel. Jednak proces w ONZ raczej przypomina drugą rundę negocjacji.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Memorandum USA z Iranem. Niezbędne i jednostronne</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Niewygodna prawda jest taka, że memorandum z jednej strony może być konieczne, a z drugiej bardzo nieproporcjonalne w treści.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Czerwcowa prognoza Amerykańskiej Agencji Informacji Energetycznej na 2026 r. opisywała światowy rynek ropy jako pogrążony w wyjątkowej niestabilności z powodu blokady cieśniny Ormuz. Porozumienie, które odblokowuje żeglugę, ma ogromną wartość w krótkiej perspektywie.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Jednocześnie problem nuklearny to z jednej strony deklaracje Iranu, a z drugiej ograniczona możliwość ich skutecznej weryfikacji przez resztę świata.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Trwałe porozumienie powinno odwrócić kolejność zapisów memorandum: najpierw inspekcje, potem pieniądze, na końcu wyjście z międzynarodowej izolacji.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Tekst memorandum oparty jest na dokładnie odwrotnych założeniach, dlatego jego powodzenie będzie zależeć nie od elegancji tych 14 punktów, ale od tego, czy przez najbliższe 60 dni uda się osiągnąć realną weryfikację, a nie tylko lepsze przymiotniki.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class=""><strong><em>Tekst opublikowany w amerykańskim "Newsweeku". Tytuł, lead i śródtytuły od redakcji "Newsweek Polska".</em></strong></p>
                                    
                                
                            ]]>
                        </content:encoded>
                    

                    
                    
                        
                            <dc:creator>
                                
                                    
                                        Redakcja „Newsweeka US”
                                    
                                
                            </dc:creator>
                        
                    
                </item>
            
                <item>
                    <guid isPermaLink="false">urn:uuid:85d4b06d-9cf4-4877-8c95-c48600ce23ac</guid>
                    
                    
                    <pubDate>Tue, 16 Jun 2026 06:00:00 +0200</pubDate>
                    <title>Krastew o nowym porządku. &quot;Świat jutra nie będzie podobny do tego, co znamy&quot;</title>
                    <description>Gdy inni wstają i coś robią, Europa może i już nie śpi, ale nie może się dobudzić. Niemal do wczoraj broniła status quo, które przestało istnieć — mówi słynny politolog Iwan Krastew.</description>
                    <link>https://www.newsweek.pl/swiat/krastew-o-nowym-porzadku-swiat-jutra-nie-bedzie-podobny-do-tego-co-znamy/d01cxqw</link>

                    
                    
                        <media:content url="https://ocdn.eu/pulscms/MDA_/568c1fbe34503b82d165551546cc2ca7.jpg" expression="full" width="2671" height="1823" >
                            
                                <media:description type="plain">
                                    Donald Trump i Xi Jinping
                                </media:description>
                            
                        </media:content>
                    
                    
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                                <media:content url="https://ocdn.eu/pulscms/MDA_/a2eb713a8baa921f310e3d01b616ee00.jpg" expression="full" type="image/jpg" width="4512" height="3008" >
                                    
                                        <media:description type="plain">
                                            Iwan Krastew
                                        </media:description>
                                    
                                </media:content>
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                    

                    
                        <content:encoded>
                            <![CDATA[
                                
                                    
                                        <p class="">Gdy inni wstają i coś robią, Europa może i już nie śpi, ale nie może się dobudzić. Niemal do wczoraj broniła status quo, które przestało istnieć — mówi słynny politolog Iwan Krastew.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>"Newsweek": Donald Trump obiecał uczynić Amerykę znowu wielką. Bogatą, szanowaną, budzącą strach. Jak mu idzie osiąganie tego celu w przeddzień 250. urodzin USA?</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class=""><strong>Iwan Krastew: </strong>Tuż po reelekcji European Council on Foreign Relations przeprowadziła światowy sondaż opinii publicznej. Respondenci spoza Europy i Korei Południowej byli dość optymistyczni. W Indiach, Brazylii i RPA spora część społeczeństwa uważała, że Trump będzie dobry dla Ameryki, dla pokoju i dla ich stosunków ze Stanami Zjednoczonymi. A potem prezydent wprowadził cła i wywołał wojnę w Iranie. I w kolejnym sondażu widać, że Ameryka dramatycznie straciła popularność.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Dziś większość pytanych uważa, że w ciągu dekady Chiny staną się znacznie bardziej wpływowe, a relacje ich krajów z Pekinem będą lepsze niż obecnie. Półtora roku rządów Trumpa nie doprowadziło do tego, że Chiny stały się znów wielkie — ale sprawiło, że reszta świata przestała się ich bać. To najważniejsza zmiana globalnego porządku, którą przegapiamy, skupiając się na Trumpie.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Niektórzy mówią, że dla Chin Trump to niekończący się prezent.</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Na tle nieprzewidywalności prezydenta USA, tego, jak traktuje sojuszników i jego licznych porażek w polityce wewnętrznej, Chiny nagle zaczynają wyglądać normalnie. A że przy okazji są konkurencją dla USA w takich dziedzinach jak AI czy czysta energia, to dziś mamy taką sytuację, że gdy Ameryka traci przyjaciół i sojuszników, Chiny tracą wrogów.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Na początku wojny w Iranie prezydent USA tweetnął, że "dziś w nocy zginie cała cywilizacja". Powinnam być przerażona, ale nie byłam, bo Trump nas na takie groźby uodpornił. Zapowiedź wojny nuklearnej? W tej administracji to niemal dzień jak co dzień. Jakie są konsekwencje tego, że słowa w czasach Trumpa tracą znaczenie?</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— To ogromny problem. Granica między tweetem prowokatora a polityką głowy państwa została bowiem wymazana. I albo nie będziemy żadnej jego zapowiedzi traktować poważnie, albo regularnie spodziewajmy się apokalipsy.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Kiedy <a href="https://www.newsweek.pl/swiat/donald-trump-i-benjamin-netanjahu-w-konflikcie-przyszlosc-moze-zalezec-od-iranu/t89zjqr" id="c09360a5-48fd-4796-9649-fa011571d610">USA i Izrael</a> rozpoczęły atak na Iran, irańska diaspora była podzielona. Bo reżim ajatollahów jest okropny i wyjątkowo okrutny wobec swoich obywateli. Więc choć nikt nie chce, żeby jego kraj był bombardowany, wielu amerykańskich Irańczyków wierzyło, że to jedyny sposób, żeby reżim obalić. A potem Trump wysłał ten tweet i nastroje zmieniły się natychmiast. Ale Trump tego nie rozumie i przez to nie jest w stanie pojąć, jak jego słowa są na świecie odbierane.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Nietrudno chyba przewidzieć, że ludzie będą pamiętliwi, gdy grozisz im nuklearną zagładą.</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Trumpa bardzo łatwo wyprowadzić z równowagi, ale następnego dnia znów jest twoim najlepszym przyjacielem. Jego relacje z ludźmi, te prywatne i te polityczne, przypominają transakcje na rynku nieruchomości: każda jest traktowana osobno, nie ma ciągłości. Trump może kogoś traktować wrogo, a potem zaprosić i nazwać wielkim przywódcą, i odwrotnie, długo wspierać, jak <a href="https://www.newsweek.pl/swiat/iran-trump-obiecywal-to-juz-37-razy-tym-razem-noge-podstawil-mu-netanjahu/td88heh" id="4532fdf8-496f-453f-88d4-4f1bdc6f84aa">Netanjahu</a>, a potem zmienić front i wyzwać od szaleńców. Dlatego ani jego pochwała, ani krytyka nie mają wielkiego znaczenia.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Trump został prezydentem po części dlatego, że ludziom podobało się, jak walił prosto z mostu, nie cenzurował się, wykraczał poza język instytucji. Wyborca miał poczucie, że wie, na czym stoi. Ale też Amerykanie go wybrali w 2024 r., bo był postrzegany jak polityk, który będzie unikał wojny. A dziś jest uważany za jedno z największych zagrożeń dla światowego pokoju. I ludzie zaczynają naprawdę zwracać uwagę na to, co mówi. Kilka miesięcy temu, po zbombardowaniu Iranu, Trump przecież ogłosił, że w zasadzie irański arsenał nuklearny jest zniszczony. A teraz mówi, że rozpoczął nową wojnę, aby go zniszczyć. I niekonsekwencje, o których wcześniej byliśmy gotowi zapomnieć, nagle zaczynają go prześladować.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Ta retoryka skończy się wraz z drugą kadencją Trumpa czy raczej trwale wpłynie na to, jak patrzymy na Amerykę?</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— To nie tylko Ameryka. Trump wyzwolił język z ograniczeń związanych z byciem u władzy. Jeszcze do niedawna uważaliśmy, że ludzie, którzy są w stanie zniszczyć świat, nie mogą zachowywać się tak jak ci, którzy takich możliwości nie mają. Jeśli powiem, że oto teraz zamierzam zniszczyć cywilizację, zamkniecie mnie w miejscu bez klamek i tyle. Jeśli jednak taką deklarację rzuca osoba z dostępem do nuklearnych kodów, mamy problem. Powstaje precedens. Ten język zostaje znormalizowany. I kiedy jutro Władimir Putin zacznie mówić o nuklearnej eskalacji, nie można mu powiedzieć: nie ma pan prawa rzucać takich gróźb.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class=""><a href="https://www.newsweek.pl/swiat/donald-trump-rozprawia-sie-z-mediami-nie-widzialem-czegos-takiego-przez-37-lat-pracy/q6566dl" id="adfc0664-586f-487a-a9f6-7c2963dec76c">Trump tego nie przyjmuje do wiadomości</a>. Uważa, że jest tak wyjątkowy, że nikt nie ośmieli się pójść za jego przykładem. Nie rozumie, że jeśli porywasz przywódcę innego państwa albo zabijasz religijnego lidera, tworzysz precedens, który jutro może zostać wykorzystany przeciwko tobie albo twoim sojusznikom. Że zmieniasz zasady gry. A paradoks polega na tym, że Trump tak łatwo je zmienia, bo nie wierzy, że ta gra ma jakiekolwiek zasady.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Mark Leonard uważa, że brak zasad to cecha nowego globalnego nieporządku, który zastąpił postzimnowojenny ład.</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Mark ma rację: Europejczycy i Amerykanie nie wiedzą, jak żyć w stanie przedłużającego się chaosu. Gdy widzimy, że globalny ład przechodzi kryzys lub wręcz się rozpada, zaczynamy zadawać sobie pytanie, jak będzie wyglądał następny. Myślimy więc o świecie jak architekci. Mam jednak wątpliwości, czy tzw. średnie mocarstwa są zdolne do wspólnego działania, by utrzymać jakikolwiek ład w świecie, w którym USA i inni wielcy gracze przyczyniają się do wzrostu nieprzewidywalności.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Inną rzeczą, która dziś się zmienia, jest sama idea władzy. Dawniej władza polegała na tym, że mocniejszy zmuszał słabszego do posłuszeństwa pod groźbą użycia siły. Na kalkulacji, na co słabszy się zgodzi, żeby silniejszego nie sprowokować.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">A dziś nieprzewidywalność działa na niekorzyść silniejszych — państwo, które wydaje się znacznie silniejsze, nie potrafi tej siły wyegzekwować. Rosyjska "operacja specjalna" w Ukrainie miała się zakończyć w pięć tygodni, ale okazało się, że Rosjanie nie są tak silni jak oni i my uważaliśmy. Podobnie jest z USA i Iranem. Wojna, owszem, zaczęła się od demonstracji przewagi amerykańskiego wywiadu i uzbrojenia. Ale kiedy w pierwszych tygodniach nie udało się obalić reżimu, a Iran odpowiedział zablokowaniem cieśniny Ormuz, to USA nie posłały żołnierzy do jej odblokowania. Zamiast tego Trump zablokował blokadę, wysyłając światu komunikat: "Stworzyłem problem, ale to wasz problem. Mam ropę, mam gaz, tak, ceny benzyny w USA pójdą w górę, ale nie tak bardzo jak w Europie i Azji". W tej optyce władza staje się zdolnością do stworzenia problemu i zmuszenia innych do jego rozwiązania. I ten nowy wymiar władzy jest niezwykle ważny w czasach chaosu.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <figure class="image" align="center">                  <img src="https://ocdn.eu/pulscms/MDA_/a2eb713a8baa921f310e3d01b616ee00.jpg" alt="Iwan Krastew">                  <figcaption>Iwan Krastew</figcaption>                </figure>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Jak Europa może wykorzystać tę nową koncepcję władzy?</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Europa była zdecydowanie największym beneficjentem porządku, w którym dominowały Stany Zjednoczone. A kiedy doświadczasz zmiany z pozycji zwycięzcy, widzisz ryzyka, nie możliwości. Skupiasz się głównie na tym, co tracisz.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Europa nie jest też państwem narodowym i podejmowanie decyzji zajmuje jej znacznie więcej czasu. Tymczasem Trump robi to błyskawicznie i gdy UE jeszcze uzgadnia, jak zareagować na, dajmy na to, cła, on już podjął dwie lub trzy równie dramatyczne decyzje w innych obszarach.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Europa nie jest więc dziś w najlepszej sytuacji, ale też musi zrozumieć coś bardzo ważnego: że można zamienić swoje największe słabości w atuty. Jak Ukraina. <a href="https://www.newsweek.pl/swiat/ukraincy-odcinaja-krym-od-rosji-uderzyli-w-kluczowa-przeprawe/lfrp0qp" id="69839198-f330-472b-b070-d34f94bc7414">Główne militarne sukcesy Ukrainy w starciu z Rosją to przecież efekt kreatywnego wykorzystania własnych słabości.</a></p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>To znaczy?</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Na początku pełnoskalowej inwazji Ukraina, w przeciwieństwie do Rosji, była zdecentralizowana, granica między sektorem publicznym a prywatnym niejasna. Konieczność zmusiła ich więc do rozproszenia produkcji militarnej na 200 firm produkujących różne typy dronów i dostarczających je do różnych jednostek. I dzięki temu są nie tylko szybsze i bardziej innowacyjne, ale też nie ma jednej dużej fabryki, którą Rosjanie mogliby zniszczyć.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Europejczycy powinni więc przyjrzeć się temu, co już mamy, i zadać sobie pytanie, które z naszych słabości mogą stać się zaletami w szybko zmieniającym się świecie. Zamiast próbować nadążyć za <a href="https://www.newsweek.pl/swiat/wnioski-z-wojny-w-iranie-wrogowie-usa-juz-je-wyciagaja/cf6sm54" id="8da074f7-a23a-4f99-89a0-fc668e0c3b28">Trumpem</a>, wykorzystać naszą powolność. Amerykanie i Chińczycy ścigają się ze sobą w obszarze sztucznej inteligencji i tego, kto stworzy potężniejszy nowy model językowy. Europa ma tu bardzo ograniczone możliwości. Dlatego powinniśmy budować konkurencyjność w innych obszarach. Na przykład we wdrażaniu rozwiązań AI, zabezpieczeniach, które można wprowadzić, o czym USA i Chiny w ogóle nie mówią.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Czyli konkurować na własnych zasadach?</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Tak. Ale to jest intelektualnie bardzo trudne. Potrzeba odwagi politycznej, żeby powiedzieć: "postawimy na coś innego, co za 5 do 10 lat sprawi, że będziemy w lepszej sytuacji". Zwłaszcza że można się pomylić.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Ale jeśli będziemy konkurować z <a href="https://www.newsweek.pl/swiat/koniec-wojny-w-iranie-kluczowa-role-moga-odegrac-chiny/hjzcjws" id="1c24155c-c9c9-4787-b8d9-e605beb9634a">USA i Chinami</a> na ich warunkach, w grze, w której mają znacznie większą przewagę, będziemy tylko nieustannie nadrabiać zaległości. Europa nie zbuduje tańszego i lepszego samochodu elektrycznego niż Chiny. Dlatego politycy muszą zacząć szczery dialog ze społeczeństwem o tym, na co stawiamy i jakie są nasze atuty. Czy możemy sobie wyobrazić inny świat, w którym działamy inaczej.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Tak właśnie zrobiła Szwecja podczas covidu: nie wprowadziła lockdownu. Bardzo to szanuję. Nie dlatego, że odniosła większy sukces w walce z pandemią, bo tak nie było, ale dlatego, że odważyła się zrobić coś innego. A zrobienie czegoś innego niż wszyscy w momencie dużej niepewności świadczy o niesamowitym poziomie pewności siebie i zrozumienia ze strony społeczeństwa. W świecie, w którym wszystko się zmienia i większość krajów zmierza w tym samym kierunku, Europa powinna zastanowić się, czy jest coś, co my moglibyśmy zrobić, a inni nie zrobią.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Widzisz europejskich przywódców, którzy wychodzą poza schemat?</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">—<strong> </strong>Jeszcze nie. Ale nie zapominaj o tym, że niemal do wczoraj Europa wierzyła, że światowy porządek się trzyma, a zakłócenia spowodowane przez Trumpa są tylko anomalią. A on był tylko symptomem kryzysu, który zaczął się wcześniej. Europejczycy bronili status quo, które przestało istnieć. I przez ostatnie trzy, cztery lata skupiliśmy się na budzeniu się do nowej rzeczywistości. Można wręcz odnieść wrażenie, że gdy inni wstają i coś robią, Europa może i już nie śpi, ale nie może się dobudzić.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>To było wygodne łóżko…</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— To prawda. I trudno nam z niego wstać. Ale widać po sondażach, że Europejczycy już wiedzą, że stoimy w obliczu radykalnej zmiany — ale jeszcze nie wiedzą, jak o tym myśleć. Osobiście uważam, że Europa jest dziś w momencie zawrotu głowy.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>To znaczy?</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Milan Kundera ma piękną definicję: "Zawrót głowy to coś innego niż strach przed upadkiem. To pragnienie upadku, przed którym, przerażeni, się bronimy". I właśnie to się dzieje w Europie. Nagle straciliśmy pewność siebie, zaczynamy dostrzegać tylko to, co nam nie wychodzi. I stoimy w miejscu. Straciliśmy wiarę, że możemy kształtować wydarzenia, nawet w takich sprawach jak Bliski Wschód. Z wyjątkiem kryzysu rosyjsko-ukraińskiego działamy raczej jak komentatorzy światowych wydarzeń.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Świat jutra nie będzie podobny do świata, który znamy. I powinniśmy ponownie ocenić wszystko, co mamy, aby zdecydować, jaką tożsamość chcemy mieć w tym nowym świecie. I nie będzie to tylko ćwiczenie intelektualne. Te decyzje znajdą odzwierciedlenie w procesach wyborczych. I tu już można zaobserwować interesujące zmiany.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Jakie?</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Partie głównego nurtu na nowo odkryły modernizacyjną siłę patriotyzmu. Ich liderzy wykorzystują termin "narodowa suwerenność" — którego do niedawna specjalnie nie lubili — aby zmobilizować społeczeństwo przeciwko atakom Trumpa na Europę.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Z kolei na skrajnej prawicy, przynajmniej w niektórych krajach, partie, które doszły do władzy po to, by wyjść z UE, dla których Europa była brzydkim słowem, nagle zaczynają mówić, że potrzebujemy Unii Europejskiej, ale nie takiej, jaką znamy.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Jesteśmy więc w sytuacji, w której najważniejsze kwestie — jaki jest cel UE, co nam daje, czego chcemy, czego nie — będą renegocjowane. Co będzie trudne, bo to jak wystawianie tej samej sztuki na 27 scenach z reżyserami, którzy bardzo różnie interpretują jej tekst. Ale to już się dzieje.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Trzeba też pamiętać, że historia nie zmierza w jednym kierunku. Patrząc na zygzaki wojny rosyjsko-ukraińskiej, widzimy, że nic nie jest z góry ustalone. Ci, którym nie szło wczoraj, dziś mogą sobie świetnie radzić. Nie ma powodu uważać, że jesteśmy skazani na porażkę, bo wiele rzeczy, które uważamy za wady, może być zaletami. Nawet starzejąca się populacja czy to, że nie jesteśmy w szczególnie heroicznym nastroju i wolelibyśmy się nie bić.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Ale najważniejsze jest to, czy spróbujemy wyobrazić sobie ten inny świat i odpowiedzieć na pytanie, kim chcemy w nim być. I poprowadzi nas do niego raczej następne pokolenie liderów, które wyrośnie na tym kryzysie, bo większość rządzących dziś Europą pochodzi z wczorajszego świata.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Przywódcy Rosji, USA i Chin rozumieją tę nową definicję siły?</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Lider poznaje swoją siłę dopiero wtedy, gdy osiągnie jej granice. Rosja ma większy potencjał produkcyjny, większą populację, a ukraińskie drony i tak niszczą fabryki tysiące kilometrów od frontu. A używanie pocisków hipersonicznych do niszczenia osiedli mieszkaniowych w Kijowie to nie jest demonstracja siły, tylko desperacji. Po drugiej stronie mamy to samo. Owszem, irański reżim bardzo ucierpiał od amerykańskich nalotów: w wielu miejscach nie było prądu, jest problem z żywnością. Ale nie upadł.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Asymetria siły zostaje zastąpiona asymetrią zwycięstwa. Nagle to silni, aby zwyciężyć, muszą dokonywać cudów, zmieniać reżimy, przejmować kontrolę. Dla słabszych samo przetrwanie jest wygraną. Asymetria zasobów zmienia się w asymetrię definicji zwycięstwa. I ta zmiana jest kluczowa.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>To prawie tak, jakby to silny stał się underdogiem.</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Tak. Tradycyjnie wielkie mocarstwo musiało spełniać kilka warunków. Po pierwsze, mieć zasoby gospodarcze, militarne, no i odpowiedni rozmiar. Po drugie, reputację: to, czy własna ludność oraz reszta świata uważa cię za mocarstwo. Po trzecie, zdolność do odgrywania globalnej roli. I wreszcie po czwarte, gotowość do poniesienia kosztów bycia globalną potęgą.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">A społeczeństwo amerykańskie jest coraz mniej chętne do płacenia za mocarstwową rolę Ameryki w świecie. W Chinach z kolei mamy nacjonalistyczną mobilizację: w serwisach społecznościowych widać optymizm i dumę. Ale wciąż nie widzieliśmy, ani jak działa chińskie wojsko, ani — co ważniejsze — jak radzi sobie z niepowodzeniami. Nieudana polityka covidowa pokazała, że Chiny, owszem, mają siłę, ale brakuje im elastyczności.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">W świecie, który nadchodzi, potrzebna jest nowa tożsamość. I nie wiemy, jak dzisiejsi silni sobie z tym poradzą. Dotyczy to również UE. Jak to ujął członek irańskiej opozycji, gdy dziś Europejczycy mówią, że stoją u twojego boku, jedyne, co chcesz im powiedzieć, to żeby usiedli. Moralne apele to za mało, chodzi o to, gdzie można coś zmienić.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Na razie jednak żyjemy w świecie, w którym trzy najsilniejsze państwa rządzone są przez trzech starszych mężczyzn. Ciekawe czasy przed nami.</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Żyjemy w świecie, w którym im mniej przywódcy wiedzą, co dokładnie powinni zrobić, tym aktywniej próbują robić cokolwiek.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Nie wiem, czy to bardziej optymistyczne.</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— W czasach systemowej niepewności trzeba wyjść poza optymizm i pesymizm. Trzeba mieć nadzieję. Jeśli zaczynając inwestować na giełdzie, spodziewasz się przegranej, nigdy nie wygrasz.</p>
                                    
                                
                            ]]>
                        </content:encoded>
                    

                    
                    
                        
                            <dc:creator>
                                
                                    
                                        Katarzyna Wężyk
                                    
                                
                            </dc:creator>
                        
                    
                </item>
            
                <item>
                    <guid isPermaLink="false">urn:uuid:4ba3ed8b-348c-4025-a234-850d47e90be0</guid>
                    
                    
                    <pubDate>Fri, 12 Jun 2026 13:02:18 +0200</pubDate>
                    <title>Donald Trump i Benjamin Netanjahu w konflikcie. &quot;Przyszłość może zależeć od Iranu&quot;</title>
                    <description>— Dopóki USA nie użyją swojej przewagi, dopóty każde porozumienie z Iranem pozostanie kruche. Izrael dysponuje bowiem zarówno środkami, jak i motywacją, by je podkopywać — mówi &quot;Newsweekowi&quot; irański analityk spraw międzynarodowych Hassan Beheshtipour.</description>
                    <link>https://www.newsweek.pl/swiat/donald-trump-i-benjamin-netanjahu-w-konflikcie-przyszlosc-moze-zalezec-od-iranu/t89zjqr</link>

                    
                    
                        <media:content url="https://ocdn.eu/pulscms/MDA_/8d2bcd772a7d443678aba6ec10576548.jpg" expression="full" width="6048" height="4024" >
                            
                                <media:description type="plain">
                                    Wojna w Iranie. Narastający konflikt między USA a Izraelem
                                </media:description>
                            
                        </media:content>
                    
                    
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                    

                    
                        <content:encoded>
                            <![CDATA[
                                
                                    
                                        <p class="">— Dopóki USA nie użyją swojej przewagi, dopóty każde porozumienie z Iranem pozostanie kruche. Izrael dysponuje bowiem zarówno środkami, jak i motywacją, by je podkopywać — mówi "Newsweekowi" irański analityk spraw międzynarodowych Hassan Beheshtipour.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">W obliczu przedłużającej się wojny amerykańsko-izraelskiej przeciwko Iranowi i jego sojusznikom, tempa nabierają doniesienia o narastającym konflikcie między prezydentem USA Donaldem Trumpem a premierem Izraela Benjaminem Netanjahu.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Rozłam ten łatwo dostrzec. Trump kilkukrotnie już wzywał publicznie Netanjahu do powstrzymania się od dalszej eskalacji. Ostatnio potwierdził, że doszło między nimi do burzliwej wymiany zdań, w której skarcił izraelskiego przywódcę za kontynuowanie operacji wojskowych w Libanie. Ich zaprzestanie to jeden z warunków zawarcia porozumienia stawianych Waszyngtonowi przezTeheran.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Znaczącą przewaga Trumpa nad Izraelem</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Gdy izraelskie ataki na domniemane bazy Hezbollahu w Bejrucie wywołały odwet Iranu, Trump ponownie — lecz bezskutecznie — apelował do swojego sojusznika o powściągliwość. Dwudniowa wymiana ognia zakończyła się w poniedziałek, pozostawiając widoczne oznaki napięcia pomiędzy USA a Izraelem. Analitycy oraz byli urzędnicy ostrzegają jednak przed interpretowaniem najnowszych rozbieżności jako dowodu na zasadniczy rozłam pomiędzy dwoma przywódcami, którzy już wcześniej znajdowali się w sytuacji taktycznego konfliktu, a jednak zawsze zachowywali strategiczne porozumienie.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— <a href="https://www.newsweek.pl/swiat/iran-trump-obiecywal-to-juz-37-razy-tym-razem-noge-podstawil-mu-netanjahu/td88heh" id="b2a50aaf-02fb-4e55-91be-176181d328e6">Nie zakładałbym, że relacje na linii Netanjahu-Trump się skończą</a> — mówi "Newsweekowi" Dan Rothem, analityk polityczny w Israel Policy Forum. — Wielokrotnie udowadniali, że są bardziej zgrani i skoordynowani, niż mogłoby się wydawać wielu obserwatorom. Owszem, pojawiają się spory, ale zwykle je przezwyciężają.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Nie chodzi tu o możliwości, a o wolę Białego Domu. Cytując Rothema, "jak każdy prezydent USA Trump ma znaczącą przewagę nad Izraelem".</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Prawdziwe pytanie brzmi, czy Trump postrzega wykorzystanie tej przewagi jako działanie w swoim interesie — zauważa analityk. — Do tej pory wywierał pewną presję w sprawach dotyczących Libanu i Iranu, ale w dużej mierze unikał bezpośredniego starcia z Netanjahu, którego doskonale rozumie zarówno strategicznie, jak i politycznie.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Napięcia na linii Trump–Netanjahu</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">To nie pierwszy raz, kiedy napięcia pomiędzy Trumpem a Netanjahu wychodzą na światło dzienne. Prezydent USA rozpoczął w ubiegłym roku swoją drugą kadencję, naciskając na Izrael, by ten zawarł rozejm z palestyńskim Hamasem, którego niespodziewany atak w październiku 2023 r. zapoczątkował konflikt w regionie. Trump nie przeciwstawiał się, gdy <a href="https://wiadomosci.onet.pl/swiat/izraelska-armia-zabila-mohameda-odego-nowy-szef-hamasu-nie-zyje/tpnmlw0" id="b48f9bd4-1b7e-40a5-85f4-d6ffdc6108f9">Izrael ostatecznie wznowił walki w Gazie</a>, choć już wtedy pojawiały się napięcia.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Gwałtowniejsza była jego reakcja na izraelskie <a href="https://wiadomosci.onet.pl/swiat/silna-eksplozja-w-stolicy-kataru-to-atak-izraela-na-hamas/6gtc533" id="85e8444f-ad84-49a6-a07c-e99bdd64ef5c">bombardowanie miejsca spotkania przywódców Hamasu w Katarze</a> podczas drugiej próby osiągnięcia pokoju we wrześniu ubiegłego roku. Netanjahu wystosował wtedy nietypowe przeprosiny, a Trump przyglądał się sytuacji w Gabinecie Owalnym i wkrótce po tym podpisał nową umowę pokojową.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Wyzwanie, jakim jest Iran, okazało się jednak bardziej złożone. Prowadząc negocjacje z Islamską Republiką, Trump nie zaprotestował przeciwko decyzji Izraela o rozpoczęciu bezprecedensowych nalotów na irańskie cele w czerwcu ubiegłego roku. Co więcej, USA przyłączyły się do ataku, niszcząc trzy silnie ufortyfikowane obiekty nuklearne. Później doszło jednak do jednego z najbardziej stanowczych nakazów Trumpa, by powstrzymać kolejne izraelskie działania, co — według doniesień — spowodowało zawrócenie dziesiątek izraelskich myśliwców, które miały dokonać ostatniej serii nalotów w ramach tzw. dwunastodniowej wojny.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Kolejne doniesienia o możliwym konflikcie pojawiły się na początku tego roku, gdy Netanjahu zabiegał o bezpośrednią interwencję USA po irańskich represjach wobec protestujących w kraju, a w trakcie nowych rozmów między Waszyngtonem i Teheranem. Ostatecznie Trump poparł serię nalotów z końca lutego, które doprowadziły do śmierci irańskiego najwyższego przywódcy Alego Chameneiego i dziesiątek kluczowych dowódców.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">To starcie nie przyniosło jednak szybkiego zwycięstwa, jaki amerykańskie i izraelskie wojska odniosły w czerwcu ubiegłego roku. Iran nie tylko przetrwał tę interwencję, ale też — utrzymując kontrolę nad handlem ropą i gazem przez cieśninę Ormuz — sprawił, że Zachód poniósł poważne tego koszta. W ten sposób z kolei <a href="https://www.newsweek.pl/swiat/wnioski-z-wojny-w-iranie-wrogowie-usa-juz-je-wyciagaja/cf6sm54" id="155d049c-2962-4d20-8de3-247b7e7875bf">wywierając duży nacisk na Biały Dom.</a></p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Rozbieżne interesy Izraela i USA</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Dennis Ross, wieloletni amerykański dyplomata, który sprawował wiele funkcji związanych z Bliskim Wschodem w Departamencie Stanu, uważa, że "istnieje rzeczywista rozbieżność" między dwoma przywódcami, "ponieważ mają oni różne interesy".</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Prezydent Trump chce otworzyć cieśninę Ormuz i zakończyć wojnę. Już nie mówi o zagrożeniu balistycznymi rakietami czy siatką proxy ze strony Iranu — mówi Ross "Newsweekowi". — Jeśli chodzi o program nuklearny, wprawdzie podkreśla, że Iran nie może posiadać broni atomowej, ale jego kryteria są znacznie mniej restrykcyjne niż te Benjamina Netanjahu.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Ross zwraca uwagę, że premier Izraela "chce, by całe złoża wzbogaconego uranu zostały wywiezione lub zniszczone", a także "by cała infrastruktura nuklearna i obiekty związane z cyklem paliwowym nie były odbudowywane".</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Oprócz kwestii nuklearnej Netanjahu skupia się na zapasach pocisków balistycznych, zakładach produkcyjnych i regionalnych bojówkach — dodaje Ross. — Trump może chcieć zakończenia wojny, ale Tel Awiw nie chce tego robić, dopóki irańskie zapasy rakiet, dronów, a także tunele, w których przechowywano ich duże ilości, nie zostaną zniszczone oraz dopóki nie uda się utrudnić odbudowy irańskich zdolności produkcyjnych.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Zdaniem Rossa Trump "zdecydowanie ma możliwość powstrzymania Netanjahu". — Co do pytania, dlaczego prezydent Trump, mając taką przewagę, nie korzysta z niej częściej: robi to wtedy, gdy uzna, że leży to w jego interesie — tłumaczy.— Określa te okoliczności bardzo wąsko, ale widzieliśmy już jego działania.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Netanjahu i walka o przetrwanie</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Podobny stan rzeczy opisuje Daniel Shapiro, były ambasador USA w Izraelu, a obecnie analityk w Atlantic Council.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Interesy Trumpa i Netanjahu rozeszły się znacząco od początku wojny, podobnie jak interesy Stanów Zjednoczonych i Izraela — mówi Shapiro "Newsweekowi". — Trump chce zakończenia wojny, skupia się na otwarciu cieśniny Ormuz oraz na tym, by mógł ogłosić realne działania ograniczające irański program nuklearny. Nie chce, by walki w Libanie zakłóciły rozmowy z Iranem. Netanjahu wolałby kontynuować walkę i osłabiać reżim w Teheranie. Nie wierzy w to, by jakakolwiek dobra umowa nuklearna była możliwa, chce móc odpowiadać na ataki Hezbollahu silnymi uderzeniami w Libanie. To duża rozbieżność. Jednak decyzję o zakończeniu wojny w Iranie podejmie Trump, a Netanjahu będzie musiał ją zaakceptować.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">To wiąże się jednak z poważnym kosztem dla Netanjahu, którego przyszłość zależy zarówno od osiągnięć wojennych, jak i utrzymania dobrej relacji z Trumpem.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Netanjahu ponosi większe polityczne ryzyko — zauważa Shapiro. — Przedstawił się izraelskim wyborcom jako gwarant bezpieczeństwa kraju oraz najlepszy przyjaciel Donalda Trumpa, któy w Izraelu cieszy się popularnością. Teraz Netanjahu grozi kampania wyborcza, w której Izrael będzie ograniczony w walce z wciąż niebezpiecznymi wrogami, a jego relacja z Trumpem wyraźnie przechodzi kryzys, co podważa suwerenność kraju w kwestiach bezpieczeństwa. To sytuacja bez wyjścia, która podkopuje jego główne atuty w oczach izraelskiego społeczeństwa.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Problemy Netanjahu nie ograniczają się jednak do sfery politycznej. Przeciwko niemu toczy się proces o korupcję, a na jaw wychodzą kolejne afery, które mogą przełożyć się na poważne kłopoty na gruncie prawa. Trump, który w ostatnich latach również musiał stawić czoła wielu postępowaniom karnym, przyszedł Netanjahu z pomocą. Jak donoszą media, miał to zresztą wypomnieć izraelskiemu premierowi podczas ich napiętej rozmowy telefonicznej w zeszłym tygodniu.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Na pierwszy rzut oka sytuacja ta potwierdza prognozy o narastającym konflikcie między oboma politykami. Ale jak zauważa Rothem, mimo że "ich motywacje polityczne nie są takie same", a Netanjahu czeka sąd ostateczny, obaj najprawdopodobniej będą starali się wykorzystać medialny szum wokół ich domniemanego sporu.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Wciąż jest za wcześnie, by ocenić, czy publiczne demonstrowanie dystansu między nimi komukolwiek się opłaci — zauważa Rothem. — Ale oboje są bardzo wyczuleni na nastroje polityczne i wyczują każdą możliwą korzyść szybciej niż większość ich rywali.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>"Przyszłość może zależeć od Iranu"</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Bez względu na to, czy Trump i Netanjahu rzeczywiście zmierzają ku głębszemu konfliktowi, decydującą rolę w tej niestabilnej dynamice może odegrać ich wspólny wróg, zwłaszcza jeśli rozmowy dyplomatyczne nabiorą tempa.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Paradoksalnie, przyszłość tej relacji może ostatecznie zależeć od Iranu — uważa Rothem. — Jeśli Teheran pozostanie konfrontacyjny wobec Waszyngtonu, Trump i Netanjahu prawdopodobnie będą dalej zgodni. Jednak jeśli Iran zdecyduje się na realne porozumienie ze Stanami Zjednoczonymi, może to być najtrudniejszy test relacji między tymi dwoma przywódcami.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Irański analityk spraw międzynarodowych Hassan Beheshtipour wskazuje kilka sposobów, dzięki którym USA mogłyby mocniej nacisnąć na Izrael, co jego zdaniem może okazać się decydujące dla pokoju w regionie.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Stany Zjednoczone mają możliwość powstrzymania Izraela, na przykład poprzez wstrzymanie sprzedaży broni lub niewetowanie rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ. — mówi "Newsweekowi". — USA mogłyby wprost zadeklarować, że pełna realizacja porozumień abrahamowych z 2020 r. oraz jakichkolwiek nowych porozumień normalizacyjnych w regionie zależy od tego, czy Izrael zaprzestanie ataków na Liban, Syrię, Iran i Irak <a href="https://www.newsweek.pl/swiat/izrael-wyburzenie-chan-al-ahmar-zagrozi-polskiej-pomocy-co-dalej-z-beduinami/50q5v8c" id="6719db7d-22ac-497b-b8d2-c84b4ae00b8f">oraz zakończy politykę ekspansji na Zachodnim Brzegu.</a> Taka forma nacisku byłaby skuteczniejsza niż wszystkie, po które sięgał dotąd Waszyngton.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Dopóki USA nie użyją tej przewagi, dopóty każde porozumienie z Iranem pozostanie kruche. Izrael bowiem dysponuje zarówno środkami, jak i motywacją, by je podkopywać — podkreśla Beheshtipour. — W takim przypadku nie tylko Liban, ale cały region będzie narażony na kolejną falę niestabilności.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class=""><strong><em>Tekst opublikowany w amerykańskim "Newsweeku". Tytuł, lead i śródtytuły od redakcji "Newsweek Polska".</em></strong></p>
                                    
                                
                            ]]>
                        </content:encoded>
                    

                    
                    
                        
                            <dc:creator>
                                
                                    
                                        Tom O’Connor
                                    
                                
                            </dc:creator>
                        
                    
                </item>
            
                <item>
                    <guid isPermaLink="false">urn:uuid:0f83e72e-2e10-4367-9099-22d9f097395b</guid>
                    
                    
                    <pubDate>Wed, 10 Jun 2026 05:30:00 +0200</pubDate>
                    <title>Iran. Trump obiecywał to już 37 razy. Tym razem nogę podstawił mu Netanjahu</title>
                    <description>W izraelskich nalotach na położone na południu Libanu miasto Tyr zginęło co najmniej osiem osób. To eskalacja, która rzuca cień na zapewnienia Donalda Trumpa o rychłym zakończeniu wojny z Iranem. Kolejne już zapewnienia, bo od wybuchu wojny prezydent USA już 37 razy zapewniał, że jest bliski zawarcia pokoju z Iranem.</description>
                    <link>https://www.newsweek.pl/swiat/iran-trump-obiecywal-to-juz-37-razy-tym-razem-noge-podstawil-mu-netanjahu/td88heh</link>

                    
                    
                        <media:content url="https://ocdn.eu/pulscms/MDA_/e96e300c8e928f9ad257c3d0738f32fc.jpg" expression="full" width="2754" height="1872" >
                            
                                <media:description type="plain">
                                    Donald Trump i Benjamin Netanjahu, grudzień 2025 r.
                                </media:description>
                            
                        </media:content>
                    
                    
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                    

                    
                        <content:encoded>
                            <![CDATA[
                                
                                    
                                        <p class="">W izraelskich nalotach na położone na południu Libanu miasto Tyr zginęło co najmniej osiem osób. To eskalacja, która rzuca cień na zapewnienia Donalda Trumpa o rychłym zakończeniu wojny z Iranem. Kolejne już zapewnienia, bo od wybuchu wojny prezydent USA już 37 razy zapewniał, że jest bliski zawarcia pokoju z Iranem.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Do wtorkowych ataków doszło dwa dni po pierwszej wymianie ognia między Iranem a Izraelem od czasu zawieszenia broni ogłoszonego w kwietniu. W poniedziałek oba kraje ogłosiły wstrzymanie wzajemnych ataków, odpowiadając na apel Donalda Trumpa, by natychmiast "przestać strzelać".</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">To, co dzieje się na linii Izrael-Liban, w oczywisty sposób wpływa na dalsze losy <a href="https://www.newsweek.pl/swiat/jak-zakonczy-sie-wojna-w-iranie-zwyciezy-ten-ktory-dluzej-wytrwa/pd8xqsf" id="37ded94e-feab-4025-b074-2c552359ff83">wojny USA i Izraela z Iranem</a>. Mimo że Trump ponownie sugerował możliwość zawarcia porozumienia między Waszyngtonem a Teheranem, wtorkowe naloty torują drogę do kolejnych starć.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Trump poirytowany działaniami Netanjahu</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Liban został wciągnięty w wojnę z Iranem, gdy bojownicy Hezbollahu 2 marca ostrzelali Izrael. W ten sposób wsparli Teheran po amerykańsko-izraelskich atakach na Republikę Islamską kilka dni wcześniej.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Ponad milion osób zostało przesiedlonych w Libanie w wyniku izraelskich działań wymierzonych w Hezbollah, nad którym rząd w Bejrucie nie ma kontroli. Libańskie władze podają, że od wznowienia izraelskich nalotów 2 marca zginęło 3666 osób, a ponad 11 tys. zostało rannych. Iran podkreśla, że nie ma mowy o pokoju, dopóki Izrael nie zaprzestanie ataków na Liban.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">We wtorek w serwisach społecznościowych pojawiły się nagrania pokazujące kłęby dymu unoszące się nad Tyrem po izraelskich atakach. Siły Obronne Izraela (IDF) wydały nakaz ewakuacji mieszkańców południowego miasta, także tych z dzielnicy chrześcijańskiej, wzywając ich do przesiedlenia się na północ od rzeki Zahrani. Podano, że obecność Hezbollahu "zagraża ich życiu".</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">IDF utrzymuje, że przeprowadza naloty, ponieważ Hezbollah złamał porozumienie o zawieszeniu broni i obiera za cel "zaplecze Izraela".</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Burzenie domów i obecność izraelskich wojsk na południu Libanu budzi obawy przed długotrwałą okupacją — podobną do tej, która zakończyła się w 2000 r. Izraelskie ataki na Liban mają miejsce mimo polecenia Trumpa, by premier Izraela Benjamin Netanjahu wstrzymał naloty.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Trump powiedział BBC, że rozmawiał z Netanjahu w poniedziałek, podkreślając konieczność zachowania "zdrowego rozsądku". Słowa te padły po wystrzeleniu przez Izrael w poniedziałek rakiet w stronę Iranu, choć amerykański prezydent prosił, by Netanjahu tego nie robił. Według doniesień prezydent USA jest coraz bardziej poirytowany działaniami izraelskiego premiera.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Jesteśmy bardzo blisko podpisania bardzo mocnego porozumienia — powiedział Trump BBC, dodając, że jeśli powie Netanjahu, by coś zrobił, "to on to robi". Ale jak wylicza CNN, od początku wojny, a więc od 28 lutego, prezydent USA aż 37 razy ogłaszał, że <a href="https://www.newsweek.pl/swiat/kto-zadecyduje-o-koncu-wojny-w-iranie-decyzja-moze-byc-w-rekach-pekinu-i-moskwy/vstqgrr" id="1f58a353-4876-40df-b9f8-64710bb698e9">jest bliski zawarcia umowy z Iranem</a>.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Iran ponawia groźby</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Wiceprezydent J.D. Vance powiedział w Fox News, że Waszyngton jest na dobrej drodze, by osiągnąć cele Trumpa w negocjacjach z Iranem, choć Teheran studził nadzieje na porozumienie.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Irański parlamentarzysta Ali Haddad powiedział we wtorek, że amerykańskie bazy wojskowe i Izrael staną się "uzasadnionymi celami", jeśli Izrael ponownie zaatakuje Iran lub Liban, a "nawet pod ostrzałem można zmusić wroga do ustępstw".</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Ebrahim Rezaei, rzecznik Komisji Bezpieczeństwa Narodowego irańskiego parlamentu, powiedział CNN, że negocjacje ze Stanami Zjednoczonymi traktowane są jako przedłużenie pola walki i że Teheran nie wycofa się ze wspierania tzw. frontu oporu.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">"Minęło sto dni od narodowego dżihadu, który zrodził się, by ocalić życiodajną krew Iranu. Niech Bóg błogosławi was, którzy wsparliście Iran, zniechęcaliście wroga i wyrwaliście kraj z paszczy rozjuszonych wilków, które szczerzyły zęby, by zmusić Islamski Iran do poddania się. Niech żyje Iran, niech żyje opór wielkiego narodu irańskiego" — napisał w serwisie X przewodniczący parlamentu Iranu Mohammad-Bagher Ghalibaf. Dodał, że jego post to rodzaj upamiętnienia100 dni walki narodowej.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class=""><strong><em>Tekst opublikowany w amerykańskim "Newsweeku". Tytuł, lead i śródtytuły od redakcji "Newsweek Polska".</em></strong></p>
                                    
                                
                            ]]>
                        </content:encoded>
                    

                    
                    
                        
                            <dc:creator>
                                
                                    
                                        Brendan Cole,
                                    
                                
                                    
                                        Gabe Whisnant
                                    
                                
                            </dc:creator>
                        
                    
                </item>
            
                <item>
                    <guid isPermaLink="false">urn:uuid:98d2be1d-4b8f-4ae8-a21b-bc971fd480db</guid>
                    
                    
                    <pubDate>Mon, 08 Jun 2026 13:02:51 +0200</pubDate>
                    <title>Wnioski z wojny w Iranie? Wrogowie USA już je wyciągają</title>
                    <description>Atak Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran zaczął się od serii sukcesów, które wstrząsnęły reżimem w Teheranie. Ale po 100 dniach wojna przeszła w fazę kosztownego impasu. To może mieć poważne konsekwencje dla postrzegania potęgi Waszyngtonu za granicą.</description>
                    <link>https://www.newsweek.pl/swiat/wnioski-z-wojny-w-iranie-wrogowie-usa-juz-je-wyciagaja/cf6sm54</link>

                    
                    
                        <media:content url="https://ocdn.eu/pulscms/MDA_/d56415a1bbfad9539689b570daadc489.jpg" expression="full" width="5033" height="3355" >
                            
                                <media:description type="plain">
                                    Prezydent USA Donald Trump
                                </media:description>
                            
                        </media:content>
                    
                    
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                    

                    
                        <content:encoded>
                            <![CDATA[
                                
                                    
                                        <p class="">Atak Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran zaczął się od serii sukcesów, które wstrząsnęły reżimem w Teheranie. Ale po 100 dniach wojna przeszła w fazę kosztownego impasu. To może mieć poważne konsekwencje dla postrzegania potęgi Waszyngtonu za granicą.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Najnowsze <a href="https://wiadomosci.onet.pl/swiat/izraelskie-ataki-na-iran-po-iranskim-ostrzale-eksplozje-w-jerozolimie/cpw0249" id="c2a6f120-9651-4056-b883-ef66631732ab">uderzenia Izraela na Iran</a> — przeprowadzone wbrew żądaniom Donalda Trumpa — tylko podkreślają, w jak trudnej sytuacji znalazły się Stany Zjednoczone. Zarówno sojusznicy, jak i przeciwnicy USA bacznie obserwują sytuację. Choć końcowy rezultat wojny wciąż pozostaje niejasny, to jedno jest pewne: USA mają przewagę militarną nad każdym przeciwnikiem, ale nie są niepokonane.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Wojna zaczęła się od zabicia najwyższego przywódcy Iranu i wielu czołowych postaci, zniszczenia znaczącej części irańskiego arsenału oraz nałożenia na kraj dotkliwego embarga handlowego. Tyle że reżim w Teheranie nie tylko przetrwał wspólny atak USA i Izraela, lecz także zdołał podjąć działania odwetowe zarówno na polu walki, jak i przy stole negocjacyjnym.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Irańska lekcja. Wrogowie Ameryki już się na niej uczą</h1>
                                    
                                
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Najpoważniejszym narzędziem irańskiej kontrofensywy okazało się <a href="https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/rozkaz-trumpa-nie-moze-byc-wahania-gra-o-kluczowy-szlak-mapa/d4fv05y" id="b6447c76-f867-46a0-a182-b993511b5218">wykorzystanie cieśniny Ormuz jako broni</a>. Ta taktyka zdławiła światowy handel ropą i gazem. Ceny energii gwałtownie wzrosły, co uderzyło w USA i sprawiło, że Amerykanie bardzo szybko zmęczyli się wojną. Ten model może być powielany w przyszłych konfliktach.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Obawiałbym się na przykład, że Chińczycy wyciągną wnioski z irańskiego przejęcia kontroli nad cieśniną Ormuz — powiedział "Newsweekowi" Ryan Crocker, były ambasador USA, obecnie starszy współpracownik Fundacji Carnegie na rzecz Międzynarodowego Pokoju.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— To nie jedyna cieśnina na świecie. Jest cieśnina Malakka, a co ważniejsze — cieśnina Tajwańska — dodał Crocker. — To może pokazać Chińczykom, że jeśli chcą osiągnąć regionalne czy nawet globalne cele strategiczne, nie muszą sięgać po otwartą wojnę — wystarczy przejąć kontrolę nad kluczowymi szlakami wodnymi.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Według Crockera niepowodzenia USA nie wynikają z przyczyn militarnych, a z politycznych. — Problemem nie jest nasze wojsko, problem leży w naszych decyzjach politycznych.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Największe zaskoczenie wojny? Iran przetrwał</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Skalę porażki bądź sukcesu interwencji USA trudno ocenić także dlatego, że administracja Trumpa celowo zaciera jej cele. Prezydent otwarcie deklarował, że nie będzie ujawniał swoich zamiarów, trzymając obserwatorów w niepewności.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Najbardziej konsekwentnie wskazywanym przez Trumpa celem było uniemożliwienie Iranowi uzyskania broni nuklearnej — teraz i w przyszłości. Republika Islamska oficjalnie zaprzecza, że stara się o taką broń, choć ma zaawansowany program wzbogacania uranu. Waszyngton wskazywał także czasem inne cele, których osiągnięcie jest w interesie USA. Wymieniano tu najczęściej zmianę reżimu w Teheranie, potrzebę ograniczenia irańskiego programu rakietowego i zakończenie wsparcia dla sojuszników Iranu z tzw. Osi Oporu [to wiele różnych grup sponsorowanych przez Iran na Bliskim Wschodzie, a przede wszystkim Hezbollah w Libanie, Huti w Jemenie i szyickie milicje w Iraku — przyp. red.].</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Najnowsze raporty podważają narrację Białego Domu o pełnym zwycięstwie na wielu frontach.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej opublikowała w środę pierwsze raporty wojenne, według których irańskie instalacje nuklearne, choć już uszkodzone przez ataki USA i Izraela w trakcie 12-dniowej wojny w czerwcu ubiegłego roku, nie zostały istotnie bardziej zniszczone od początku obecnego konfliktu. Cytowani przez amerykańskie i izraelskie media urzędnicy wywiadu USA wskazują też na dowody odbudowy irańskich zdolności rakietowych.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Jeśli chodzi o władze Iranu, Islamska Republika w dużej mierze <a href="https://wiadomosci.onet.pl/swiat/jest-nastepca-alego-chameneia-iranskie-media-podaly-nazwisko/g5d3fkv" id="00cb5d9a-e28a-4ad8-ba90-d962b78e3823">zjednoczyła się wokół Modżtaby Chameneiego, syna i następcy zabitego ajatollaha Alego Chameneiego</a>. Modżtaba został nowym najwyższym przywódcą Iranu, a elita władzy nie podzieliła się na otwarcie walczące ze sobą frakcje. Uważa się też, że wpływy twardogłowego Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) znacznie wzrosły. Modżtaba [ranny w ataku USA 28 lutego — przyp. red.] jest przywódcą w dużej mierze nieobecnym, lecz prawdopodobnie żądnym odwetu. Ma też możliwość uchylenia oficjalnego zakazu posiadania broni nuklearnej ustanowionego przez zabitego w ataku USA ojca.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Trump początkowo ostro skrytykował decyzję Teheranu o wyniesieniu do władzy młodszego Chameneiego. Prezydent USA twierdził, że chce mieć wpływ na wybór nowego przywódcy Iranu. Jednak w piątek 5 czerwca złagodził ton, nazywając Modżtabę Chameneiego "profesjonalistą" o "bardzo dobrej reputacji" w "niektórych kręgach".</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Były ambasador Crocker nie widzi szans w poszukiwaniu bardziej ugodowego przywództwa w Iranie, na wzór tego, co udało się USA po akcji Delta Force i uprowadzeniu prezydenta Wenezueli Nicolása Maduro w styczniu. Zdaniem Crockera nowe irańskie władze są "twardsze i bardziej bezwzględne niż poprzednie".</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Bardzo, bardzo jasne jest, że tego reżimu nie obali się nalotami — powiedział Crocker. — Spójrzcie, kim są ci ludzie. To wszystko generałowie, oficerowie Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej — dawni i obecni, a co ważniejsze, wszyscy są weteranami wojny iracko-irańskiej. Stracili pół miliona ludzi w tamtej wojnie, a Mohsen Rezaei, który stał się kluczową postacią nowego reżimu, dowodził IRGC przez cały ten okres i doradzał [poprzednikowi Alego Chameneiego, Ruhollahowi] Chomeiniemu, by nie przyjmował zawieszenia broni w 1988 roku — mówił były ambasador.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">W niedawnym wywiadzie dla CNN Rezaei — od prawie 30 lat członek ścisłych władz państwa — stwierdził, że to Trump powinien "przełamać ten impas" w negocjacjach i ostrzegł przed jakimikolwiek planami inwazji USA.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Wtedy świat pozna prawdziwe możliwości Iranu, bo nasza siła lądowa wielokrotnie przewyższa nasze rakiety — powiedział Rezaei.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Dlaczego wojna z Iranem nie przypomina tej w Iraku czy Afganistanie?</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Zdolność Iranu do odparcia inwazji USA pozostaje nieprzetestowana i być może tak już zostanie. Biały Dom nie wykazuje chęci do operacji z udziałem wojsk lądowych na taką skalę jak podczas ostatnich dwóch dużych wojen konwencjonalnych w regionie, wymierzonych w rządzone przez talibów Afganistan w 2001 r. i reżim Saddama Husajna w Iraku w 2003 r.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Administracja Trumpa ma też znacznie mniej powodów do samozadowolenia niż po stu dniach tamtych konfliktów. Oba doprowadziły do stosunkowo szybkiego obalenia wrogich rządów. W dłuższej perspektywie konsekwencje nie były najlepsze — talibowie ostatecznie odzyskali władzę po dwóch dekadach, gdy USA wycofały się z kraju. Z kolei Irak stał się areną licznych powstań, które dały początek zarówno Państwu Islamskiemu (ISIS), jak i wspieranym przez Iran milicjom.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Biały Dom oficjalnie nie ogłosił obalenia reżimu w Teheranie głównym celem wojny. "New York Times", powołujący się na swoje źródła, wskazuje jednak, że było to głównym zamierzeniem premiera Izraela Benjamina Netanjahu, który rzekomo przekonał Trumpa, iż irański reżim ulegnie pod presją militarną.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Relacja NYT z kluczowego spotkania Trumpa z Netanjahu w Gabinecie Owalnym jasno pokazała, że zmiana reżimu była głównym celem — powiedział "Newsweekowi" Steven Simon, były dyrektor ds. Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego USA, obecnie starszy pracownik badawczy Instytutu Quincy i wykładowca na Dartmouth College.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów przedstawił cele USA jako trwałe wyeliminowanie zdolności Iranu do wojskowego rzucania wyzwania Stanom Zjednoczonym — stwierdził Simon. — To są maksymalne cele wojenne — żaden z nich nie został osiągnięty i nie zostanie, chyba że Stany Zjednoczone najadą i będą okupować Iran lub użyją broni jądrowej — oba scenariusze są jednak mało prawdopodobne.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Simon zwrócił też uwagę, że główny cel Trumpa, czyli trwałe uniemożliwienie Iranowi zdobycia broni jądrowej, "trudno ocenić, ponieważ według amerykańskiego wywiadu Iran jej nie budował".</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Nawet jeśli infrastruktura została zniszczona podczas 12-dniowej wojny, wzbogacony uran pozostaje ukryty i potencjalnie nadaje się do odzyskania. "W krótkiej i średniej perspektywie obecny konflikt nie wydaje się konieczny dla osiągnięcia celu Trumpa w sprawie programu nuklearnego" — komentował Simon.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Dostrzegł tu analogię do George’a W. Busha, którego sposób prowadzenia wojen w Afganistanie i Iraku był szeroko krytykowany.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Gdybyś był zagranicznym rządem, rozsądnie byłoby uwzględnić specyfikę drugiej administracji Busha i drugiej administracji Trumpa, które są niemal wyjątkowe pod względem braku zdolności strategicznego myślenia. A jednocześnie miały bezprecedensową kontrolę nad Kongresem za pierwszej kadencji [Busha] i drugiej kadencji [Trumpa] — stwierdził Simon.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— To połączenie lekkomyślności, pewności siebie i politycznej bezkarności jest w historii Ameryki stosunkowo rzadkie. Dlatego ogólne sądy o tym, co Stany Zjednoczone mogą lub nie mogą osiągnąć w odpowiedzi na strategiczne wyzwania w przyszłości, byłyby najpewniej nierozsądne — mówił Simon.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Czy Waszyngton nie docenił Iranu?</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Mostafa Nadżafi, analityk ds. bezpieczeństwa z Teheranu, wskazał trzy aspekty, w których — jego zdaniem — USA popełniły błąd, rozpoczynając wojnę.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Pierwszym była geografia Iranu: kraj o rozmiarach, głębi strategicznej i położeniu geopolitycznym, których nie dorównuje żaden inny gracz w regionie. Cieśnina Ormuz to integralny element tej przewagi — powiedział Nadżafi "Newsweekowi".</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Drugim była ludność Iranu. Dziesiątki milionów obywateli dają krajowi potencjał mobilizacji i wytrwałości, który przekracza oczekiwania obserwatorów z zewnątrz.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Trzecim była ewolucja doktryny wojskowej Iranu, która przeszła od modelu opartego głównie na odstraszaniu do strategii zadawania rzeczywistych kosztów przeciwnikom — stwierdził Nadżafi.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Przed rozpoczęciem wojny USA i Izraela przeciwko Iranowi — mówił Nadżafi — Teheran działał "w przewidywalnych ramach strategicznych", opartych na trzech filarach: "zbytniej powściągliwości, strategicznej ostrożności i stałym dążeniu do uniknięcia pełnowymiarowej wojny regionalnej".</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Ta konsekwencja pozwalała USA i Izraelowi przewidywać posunięcia Iranu i narzucać tempo eskalacji. Jednak to się zmieniło, gdy Iran pod presją ataków zrealizował swoje wieloletnie groźby ataków na sąsiednie państwa arabskie goszczące bazy USA oraz zakłócenia ruchu przez cieśninę Ormuz.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Kolejna faza wojny rozegra się na polu dyplomacji</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Choć starcia trwają, centrum konfliktu przesunęło się z operacji wojskowych na pole dyplomacji. Rozmowy pozostają w martwym punkcie, a frustracja — zwłaszcza w Białym Domu — narasta, o czym świadczy potwierdzone przez Trumpa ostre spięcie z Netanjahu dotyczące działań jego sojusznika w Libanie — arenie, którą Teheran łączy z każdym porozumieniem pokojowym ze względu na historyczną współpracę z ruchem Hezbollah.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Nadżafi podkreślił jednak, że Iran stoi przed poważnymi wyzwaniami.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Przeciwnicy Iranu najwyraźniej doszli do wniosku, że pokonanie kraju drogą bezpośredniej interwencji wojskowej byłoby o wiele kosztowniejsze, niż pierwotnie zakładali. W efekcie główny nacisk prawdopodobnie przesunie się na wyniszczanie gospodarcze, wojnę psychologiczną i próby podważenia spójności wewnętrznej — stwierdził Nadżafi.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Dlatego najważniejsza batalia, jaka czeka Iran w nadchodzących latach, nie rozegra się wyłącznie na wodach Zatoki Perskiej — dodał. — Toczyć się będzie raczej na polu gospodarki, zarządzania i utrzymania jedności narodowej. Jeżeli Iran zdoła sprostać tym wyzwaniom, wiele celów, które jego przeciwnicy chcieli osiągnąć militarnie, pozostanie poza ich zasięgiem.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class=""><strong><em>Tekst opublikowany w amerykańskim "Newsweeku". Tytuł, lead i śródtytuły od redakcji "Newsweek Polska".</em></strong> </p>
                                    
                                
                            ]]>
                        </content:encoded>
                    

                    
                    
                        
                            <dc:creator>
                                
                                    
                                        Tom O’Connor
                                    
                                
                            </dc:creator>
                        
                    
                </item>
            
                <item>
                    <guid isPermaLink="false">urn:uuid:a042117c-a2f5-4728-a064-9a2a2b4a451d</guid>
                    
                    
                    <pubDate>Wed, 27 May 2026 16:27:17 +0200</pubDate>
                    <title>Izrael: wyburzenie Chan al-Ahmar zagrozi polskiej pomocy. Co dalej z Beduinami?</title>
                    <description>Nie możemy dopuścić do tego, by Izrael &quot;wyburzył&quot; efekty polskiej pomocy na Zachodnim Brzegu. Byłaby to wielka strata i zaprzepaszczenie dorobku kilkuletniej pracy i ładnych kilku milionów złotych, które poszły na to z budżetu państwa — mówi Małgorzata Olasińska-Chart z Polskiej Misji Medycznej.</description>
                    <link>https://www.newsweek.pl/swiat/izrael-wyburzenie-chan-al-ahmar-zagrozi-polskiej-pomocy-co-dalej-z-beduinami/50q5v8c</link>

                    
                    
                        <media:content url="https://ocdn.eu/pulscms/MDA_/6acae433d0c97d32139921f4c60a638e.jpg" expression="full" width="5000" height="4000" >
                            
                                <media:description type="plain">
                                    Beduini, którym świadczona jest pomoc w ramach Polskiej Misji Medycznej
                                </media:description>
                            
                        </media:content>
                    
                    
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                                <media:content url="https://ocdn.eu/pulscms/MDA_/5d17684e36dbe44201e73875d6582452.jpg" expression="full" width="4032" height="2268" >
                                    
                                        <media:description type="plain">
                                            Wolontariusze, którzy świadczą pomoc w ramach Polskiej Misji Medycznej 
                                        </media:description>
                                    
                                </media:content>
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                                <media:content url="https://ocdn.eu/pulscms/MDA_/409667ef45fbdab6d5707358f697c621.jpg" expression="full" width="5000" height="4000" >
                                    
                                        <media:description type="plain">
                                            Zajęcia dla beduińskich dzieci w ramach Polskiej Misji Medycznej 
                                        </media:description>
                                    
                                </media:content>
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                    

                    
                        <content:encoded>
                            <![CDATA[
                                
                                    
                                        <p class="">Nie możemy dopuścić do tego, by Izrael "wyburzył" efekty polskiej pomocy na Zachodnim Brzegu. Byłaby to wielka strata i zaprzepaszczenie dorobku kilkuletniej pracy i ładnych kilku milionów złotych, które poszły na to z budżetu państwa — mówi Małgorzata Olasińska-Chart z Polskiej Misji Medycznej.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Newsweek: Minister finansów Izraela Becalel Smotricz polecił wznowienie procedury wyburzenia i przesiedlenia społeczności beduińskiej Chan al-Ahmar, której w ramach projektu współfinansowanego ze środków Ministerstwa Spraw Zagranicznych pomaga Polska Misja Medyczna.</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class=""><strong>Małgorzata Olasińska-Chart: </strong>Chan al-Ahmar to beduińska społeczność, która składa się z kilkudziesięciu rodzin, łącznie około 150-200 osób. Jeśli nie uda się powstrzymać tej procedury, ci ludzie niemal z dnia na dzień staną się bezdomni. Zostaną zmuszeni do przeniesienia się w inne miejsce, najpewniej na kolejne wzgórze doliny, skąd być może znowu będą przepędzeni przez izraelskich osadników.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Co więcej, być może będzie to teren, na którym nie będą mogli wypasać owiec, ani uprawiać oliwek, bo drzewa oliwne zostały już tam wykarczowane w ramach nieoficjalnej, ale konsekwentnej polityki <a href="https://www.newsweek.pl/swiat/historyk-holokaustu-o-strefie-gazy-wszystkie-demony-zostaly-uwolnione/nj7d377" id="d1f55d66-c784-4e29-842d-fa0dd830d4d0">pozbawiania Palestyńczyków środków do życia</a>. Z dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć, że w nowym miejscu Beduini Chan al-Ahmar będą mieć bardzo ograniczoną możliwość utrzymania swoich rodzin, gdyż żyją głównie z wypasu owiec i uprawy oliwek. Nie będzie w stanie dotrzeć do nich nasza klinika mobilna.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Wiele wskazuje bowiem na to, że zostaną przesiedleni w miejsce, do którego z racji różnego rodzaju ograniczeń nie będziemy w stanie dojechać. Zachodni Brzeg Jordanu nie jest dużym terenem, ale izraelskie blokady dróg dojazdowych znacznie utrudniają dostarczanie tam pomocy humanitarnej. I tak, żeby dojechać do wioski, musimy jechać 36 km w jedną stronę, a nie sześć, co znacznie ogranicza mobilność zespołu medycznego.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <figure class="image" align="center">                  <img src="https://ocdn.eu/pulscms/MDA_/5d17684e36dbe44201e73875d6582452.jpg" alt="Wolontariusze, którzy świadczą pomoc w ramach Polskiej Misji Medycznej ">                  <figcaption>Wolontariusze, którzy świadczą pomoc w ramach Polskiej Misji Medycznej </figcaption>                </figure>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Podsumowując, jeśli nie uda się powstrzymać tej akcji, mieszkańcy Chan al-Ahmar zostaną odcięci od pomocy medycznej, od źródeł zarobku i skazani na tułaczkę. Nie po raz pierwszy rząd Izraela próbuje wysiedlić Beduinów z tego miejsca. Pierwszą próbę podjął już w 2018 r., ale została ona wstrzymana pod międzynarodową presją. Mam nadzieję, że stanie się tak też tym razem. Poprosiliśmy o interwencję polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>W jaki sposób Polska Misja Medyczna pomagała mieszkańcom Chan al-Ahmar? Jaki był budżet tego projektu?</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— 4,5 mln zł na trzy lata począwszy od 2024 r. Finansowaliśmy z tego m.in. cotygodniowe wizyty kliniki mobilnej, porady lekarzy specjalistów, ginekologa z badaniami USG, pediatry, farmaceuty z bezpłatnymi lekami dla tej społeczności i innych.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">W ramach projektu przystosowaliśmy i umeblowaliśmy również istniejące budynki, by móc prowadzić w nich działania pomocowe. Ważną częścią naszej działalności na Zachodnim Brzegu są zajęcia psycho-społeczne dla dzieci i kobiet straumatyzowanych agresją ze strony izraelskich osadników. Ci regularnie grożą Palestyńczykom na ich własnej ziemi, by zmusić ich do opuszczenia ziemi, na której później budowane są kolejne, nielegalne osiedla żydowskie.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Izraelczycy starają się w różny sposób uprzykrzyć życie Palestyńczykom czy Beduinom — karczują drzewa oliwne, nie tylko zabraniają wypasu owiec, ale też kradną owce, nachodzą wioski po zmroku, świecą dzieciom latarkami po oczach, na oczach całej rodziny biją osoby starsze czy osoby niepełnosprawne. Trzeba zrozumieć, że jak tym ludziom wykarczuje się drzewa oliwne i zabierze owce, po prostu zaczną umierać z głodu. Wypędzanie mieszkańców jest częścią szerszego planu rządowego, mającego na celu przejęcie kontroli nad całym centralnym obszarem Zachodniego Brzegu. A przecież są to tereny kluczowe dla ciągłości terytorialnej przyszłego państwa palestyńskiego i pokojowego <a href="https://www.newsweek.pl/swiat/dwa-lata-wojny-w-gazie-powod-jest-jeden-netanjahu-ciagnie-nas-na-samo-dno/efmr8wr" id="0f6297cd-0c3b-404e-b2d0-a23dd0f4e73a">rozwiązania izraelsko-palestyńskiego konfliktu.</a></p>
                                    
                                
                                    
                                        <figure class="image" align="center">                  <img src="https://ocdn.eu/pulscms/MDA_/409667ef45fbdab6d5707358f697c621.jpg" alt="Zajęcia dla beduińskich dzieci w ramach Polskiej Misji Medycznej ">                  <figcaption>Zajęcia dla beduińskich dzieci w ramach Polskiej Misji Medycznej </figcaption>                </figure>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Beduini są na samym dole drabiny społecznej Izraela, borykają się z poważnymi problemami ekonomicznymi i społecznymi. Pozbawienie ich pomocy może mieć katastrofalne konsekwencje, prawda?</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Zgadza się. Nasza klinika mobilna na Zachodnim Brzegu odwiedza tylko beduińskie wioski. Żyją w nich ludzie biedni, pozbawienia jakiejkolwiek pomocy publicznej, bez szans na zdobycie wykształcenia. Poziom analfabetyzmu, zwłaszcza wśród kobiet, jest bardzo wysoki. Byłam dwa razy na Zachodnim Brzegu. Widziałam, jak wygląda życie w tych wioskach. Matki robią, co mogą, by wykształcić swoje dzieci, ale jest to bardzo trudne, bo z powodu izraelskich blokad dróg znacznie wydłuża się czas dojazdu do szkół. Beduinów nie stać na opłacenie transportu. Nie są w stanie odprowadzać dzieci kilkanaście kilometrów do szkoły, więc dzieciaki próbują dostać się tam na skróty. Słyszałam, że idą rurami ściekowymi, które są położone na ziemi i w ten sposób omijają blokady i punkty kontrolne. I ten skrót pozwala tym dzieciom dotrzeć do szkoły, a jezdnią nie dadzą rady, bo jest za daleko.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Czy macie już jakiś odzew z MSZ?</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Nie dostaliśmy jeszcze odpowiedzi na nasze pismo. Zwróciliśmy się w nim z apelem do MSZ, aby polski rząd podjął działania dyplomatyczne mające na celu ochronę społeczności z Chan al-Ahmar.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Liczymy, że w ten sposób uda się powstrzymać procedurę wyburzenia beduińskich domów. Co więcej, uważamy, że pieniądze polskiego podatnika powinny być szanowane przez naszego sojusznika. Nie możemy dopuścić do tego, by Izrael "wyburzył" efekty polskiej pomocy. Byłaby to wielka strata i zaprzepaszczenie dorobku kilkuletniej pracy oraz kilku milionów złotych, które poszły z budżetu państwa na tę pomoc.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Chcę też przypomnieć, że wyburzenie i przesiedlenie Chan al-Ahmar narusza Międzynarodowe Prawo Karne (MPK) i Międzynarodowe Prawo Humanitarne (MPH), które zakazują przymusowego przesiedlenia osób chronionych z terytorium okupowanego. Artykuł 8 Statutu Rzymskiego Międzynarodowego Trybunału Karnego klasyfikuje "deportację lub przesiedlenie całości lub części ludności okupowanego terytorium" jako zbrodnię wojenną.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class=""><strong><em>Wspieraj pomoc Polskiej Misji Medycznej: </em></strong></p>
                                    
                                
                                    
                                        <ul type=disk><li>ustaw płatność cykliczną w Twoim banku na działania PMM lub na <a href="https://pmm.org.pl/wplacam/">https://pmm.org.pl/wplacam/</a></li><li>przekaż darowiznę na numer konta Polskiej Misji Medycznej: 40 1030 1508 0000 0008 2378 3004</li><li>wpłać za pośrednictwem BLIK na numer biura Polskiej Misji Medycznej: 575 222 705</li></ul>
                                    
                                
                            ]]>
                        </content:encoded>
                    

                    
                    
                        
                            <dc:creator>
                                
                                    
                                        Jacek Pawlicki
                                    
                                
                            </dc:creator>
                        
                    
                </item>
            
                <item>
                    <guid isPermaLink="false">urn:uuid:0c20814e-1ae8-482b-aa35-239cf57f663a</guid>
                    
                    
                    <pubDate>Sun, 24 May 2026 10:14:00 +0200</pubDate>
                    <title>Jak zakończy się wojna w Iranie? Zwycięży ten, który dłużej wytrwa</title>
                    <description>Prawie trzy miesiące po rozpoczęciu amerykańsko-izraelskiej wojny przeciwko Iranowi i niemal pięć tygodni od ogłoszenia przez prezydenta Donalda Trumpa blokady Islamskiej Republiki, nie wygląda na to, że Teheran ma w planie ustąpić wobec gróźb płynących z Białego Domu.</description>
                    <link>https://www.newsweek.pl/swiat/jak-zakonczy-sie-wojna-w-iranie-zwyciezy-ten-ktory-dluzej-wytrwa/pd8xqsf</link>

                    
                    
                        <media:content url="https://ocdn.eu/pulscms/MDA_/802ba4a2975dd0d709643afbb1178b04.jpg" expression="full" width="6000" height="4000" >
                            
                                <media:description type="plain">
                                    Donald Trump
                                </media:description>
                            
                        </media:content>
                    
                    
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                    

                    
                        <content:encoded>
                            <![CDATA[
                                
                                    
                                        <p class="">Prawie trzy miesiące po rozpoczęciu amerykańsko-izraelskiej wojny przeciwko Iranowi i niemal pięć tygodni od ogłoszenia przez prezydenta Donalda Trumpa blokady Islamskiej Republiki, nie wygląda na to, że Teheran ma w planie ustąpić wobec gróźb płynących z Białego Domu. </p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Wręcz przeciwnie, konflikt wydaje się jedynie dodawać reżimowi odwagi. Pomimo śmierci najwyższego przywódcy, zabicia innych kluczowych dowódców i decydentów oraz zniszczenia znacznej części potencjału militarnego, przedstawiciele Iranu w dużej mierze odłożyli wewnętrzne spory na bok i zwarli szeregi, by utrzymać szeroki katalog żądań zakończenia wojny na własnych warunkach. To kosztowna gra. Jednak cenę płaci nie tylko Iran — <a href="https://www.newsweek.pl/swiat/wojna-trumpa-z-iranem-uderza-w-gospodarki-europa-w-recesji/6zk71fg" id="662e8e1f-3084-4b4c-abba-d7df9ea3c7d9">rośnie ona również dla Białego Domu, a także całego regionu i świata.</a></p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Iran niewątpliwie przygotował się na tę wojnę i na razie przechytrzył administrację Trumpa — powiedziała "Newsweekowi" Barbara Slavin, ekspertka z think tanku Stimson Center i wykładowczyni na Uniwersytecie George'a Washingtona. — Przejął kontrolę nad cieśniną Ormuz i zaatakował sąsiadów w rejonie Zatoki Perskiej, zwłaszcza Zjednoczone Emiraty Arabskie, pogłębiając tym samym podziały w Radzie Współpracy Zatoki Perskiej i przenosząc koszt konfliktu na konsumentów na całym świecie.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Teheran rozproszył centra dowodzenia i zachował ostrożność w wykorzystaniu arsenału rakietowego oraz dronów, by móc dalej zadawać ciosy i kontrolować cieśninę — dodała Slavin. — Ponieważ reżim postrzega tę wojnę jako walkę o przetrwanie, jest gotów ponosić coraz większe koszty gospodarcze, zakładając, że wytrwa dłużej niż Trump.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Wytrwać do końca</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Jednym z dowodów na nieustępliwość Iranu może być wydarzenie z poniedziałku. Trump, po kolejnym szeregu gróźb dotyczących długotrwałych działań militarnych, ostatecznie odłożył operację, powołując się na apele przywódców Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Kataru. Jak stwierdził, liderzy GCC (The Gulf Cooperation Council) przekonali go, iż "możliwe jest wynegocjowanie porozumienia", które miałoby na zawsze uniemożliwić Iranowi dostęp do broni jądrowej. Irańscy urzędnicy zawsze zaprzeczali jednak temu, jakoby mieli dążyć do tego celu, mimo zaawansowanego programu wzbogacania uranu.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Trump oświadczył także, że rozkazał amerykańskim siłom być "gotowym do przeprowadzenia pełnoskalowego ataku na Iran w każdej chwili, jeśli nie uda się osiągnąć satysfakcjonującego porozumienia". Jednak wzmożona retoryka wcale nie wydaje się skłaniać Iranu do kapitulacji. Najwyżsi irańscy wojskowi, którzy przeżyli amerykańsko-izraelskie ataki, złożyli własne deklaracje, w których zapewnili, że na każdą eskalację ze strony USA odpowiedzą tym samym. Przewodniczący parlamentu Mohammad Bagher Ghalibaf i minister spraw zagranicznych Abbas Araghchi, prezentują podobną determinację także przy stole negocjacyjnym, który od czasu nieudanych rozmów w Pakistanie w zeszłym miesiącu pozostaje pusty.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Wysokie żądania Iranu — wycofanie wojsk USA z regionu, reparacje za szkody wojenne oraz zakończenie działań zbrojnych na innych frontach, a szczególnie wojny Izraela z sojuszniczym Hezbollahem w Libanie — pozostają niezmienne. W poniedziałek Iran rozpoczął także formalny proces przejmowania trwałej kontroli nad dotąd otwartą cieśniną Ormuz, ustanawiając nowy organ pobierający opłaty tranzytowe.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Korzystając z zamieszania na rynkach międzynarodowych, Teheran prowadzi strategię, która — jak zauważyła Slavin — jest "wyjątkowo dotkliwa dla samych Irańczyków". Irańska gospodarka pogrąża się w kryzysie, warunki życia dramatycznie się pogorszyły, a aparat bezpieczeństwa Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej pozostaje w stanie najwyższej gotowości. Jednocześnie Slavin nie dostrzega jednak oznak wewnętrznych pęknięć, na które liczyły władze USA i Izraela, chcąc osłabić reżim od środka.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Nie zaobserwowaliśmy ucieczek wśród urzędników wysokiego szczebla, a szczerze mówiąc, w Iranie nie ma oczywistego przywódcy opozycji, do którego można by się zwrócić — dodała Slavin. — Wewnętrzne niepokoje byłyby samobójstwem, biorąc pod uwagę brutalne represje wobec protestujących w styczniu, w tym rekordową liczbę egzekucji.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Irańska odpowiedź na najpoważniejszą zagraniczną interwencję od czasu inwazji Iraku w latach 80. ma głębokie korzenie.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Islamski system Iranu opiera się na połączeniu szyickiej teologii oraz pragmatycznego oporu i nieustępliwości, jak również na historycznym poczuciu cywilizacyjnej tożsamości i nacjonalizmu irańskiego narodu — powiedział w rozmowie z "Newsweekiem" Amin Saikal, profesor studiów bliskowschodnich i środkowoazjatyckich oraz dyrektor Centrum Studiów Arabskich i Islamskich na Australijskim Uniwersytecie Narodowym.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Choć system ten nie służył dobrze wielu Irańczykom, którzy wcześniej tworzyli silną opozycję, to jednak w obliczu zewnętrznej agresji większość społeczeństwa historycznie jednoczyła się za rządem, niezależnie od jego charakteru. Robili to z miłości dla ojczyzny — wyjaśnia Saikal. — Dzisiejsza wojna tylko wzmacnia ten mechanizm. Islamskie władze czerpią z tego siłę, a strategiczna kontrola cieśniny Ormuz oraz wsparcie polityczne i logistyczne Rosji czy Chin pozwalają im zachować odporność i stawiać czoła odwiecznym wrogom, USA i Izraelowi.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Niepewność na froncie</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Strategia Trumpa, polegająca na celowym zaciemnianiu rzeczywistego zakresu działań wojennych w imię "strategicznej dwuznaczności", niesie ze sobą zagrożenia.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Uważam, że <a href="https://www.newsweek.pl/swiat/nowy-sondaz-jest-fatalny-dla-donalda-trumpa-tak-zle-jeszcze-nie-bylo/ms1cwxr" id="5222230d-a2f8-416c-9842-55dfaa594b4f">administracja Trumpa wprowadziła się w ślepy zaułek</a> — ocenił Saikal. — Ciągle zmienia swoje wymagania i tak naprawdę nie wie, jak zakończyć tę wojnę. Trump ma wręcz obsesję na punkcie nieprzyznawania się do porażki. Teraz zawęził swoje oczekiwania do "braku broni jądrowej", mimo że Teheran wielokrotnie zapewniał, że nie zamierza jej produkować. On chciałby osiągnąć coś lepszego niż porozumienie nuklearne zawarte przez Obamę w lipcu 2015 roku, lecz obecnie znalazł się w sytuacji, w której prawdopodobnie nie będzie w stanie tego osiągnąć.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">To porozumienie, znane jako Wspólny Kompleksowy Plan Działań (JCPOA), z którego Trump wycofał się jeszcze za czasów swojej pierwszej kadencji w 2018 r., drastycznie ograniczyło irańskie zapasy uranu i ustaliło maksymalny poziom wzbogacenia w zamian za złagodzenie międzynarodowych sankcji. Obecna administracja ma domagać się całkowitego zakazu wzbogacania uranu przez Iran, a kwestia ta stanowi główny punkt sporu między stronami.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Wśród innych warunków stawianych przez USA znalazły się także ograniczenia irańskiego arsenału rakietowego oraz zakończenie wsparcia dla sieci regionalnych sojuszników znanych jako Oś Oporu, obejmujących m.in. Liban, Irak czy Jemen. Choć irański program nuklearny, arsenał rakietowy i milicje poniosły w konflikcie poważne straty, każdy z tych elementów wciąż istnieje.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Amerykańska administracja nieustannie zmieniała swoje żądania i deklarowane cele. Mimo to nie widzę, by jakikolwiek z nich został w pełni zrealizowany — powiedział na łamach "Newsweeka" Hamidreza Azizi, pracownik Instytutu Badań Międzynarodowych i Bezpieczeństwa w Berlinie. — Najnowsze oceny amerykańskiego wywiadu sugerują na przykład, że Iran nadal ma dostęp do większości swoich zdolności rakietowych. Także program nuklearny wydaje się pozostawać mniej więcej w tym samym miejscu co przed wybuchem wojny: Teheran wciąż dysponuje zarówno zapasami, jak i technicznymi możliwościami wzbogacania uranu.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Ponieważ, jak twierdzi Azizi, "strategia USA i jej ostateczne cele pozostają niejasne niemal dla wszystkich, łącznie z irańskim kierownictwem", Teheran nauczył się, że "każda elastyczność czy potencjalny kompromis są przez Trumpa odbierane jako oznaka słabości, co skłania USA do dalszej eskalacji żądań".</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— W efekcie po stronie irańskiej dominuje przekonanie, że jedyną rozsądną strategią jest twarde trzymanie się własnych czerwonych linii i kluczowych zasad, jednoczesne niebezpośrednie uderzenia w Stany Zjednoczone i unikanie jakichkolwiek ustępstw do czasu, aż to Trump wykona pierwszy krok — podsumował ekspert. — Z perspektywy Teheranu tym pierwszym krokiem musi być ogłoszenie zakończenia wojny.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Kto wytrwa dłużej?</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Kiedy Iran czujnie wypatruje jakichkolwiek oznak wewnętrznego sprzeciwu, Trump mierzy się z narastającymi problemami na własnym podwórku. Prezydent w zeszłym tygodniu określił relację amerykańskich mediów z konfliktu "zdradą", co jest kolejnym przejawem frustracji wywołanej brakiem poparcia społecznego dla wojny.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Opublikowany w poniedziałek sondaż The New York Times/Siena wykazał, że 64 proc. respondentów nie zgadza się z decyzją o rozpoczęciu wojny z Iranem. W tym samym badaniu poparcie dla Trumpa spadło do 37 proc. — najniższego poziomu za czasów jego drugiej kadencji.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Przywódcy irańskiego reżimu bez wątpienia uważają swoją strategię za skuteczną, skoro wciąż utrzymują się u władzy — powiedział Paul Pillar, były analityk CIA, a obecnie ekspert Quincy Institute oraz pracownik w Centrum Studiów Bezpieczeństwa na Uniwersytecie Georgetown. — Ostateczny wynik obecnej rozgrywki, w której <a href="https://www.newsweek.pl/swiat/usa-kontra-iran-trump-ma-kilka-mozliwych-scenariuszy-do-wyboru/7xevfq6" id="06c12c3b-325a-48e2-9ce9-ce3c93bf228c">zarówno reżim Iranu, jak i administracja Trumpa są przekonane, że wytrwają dłużej od przeciwnika,</a> pozostaje niewiadomą. Jednak irańscy przywódcy mają przewagę, bo stawką dla nich jest polityczne przetrwanie. Są więc bardziej zmotywowani, by znosić ból.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Mając na uwadze dotychczasowe skutki, Pillar przewiduje, że "wojna ta niemal na pewno przejdzie do historii jako wielki błąd Trumpa" — błąd, który dodatkowo grozi zachęceniem Teheranu i nowego najwyższego przywódcy, ajatollaha Modżtaby Chameneiego (syna zabitego Alego Chameneiego), do sięgnięcia po możliwości, których Iran dotąd publicznie się wyrzekał.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Iran wciąż jest daleki od posiadania broni jądrowej i, o ile nam wiadomo, nie podjął decyzji o jej budowie — powiedział Pillar. — Jednak to właśnie agresja z zewnątrz, taka jak ta, której Iran doświadczył w tym roku ze strony USA i Izraela, najczęściej skłania reżimy do uznania, że potrzebują broni nuklearnej.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class=""><strong><em>Tekst opublikowany w amerykańskim "Newsweeku". Tytuł, lead i śródtytuły od redakcji "Newsweek Polska".</em></strong></p>
                                    
                                
                            ]]>
                        </content:encoded>
                    

                    
                    
                        
                            <dc:creator>
                                
                                    
                                        Tom O’Connor
                                    
                                
                            </dc:creator>
                        
                    
                </item>
            
                <item>
                    <guid isPermaLink="false">urn:uuid:3c1d7edc-3a9a-497b-b4e3-b62a558a03aa</guid>
                    
                    
                    <pubDate>Sat, 09 May 2026 08:06:00 +0200</pubDate>
                    <title>Historyk Holokaustu o Strefie Gazy: wszystkie demony zostały uwolnione</title>
                    <description>Państwo izraelskie całkowicie zaprzecza temu, co uczyniło w Strefie Gazy. To naprawdę łamie mi serce — mówi słynny historyk Holokaustu Omer Bartov.</description>
                    <link>https://www.newsweek.pl/swiat/historyk-holokaustu-o-strefie-gazy-wszystkie-demony-zostaly-uwolnione/nj7d377</link>

                    
                    
                        <media:content url="https://ocdn.eu/pulscms/MDA_/218db36f282ae9f961f1155fa60df7e2.jpg" expression="full" width="5184" height="3456" >
                            
                                <media:description type="plain">
                                    Palestyńskie dzieci w północnej części Strefy Gazy 
                                </media:description>
                            
                        </media:content>
                    
                    
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                                <media:content url="https://ocdn.eu/pulscms/MDA_/188acc11312fd1b8e673abdfe66d84b0.jpg" expression="full" width="2000" height="1335" >
                                    
                                        <media:description type="plain">
                                            Widok na zniszczoną Gazę, Palestyna, 26 września 2025 r.
                                        </media:description>
                                    
                                </media:content>
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                                <media:content url="https://ocdn.eu/pulscms/MDA_/c2169d89c560831fc70e482e2a88438c.jpg" expression="full" width="1323" height="1654" >
                                    
                                        <media:description type="plain">
                                            Omer Bartov (ur. 1954) jest izraelsko-amerykańskim historykiem. Profesorem katedry studiów nad Holokaustem i ludobójstwem na Uniwersytecie Browna, gdzie wykłada od 2000 r. Uważany jest za czołowy na świecie autorytet w tej dziedzinie. Autor wielu książek, m.in. wydanych w Polsce &quot;Żołnierzy Führera&quot;, &quot;Anatomii pewnego ludobójstwa&quot; i &quot;Opowieści z pogranicza&quot;. Jego najnowsza książka to &quot;Izrael. Co poszło nie tak?&quot;
                                        </media:description>
                                    
                                </media:content>
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                                <media:content url="https://ocdn.eu/pulscms/MDA_/fe2ff5c5aa282da07b3a7b14f2ba1b86.jpg" expression="full" width="709" height="1031" >
                                    
                                        <media:description type="plain">
                                            Okładka książki &quot;Izrael. Co poszło nie tak?&quot;
                                        </media:description>
                                    
                                </media:content>
                            
                            
                        
                    

                    
                        <content:encoded>
                            <![CDATA[
                                
                                    
                                        <p class="">Państwo izraelskie całkowicie zaprzecza temu, co uczyniło w Strefie Gazy. To naprawdę łamie mi serce — mówi słynny historyk Holokaustu Omer Bartov.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Newsweek: Kiedy pan po raz pierwszy poczuł, że Izrael zmierza w złym kierunku? </h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class=""><strong>Omer Bartov: </strong>Bardzo ważnym momentem był wybuch intifady pod koniec 1987 r. Byłem młodym oficerem rezerwy. Icchak Rabin, ówczesny minister obrony, nakazywał nam łamać ręce i nogi palestyńskich nastolatków, którzy rzucali kamieniami w izraelskich żołnierzy. Napisałem do niego notatkę, w której stwierdziłem, że dostrzegam w armii Izraela cechy, które znałem dzięki moim badaniom nad Wehrmachtem. Nie spodziewałem się odpowiedzi, ale dwa tygodnie później dotarł do mnie oficjalny list z ministerstwa obrony. Zawierał jedno zdanie: "Jak śmiesz porównywać Wehrmacht do Sił Obronnych Izraela?".</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Gdy w 1995 r. Rabin został zamordowany, bo zaczął zdawać sobie sprawę, że okupacja nie ma sensu i trzeba negocjować z Palestyńczykami, było już dla mnie jasne, że to wszystko potrwa co najmniej kolejne pokolenie. Następny bardzo zły moment nastąpił po ataku Hamasu 7 października 2023 r. Wtedy wszystkie demony zostały uwolnione.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Już kilka tygodni po ataku napisał pan dla "New York Timesa", że Izrael może zmierzać w stronę ludobójstwa. Izrael już wcześniej był wielokrotnie oskarżany o zbrodnie ludobójstwa, ale raczej przez antysemitów.</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Był, ale antysemici i krytycy Izraela używali tego słowa niewłaściwie, bo moje państwo popełniało w przeszłości przestępstwa, ale to nie było ludobójstwo. Napisałem do "New York Timesa", gdy w Strefie Gazy zginęło już ok, 10 tys. osób i istniały dość mocne dowody na to, że dochodziło potencjalnie do zbrodni przeciwko ludzkości, czyli większość ofiar była cywilami. Jednocześnie ludzie w rządzie, w armii, w służbach bezpieczeństwa, wypowiadali ludobójcze oświadczenia, które można było interpretować jako podżeganie żołnierzy: "Palestyńczycy nie będą mieli wody. Nie będą mieli jedzenia. Nie będą mieli prądu. To ludzkie zwierzęta i tak będą traktowani". To mnie przerażało. Do maja 2024 r. stało się jasne, że te oświadczenia faktycznie były realizowane. A celem było uczynienie Gazy niezdatną do zamieszkania. Wszystko wskazywało na schemat czystki etnicznej i uniemożliwienia ludności powrotu do swoich domów. Nie udało się jej przeprowadzić, ponieważ Palestyńczycy nie mieli dokąd uciec.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">To, co mówię, wynika z obserwacji, czym faktycznie zajmowały się Siły Obronne Izraela (IDF), niszcząc celowo szkoły, meczety, szpitale, stacje uzdatniania wody, a nawet muzea i archiwa — aby uniemożliwić życie w Gazie oraz jej odbudowę, gdyby przemoc ustała. Stało się to szczególnie widoczne w Rafah, które przed wojną liczyło około ćwierć miliona mieszkańców, a dwa lata temu w maju przebywał tam już milion osób — połowa ludności Strefy Gazy. I wtedy nakazano im przymusową ewakuację. Dziś Rafah już nie ma — zrównano je z ziemią.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <figure class="image" align="center">                  <img src="https://ocdn.eu/pulscms/MDA_/188acc11312fd1b8e673abdfe66d84b0.jpg" alt="Widok na zniszczoną Gazę, Palestyna, 26 września 2025 r.">                  <figcaption>Widok na zniszczoną Gazę, Palestyna, 26 września 2025 r.</figcaption>                </figure>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Gdy pytano o ofiary cywilne wśród Palestyńczyków, odpowiedź Izraela zawsze była taka sama: "Hamas wykorzystuje szkoły, szpitale i wszystko inne jako swego rodzaju ludzką tarczę. Nie mamy innego wyboru. Musimy się bronić".</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Ludobójstwa nie da się usprawiedliwić. Nie można powiedzieć: "Ci ludzie są okropni, robią straszne rzeczy. Nie mam innego wyboru, jak tylko zabić nie tylko ich, ale i wszystkich wokół". A to jest odpowiedź, którą często słyszy się w Izraelu. Jeśli uważasz, że istnieją jakieś powody, które usprawiedliwiają ludobójstwo, to przeszedłeś na ciemną stronę.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Izrael twierdził, że jego celem jest zniszczenie Hamasu i uwolnienie zakładników. Ale pomysł, że uda się doprowadzić do uwolnienia zakładników poprzez operacje wojskowe, poniósł sromotną porażkę. 41 zakładników zginęło z powodu działań Izraela. A ci, którzy zostali uwolnieni, zostali uwolnieni nie dzięki operacjom wojskowym, ale dzięki negocjacjom z Hamasem.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Pomysł, że zniszczy się Hamas poprzez zniszczenie Strefy Gazy, również poniósł sromotną porażkę, ponieważ Strefa Gazy została zniszczona, ale Hamas nadal tam jest.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Państwo izraelskie całkowicie zaprzecza temu, co uczyniło w Strefie Gazy. To naprawdę łamie mi serce. Niektórzy ludzie w Izraelu czują się nieswojo, bo wiedzą, że to, co mówię, jest prawdą. Być może nie chcą nazywać tego ludobójstwem, ponieważ kojarzą to słowo z Holokaustem. I rzeczywiście, to nie jest Holokaust, ale spełnia definicję ludobójstwa ONZ.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Wojny są bardzo brutalne. Alianci zabili ogromną liczbę niemieckich cywili w nalotach na miasta. Na cywilnych Japończyków Amerykanie zrzucili dwie bomby atomowe.</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— W przypadku ludobójstwa kluczowe znaczenie ma zamiar. Stany Zjednoczone celowo zabiły około 600 tys. niemieckich cywili w nadziei, że może to skłoni Niemców do buntu przeciwko Hitlerowi. Ale kiedy okupowały Niemcy, wprowadziły plan Marshalla i zabrały się do pracy nad odbudową Niemiec. A jaki jest cel Izraela w Strefie Gazy? Palestyńczycy mieszkają w namiotach, nie mają infrastruktury, żyją tam jak psy i nikt nic z tym nie robi. Plan na przyszłość wydaje się polegać na stworzeniu kurortu dla bogatych, a dzisiejsi mieszkańcy zostaną zamknięci w tak zwanych miastach humanitarnych, czyli w zasadzie w obozach. Będą mogli wychodzić tylko po to, by obsługiwać turystów z całego świata w luksusowych hotelach, które zostaną zbudowane wzdłuż wybrzeża.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Czytając pana "Izrael. Co poszło nie tak?", pomyślałem: dlaczego mamy obwiniać Izrael, skoro w Europie postąpiliśmy podobnie po 1945 r., gdy państwa próbowały pozbyć się mniejszości. Nie usprawiedliwiam czystek etnicznych, powtarzam jedynie za historykami, że bardziej jednorodne etnicznie Polska, Czechy czy Węgry są teraz w pewnym sensie znacznie bardziej stabilne.</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Po II wojnie światowej duża liczba Polaków została deportowana z terenów, które stały się ZSRR, a potem Ukrainą. A wielu Ukraińców zostało deportowanych do Ukrainy z Polski. Ale była Ukraina i była Polska. Gdyby istniała Palestyna i Izrael, zgodnie z planem ONZ, można by było przesiedlać ludność w jedną lub drugą stronę. To bolesne i brutalne, ponieważ ludzie są zmuszeni opuszczać swoje domy. Ale tu nie ma dwóch państw i ci ludzie nawet nie mają dokąd uciec.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Rząd Izraela powtarza, że jego celem jest nigdy nie dopuścić do powstania państwa palestyńskiego. I dopóki nie ma tego państwa, wygląda to raczej jak wschodnia Polska z ukraińską większością w latach 20. i 30. To był początek rany — powstania UPA i późniejszych mordów. Jedynym rozwiązaniem tego problemu było stworzenie państwa ukraińskiego i zmiana granic Polski. Tak jak dziś jedynym rozwiązaniem konfliktu jest istnienie niezależnej Palestyny.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <figure class="image" align="center">                  <img src="https://ocdn.eu/pulscms/MDA_/c2169d89c560831fc70e482e2a88438c.jpg" alt="Omer Bartov (ur. 1954) jest izraelsko-amerykańskim historykiem. Profesorem katedry studiów nad Holokaustem i ludobójstwem na Uniwersytecie Browna, gdzie wykłada od 2000 r. Uważany jest za czołowy na świecie autorytet w tej dziedzinie. Autor wielu książek, m.in. wydanych w Polsce "Żołnierzy Führera", "Anatomii pewnego ludobójstwa" i "Opowieści z pogranicza". Jego najnowsza książka to "Izrael. Co poszło nie tak?"">                  <figcaption>Omer Bartov (ur. 1954) jest izraelsko-amerykańskim historykiem. Profesorem katedry studiów nad Holokaustem i ludobójstwem na Uniwersytecie Browna, gdzie wykłada od 2000 r. Uważany jest za czołowy na świecie autorytet w tej dziedzinie. Autor wielu książek, m.in. wydanych w Polsce "Żołnierzy Führera", "Anatomii pewnego ludobójstwa" i "Opowieści z pogranicza". Jego najnowsza książka to "Izrael. Co poszło nie tak?"</figcaption>                </figure>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Mam spory problemy, by obwiniać Izrael. Choćby dlatego, że niektórzy Polacy robią to po to, by ukryć złe rzeczy, które część Polaków robiła w czasie II wojny światowej. </h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Prowadziłem wiele takich rozmów z niemieckimi przyjaciółmi i współpracownikami. To przede wszystkim Niemcy są odpowiedzialni za Holokaust i w związku z tym zawsze stają w obronie Izraela. Tłumaczą, że to jedyna lekcja, którą trzeba wyciągnąć z okropności II wojny światowej, z ludobójstwa Żydów. Ale przecież w czasie wojny były też masowe mordy na Polakach i innych narodach. A lekcja moralna i polityczna, jaką trzeba z tego wyciągnąć, to nie tylko ochrona państwa Izrael. Chodzi o to, żeby zapobiec kolejnym masowym mordom, ludobójstwu i zbrodniom przeciwko ludzkości. I gdy jakikolwiek kraj tak postępuje, trzeba temu przeciwdziałać. W przypadku Izraela uratować go przed tym, by stał się autorytarnym, rasistowskim, agresywnym państwem.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Dorastałem w syjonistycznej rodzinie. Życie w Izraelu było dla nas czymś oczywistym. Nigdy nie pytaliśmy, co tu było przed naszymi narodzinami. Co stało się z tymi wszystkimi ludźmi, którzy tu żyli? Dlaczego ich nie ma?</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Przełomem było dla mnie zbadanie historii rodzinnego miasta mojej matki. Pochodziła z Buczacza, który w tamtych czasach leżał w Polsce, a obecnie w Ukrainie. Kiedy go po raz pierwszy odwiedziłem, można tam było zobaczyć ślady po społeczności żydowskiej: ruiny synagog, opuszczone cmentarze, nieoznakowane masowe groby. Ale nikt tam o tym nie mówił, na żydowskich cmentarzach pasły się kozy. I przypomniałem sobie, że w dzieciństwie w Izraelu bawiliśmy się w opuszczonych domach w policjantów i złodziei. Nie zastanawialiśmy się, kto tam wcześniej mieszkał i dlaczego jakiś dom nazywano domem szejka. Albo że te wszystkie niezliczone kaktusy, wcześniej stanowiły ogrodzenie, które wyznaczały palestyńskie wioski. To w Buczaczu zacząłem myśleć o dwóch wymazaniach: cywilizacji żydowskiej w Europie Wschodniej oraz palestyńskiej w Izraelu.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Jaki jest najgorszy scenariusz dla Izraela? Simon Sebag Montefiore, którego przodek zbudował żydowską dzielnicę poza murami starej Jerozolimy, powiedział mi kiedyś, że Netanjahu swą niezwykle agresywną polityką igra z przyszłością i może się to skończyć unicestwieniem Izraela. </h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Nie sądzę, żeby Izrael zniknął z mapy. To silny kraj i odporny. Nawet premier, który jest niezwykle nieodpowiedzialny, nie zdoła go zniszczyć. Jeśli jednak Stany Zjednoczone nie wkroczą i nie doprowadzą do zmiany kierunku polityki, Izrael stanie się pełnoprawnym państwem apartheidu. I państwem autorytarnym. Nie będzie to już jedyna demokracja na Bliskim Wschodzie, bo to nie będzie demokracja.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Ale Izrael może istnieć w takiej postaci przez dekadę lub dwie. Ale potem to wszystko się skończy jak w RPA w 1994 r. Już traci poparcie swoich sojuszników i społeczności żydowskich. Proszę spojrzeć na to, co dzieje się obecnie w społecznościach żydowskich na całym świecie, a zwłaszcza w USA: wielu Żydów nie tylko czuje się zawstydzonych Izraelem. Oni uważają, że Izrael jest dziś główną przyczyną wzrostu antysemityzmu, który zagraża ich społecznościom.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Tak więc Izrael stanie się coraz bardziej odizolowanym państwem pariasem. I w pewnym momencie, prawdopodobnie w bardzo gwałtowny sposób, ulegnie implozji.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Co się stanie, jeśli następny prezydent USA będzie znacznie bardziej krytyczny wobec Izraela i wsparcie Ameryki będzie znacznie słabsze. </h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Wsparcie nie zniknie całkowicie, bo Izrael ma wartość strategiczną dla USA. Ale jest prawdopodobne, że następna administracja — czy to republikańska, czy demokratyczna — będzie znacznie bardziej krytyczna wobec Izraela. <a href="https://www.newsweek.pl/swiat/usa-zmiana-nastrojow-wobec-wojny-w-gazie-sondaz-gallupa-pokazuje-podzialy/n7564c7" id="d1b99aec-9996-4e36-886d-69a45b89df2e">Wszystkie sondaże opinii publicznej w USA na to wskazują.</a></p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">IDF nie są w stanie prowadzić swoich operacji bez stałych dostaw broni i amunicji ze Stanów Zjednoczonych, a także od europejskich sojuszników — przede wszystkim z Niemiec, które są drugim co do wielkości dostawcą broni dla Izraela. Poza tym Izrael funkcjonuje pod dyplomatyczną "żelazną kopułą" USA, które jako stały członek Rady Bezpieczeństwa ONZ zawetują każdą próbę nałożenia sankcji na Izrael.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class=""><a href="https://www.newsweek.pl/swiat/izrael-traci-poparcie-republikanow-w-usa-wszystko-przez-glod-w-gazie/532qg2w" id="6ab0aed5-6b41-457c-b62b-a4999c3f3342">Antysemityzm rośnie także w trumpowym ruchu MAGA,</a> wśród skrajnej prawicy w Stanach Zjednoczonych. Ta rasistowska narracja mówi, że Żydzi pociągają za wszystkie sznurki amerykańskiej polityki. I to z pewnością nie wróży nic dobrego społeczności żydowskiej w USA.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Pana najnowsza książka została przełożona na 10 języków. Dlaczego nie będzie izraelskiego wydania?</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— To dobre pytanie. Skontaktowałem się z wieloma izraelskimi wydawcami, powiedziałem, że sam przetłumaczę im swoją książkę. Niektórzy w ogóle mi nie odpowiedzieli. Inni twierdzili, że to nie jest odpowiedni moment. Lewicowi wydawcy poczuli się urażeni, ponieważ nie mam zbyt dobrego zdania o tak zwanej izraelskiej lewicy, nie sprzeciwiła się ludobójstwu w Strefie Gazy. Jest wydawca w Berlinie, który wydaje książki w języku hebrajskim. Może z nim uda mi się to zrobić. A przynajmniej rozpowszechnić książkę online w języku hebrajskim.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <figure class="image" align="center">                  <img src="https://ocdn.eu/pulscms/MDA_/fe2ff5c5aa282da07b3a7b14f2ba1b86.jpg" alt="Okładka książki "Izrael. Co poszło nie tak?"">                  <figcaption>Okładka książki "Izrael. Co poszło nie tak?"</figcaption>                </figure>
                                    
                                
                            ]]>
                        </content:encoded>
                    

                    
                    
                        
                            <dc:creator>
                                
                                    
                                        Maciej Nowicki
                                    
                                
                            </dc:creator>
                        
                    
                </item>
            
                <item>
                    <guid isPermaLink="false">urn:uuid:0d7a3f3d-c3ba-4e94-a7b4-70dacc557520</guid>
                    
                    
                    <pubDate>Tue, 28 Apr 2026 11:35:00 +0200</pubDate>
                    <title>Globalna rewolucja religijna zmienia politykę USA i Donalda Trumpa. &quot;Epoka krucjat&quot;</title>
                    <description>To są rzeczy straszne czy przerażające, ale wynikają z konkretnych poglądów religijnych, które od lat głoszą syjoniści chrześcijańscy — mówił o przemianach religijnych w USA i na świecie ks. prof. Andrzej Kobyliński. W podcaście &quot;Rachunek Sumienia&quot; tłumaczył, w co wierzą ludzie, którzy otaczają Donalda Trumpa i wpływają na jego politykę.</description>
                    <link>https://www.newsweek.pl/globalna-rewolucja-religijna-zmienia-polityke-usa-i-donalda-trumpa-epoka-krucjat/xkyf60r</link>

                    
                    
                        <media:content url="https://ocdn.eu/pulscms/MDA_/26e2bbdc2f11496b968ff48caee8dd97.jpg" expression="full" width="1513" height="1009" >
                            
                                <media:description type="plain">
                                    5 marca 2026 r. Urzędnicy Biura ds. Wiary w Białym Domu zgromadzeni na modlitwie wokół Donalda Trumpa
                                </media:description>
                            
                        </media:content>
                    
                    
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                                <media:content url="https://rasp-nw.embed.videos.ringpublishing.com/2450863.1719157590">
                                    
                                        <media:description type="plain">
                                            W co wierzą ludzie Donalda Trumpa? Ks. prof. Kobyliński: to są rzeczy straszne 
                                        </media:description>
                                    
                                    
                                </media:content>
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                                <media:content url="https://ocdn.eu/pulscms/MDA_/18ec2d8bbcc960fbfcdf5d53a4c5db43.jpg" expression="full" width="1113" height="1590" >
                                    
                                        <media:description type="plain">
                                            Grafika zamieszczona w internecie przez Donalda Trumpa
                                        </media:description>
                                    
                                </media:content>
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                                <media:content url="https://ocdn.eu/pulscms/MDA_/a259956d57883c80840af86ae7e1d8a9.jpg" expression="full" width="3900" height="2600" >
                                    
                                        <media:description type="plain">
                                            Paula White-Cain
                                        </media:description>
                                    
                                </media:content>
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                                <media:content url="https://ocdn.eu/pulscms/MDA_/ed1c32f9014d1daafdbdc082c67c5dbb.jpg" expression="full" width="5000" height="3333" >
                                    
                                        <media:description type="plain">
                                            Członkowie departamentu ds. wiary Białego Domu tworzą krąg modlitewny wokół prezydenta USA Donalda Trumpa w Gabinecie Owalnym, 5 marca 2026 
                                        </media:description>
                                    
                                </media:content>
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                    

                    
                        <content:encoded>
                            <![CDATA[
                                
                                    
                                        <p class="">To są rzeczy straszne czy przerażające, ale wynikają z konkretnych poglądów religijnych, które od lat głoszą syjoniści chrześcijańscy — mówił o przemianach religijnych w USA i na świecie ks. prof. Andrzej Kobyliński. W podcaście "Rachunek Sumienia" tłumaczył, w co wierzą ludzie, którzy otaczają Donalda Trumpa i wpływają na jego politykę.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Donald Trump jest Bogiem? — pytała Rigamonti, nawiązując do słynnej grafiki, na której Donald Trump przedstawia siebie jako Jezusa. Prezydent USA udostępnił ten obrazek na swoim serwisie społecznościowym.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Nie jest Bogiem, ale jest osobą wierzącą w Boga — odpowiedział ks. Kobyliński.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Możemy pytać, kim jest Bóg, w którego wierzy Donald Trump. Natomiast powiedzmy dwa zdania o jego drodze duchowej czy religijnej. Został ochrzczony jako dziecko w Kościele prezbiteriańskim. To jest jeden z kościołów protestanckich w Stanach Zjednoczonych. Później, jako osoba już dorosła, nie przywiązywał zbyt dużej wagi do praktyk religijnych — mówił Kobyliński.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <figure class="embedded_application" align="center">                  <figcaption>W co wierzą ludzie Donalda Trumpa? Ks. prof. Kobyliński: to są rzeczy straszne </figcaption>                </figure>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">To się jednak zmieniło, gdy Trump startował w pierwszych wyborach prezydenckich. — Wtedy powstała wielka koalicja różnego rodzaju środowisk konserwatywnych, religijnych, republikańskich, która dała zwycięstwo Donaldowi Trumpowi. Natomiast od kilku lat określa siebie jako chrześcijanina niedenominacyjnego — mówi prof. Kobyliński.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Zdaniem Kobyliński tacy chrześcijanie stanowią 17-18 proc. wszystkich chrześcijan w USA. — To jest potężny elektorat. I to są chrześcijanie, którzy oczywiście wierzą w Jezusa z Nazaretu, czytają Pismo Święte i praktykują swoją religię, ale nie należą formalnie do żadnego kościoła chrześcijańskiego. Jednym z takich wyznawców jest obecny prezydent USA — stwierdził ks. Kobyliński.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Rigamonti stwierdziła, że obecnie, podczas drugiej kadencji Trumpa, "w zasadzie w Białym Domu rządzą fundamentaliści".</p>
                                    
                                
                                    
                                        <figure class="image" align="center">                  <img src="https://ocdn.eu/pulscms/MDA_/18ec2d8bbcc960fbfcdf5d53a4c5db43.jpg" alt="Grafika zamieszczona w internecie przez Donalda Trumpa">                  <figcaption>Grafika zamieszczona w internecie przez Donalda Trumpa</figcaption>                </figure>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— To określenie, z którym można dyskutować — odpowiedział ks. Kobyliński. Jak zauważył, nowością jest to, że Trump utworzył w Białym Domu Biuro ds. Wiary. Jego szefową jest osobista pastorka Donalda Trumpa, Paula White-Cain.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Kim jest White-Cain? — dopytywała Rigamonti.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Jest chrześcijanką. Podobnie jak Trump, jest niedenominacyjna, czyli nie należy formalnie do żadnego kościoła chrześcijańskiego. To z jednej strony. Z drugiej jest gorliwą chrześcijanką, jeśli chodzi o chrześcijaństwo ewangelikalno-zielonoświątkowe.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Kim są ewangelikanie?</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Jak wyjaśnił, chrześcijaństwo przechodzi teraz na świecie ogromną rewolucję, o której w Polsce mało się mówi i niewiele wie. </p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Otóż, najprościej, dzisiaj chrześcijaństwo dzielimy na cztery gałęzie. Po pierwsze katolicyzm. Po drugie prawosławie. Po trzecie protestantyzm, czyli te kościoły, które wyrastają z reformacji Marcina Lutra: kościoły episkopalne, kościół ewangelicko-augsburski, baptyści, prezbiterianie i tak dalej. I jest czwarta nowa gałąź religii chrześcijańskiej. To jest galaktyka kilkudziesięciu tysięcy różnego rodzaju kościołów i związków wyznaniowych, które możemy umownie nazwać chrześcijaństwem ewangelikalno-zielonoświątkowym, a ci chrześcijanie na świecie stanowią już prawie miliard wyznawców. To jest nowy ferment religijny w Stanach Zjednoczonych. I to jest to dzisiaj, że tak powiem, najbardziej stabilne zaplecze polityki Donalda Trumpa [...]. A emanacją tego nowego podejścia do chrześcijaństwa jest właśnie osobista pastorka Trumpa Paula White-Cain.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <figure class="image" align="center">                  <img src="https://ocdn.eu/pulscms/MDA_/a259956d57883c80840af86ae7e1d8a9.jpg" alt="Paula White-Cain">                  <figcaption>Paula White-Cain</figcaption>                </figure>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Jak mówił Kobyliński, White-Cain wygłosiła przemówienie tuż przed Wielkanocą. — To był lunch wielkanocny. Jest pewna tradycja w Białym Domu i w trakcie tego lunchu wielkanocnego w Białym Domu, w obecności Donalda Trumpa i wielu innych urzędników, ona mniej więcej powiedziała tak, że nasz prezydent cierpiał niesprawiedliwie, był niesprawiedliwie oskarżony i przechodził różnego rodzaju trudności. W ten sam sposób cierpiał i był niesprawiedliwie oskarżony nasz Pan Jezus Chrystus. Porównywanie Donalda Trumpa do Jezusa Chrystusa jest czymś powszechnie przyjętym wśród chrześcijan ewangelikalno-zielonoświątkowych, którzy stanowią żelazny elektorat Donalda Trumpa — mówił Kobyliński.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Syjonizm chrześcijański</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Kobyliński mówił też o słynnym zdjęciu sprzed kilku tygodni. — W Gabinecie Owalnym w Białym Domu, w centrum znajduje się prezydent <a href="https://www.newsweek.pl/swiat/poparcie-dla-donalda-trumpa-spada-slabnie-entuzjazm-kluczowych-wyborcow/5ke5yes" id="c61071de-b1ac-418b-82d2-948179e11ac5">Donald Trump</a>, a wokół niego kilkudziesięciu pastorów ewangelikalno-zielonoświątkowych modli się w jego intencji.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Trzymają na nim ręce — wtrąciła Rigamonti.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Tak właśnie modlą się ci chrześcijanie. Natomiast najbliżej na czerwono ubrana właśnie jest ta osobista pastorka Donalda Trumpa, czyli Paula White-Cain. To może być szokujące w Polsce czy w Europie, ale pokazuje nasz religijny analfabetyzm. Dlaczego nie analizujemy Stanów Zjednoczonych i zmian kulturowych oraz religijnych, które tam zachodzą? — mówił ks. Kobyliński.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <figure class="image" align="center">                  <img src="https://ocdn.eu/pulscms/MDA_/ed1c32f9014d1daafdbdc082c67c5dbb.jpg" alt="Członkowie departamentu ds. wiary Białego Domu tworzą krąg modlitewny wokół prezydenta USA Donalda Trumpa w Gabinecie Owalnym, 5 marca 2026 ">                  <figcaption>Członkowie departamentu ds. wiary Białego Domu tworzą krąg modlitewny wokół prezydenta USA Donalda Trumpa w Gabinecie Owalnym, 5 marca 2026 </figcaption>                </figure>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Od kilkunastu lat w kilkudziesięciu moich tekstach naukowych opisuję proces globalnej pentekostalizacji chrześcijaństwa, czyli uzielonoświątkowienia. To jest moje określenie, które stworzyłem w 2014 r. No i oczywiście ten proces dokonuje się także w Stanach Zjednoczonych. Sprawił, że ta czwarta, nowa gałąź religii chrześcijańskiej, czyli gałąź ewangelikalno-zielonoświątkowa, wygląda dokładnie tak, jak widzimy to na przykładzie Pauli White-Cain, a jeszcze lepiej pokazuje to Pete Hegseth, sekretarz wojny.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Dzisiaj mamy jedynie konsekwencje tego długiego procesu, ale powiedzmy jedną rzecz, która jest niezwykle istotna i która tak naprawdę nie istnieje w polskich mediach. To jest oczywiście problem syjonizmu chrześcijańskiego. Czym jest ten pogląd? To jest przekonanie 60-80 mln chrześcijan amerykańskich z tych właśnie kościołów ewangelikalno-zielonoświątkowych, że obecny Izrael jest tożsamy z tym Izraelem, który jest opisany na kartach Starego Testamentu. Dlatego wszystkie obietnice, które otrzymał Izrael biblijny, odnoszą się do państwa izraelskiego, włącznie z ziemiami czy z nowymi terytoriami, które powinien posiadać Izrael.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Kobyliński przywołał wypowiedź Mike'a Huckabee, amerykańskiego ambasadora w Izraelu.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— W jednym z wywiadów przekonywał, że Izrael ma prawo do ziem od Nilu po Eufrat. Czyli tak naprawdę cały Bliski Wschód powinien być poddany kontroli Izraela, ponieważ tak jest to zapisane na kartach Starego Testamentu. Wolę Boga trzeba uszanować. Jeśli Bóg czegoś chce, to nie możemy się woli Boga przeciwstawiać. Ten ambasador jest jednocześnie pastorem zielonoświątkowym i radykalnym wyznawcą syjonizmu chrześcijańskiego. Ze strony syjonistów chrześcijańskich mamy całkowite wsparcie dla wypędzenia chrześcijan arabskich z Zachodniego Brzegu oraz dla zbrodni, jakich dokonał Izrael w Strefie Gazy czy ostatnio w Libanie.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— To są rzeczy straszne czy przerażające, ale wynikają z konkretnych poglądów religijnych, które od lat głoszą syjoniści chrześcijańscy — mówił ks. prof. Kobyliński.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Rigamonti dopytywała, czy konflikt Izraela i USA z Iranem można w świetle tych przekonań nazwać świętą wojną.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Żeby to zrozumieć, musimy przyjąć tę kategorię poznawczą, ponieważ warto zauważyć, jak wygląda debata publiczna w naszym kraju. <a href="https://www.newsweek.pl/swiat/trump-oglosil-ze-armia-iranu-zostala-zniszczona-zapomnial-o-jednym/433vp9f" id="abec1195-2145-4fa2-8643-4ab4e59b27d3">My mamy dużo informacji o samolotach, o rakietach, o czołgach, o żołnierzach</a>. Tylko z tych czołgów i rakiet niewiele wynika, bo w końcu nie wiemy, dlaczego ktoś bombarduje albo te rakiety gdzieś tam wysyła. W tę wojnę zaangażowane są trzy kraje i dla każdego z nich ta wojna jest święta.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Kobyliński tłumaczył, jak myślą chrześcijanie ewangelikalno-zielonoświątkowi. — Ci właśnie chrześcijanie mają decydujący wpływ na politykę zagraniczną Donalda Trumpa. Dodajmy jeszcze jedną kluczową rzecz: chrześcijaństwo ewangelikalno-zielonoświątkowe łączy się z syjonizmem chrześcijańskim. Jeśli popatrzymy na nabożeństwa odprawiane przez Paulę White-Cain, włącza ona do nich różne elementy żydowskie czy judaistyczne. Czyli w pewnym sensie powstaje taka nowa religijność judeo-chrześcijańska, czyli połączenie niektórych elementów chrześcijańskich, także z niektórymi elementami judaizmu. Z tego wyrasta bezkrytyczne wsparcie Stanów Zjednoczonych dla polityki zagranicznej Izraela, włącznie z usprawiedliwianiem mordów czy ludobójstwa w Strefie Gazy.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Jak zauważyła Rigamonti, Hegseth mówił o krucjatach. — Mówił o tym, że trzeba zawładnąć Azją pod względem religijnym. Czy my powinniśmy patrzeć na to, co się dzieje i w Strefie Gazy, i w relacji <a href="https://www.newsweek.pl/swiat/ciesnina-ormuz-iran-przetrwal-tygodnie-atakow-przed-rezimem-prawdziwe-wyzwanie/vsmz4nx" id="71282fb4-6716-4c66-a9d1-813c4d404821">Stany Zjednoczone-Izrael-Iran jak na krucjatę?</a></p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— To są wojny święte. Mamy powrót do epoki krucjat. Hegseth ma nawet tatuaż nawiązujący do epoki krucjat. Tak myśli chrześcijaństwo ewangelikalno-zielonoświątkowe — odpowiedział ks. Kobyliński.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Wolą Boga można usprawiedliwić największe draństwa i wiemy, ile niewinnej krwi przez tysiąclecia przelano na świecie, powołując się na Boga — stwierdził ks. Kobyliński.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Czym jest "Rachunek sumienia"?</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Kościół — dla jednych skompromitowana instytucja, cynicznie wykorzystująca religię jako narzędzie do zarabiania pieniędzy. Dla drugich opoka oraz źródło wszelkiego dobra i miłości. "Rachunek sumienia" to nie jest podcast tylko o Kościele. To podcast o ludziach, na których kariery, a czasem i całe życie, wpływ miała (lub nadal ma) instytucja, jaką jest Kościół katolicki. Jeśli nie macie w sobie uczuć religijnych, koniecznie posłuchajcie. Jeśli je w sobie macie — posłuchajcie tym bardziej.</p>
                                    
                                
                            ]]>
                        </content:encoded>
                    

                    
                    
                        
                            <dc:creator>
                                
                                    
                                        Magdalena Rigamonti
                                    
                                
                            </dc:creator>
                        
                    
                </item>
            
                <item>
                    <guid isPermaLink="false">urn:uuid:beed2530-5bc8-4895-b808-a2fb54a658e1</guid>
                    
                    
                    <pubDate>Sat, 18 Apr 2026 08:53:00 +0200</pubDate>
                    <title>Cieśnina Ormuz. Iran przetrwał tygodnie ataków, przed reżimem prawdziwe wyzwanie</title>
                    <description>- Zamiast podważać legitymację władzy wojna wręcz umocniła popularność Islamskiej Republiki jako &quot;obrońcy ojczyzny&quot; - mówi &quot;Newsweekowi&quot; Djavad Salehi-Isfahani, profesor ekonomii na Virginia Tech. Po przetrwaniu serii ataków ze strony Stanów Zjednoczonych i Izraela Iran musi zmierzyć się z kolejnym zagrożeniem — zarządzoną przez Donalda Trumpa blokadą. W piątek Iran zdecydował się otworzyć cieśninę Ormuz.</description>
                    <link>https://www.newsweek.pl/swiat/ciesnina-ormuz-iran-przetrwal-tygodnie-atakow-przed-rezimem-prawdziwe-wyzwanie/vsmz4nx</link>

                    
                    
                        <media:content url="https://ocdn.eu/pulscms/MDA_/f970c7bd13d8ad213748e1c5d2b03d3b.jpg" expression="full" width="5152" height="3351" >
                            
                                <media:description type="plain">
                                    Wojna USA-Iran. Donald Trump rozpoczął blokadę Cieśniny Ormuz
                                </media:description>
                            
                        </media:content>
                    
                    
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                    

                    
                        <content:encoded>
                            <![CDATA[
                                
                                    
                                        <p class="">- Zamiast podważać legitymację władzy wojna wręcz umocniła popularność Islamskiej Republiki jako "obrońcy ojczyzny" - mówi "Newsweekowi" Djavad Salehi-Isfahani, profesor ekonomii na Virginia Tech. Po przetrwaniu serii ataków ze strony Stanów Zjednoczonych i Izraela Iran musi zmierzyć się z kolejnym zagrożeniem — zarządzoną przez Donalda Trumpa blokadą. W piątek Iran zdecydował się otworzyć cieśninę Ormuz.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Nowa strategia Białego Domu stawia Teheran przed wyzwaniami, które mogą podważyć skuteczność wypracowywanej przez lata doktryny przetrwania. A pozwoliła ona Iranowi przetrwać zamachy na najwyższych przywódców oraz zniszczenie zasobów wojskowych poprzez opieranie się na asymetrycznych działaniach, takich jak ataki rakietowe i dronowe na cele w regionie czy kontrolowanie handlu energetycznego przez cieśninę Ormuz.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Teraz jednak manewr z kluczowym szlakiem wodnym został obrócony przeciwko Iranowi. <a href="https://www.newsweek.pl/swiat/nadwyrezenie-blokady-ciesniny-ormuz-chiny-dzialaja-wbrew-zadaniom-trumpa/6eyej0b" id="729499ac-fb38-4a37-886c-4cd7cc5f2b65">Dowództwo centralne USA ogłosiło bowiem pełne egzekwowanie blokady</a> wymierzonej w jednostki próbujące wpłynąć do irańskich portów lub z nich wypłynąć. Choć sama blokada raczej nie wystarczy do wymuszenia kapitulacji głęboko zakorzenionej Islamskiej Republiki, jej skutki z pewnością okażą się bardzo dotkliwe dla kraju, który już teraz pogrążony jest w kryzysie gospodarczym i mierzy się z narastającym niezadowoleniem społecznym.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Iran czeka gwałtowny wzrost cen, który może podnieść roczną inflację nawet do trzycyfrowych wartości — ocenia w rozmowie z "Newsweekiem" Ali Dadpay, ekonomista z Teksasu specjalizujący się w tematyce Iranu. — Najpoważniejszym wyzwaniem dla reżimu będzie jednoczesny problem z finansami i presja społeczna. Jeżeli państwo nie zdoła utrzymać przychodów z eksportu, kiedy ceny podstawowych towarów będą gwałtownie rosnąć, Teheranowi coraz trudniej będzie finansować własne sieci patronackie, utrzymywać siłę nabywczą i tłumić niepokoje społeczne. Blokada nie musi od razu doprowadzić do upadku państwa, jednak może znacznie osłabić gospodarcze fundamenty reżimu i podnieść koszt kontroli politycznej.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Irańskie sposoby na obejście sankcji</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Iran przez lata przygotowywał się zarówno do starcia militarnego, jak i wypracował sposoby radzenia sobie z przeszkodami gospodarczymi zaistniałymi w wyniku nakładanych na reżim sankcji.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Przez ostatnią dekadę, zwłaszcza od 2010 r., Iran skupił się na budowie "zestawu narzędzi do adaptacji wobec sankcji" — mówi "Newsweekowi" Hadi Kahalzadeh, badacz z Centrum Rozwoju Globalnego i Zrównoważonego Rozwoju Uniwersytetu Brandeis. — Obejmuje on zwrot handlu ku partnerom spoza Zachodu, dywersyfikację części gospodarki, zmniejszenie zależności od niektórych strategicznych surowców importowanych, wspieranie wybranych sektorów produkcji krajowej, takich jak żywność czy farmaceutyka, rozwijanie alternatywnych kanałów finansowych poza systemem dolara oraz korzystanie z nieformalnych i półformalnych sieci, w tym tzw. floty cieni.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Dopytany o skutki tych działań Kahalzadeh wymienia "dalsze militaryzowanie gospodarki oraz kurczenie się niezależnego sektora prywatnego". Największym beneficjentem opisywanego układu okazał się Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) — formalnie formacja wojskowa strzegąca trwania Islamskiej Republiki, która przez lata rozszerzyła swoje wpływy także na gospodarkę.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Jak zwraca uwagę Ali Dadpay, warunki te doprowadziły również do powstania równoległej sieci firm należących do elity, w tym spółek wydmuszek działających "od Afryki po Azję Centralną, a w szczególności w Dubaju". Zdaniem eksperta praktyka ta nie zasilała budżetu państwa, lecz przynosiła korzyści głównie wpływowym osobom.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— To sieć obchodzenia ograniczeń, a nie gospodarka odporności — zaznacza.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Alternatywne rozwiązania dla Teheranu</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">W czasie wojny Iran atakował jednak swoich arabskich sąsiadów, na których terytoriach znajdują się bazy wojskowe USA, więc kraje te stały się znacznie mniej skłonne do tolerowania biznesów powiązanych z Teheranem. Szczególnie stanowcze okazały się Zjednoczone Emiraty Arabskie, które były celem największej liczby irańskich ataków rakietowych i dronowych. Kraj ten bezwzględnie rozprawia się z sieciami powiązanymi z IRGC, a nawet wprowadził całkowity zakaz wjazdu dla obywateli Iranu.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Kiedy więc blokada uniemożliwia żeglugę morską, Teheran musi polegać na alternatywnych rozwiązaniach. Jako państwo łączące Zachodnią, Południową i Centralną Azję Iran ma do dyspozycji m.in. szlaki lądowe oraz sieci przemytu.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Te kanały mogą złagodzić absolutny niedobór w niektórych kategoriach, zwłaszcza dla tych, którzy mogą pozwolić sobie na płacenie cen czarnorynkowych — mówi Ali Dadpay. — Jednak nie są one w stanie zastąpić skali, efektywności ani przychodów normalnego handlu morskiego.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Szczególnie dotkliwe może okazać się odcięcie dochodowego handlu z Chinami, które odpowiadały za niemal cały eksport irańskiej ropy, stanowiąc jednocześnie główne źródło dla innych towarów.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Ten segment handlu funkcjonował dobrze nawet pod sankcjami. Jednak blokada morska to przerwała — przyznaje ekspert. — Islamska Republika nie może ani eksportować ropy do Chin, ani importować stamtąd towarów. Biorąc pod uwagę specyfikę eksportu ropy, Iran może nie być w stanie utrzymać wydobycia dłużej niż przez kilka tygodni. Wyłączenie pól naftowych może natomiast spowodować trwałe szkody.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Zwykli Irańczycy w kłopotach</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że skutki blokady najprawdopodobniej będą odczuwalne na długo po zakończeniu walk, a nawet po ewentualnym zawarciu porozumienia pokojowego <a href="https://www.newsweek.pl/swiat/strategiczny-pat-to-dlatego-rozmowy-usa-z-iranem-zakonczyly-sie-fiaskiem/7bzcshn" id="75b045e9-f0c1-406d-8ab6-bbfbe133d248">(jeśli Waszyngton i Teheran zdecydują się na powrót do rozmów).</a></p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Zawieszenie broni może powstrzymać fizyczne zniszczenia, ale nie odwróci automatycznie utraty dochodów, rosnącego poziomu inflacji i bezrobocia czy osłabienia odporności gospodarstw domowych — zauważa Hadi Kahalzadeh. — Społeczne konsekwencje wojny najpewniej będą odczuwalne jeszcze na długo po ustaniu walk. Sankcje, deficyt budżetowy, wysoka inflacja i słaba siła nabywcza już teraz ograniczają możliwości rządu. Być może nadal będzie w stanie zapewnić selektywną pomoc kluczowym grupom politycznym, ale raczej nie podoła już utrzymaniu szeroko zakrojonej ochrony społecznej w obecnej skali.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Tymczasem życie zwykłych Irańczyków ma się stać jeszcze trudniejsze. Pod koniec ubiegłego roku pogarszająca się sytuacja gospodarcza skłoniła irańskich kupców i właścicieli sklepów do serii protestów na Wielkim Bazarze w Teherenie. Protesty te na początku stycznia przerodziły się w szerszy ruch wymierzony w Islamską Republikę. W rezultacie zamieszek i brutalnych działań irańskich służb bezpieczeństwa zginęły tysiące osób. Rozlew krwi stał się pierwszym pretekstem do militaryzacji regionu przez Donalda Trumpa.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Jak szacuje Kahalzadeh, "przed wojną 65-70 proc. populacji była biedna lub zagrożona popadnięciem w ubóstwo". Jak wykazują najnowsze dane UNDP (Program Narodów Zjednoczonych ds. Rozwoju), obecnie odsetek gospodarstw domowych żyjących poniżej granicy ubóstwa wzrósł z ok. 35 do 40 proc., a skala zagrożenia utrzymuje się na poziomie 30-35 proc.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Liczby te sugerują, że prawdopodobnie tylko ok. 25 proc. irańskich rodzin - głównie menedżerowie, wysoko wykwalifikowani pracownicy sektora prywatnego lub względnie chronieni urzędnicy sektora publicznego - pozostanie w znacznym stopniu osłonięta przed poważnymi trudnościami materialnymi — dodaje ekspert. — Innymi słowy, zdecydowana większość Irańczyków prawdopodobnie znajdzie się pod ogromną presją ekonomiczną.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Wykluczenie Iranu jest niemożliwe</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Mimo apeli zarówno ze strony Trumpa, jak i Benjamina Netanjahu, wojna nie doprowadziła do kolejnego masowego powstania przeciwko rządowi. Islamska Republika wykorzystuje obecnie konflikt, by pokazać światu swoją zdolność do wpływania na globalny handel energią — atut, który wciąż ma znaczenie mimo kontrblokady USA.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Nawet jeśli cieśnina Ormuz na mocy porozumienia zostanie ponownie otwarta, nie powrócimy już do wcześniejszego status quo — podkreśla Kahalzadeh. — Wojna jak na razie nie prowadzi do rozpadu Iranu ani obalenia Islamskiej Republiki. Pokazuje to ograniczenia opcji militarnej i dowodzi, że wykluczenie Iranu nie jest ani wykonalne, ani strategicznie skuteczne. Wszystkie te czynniki wzmacniają pozycję Teheranu oraz jego zdolność do działania i uzyskiwania wsparcia.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Djavad Salehi-Isfahani, profesor ekonomii na Virginia Tech i redaktor naczelny "Middle East Development Journal", wskazuje na aspekty irańskiego systemu oraz położenia kraju, które mogą przynajmniej tymczasowo łagodzić najgorsze skutki kryzysu.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Iran jest krajem bogatym w energię, więc może zapewnić prąd domom, biurom i funkcjonującym jeszcze fabrykom, gwarantując minimalne warunki do działania gospodarki — zwraca uwagę Salehi-Isfahani w rozmowie z "Newsweekiem". — Teheran twierdzi, że ma zapasy podstawowych towarów wystarczające na kilka miesięcy. Graniczy też z wieloma państwami, które mogą go zaopatrywać przez ląd.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Iran ma także rozbudowany system transferów gotówkowych, dzięki któremu 90 proc. najbiedniejszych otrzymuje pieniądze na podstawowe potrzeby — dodał. — Przed wojną pozwalało to na zakup co najmniej czterech bochenków chleba na osobę dziennie. Ponadto podstawowe towary są dostępne w specjalnych sklepach, w których zakupy można robić na kupony. To bardzo ważne dla sprawiedliwego rozdziału skromnych zasobów w warunkach wojennych.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Salehi-Isfahani zauważa też, że zamiast podważać legitymację władzy wojna wręcz umocniła popularność Islamskiej Republiki jako "obrońcy ojczyzny". Wpływ na to miały <a href="https://www.newsweek.pl/swiat/trump-oslabil-nato-przegral-z-iranem-co-dalej-z-bezpieczenstwem-europy/cksxs82" id="3f63870e-9255-4f55-a925-55f531f49c76">groźby Trumpa dotyczące "unicestwienia cywilizacji"</a> i zniszczenia infrastruktury cywilnej Iranu.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Obelgi ze strony amerykańskich przywódców pod adresem Iranu jako państwa i cywilizacji sprawiły, że nawet wielu przeciwników reżimu zaczęło przedkładać obronę kraju nad dobro osobiste, które wcześniej było dla nich najważniejsze — podsumował.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class=""><strong><em>Tekst opublikowany w amerykańskim "Newsweeku". Tytuł, lead i śródtytuły od redakcji "Newsweek Polska".</em></strong></p>
                                    
                                
                            ]]>
                        </content:encoded>
                    

                    
                    
                        
                            <dc:creator>
                                
                                    
                                        Tom O’Connor
                                    
                                
                            </dc:creator>
                        
                    
                </item>
            
                <item>
                    <guid isPermaLink="false">urn:uuid:ae7675f8-8387-42d1-a3e7-53c41a76861f</guid>
                    
                    
                    <pubDate>Tue, 14 Apr 2026 19:00:00 +0200</pubDate>
                    <title>Antysemityzm prawicy martwi służby. &quot;Stan najwyższej gotowości&quot;</title>
                    <description>Pokazanie w Sejmie przerobionej izraelskiej flagi było nie tylko polityczną prowokacją, ale sygnałem narastających, niebezpiecznych emocji po prawej stronie sceny politycznej. Jak mówią Dominika Długosz i Mariusz Gierszewski w podcaście &quot;W związku ze śledztwem&quot;, &quot;bardzo wyraźnie widać, że Izrael w Polsce zaczyna mieć bardzo wielu przeciwników&quot;, a skala i język tej krytyki — zwłaszcza w kontekście nadchodzących uroczystości historycznych — coraz poważniej niepokoją polskie służby.</description>
                    <link>https://www.newsweek.pl/polska/polityka/antysemityzm-prawicy-martwi-sluzby-stan-najwyzszej-gotowosci/zv45vhp</link>

                    
                    
                        <media:content url="https://ocdn.eu/pulscms/MDA_/98d1e67780b0fd9818c1305d0e05dcd6.png" expression="full" width="6000" height="4000" >
                            
                                <media:description type="plain">
                                    Konrad Berkowicz z przerobioną flagą Izraela
                                </media:description>
                            
                        </media:content>
                    
                    
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                                <media:content url="https://oembed.libsyn.com/embed?item_id=40872145">
                                    
                                        <media:description type="plain">
                                            Antyizraelskie emocje wymykają się spod kontroli. &quot;Polska nie może sobie na to pozwolić&quot;
                                        </media:description>
                                    
                                    
                                </media:content>
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                                <media:content url="https://rasp-nw.embed.videos.ringpublishing.com/2450283.1740569838">
                                    
                                        <media:description type="plain">
                                            Antyizraelskie emocje wymykają się spod kontroli. &quot;Polska nie może sobie na to pozwolić&quot;
                                        </media:description>
                                    
                                    
                                </media:content>
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                    

                    
                        <content:encoded>
                            <![CDATA[
                                
                                    
                                        <p class="">Pokazanie w Sejmie przerobionej izraelskiej flagi było nie tylko polityczną prowokacją, ale sygnałem narastających, niebezpiecznych emocji po prawej stronie sceny politycznej. Jak mówią Dominika Długosz i Mariusz Gierszewski w podcaście "W związku ze śledztwem", "bardzo wyraźnie widać, że Izrael w Polsce zaczyna mieć bardzo wielu przeciwników", a skala i język tej krytyki — zwłaszcza w kontekście nadchodzących uroczystości historycznych — coraz poważniej niepokoją polskie służby.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <figure class="embedded_application" align="center">                  <figcaption>Antyizraelskie emocje wymykają się spod kontroli. "Polska nie może sobie na to pozwolić"</figcaption>                </figure>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Na początku wtorkowych obrad Sejmu na mównicy stanął poseł Konfederacji Konrad Berkowicz. Potępił działania Izraela w Strefie Gazy. — Izrael dokonuje na naszych oczach ludobójstwa ze szczególnym okrucieństwem, Izrael to nowa III Rzesza — mówił. Następnie rozwinął wydruk przedstawiający przerobioną izraelską flagę, na której zamiast gwiazdy Dawida była swastyka. Poseł powiedział, że tak właśnie powinna wyglądać flaga Izraela.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty natychmiast potępił wystąpienie Berkowicza i zapowiedział przygotowaniu wniosku do Prezydium Sejmu o ukaranie posła. "W polskim parlamencie nie ma i nie będzie miejsca na symbole i przekazy nawiązujące do ideologii odpowiedzialnej za jedne z największych zbrodni w historii ludzkości oraz na antysemityzm" — brzmi oficjalne stanowisko marszałka.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Polskie służby w stanie najwyższej gotowości</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">O wybryku Berkowicza rozmawiają Dominika Długosz i Mariusz Gierszewski w podcaście "W związku ze śledztwem". — Bardzo wyraźnie widać, że Izrael zaczyna mieć w Polsce bardzo wielu przeciwników. To już zresztą było widać od miesięcy (...) I to nie ma — żeby była jasność — nic wspólnego z antysemityzmem, tylko z polityką Izraela wobec ludności cywilnej. Nie mówimy też o walce z Hamasem, bo to są dwie różne rzeczy. Mówimy o ostrzeliwaniu celów cywilnych, mówimy o ostrzeliwaniu szkół, o ofiarach wśród ludności cywilnej — mówi Długosz. Zauważa, że szczególne wzmożenie nastrojów antyizraelskich widać po prawej stronie sceny politycznej, co budzi niepokój polskich służb.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Nasze służby bardzo się tego obawiają, dlatego że ten ekstremizm prawej strony to jest troszeczkę coś nowego u nas tak. To nowy element, który pojawia się na mapie niebezpieczeństw — potwierdza Gierszewski.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <figure class="embedded_application" align="center">                  <figcaption>Antyizraelskie emocje wymykają się spod kontroli. "Polska nie może sobie na to pozwolić"</figcaption>                </figure>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Kilka dni temu w Czechach doszło do podpalenia fabryki firmy, która pochodzi z Izraela. rzy osoby, które zostały zatrzymane, są Polakami. Zatrzymane zostały też osoby ze Stanów Zjednoczonych, z Egiptu, ale trzy osoby są Polakami. I to jest bardzo niebezpieczny sygnał, że jakieś międzynarodowe grupy ekstremistyczne znajdują tutaj podłoże do swojej działalności — tłumaczy dziennikarz.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Zwraca uwagę na to, że momentami wymagającymi szczególnej uwagi są obchody ważnych uroczystości, takich jak wtorkowy Marsz Żywych w Oświęcimiu, na które przyjeżdża wielu gości z całego świata. Dodaje, że przygotowania do marszu postawiły polskie służby w "najwyższy poziom gotowości". — Ktoś mi przysłał, jak na Flight Radar [widać, że] helikopter policyjny kilka dni temu oblatywał w Warszawie wszystkie miejsca pamięci czy Umschlagplatz (...) To były właśnie przygotowania służb i policji do marszu. A za chwilę mamy obchody powstania w getcie, więc nasze służby bardzo, bardzo się obawiają, zwłaszcza ekstremistów prawicowych — mówi Gierszewski.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Rozmawiałam o tym kiedyś z ludźmi z naszego Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Pomijając to, co myślą o polityce Netanjahu, pomijając to, co myślą o działaniach wojennych czy politycznych Izraela, oni mówią: "my mamy też jeszcze kontekst — mamy kontekst europejski, mamy kontekst międzynarodowy, mamy kontekst historyczny. My nie możemy sobie pozwolić na to, żeby w Polsce doszło do jakichkolwiek dużych działań, które mogą być wymierzone w uroczystości związane z rocznicami wyzwolenia obozu czy powstania w getcie". Tam się nie może nic wydarzyć, bo jednak walka z tą przypiętą Polsce antysemicką gębą i z tym przekonaniem, że Polacy to antysemici, trwała latami. Nie do końca udało się to zresztą zwalczyć, choćby dzięki działaniom Grzegorza Brauna i występom z gaśnicą w Sejmie — wyjaśnia Długosz.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Przyznaje, że trudno czasem oddzielić uzasadnioną krytykę działań Izraela od historycznych kontekstów, ale narracja o tym, że "Polacy nienawidza Żydów" może nam bardzo zaszkodzić na arenie międzynarodowej.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Ja wierzę, że polskie służby w tej chwili są postawione w stan gotowości, żeby zapobiec wszelkim tego typu historiom. Zwłaszcza że jestem przekonana również, że za wszelkimi grupami ekstremistycznymi mogą stać rosyjskie służby, które budują takie grupy wyłącznie na niechęci do Izraela czy do Żydów jako takich — dodaje Długosz.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— <strong> </strong>A czy dostrzegasz taką próbę flirtu Pałacu Prezydenckiego właśnie z takim prawicowymi ugrupowaniami? — pyta Gierszewski. — Ja ją dostrzegam od samego początku — odpowiada bez wahania dziennikarka.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Jarosław Kaczyński postawił na bardzo ryzykowną strategię polityczną. On postawił na strategię wyciągnięcia wyborców, którzy odeszli do Grzegorza Brauna, przyciągnięcia ich z powrotem do PiS u. Jak można to zrobić? Wyłącznie będąc tak radykalnym jak Grzegorz Braun. Dlatego, że ci ludzie nie odeszli do Grzegorza Brauna, bo im się bardziej podobają jego pomysły gospodarcze albo pomysły na współpracę międzynarodową. Nie, oni odeszli do Grzegorza Brauna, bo Grzegorz Braun mówi otwarcie, że musimy wyjść z Unii, że Żydzi rządzą światem, że jesteśmy rosyjsko-niemieckim kondominium pod żydowskim nadzorem. To są to słowa Brauna. I oni dlatego odeszli do Brauna, bo uważają, że to są słowa, które mogą padać w debacie publicznej. Jeżeli Jarosław Kaczyński uważa, że trzeba przyciągnąć z powrotem tych wyborców, to znaczy, że dopuszcza pójście w tak radykalnych kierunkach i dopuszcza, że takie słowa mogą padać z ust jego polityków — podsumowuje Długosz.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h2>"W związku ze śledztwem"</h2>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Ona jest czołową dziennikarką polityczną, on — uznanym reporterem śledczym. Prywatnie Dominika Długosz i Mariusz Gierszewski są małżeństwem z niemal 20-letnim stażem, a teraz łączą siły również jako współprowadzący podcast "W związku ze śledztwem".</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Nowe odcinki podcastu będą ukazywać się w każdy wtorkowy wieczór na stronie Newsweek.pl, w aplikacji Onet Audio, a także na kanałach Radia ZET i "Newsweek Polska" na YouTube.</p>
                                    
                                
                            ]]>
                        </content:encoded>
                    

                    
                    
                        
                            <dc:creator>
                                
                                    
                                        Dominika Długosz,
                                    
                                
                                    
                                        Mariusz Gierszewski
                                    
                                
                            </dc:creator>
                        
                    
                </item>
            
                <item>
                    <guid isPermaLink="false">urn:uuid:b402342a-17eb-4e48-b442-401bc433f524</guid>
                    
                    
                    <pubDate>Fri, 10 Apr 2026 07:46:56 +0200</pubDate>
                    <title>Nie USA, nie Iran. Największym wygranym zawieszenia broni są Chiny</title>
                    <description>Kiedy Stany Zjednoczone i Iran jednocześnie ogłaszają nowe zawieszenie broni jako swoje osobiste sukcesy, z cienia wyłania się największy wygrany tego porozumienia — Chiny.</description>
                    <link>https://www.newsweek.pl/swiat/nie-usa-nie-iran-najwiekszym-wygranym-zawieszenia-broni-sa-chiny/qj0zq5b</link>

                    
                    
                        <media:content url="https://ocdn.eu/pulscms/MDA_/8fb5cec0a9a3d501ddcb3531e3d3f009.jpg" expression="full" width="2738" height="1825" >
                            
                                <media:description type="plain">
                                    Zawieszenie broni na Bliskim Wschodzie. Kto jest prawdziwym wygranym?
                                </media:description>
                            
                        </media:content>
                    
                    
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                    

                    
                        <content:encoded>
                            <![CDATA[
                                
                                    
                                        <p class="">Kiedy Stany Zjednoczone i Iran jednocześnie ogłaszają nowe zawieszenie broni jako swoje osobiste sukcesy, z cienia wyłania się największy wygrany tego porozumienia — Chiny.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class=""><a href="https://www.newsweek.pl/swiat/epic-fury-obnazylo-slabosc-usa-waskim-gardlem-sa-efektory-analiza/950n6dh" id="932d2052-06a2-454e-8ff3-9aa8cc95f01f">Prezydent Donald Trump we wtorek otwarcie podziękował Pekinowi,</a> podkreślając, że według niego chińskie przywództwo odegrało kluczową rolę w doprowadzeniu do dwutygodniowego rozejmu z Iranem, do którego doszło po blisko sześciu tygodniach wojny na Bliskim Wschodzie.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">To pozytywny sygnał przed zbliżającą się wizytą prezydenta USA w Chinach, zaplanowaną na połowę maja. Trump był ostatnim amerykańskim przywódcą, który odwiedził Pekin, robiąc to jeszcze za czasów swojej pierwszej kadencji, w 2017 r.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Pekin chce końca wojny</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Chiński rząd wyraził zadowolenie z przerwy w działaniach zbrojnych, które w ostatnich tygodniach spowodowały gwałtowny wzrost cen ropy naftowej i gazu w związku z zamknięciem cieśniny Ormuz przez irańską Gwardię Rewolucyjną.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Od początku walk Chiny aktywnie działały na rzecz zakończenia konfliktu — powiedział "Newsweekowi" Liu Pengyu, rzecznik ambasady Chin w Waszyngtonie. — Minister spraw zagranicznych Wang Yi odbył rozmowy z szefami dyplomacji zainteresowanych krajów 26 razy, w tym dwukrotnie z ministrem spraw zagranicznych Iranu.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Pod koniec marca Chiny wysłały na Bliski Wschód specjalnego wysłannika, by wraz z przedstawicielem Pakistanu zaprezentował pięciopunktowy plan pokojowy. W środę irański rząd zaprosił Pekin do pełnienia roli gwaranta bezpieczeństwa, który miałby pomagać w utrzymaniu pokoju w regionie. Chiny, które posiadają zagraniczną bazę wojskową w Dżibuti, nie przyjęły tej propozycji od razu, jednak samo zaproszenie już jest dość dużym sukcesem.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Mamy nadzieję, że zainteresowane strony wykorzystają tę szansę na pokój, pokonają dzielące ich różnice w drodze dialogu i jak najszybciej zakończą działania zbrojne — powiedział Liu. — Chiny, jako odpowiedzialne mocarstwo, będą dalej odgrywać konstruktywną rolę i wnosić pozytywny wkład w przywrócenie pokoju oraz stabilności w regionie Zatoki Perskiej i Bliskiego Wschodu.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Idealny kandydat na mediatora</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Rola Chin jako mediatora w wojnie z Iranem nie powinna być zaskoczeniem. Relacje Pekinu z Teheranem wykraczają daleko poza zakupy ponad 90 proc. irańskiego eksportu ropy naftowej. Oba rządy łączą również długoletnie więzi dyplomatyczne i obronne, chociaż chiński sprzęt wojskowy, w tym niedawno zakupione systemy obrony przeciwlotniczej, niewiele zdziałał wobec ciężkich bombardowań ze strony armii USA i Izraela.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">W poniedziałek Rada Bezpieczeństwa ONZ nie przyjęła zgłoszonej przez Bahrajn rezolucji, domagającej się gwarancji bezpieczeństwa w cieśninie Ormuz. Z powodu weta ze strony Chin i Rosji. Jak stwierdził ambasador Chin Fu Cong, propozycja "nie odzwierciedlała istoty i pełnego obrazu konfliktu", dodając, że "Stany Zjednoczone otwarcie zagrażają przetrwaniu tamtejszej cywilizacji".</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Jak podaje "The New York Times", to właśnie <a href="https://www.newsweek.pl/swiat/usa-i-izrael-atakuja-iran-chiny-reaguja-powsciagliwie-chiny-to-malo-wiarygodny/elzb5tm" id="70da0e55-9af0-457b-981e-c5f2e4797769">Chiny, będące największym partnerem handlowym Iranu, odegrały kluczową rolę w doprowadzeniu do zawieszenia broni.</a> To może umocnić pozycję Pekinu jako mediatora, jednak szczegóły dotyczące chińskich nacisków na Teheran pozostają nieznane. Partnerzy Pekinu na Bliskim Wschodzie z pewnością liczyli na aktywność Chin tam, gdzie dotąd nie powiodły się działania dyplomatyczne USA, zwłaszcza że Chiny importują ok. połowę swojej ropy i prawie jedną trzecią gazu właśnie z rejonu Zatoki Perskiej.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Nowe władze Iranu miały jednak niewiele dobrych opcji, niemal całkowicie zrażając do siebie dotychczasowych partnerów negocjacyjnych z Kataru i Omanu poprzez ataki dronami i rakietami na ich kluczową infrastrukturę energetyczną. Oznacza to, że świat nie powinien oczekiwać, iż Pekin powtórzy taki sukces w innych rejonach, jak choćby relacje pomiędzy Rosją a Europą.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Nie sądzę, by Chiny szukały sposobności do odgrywania roli rozjemcy na całym świecie. Pekin prawdopodobnie aktywnie angażuje się wtedy, gdy trwający konflikt w poważny sposób zagraża ich interesom, a Chiny mają znaczące narzędzia nacisku — powiedziała Bonnie Glaser, dyrektorka programu Indo-Pacific w waszyngtońskim think tanku German Marshall Fund.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Pekin najpewniej naciskał na Teheran, ponieważ miał interes w powstrzymaniu dalszej eskalacji i przewlekłego konfliktu, który zaszkodziłby ich interesom. Chiny chcą, by Iran przetrwał i dalej sprzedawał im ropę po niskich cenach — wyjaśniła Glaser w rozmowie z "Newsweekiem". — Interesy Pekinu nie są bezpośrednio zagrożone w takim stopniu jak w przypadku wojny w Ukrainie. Poza tym Xi Jinping jest zapewne mniej skłonny naciskać na Moskwę niż na Teheran, biorąc pod uwagę fakt, że Putin, w przeciwieństwie do władz Iranu, nie wykazuje żadnego zainteresowania zawieszeniem broni.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Spory dotyczące zawieszenia broni</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Wraz z postępem rozmów amerykańsko-irańskich i szansą na trwałe porozumienie pokojowe, Chiny mogą zyskać na jeszcze jednym polu — być jednym z pierwszych krajów zaangażowanych w odbudowę Iranu po zakończeniu wojny.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Pekin już teraz jest kluczowym partnerem gospodarczym Teheranu. Iran w 2016 r. dołączył do promowanego przez prezydenta Xi Jinpinga programu infrastrukturalnego Pasa i Szlaku. Chiny są więc na uprzywilejowanej pozycji, by wprowadzić w irańskich miastach nie tylko swoją infrastrukturę, ale także najnowsze technologie.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Premier Pakistanu, Shehbaz Sharif, napisał w środę na platformie X, że Chiny, podobnie jak kilka innych krajów, udzieliły "nieocenionego i pełnego wsparcia dla osiągnięcia zawieszenia broni". Rząd Sharifa ma zorganizować rozmowy pokojowe w sobotę w Islamabadzie.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Jednak przyszłość irańskiego "przejścia granicznego" w cieśninie Ormuz wciąż pozostaje niejasna, co może stać się punktem spornym w szerszych negocjacjach. Trump już zaproponował "wspólne przedsięwzięcie", które miałoby zagwarantować swobodny ruch w cieśninie, jednak <a href="https://www.newsweek.pl/swiat/czego-chce-iran-analizujemy-plan-pokojowy-punkt-po-punkcie/qepff09" id="ad6d0b74-97cc-45ba-aeb6-20778e61ce4e">Gwardia Rewolucyjna Iranu chce zachować ostatnie słowo.</a> Jak podał w środę dziennik "Financial Times", Iran za każdą baryłkę ropy transportowaną przez cieśninę domaga się jednego dolara, płatnego w kryptowalucie.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Spory wokół zawieszenia broni trwają jeszcze przed rozpoczęciem rozmów o najtrudniejszych kwestiach, takich jak irański program nuklearny. Jednym z punktów zapalnych są działania Izraela przeciwko wspieranemu przez Iran Hezbollahowi — zarówno Waszyngton, jak i Tel Awiw podkreślają jednak, że operacje te nie są objęte rozejmem.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class=""><strong><em>Tekst opublikowany w amerykańskim "Newsweeku". Tytuł, lead i śródtytuły od redakcji "Newsweek Polska".</em></strong></p>
                                    
                                
                            ]]>
                        </content:encoded>
                    

                    
                    
                        
                            <dc:creator>
                                
                                    
                                        John Feng
                                    
                                
                            </dc:creator>
                        
                    
                </item>
            
                <item>
                    <guid isPermaLink="false">urn:uuid:9761cd3c-ead0-41ba-adf3-2c3bd3bf2f3d</guid>
                    
                    
                    <pubDate>Thu, 09 Apr 2026 16:04:30 +0200</pubDate>
                    <title>Negocjacje USA-Iran. &quot;To nie jest porozumienie pokojowe&quot;</title>
                    <description>— Różnice pomiędzy tymi stanowiskami są zbyt duże, by zawrzeć ostateczne porozumienie, jednak koszty wznowienia wojny, a więc ropa za 117 dol., załamanie rynków i dramatyczna sytuacja w regionie, są zbyt wysokie, by któraś ze stron je poniosła — mówi &quot;Newsweekowi&quot; o patowej sytuacji na linii USA-Iran Nader Hashemi, profesor Georgetown University.</description>
                    <link>https://www.newsweek.pl/swiat/negocjacje-usa-iran-to-nie-jest-porozumienie-pokojowe/8qrnksb</link>

                    
                    
                        <media:content url="https://ocdn.eu/pulscms/MDA_/bbe8d5257be7a4f38a272533369b62bf.jpg" expression="full" width="6000" height="4002" >
                            
                                <media:description type="plain">
                                    Nieprzekraczalne linie USA i Iranu. Kulisy zawieszenia broni
                                </media:description>
                            
                        </media:content>
                    
                    
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                    

                    
                        <content:encoded>
                            <![CDATA[
                                
                                    
                                        <p class="">— Różnice pomiędzy tymi stanowiskami są zbyt duże, by zawrzeć ostateczne porozumienie, jednak koszty wznowienia wojny, a więc ropa za 117 dol., załamanie rynków i dramatyczna sytuacja w regionie, są zbyt wysokie, by któraś ze stron je poniosła — mówi "Newsweekowi" o patowej sytuacji na linii USA-Iran Nader Hashemi, profesor Georgetown University.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">We wtorek Stany Zjednoczone i Iran ogłosiły dwutygodniowe zawieszenie broni. Doszło do tego zaledwie chwilę przed wyznaczonym przez Donalda Trumpa terminem ostatecznym — wcześniej prezydent USA groził, że jeżeli Teheran nie otworzy cieśniny Ormuz do godz. 20 czasu wschodnioamerykańskiego, nastąpi "koniec tamtejszej cywilizacji".</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Jednak niecałą dobę później Teheran oskarżył administrację Trumpa o wielokrotne naruszenia rozejmu. W ostatnim czasie na Bliskim Wschodzie miało miejsce kilka zawieszeń broni — m.in. między Izraelem a Hamasem oraz Izraelem a Hezbollahem. Wszystkie z nich były wielokrotnie łamane.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">"Zwracam się z gorącym apelem do wszystkich stron o powściągliwość i poszanowanie dwutygodniowego rozejmu, zgodnie z ustaleniami, tak aby to dyplomacja mogła odegrać kluczową rolę w pokojowym rozwiązaniu konfliktu" — napisał w serwisie X premier Pakistanu Shehbaz Sharif, który pośredniczy w procesie pokojowym.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Jak zauważa w rozmowie z "Newsweekiem" Alex Vatanka, analityk w Middle East Institute, obie strony konfliktu przystępują do rozmów z "maksymalistycznymi żądaniami", co jego zdaniem jest do przewidzenia. Ekspert twierdzi jednak, że zarówno USA, jak i Iran będą zmuszone pójść na kompromis. — Na tym polegają negocjacje — podkreśla.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Żądania Iranu</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Przed negocjacjami USA–Iran, które mają się odbyć w Pakistanie w ten weekend, <a href="https://www.newsweek.pl/swiat/czego-chce-iran-analizujemy-plan-pokojowy-punkt-po-punkcie/qepff09" id="e50fd1c4-95dd-47e8-974d-7a8886fcfd10">Iran przedstawił 10-punktowy plan,</a> który Trump określił jako "realną podstawę" do rozmów. Zgodnie z nimTeheranu miałby prawo kontynuować wzbogacanie uranu, co stanowiło kluczowy problem podczas wcześniejszych negocjacji. Stany Zjednoczone wielokrotnie podkreślały, że irański program może posłużyć do budowy broni jądrowej, jednak Teheran utrzymuje, że chodzi wyłącznie o cele energetyczne.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">W czerwcu 2025 r. Stany Zjednoczone próbowały zatrzymać Irańczyków, przeprowadzając ataki na trzy irańskie obiekty nuklearne: Fordow, Natanz i Isfahan. Program nuklearny Iranu był wymieniany jako jeden z głównych powodów obecności sił amerykańskich w regionie. Od czasu czerwcowych bombardowań amerykańscy urzędnicy wielokrotnie zaznaczali, że zniszczenia znacznie utrudnią Teheranowi wznowienie działań w tym zakresie.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Iran dał jasno do zrozumienia, że chce zachować swoje pociski balistyczne i pozostałe składowane uzbrojenie. Alex Vatanka uważa, że nie ma szans na to, by kraj zgodził się je oddać. Wiele z nich uznaje się jednak za uszkodzone lub zniszczone — gen. Dan Caine, szef Połączonych Sztabów USA, stwierdził, że siły CENTCOM zniszczyły około 80 proc. irańskich systemów obrony powietrznej, 450 magazynów na pociski balistyczne oraz 90 proc. zakładów produkcji broni, nie wspominając o innych sukcesach militarnych.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Kolejnym punktem spornym wydaje się kwestia kontroli nad Cieśniną Ormuz — wąskim, ale niezwykle strategicznym szlakiem wodnym, przez który przepływa około 20 proc. światowego handlu ropą. Jak mówi "Newsweekowi" Sami Nader, dyrektor Instytutu Nauk Politycznych w Bejrucie: — Cieśnina Ormuz to jedyna waluta.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Najważniejszą zmienną w całym tym konflikcie jest cena ropy i ten, kto ją kontroluje — dodaje. — Cieśnina Ormuz to nie tylko szlak żeglugowy, to zawór bezpieczeństwa światowej gospodarki, a Iran właśnie udowodnił, że potrafi go zamknąć.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Cena ropy Brent, czyli międzynarodowego wyznacznika, w ostatnich dniach gwałtownie wzrosła. We wtorek osiągnęła rekordowe 110 dol. za baryłkę, jednak w środę jej cena spadła do 96 dol.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Nieprzekraczalne linie Iranu to kontrola nad cieśniną Ormuz, program rakietowy i dronowy oraz program nuklearny. Nie sądzę, by byli gotowi do jakichkolwiek ustępstw w tych kwestiach — mówi w rozmowie z "Newsweekiem" Nader Hashemi, profesor Georgetown University. — Program jądrowy Iranu jest teraz znacznie ważniejszy niż przed wojną. Egzystencjalny kryzys, który Teheranowi udało się przetrwać, sprawia, że ustępstwa w tych sprawach są bardzo mało prawdopodobne.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Hashemi podkreśla, że "atak USA i Izraela zachęcił Republikę Islamską do potajemnego budowania arsenału jądrowego tak szybko, jak to możliwe, by zapobiec powtórzeniu scenariusza, w którym USA i Izrael znów próbowałyby ją obalić". Alex Vatanka twierdzi jednak, że możliwy jest scenariusz, w którym Iran w ramach "gestu dobrej woli" zgodzi się na pewne ustępstwa, by pokazać swoje intencje w sprawie wzbogacania uranu.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Teheran zasygnalizował też, że w ramach szerszych negocjacji Izrael musi zakończyć bombardowania i wrogie działania wobec Libanu. Iran i Pakistan podkreślają, że Bejrut także powinien zostać objęty zawieszeniem broni, jednak Stany Zjednoczone nie uznały tego za część porozumienia.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">"Natychmiastowe zawieszenie broni wszędzie, w tym w Libanie i innych miejscach, WCHODZI W ŻYCIE NATYCHMIAST" — napisał Shehbaz Sharif na X we wtorek wieczorem. Premier Izraela Benjamin Netanjahu stwierdził, że Izrael popiera zawieszenie broni USA–Iran, jednak "nie obejmuje ono Libanu". Następnego dnia Tel Awiw przeprowadził intensywne bombardowania dzielnic handlowych i mieszkalnych Bejrutu. Zgodnie z informacjami Associated Press zginęły co najmniej 182 osoby, a setki innych zostały ranne.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Żądania Stanów Zjednoczonych</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Tymczasem <a href="https://www.newsweek.pl/swiat/porozumienie-pokojowe-usa-iran-donald-trump-stworzyl-15-punktowy-plan/fp58nmv" id="e8334891-e887-4ad4-b1f2-63ceb09a0b5c">Stany Zjednoczone przedstawiły własny, 15-punktowy plan.</a> Nie jest jednak jasne, na ile pokrywa się on z propozycją Iranu. Donald Trump napisał w środę na platformie Truth Social, że niektóre z przedstawianych "porozumień, list i pism" nie są oficjalnym stanowiskiem rządu. "Jest tylko jedna grupa kluczowych PUNKTÓW akceptowalnych dla Stanów Zjednoczonych i będziemy je omawiać podczas tych negocjacji za zamkniętymi drzwiami" — podkreślił.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Propozycja Teheranu dotycząca kontynuacji wzbogacania uranu jest sprzeczna ze słowami Trumpa, który w środę napisał: "Nie będzie żadnego wzbogacania uranu, a Stany Zjednoczone, współpracując z Iranem, wydobędą i usuną cały głęboko zakopany nuklearny pył". Zakopane materiały pochodzą jeszcze z czasów czerwcowego bombardowania obiektów jądrowych przez USA.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Nie będzie irańskiej broni nuklearnej. Kropka. Koniec tematu — stanowczo stwierdził w rozmowie z dziennikarzami Pete Hegseth, amerykański sekretarz obrony.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Nieprzekraczalne linie prezydenta, a więc zakończenie wzbogacania uranu na irańskiej ziemi, nie uległy zmianie — powiedziała rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt. I dodała, że prezydent nie zaakceptował żadnej "listy życzeń" Teheranu.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Administracja jasno podkreśliła również, jak ważne jest, by cieśnina Ormuz pozostała otwarta. Jak powiedział w środę wiceprezydent J.D. Vance:</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Prezydent jasno daje do zrozumienia, że to jest zawieszenie broni, negocjacje. To jest nasz wkład. Ich wkład polega na tym, że cieśnina zostanie ponownie otwarta. Jeśli nie zobaczymy tego w praktyce, jeśli Irańczycy nie wywiążą się ze swoich zobowiązań, prezydent nie dotrzyma umowy.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Sami Nader podkreśla znaczenie cieśniny dla USA, pisząc: "Kluczowym strategicznym celem Waszyngtonu jest powstrzymanie wzrostu potęgi Chin, kontrola inflacji i wygranie wyborów do Kongresu. To można osiągnąć, gdy ceny ropy wynoszą 80 dol.". Ekspert dodał, że 10-punktowy plan Iranu "ukrył protokół Ormuz pośród maksymalistycznych żądań, ponieważ Teheran wiedział, że cieśnina to jedyna karta, której Waszyngton nie może oddać".</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Jak podkreślają eksperci, Stany Zjednoczone nie zamierzają także rezygnować ze swoich baz wojskowych w krajach Zatoki Perskiej, czego oczekuje Iran. Trump stanowczo domaga się utrzymania otwartej cieśniny Ormuz.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Prezydent podpisze tylko takie porozumienie, które będzie najlepiej służyło interesom Stanów Zjednoczonych Ameryki — powiedziała Karoline Leavitt w środę.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>USA-Iran. Możliwe negocjacje</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Formalnie wiele kwestii pozostaje wciąż otwartych do negocjacji. Możliwe jest np. złagodzenie sankcji — Stany Zjednoczone nałożyły na Iran dotkliwe restrykcje gospodarcze, które jeszcze przed wybuchem wojny znacznie osłabiły irańską gospodarkę.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Negocjatorzy mogą także wrócić do ograniczeń dotyczących wzbogacania uranu. W ramach Wspólnego Kompleksowego Planu Działania (JCPOA), porozumienia nuklearnego z 2015 r. wynegocjowanego za czasów prezydentury Baracka Obamy, Iran mógł wzbogacać uran do poziomu 3,67 proc., pod nadzorem Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej. Trump zerwał jednak to porozumienie za czasów swojej pierwszej kadencji.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Jak podkreślił Alex Vatanka, obie strony muszą "zmiękczyć swoje stanowiska", "muszą myśleć perspektywicznie, przełknąć gorzką pigułkę, schować dumę do kieszeni", a jeśli uczynią to w kwestiach kluczowych, "porozumienie będzie w zasięgu ręki".</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Prezydent Francji Emmanuel Macron pochwalił decyzję o zawieszeniu broni, informując, że rozmawiał zarówno z prezydentem Iranu Masoudem Pezeshkianem, jak i Trumpem. "Każde porozumienie będzie musiało uwzględniać zastrzeżenia dotyczące irańskiego programu jądrowego i rakietowego, a także polityki regionalnej Iranu i działań utrudniających żeglugę przez cieśninę Ormuz" — napisał.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— To nie jest porozumienie pokojowe — uważa Sami Nader. — To tymczasowe zarządzenie, z którym obie strony mogą żyć przez dłuższy czas. Amerykanie nie przekonają swojego społeczeństwa do umowy, w której Iran zachowuje prawo do wzbogacania, a Iran nie przekona swojego społeczeństwa do rezygnacji z tego prawa. Różnice pomiędzy tymi stanowiskami są zbyt duże, by zawrzeć ostateczne porozumienie, jednak <a href="https://www.newsweek.pl/swiat/epic-fury-obnazylo-slabosc-usa-waskim-gardlem-sa-efektory-analiza/950n6dh" id="9ec0b0b2-4513-4ae5-9b2e-2c5fd6ae3b3a">koszty wznowienia wojny, a więc ropa za 117 dol., załamanie rynków i dramatyczna sytuacja w regionie, są zbyt wysokie, by któraś ze stron je poniosła.</a></p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Negocjacje między irańską a kierowaną przez J.D. Vance'a delegacją amerykańską mają odbyć się w sobotę w Islamabadzie, stolicy Pakistanu. Przyszłość porozumienia pozostaje jednak niepewna. Jak twierdzi Sami Nader, "zawieszenie broni zostanie nazwane porozumieniem": "Będzie one kruche i utrzyma się do następnego kryzysu, kolejnej pomyłki albo wyborów, które zmienią kalkulacje po którejkolwiek ze stron".</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class=""><strong><em>Tekst opublikowany w amerykańskim "Newsweeku". Tytuł, lead i śródtytuły od redakcji "Newsweek Polska".</em></strong></p>
                                    
                                
                            ]]>
                        </content:encoded>
                    

                    
                    
                        
                            <dc:creator>
                                
                                    
                                        Mandy Taheri
                                    
                                
                            </dc:creator>
                        
                    
                </item>
            
                <item>
                    <guid isPermaLink="false">urn:uuid:5a359209-588f-430c-ae20-bfb3e64385c1</guid>
                    
                    
                    <pubDate>Wed, 08 Apr 2026 18:22:29 +0200</pubDate>
                    <title>Czego chce Iran? Analizujemy plan pokojowy punkt po punkcie</title>
                    <description>Iran przedstawił dziesięciopunktowy plan zakończenia wojny. Czy USA i Donald Trump mogą się na pomysły Teheranu zgodzić?</description>
                    <link>https://www.newsweek.pl/swiat/czego-chce-iran-analizujemy-plan-pokojowy-punkt-po-punkcie/qepff09</link>

                    
                    
                        <media:content url="https://ocdn.eu/pulscms/MDA_/fbc226aa0965c70aafbc13ed9a104641.jpg" expression="full" width="5500" height="3667" >
                            
                                <media:description type="plain">
                                    Demonstracja w Teheranie po ogłoszeniu rozejmu w wojnie między Iranem, USA i Izraelem 8 kwietnia 2026 r.
                                </media:description>
                            
                        </media:content>
                    
                    
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                    

                    
                        <content:encoded>
                            <![CDATA[
                                
                                    
                                        <p class="">Iran przedstawił dziesięciopunktowy plan zakończenia wojny. Czy USA i Donald Trump mogą się na pomysły Teheranu zgodzić?</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Po pięciu tygodniach amerykańsko-izraelskiej wojny z Iranem walki ustały, a Iran przedstawił 10-punktową kontrpropozycję zakończenia wojny po odrzuceniu<strong> </strong><a href="https://wiadomosci.onet.pl/swiat/15-punktowy-plan-zakonczenia-wojny-przygotowaly-go-stany-zjednoczone/7h2d1qx" id="4d3551ae-2bac-46f4-8017-67c00951481a"><strong>15-punktowego planu Trumpa. </strong></a>Różnice są wyraźne, a widmo gwałtownego zakończenia dwutygodniowego rozejmu — całkiem realne.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Krąży kilka wersji irańskiego planu, ale jedną z najbardziej szczegółowych opublikowała Fars, półoficjalna agencja prasowa powiązana z Irańską Gwardią Rewolucyjną (IRGC).</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">We wtorek na Truth Social Trump nazwał tę propozycję "solidną podstawą do negocjacji", dodając, że "prawie wszystkie dotychczasowe sporne kwestie zostały uzgodnione". Rozmowy negocjatorów z USA i Iranu — pierwsze od wybuchu wojny — zaplanowano na piątek w Islamabadzie.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Sprawdzamy, o co tak naprawdę chodzi Iranowi, które punkty są dla niego najważniejsze, a z których jest w stanie zrezygnować.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>1) "Całkowite zaprzestanie agresji wobec Iranu i sojuszniczych grup oporu"</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Teheran chce trwałego zakończenia ataków, nie tylko tymczasowego rozejmu. Trump również chce powstrzymać walki, w dużej mierze dlatego, że rosnące ceny paliwa zwiększają presję polityczną w kraju, tuż listopadowymi przedwyborami połówkowymi.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Iran idzie jednak dalej: domaga się ochrony nie tylko dla siebie, ale również dla swoich sojuszników, takich jak Hezbollah i Huti, którzy sieją chaos i przemoc na Bliskim Wschodzie.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">To żądanie nie do przyjęcia dla USA i Izraela, których podstawowym celem wojennym jest ograniczenie wsparcia Iranu dla tych ugrupowań. Izrael już zapowiedział, że zawieszenie broni nie dotyczy Libanu i nadal atakuje pozycje Hezbollahu.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Trwałe przerwanie walk wymagałoby zgody wielu rozproszonych ugrupowań zbrojnych, powściągliwości ze strony Izraela, który często działa prewencyjnie, oraz wiarygodnego mechanizmu egzekwowania. Niewykonalne.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>2) "Wycofanie amerykańskich sił bojowych z regionu, zakaz ataków na Iran z baz wojskowych oraz powstrzymanie się od formowania ugrupowań bojowych"</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Stany Zjednoczone mają w regionie około 50 tys. żołnierzy, wzmocnionych tysiącami spadochroniarzy z 82. Dywizji Powietrznodesantowej.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Sojusznicy w Zatoce Perskiej, tacy jak Arabia Saudyjska, Bahrajn, Kuwejt, Katar, Oman czy Zjednoczone Emiraty Arabskie, polegają na amerykańskich bazach. To zarówno atut, jak i przekleństwo — bazy chronią przed atakami Iranu, ale są też ich celem.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Nagłe wycofanie Amerykanów jest politycznie nie do przyjęcia dla państw Zatoki - w ostatnich latach zacieśniły one współpracę w dziedzinie obronności, gospodarki i dyplomacji z Waszyngtonem. Obecność wojskowa USA pozostaje podstawowym zabezpieczeniem przed irańską dominacją.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Waszyngton się na to nie zgodzi. Bazy w regionie liczą się nie tylko lokalnie, ale są też elementem globalnej strategii USA wobec Chin i regionu Indo-Pacyfiku. Są kluczowe dla amerykańskich interesów strategicznych.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>3) "Ograniczony dzienny ruch statków przez Cieśninę Ormuz przez dwa tygodnie, zgodnie z protokołem bezpiecznego przepływu nadzorowanym i regulowanym przez Iran"</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Cieśnina Ormuz odpowiada za transport ok. jednej piątej światowej ropy. Iran oferuje tymczasowe otwarcie — na własnych warunkach i pod własnym nadzorem. Dwutygodniowe okno odpowiada długości rozejmu. W praktyce to okres próbny na czas szerszych negocjacji.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Ameryka pomoże w rozładowaniu ruchu w Cieśninie Ormuz — powiedział Trump, sugerując, że Iran będzie w praktyce nadzorowany przez siły amerykańskie.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Iran już wcześniej próbował formalizować kontrolę nad cieśniną. Analitycy opisywali model "punktu poboru opłat", według którego statki mogłyby płacić nawet 2 mln dol. za jeden tranzyt.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Otwarcie cieśniny uspokoi rynki. Jednak częściowe otwarcie na irańskich zasadach — gdzie Teheran decyduje, ile statków przepuści, które to będą i za jaką opłatą — udowadnia, że Iran przyjął odpowiednią taktykę, wcześniej zamykając cieśninę.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Stany Zjednoczone i ich sojusznicy uznają wolność żeglugi za nienegocjowalną. Iran będzie jednak dążył do wykorzystania blokowania cieśniny jako karty przetargowej. Nie zrezygnuje z tej przewagi łatwo.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>4) "Zniesienie wszystkich sankcji głównych, wtórnych i nałożonych przez ONZ"</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Iran chce zniesienia wszystkich sankcji: ograniczeń handlowych nałożonych przez USA, a wcześniej także przez ONZ.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Jednak ustępstwo na starcie odebrałoby Waszyngtonowi większość siły nacisku. Wcześniejsze porozumienia przewidywały stopniowe łagodzenie sankcji i tzw. mechanizm "snapback", by karać za złamanie umowy. Czy Iran zgodzi się na taki układ ponownie?</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Część sankcji jest wpisana w amerykańskie prawo. Ich pełne zniesienie wymaga zgody Kongresu, co napotyka polityczny opór ze strony przeciwników Iranu w Izbie Reprezentantów i Senacie. Sankcje ONZ wymagają zgody całej Rady Bezpieczeństwa.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Dla Teheranu to sprawiedliwość: jego gospodarka została zduszona, a terytorium zbombardowane. Dla amerykańskich "jastrzębi" to kapitulacja i ogromne ulgi finansowe w zamian za obietnice, którym nie ufają.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">To prawdopodobnie najtrudniejszy punkt negocjacji. Sankcje to największa bolączka Iranu i jeden z najważniejszych instrumentów nacisku Waszyngtonu.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>5) "Rekompensata za szkody Iranu poprzez utworzenie funduszu inwestycyjno-finansowego"</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Wojna kosztuje, a Iran chce wsparcia w odbudowie kraju.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Zamiast formalnych reparacji, Teheran proponuje fundusz inwestycyjny na odbudowę. Takie ujęcie jest bardziej dyplomatyczne, ale cel pozostaje ten sam: zewnętrzne finansowanie odbudowy.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Iran widzi źródło finansowania częściowo w opłatach za tranzyt przez Ormuz, ewentualnie dzielonych z Omanem, zamiast bezpośrednich wypłat od USA.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Istnieją precedensy odszkodowań wojennych, ale nie pasują do sytuacji Iranu. Po wojnie w Zatoce w 1991 r. Irak został zmuszony do odszkodowań dla Kuwejtu przez mechanizm ONZ finansowany z wpływów ze sprzedaży ropy — proces ten ciągnął się dekadami.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Stany Zjednoczone w nowoczesnej historii nie płaciły reparacji wojennych. Propozycja Iranu wygląda na próbę uniknięcia tego określenia, a jednocześnie jest stoi za nią chcęć zdobycia realnego wsparcia. Państwa Zatoki, zewnętrzni darczyńcy czy wpływy z żeglugi mogłyby teoretycznie się do tego dorzucić.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Firmy żeglugowe i najwięksi importerzy, tacy jak Chiny, Indie, Japonia czy Korea Południowa, nie będą zadowoleni z dodatkowych opłat na Ormuz, ale jeśli alternatywą jest zamknięcie cieśniny i ropa po 115 dol. za baryłkę, mogą się na to zgodzić.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Trudno też sobie wyobrazić, by Waszyngton poparł rozwiązanie, które pozwala Iranowi zarabiać na blokowaniu i ponownym otwarciu kluczowego szlaku żeglugowego.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Realnym kompromisem wydaje się odbudowa finansowana pośrednio poprzez znoszenie sankcji, a nie przez jawny mechanizm odszkodowawczy.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Idealny scenariusz dla Iranu jest prosty: dostać pieniądze i nie wyglądać na przegranego.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>6) "Zobowiązanie Iranu do nierozwijania broni jądrowej"</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Iran obiecuje to, co — jak twierdzi — zawsze obiecywał: nie zbuduje bomby atomowej, zgodnie z traktatem o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Problemem jest wiarygodność Teheranu. Dwuznaczne i niekiedy tajne działania sprawiają, że USA nie mogą uwierzyć w te deklaracje.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Często cytowana jest fatwa zabitego Najwyższego Przywódcy Alego Chameneiego zakazująca broni atomowej, choć analitycy podkreślają, że odnosi się ona raczej do użycia niż do produkcji.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej (MAEA) stwierdziła, że Iran nie był w stanie wyprodukować bomby. Jednak poziom wzbogacania uranu niepokoi część ekspertów. A irańskie media państwowe snują wizje nuklearnej zagłady, co nie pomaga sprawie Iranu.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Po zbombardowaniu ośrodka w Natanz w 2021 r., za co Iran obwinił Izrael, Teheran podniósł poziom wzbogacania uranu z limitu 3,67 proc. (ustalonego w poprzednim porozumieniu) do niemal 60 proc. To mniej niż poziom do produkcji broni (około 90 proc. ), ale dużo więcej, niż potrzeba do celów cywilnych.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Iran w ostatnich latach ograniczył dostęp MAEA i zerwał niektóre porozumienia kontrolne po wycofaniu się USA z umowy nuklearnej w 2015 r.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Deklaracja o nierozprzestrzenianiu broni bez inspekcji jest tylko wyrażeniem intencji. Porozumienie z 2015 r. łączyło zobowiązania Iranu z rygorystycznym monitoringiem i wyraźnymi ograniczeniami. Obecna propozycja daje obietnicę, ale jeszcze nie gwarancję kontroli.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>7) "Uznanie przez Stany Zjednoczone prawa Iranu do wzbogacania uranu oraz negocjacje w sprawie poziomów wzbogacania"</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">To być może najważniejsze żądanie Iranu. Wchodzi w bezpośredni konflikt ze stanowiskiem USA i Izraela, wedle którego Iran nie powinien wzbogacać uranu.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Trump wielokrotnie powtarzał, że Irańczycy nie będą mogli prowadzić wzbogacania u siebie. Izrael jest tego samego zdania, argumentując, że każda zdolność wzbogacania to potencjalna droga do bomby.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Dla Iranu wzbogacanie to kwestia suwerenności równie ważna jak nauka. Teheran określa to jako "nienaruszalne prawo" w ramach Traktatu o nierozprzestrzenianiu.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Porozumienie nuklearne z 2015 r. dopuszczało ograniczone wzbogacanie (do 3,67 proc. ) i pod ścisłym nadzorem, co stworzyło precedens do kompromisu.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Uznanie ograniczonego programu wzbogacania mogłoby pozwolić Iranowi zachować twarz, a Waszyngtonowi ogłosić, że wymusił jeszcze ostrzejsze zabezpieczenia niż przedtem.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Po tych wszystkich zniszczeniach i politycznych inwestycjach obie strony mogą wrócić do czegoś bardzo zbliżonego do porozumienia, z którego Trump wycofał się w 2018 r.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Największym wyzwaniem będzie prezentacja, nie treść: Teheran nazwie to potwierdzeniem swoich praw nuklearnych, Waszyngton — ostrym ograniczeniem. Obie strony będą twierdzić, że wygrały.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Osiągnięcie tego wymagałoby istotnej zmiany stanowiska USA i Tel Awiwu. Trump potrafi być elastycznym negocjatorem. Czy Benjamin Netanjahu także?</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>8) "Zgoda Iranu na negocjowanie dwustronnych i wielostronnych traktatów pokojowych z państwami regionu zgodnie ze swoimi interesami"</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Na pierwszy rzut oka to jeden z bardziej konstruktywnych punktów. Iran sygnalizuje otwartość, być może nawiązując do pojednania z Arabią Saudyjską wynegocjowanego przez Chiny w 2023 r.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Ale liczy się zastrzeżenie: "zgodnie ze swoimi interesami". To daje Teheranowi szerokie pole do odrzucania układów, które uzna za osłabiające jego wpływy w regionie.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Największym problemem jest Izrael. Iran go nie uznaje i niemal na pewno nie wlicza do grona "państw regionu", z którymi byłby gotów zawrzeć pokój. A bez trwałej deeskalacji między tymi dwoma krajami poważne regionalne porozumienie jest trudne do wyobrażenia.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Zaufanie to kolejny problem: Iran niedawno przeprowadzał ataki rakietowe na państwa Zatoki, co podważa wiarygodność nowej retoryki pokojowej. Jeśli Teheran naprawdę chce zawierać układy regionalne, będzie to znaczące. Ale jego sąsiedzi będą oczekiwać dowodów, że nie chodzi tylko o pauzę na przegrupowanie sił.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>9) "Rozszerzenie zobowiązań o nieagresji na wszystkich agresorów wobec wszystkich grup oporu"</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Punkt 9 to w istocie punkt 1 w ostrzejszej formie: Iran chce gwarancji nieagresji nie tylko dla siebie, ale dla całej swojej sieci sojuszników, w tym Hezbollahu, Huti i szyickich milicji w Iraku.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Teheran zazwyczaj wyraźnie oddzielał działalność regionalnych bojówek od negocjacji nuklearnych i traktował je jako niepodlegające negocjacjom. Oficjalnie zaprzecza też kierowaniu tymi grupami.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">To utrudnia weryfikację niemal do granic możliwości. Monitorowanie finansowania i przepływu broni do nieformalnych grup zbrojnych jest znacznie trudniejsze niż kontrola wirówek.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">To także wyjątkowo trudne do zaakceptowania przez Zachód. Izrael uważa wolność atakowania Hezbollahu za klucz do własnego bezpieczeństwa. Arabia Saudyjska od lat walczy z Hutimi. W ich oczach ten punkt oznaczałby formalne gwarancje ochrony dla zbrojnych ugrupowań uznawanych za zagrożenie.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Jeśli dojdzie tu do kompromisu, to raczej w formie ograniczonych, lokalnych ustaleń niż ogólnej gwarancji dla całej siatki irańskich sojuszników.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>10) "Unieważnienie wszystkich rezolucji Rady Gubernatorów MAEA i Rady Bezpieczeństwa ONZ oraz zatwierdzenie wszystkich zobowiązań w oficjalnej rezolucji ONZ"</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Iranowi chodzi o dwie rzeczy: wymazanie dotychczasowych oskarżeń i nadanie nowej umowie międzynarodowego statusu prawnego.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Unieważnienie wcześniejszych rezolucji MAEA i Rady Bezpieczeństwa ONZ oznaczałoby usunięcie lat presji związanej z programem nuklearnym. Nowa rezolucja Rady dawałaby Teheranowi ochronę przed kolejnym jednostronnym wycofaniem się USA przez wpisanie umowy w prawo międzynarodowe.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Dla MAEA to oznaczałoby zamknięcie spraw nierozwiązanych, w tym śladów uranu odnalezionych w niezgłoszonych lokalizacjach. Nie da się ich po prostu wymazać bez utraty wiarygodności przez agencję.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Iran często przedstawia MAEA jako narzędzie Zachodu. Wymuszenie na niej zaniechania dociekań bez wystarczającej przejrzystości byłoby ogromnym ustępstwem ze strony społeczności międzynarodowej.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Każdy kompromis zależeć będzie od tego, czy Iran zapewni wystarczający dostęp i przejrzystość. Dotychczasowa praktyka nie nastraja optymistycznie.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Dla Teheranu to kwestia uzyskania legitymacji międzynarodowej, a nie tylko formalności: wyjście z izolacji i uzyskanie porozumienia potwierdzonego przez ONZ. Dla Waszyngtonu taka rezolucja musiałaby zawierać realne mechanizmy egzekwowania umowy, a nie być tylko dyplomatycznym gestem.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Irańskie warunki wstępne</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Irańska "dziesiątka" to maksymalistyczna oferta wyjściowa, przygotowana raczej do targowania niż do zaakceptowania w całości.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Główne cele są jasne: gwarancje bezpieczeństwa, zniesienie sankcji i uznanie międzynarodowe. Inne żądania — opłaty za Ormuz, ochrona sojuszników, natychmiastowe zniesienie sankcji — to raczej karty przetargowe.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">To, czy rozmowy w Islamabadzie przyniosą realne porozumienie, czy tylko odłożą kolejną eskalację, zależy od tego, czy Waszyngton i Teheran potrafią oddzielić walkę o rację od zakończenia wojny. Na razie uznaly, że rozmowa jest lepsza niż bombardowanie.</p>
                                    
                                
                            ]]>
                        </content:encoded>
                    

                    
                    
                        
                            <dc:creator>
                                
                                    
                                        Tom O’Connor
                                    
                                
                            </dc:creator>
                        
                    
                </item>
            
                <item>
                    <guid isPermaLink="false">urn:uuid:f4fec1e1-4242-456c-af54-f02735ddb94a</guid>
                    
                    
                    <pubDate>Tue, 07 Apr 2026 16:52:41 +0200</pubDate>
                    <title>Wojna w Iranie. Trzy wyjścia dla Donalda Trumpa. Jedno jest ośmieszające</title>
                    <description>Ultimatum Donalda Trumpa wobec Iranu upłynie tuż po północy czasu polskiego. Wyjścia z sytuacji są trzy — żadne z nich nie jest dla prezydenta USA korzystne, a jedno wręcz ośmieszające. Za każde z nich zapłaci cały świat.</description>
                    <link>https://www.newsweek.pl/swiat/wojna-w-iranie-trzy-wyjscia-dla-donalda-trumpa-jedno-jest-osmieszajace/nnfxygf</link>

                    
                    
                        <media:content url="https://ocdn.eu/pulscms/MDA_/c0d321fc216a6c70964b7d274992ec8d.jpg" expression="full" width="2053" height="1367" >
                            
                                <media:description type="plain">
                                    Prezydent USA Donald Trump
                                </media:description>
                            
                        </media:content>
                    
                    
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                    

                    
                        <content:encoded>
                            <![CDATA[
                                
                                    
                                        <p class="">Ultimatum Donalda Trumpa wobec Iranu upłynie tuż po północy czasu polskiego. Wyjścia z sytuacji są trzy — żadne z nich nie jest dla prezydenta USA korzystne, a jedno wręcz ośmieszające. Za każde z nich zapłaci cały świat.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Retoryka Trumpa wobec Iranu jest coraz ostrzejsza. Jego wulgarny wpis opublikowany w Wielkanoc to najlepsza ilustracja. Trump zdaje się wierzyć, że więcej tego samego — czyli gróźb użycia siły i bombardowań — wywoła efekty inne, niż dotychczas osiągnięte. Czyli złamie Iran i zmusi go do rokowań, a de facto — do kapitulacji. Na nic takiego się jednak nie zanosi. Ba, jest wręcz odwrotnie. Irański reżim, choć osłabiony na wiele sposobów, zdaje się czuć silniejszy niż na początku wojny.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Jakie Trump ma opcje w tej sytuacji? </p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Pierwsza to oczywiście negocjacje i zawarcie porozumienia. </p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Drugą jest eskalacja, czyli próba zrealizowania groźby o cofnięciu Iranu do "epoki kamienia".</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Wreszcie trzecia to TACO (akronim od Trump Always Chickens Out — Trump zawsze tchórzy), czyli wycofanie się przez Trumpa z gróźb mimo braku porozumienia, a przynajmniej przesunięcie ultimatum na nowy termin pod byle pretekstem. Powiedzieć, że żadna z nich nie jest optymalna, to nic nie powiedzieć. Każda z nich, choć każda na swój sposób, drogo by też kosztowała resztę świata.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>USA dogadają się z Iranem?</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Zacznijmy od negocjacji. Choć Iran odrzuca zawieszenie broni i porozumienie na amerykańskich warunkach, a USA nie chcą się zgodzić na żądania Iranu, to wysiłki na rzecz zawarcia umowy będą trwały do ostatniej chwili. Wielu państwom bardzo na tym zależy, bo każdy kolejny dzień wojny pogłębia i tak już głęboki kryzys energetyczny i grozi wymknięciem się konfliktu spod kontroli.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Problem w tym, że Iran jest niechętny negocjacjom i to z kilku powodów. Po pierwsze uważa, że w konflikcie jest teraz górą, bo kontroluje cieśninę Ormuz. A w związku z tym blokuje surowce z Bliskiego Wschodu, co powoduje kryzys energetyczny i wywiera presję na USA i całą światową gospodarkę. Amerykanie nie mają też dobrego sposobu na otwarcie cieśniny, a próba doprowadzenia do tego przy użyciu siły militarnej byłaby długotrwała, ryzykowana i kosztowna.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Drugi powód to kwestia oczekiwań Iranu. Reżim w Teheranie — bombardowany już przecież drugi raz — chciałby wiarygodnych gwarancji, że nie zostanie ponownie zaatakowany. Takie gwarancje są jednak w praktyce trudne do udzielenia. Tak jak realizacja innych postulatów Teheranu, czyli m.in. wypłata reparacji za zniszczoną infrastrukturę, prawo pobierania myta od statków przechodzących przez cieśninę Ormuz czy zniesienie wszelkich sankcji nałożonych na Iran.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Wreszcie trzecim powodem niechęci do rozmów jest to, że w ostatnim roku reżim negocjował już dwa razy i za każdym razem był potem bombardowany.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Na porozumienie się więc nie zanosi. Tym bardziej że dla USA spełnienie choćby części żądań Iranu oznaczałoby porażkę. Amerykanie ruszyli na wojnę, licząc na obalenie reżimu i usunięcie atomowego zagrożenia. Gdyby dziś skończyli wojnę ze starym reżimem, który ma pod kontrolą setki kilogramów wzbogaconego uranu i reguluje ruch w cieśninie Ormuz (czego przed 28 lutego nie robił), byłaby to wielka porażka. A Trump na porażkę raczej się nie zgodzi.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Trump odeśle Iran "do epoki kamienia"? To nie takie proste</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Pozostaje więc rozwiązanie militarne. "Prezydent jest najbardziej krwiożerczy, jak wściekły pies" — powiedział serwisowi Axios jeden z urzędników administracji o stosunku Trumpa wobec Iranu. Sam prezydent we wtorek rano napisał w swoim serwisie społecznościowym Truth Social: "<a href="https://wiadomosci.onet.pl/swiat/cala-cywilizacja-zginie-dzis-w-nocy-zlowieszczy-wpis-donalda-trumpa/escbpw5" id="a07f121e-3476-4d0d-b45d-92b49421d42d">Dzisiaj w nocy zginie cała cywilizacja i nigdy już nie powróci. Nie chcę, żeby tak się stało, ale najprawdopodobniej tak będzie</a>".</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Trump wydaje się więc skłaniać do ataków na irańską infrastrukturę. Miałyby one zniszczyć "wszystkie" elektrownie, ale także linie przesyłowe, węzły komunikacyjne itd. Takie rozwiązanie niesie ze sobą mnóstwo wątpliwości. Po pierwsze, ataki na cywilną infrastrukturę, "zniszczenie cywilizacji" czy cofnięcia jej do "epoki kamienia" byłyby zbrodniami wojennymi albo nawet gorzej. Po drugie, nic nie wskazuje, by po miesiącu bombardowań kolejne ataki miały znacząco zmienić postawę Iranu. Po trzecie wreszcie nie jest wcale pewne, że USA i Izrael mają dość sprzętu i broni, by naprawdę zrealizować te groźby. Osiągnięcie efektów, które zapowiada Trump, wymagałoby zapewne wiele tygodni bombardowań i tysięcy ton bomb. A efektem mogłaby być kompromitacja, gdyby Iran przetrwał te ataki i nie zmienił stanowiska.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Wreszcie czwarty, być może najpoważniejszy problem: reżim w Teheranie grozi, że w odwecie zaatakuje infrastrukturę w krajach Zatoki Perskiej i Izraelu. A pokazał już, że ma do tego zdolności. Ataki odwetowe na dużą skalę oznaczałyby wymknięcie się konfliktu spod kontroli i dalsze zaostrzenie kryzysu energetycznego. Bo otwarcie cieśniny Ormuz nic nie da, jeśli moce produkcyjne krajów Zatoki zostaną wyłączone na lata przez irańskie rakiety i drony.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Eskalacja militarna to więc droga w nieznane. I to bardzo ryzykowna.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Trump zawsze tchórzy? W Iranie też tak może być</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Możliwe jest też trzecie rozwiązanie. Choć niczego by nie kończyło, a odsuwało jedynie problem w bliżej nieokreśloną przyszłość. Chodzi oczywiście o gwałtowny zwrot Trumpa, który pod błahym pretekstem, np. że negocjacje idą bardzo dobrze i są blisko końca, ogłosi przedłużenie ultimatum o kolejne dni. Byłby to tzw. scenariusz TACO. Nazwa ta została ukuta po tym, jak prezydent USA wycofał się z bardzo wysokich taryf celnych pod wpływem spadków na giełdzie, niepokojących sygnałów z rynku obligacji i osłabienia dolara. Zakłada on, że kiedy napięcie urośnie zbyt mocno, Trump wycofuje się z maksymalistycznych żądań.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Czy tym razem może się tak stać? Z jednej strony <a href="https://www.newsweek.pl/swiat/co-z-ultimatum-donalda-trumpa-wobec-iranu-jedno-pytanie-pozostaje-kluczowe/krqxr03" id="23ecdf67-ad0e-450c-a74b-9f578810b330">Trump już raz mrugnął w sprawie Iranu — i 23 marca przesunął swoje ultimatum</a>. Z drugiej stron taki zwrot w sytuacji, gdy groźby posunęły się już tak daleko, wyglądałby wręcz karykaturalnie. Problem w tym, że prezydent USA wydaje się w tym momencie tak nieobliczalny, że można się po nim spodziewać wszystkiego.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Żaden z powyższych scenariuszy nie jest dobry. Na wojnie z Iranem stratni są w zasadzie wszyscy, także Polska. Jeśli Waszyngton dogada się z Teheranem tak, że wynik wojny będzie korzystny dla irańskiego reżimu, to wiarygodność USA — w końcu gwaranta naszego bezpieczeństwa — poważnie ucierpi. Negocjacje zapewne też trochę potrwają, a każdy dzień wojny i zamknięcia cieśniny Ormuz to większe ryzyko poważnego kryzysu gospodarczego. Eskalacja militarna to z kolei droga w nieznane, ale pod każdym względem ponurą przyszłość. Ale "scenariusz TACO" także nie jest optymalny, bo nie tylko niczego nie rozwiązuje, ale wręcz pogłębia problemy na Bliskim Wschodzie. I dodatkowo ośmiesza USA — w końcu gwaranta naszego bezpieczeństwa.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Z wojny z Iranem nie ma dobrego wyjścia. A wiele wskazuje na to, że Donald Trump może wybrać najgorsze.</p>
                                    
                                
                            ]]>
                        </content:encoded>
                    

                    
                    
                        
                            <dc:creator>
                                
                                    
                                        Mateusz Wojtalik
                                    
                                
                            </dc:creator>
                        
                    
                </item>
            
                <item>
                    <guid isPermaLink="false">urn:uuid:c94e8050-3b7c-4dce-a9aa-f2d7d53d5a8c</guid>
                    
                    
                    <pubDate>Fri, 03 Apr 2026 11:09:23 +0200</pubDate>
                    <title>Zaskakujące, kto wypowiedział te słowa. Koniec sojuszu Nawrocki-Trump?</title>
                    <description>&quot;Sytuacja na Bliskim Wschodzie, wynikająca przede wszystkim z decyzji Izraela i USA, mogła być wcześniej skonsultowana z sojusznikami w ramach NATO. Jeśli nasz sojusznik zza wielkiej wody chce europejskiej pomocy, to minimalny szacunek wymagałby, by konsultować te sprawy wcześniej, a nie wtedy, kiedy pojawiają się problemy&quot; — te słowa brzmią zdroworozsądkowo, są wręcz absolutną oczywistością.</description>
                    <link>https://www.newsweek.pl/polska/polityka/zaskakujace-kto-wypowiedzial-te-slowa-koniec-sojuszu-nawrocki-trump/5ccpgx4</link>

                    
                    
                        <media:content url="https://ocdn.eu/pulscms/MDA_/070c21f86a86f45a048abfbb6fde4476.jpg" expression="full" width="7328" height="4888" >
                            
                                <media:description type="plain">
                                    Prezydent Karol Nawrocki na spotkaniu z przedstawicielami Polonii w Dallas, USA, 29.03.2026
                                </media:description>
                            
                        </media:content>
                    
                    
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                    

                    
                        <content:encoded>
                            <![CDATA[
                                
                                    
                                        <p class="">"Sytuacja na Bliskim Wschodzie, wynikająca przede wszystkim z decyzji Izraela i USA, mogła być wcześniej skonsultowana z sojusznikami w ramach NATO. Jeśli nasz sojusznik zza wielkiej wody chce europejskiej pomocy, to minimalny szacunek wymagałby, by konsultować te sprawy wcześniej, a nie wtedy, kiedy pojawiają się problemy" — te słowa brzmią zdroworozsądkowo, są wręcz absolutną oczywistością.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Administracja Trumpa przystąpiła do wojny potencjalnie bardzo niebezpiecznej dla interesów energetycznych Europy bez konsultacji z partnerami zza oceanu i trudno oczekiwać, żeby teraz, gdy "operacja specjalna" nie idzie tak, jak założyli to sobie Amerykanie, europejscy partnerzy entuzjastycznie pospieszyli Amerykanom z pomocą w odblokowaniu cieśniny Ormuz.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Zaskakujące jest jednak to, kto wypowiedział te słowa. Bo ich autorem jest szef Biura Polityki Międzynarodowej prezydenta Nawrockiego, minister Marcin Przydacz. A więc przedstawiciel najbardziej dziś pro-trumpowskiego ośrodka władzy w polskim państwie. Czy wypowiedź Przydacza jest znakiem, że otoczenie prezydenta zaczyna sobie zdawać sprawę z tego, jak bardzo ryzykowne dla niego może okazać się sklejenie z Trumpem?</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>"Prezydencie Trumpie przy tobie stoimy i stać chcemy"</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Gdy USA zaczynały atak na Iran z ośrodka prezydenckiego płynął zupełnie odmienny przekaz. Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Sławomir Cenckiewicz przekonywał wtedy w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim, że "Polska powinna się cieszyć, że nasz główny sojusznik — USA, ma taką sprawczość, ma siłę, której — tak jak powiedział prezydent Donald Trump — nikt nie jest w stanie zagrozić, nikt nie jest w stanie z nimi konkurować". Wywodził też, że "po operacjach w Wenezueli i w Iranie widać, że orientacja atlantycka, którą Zjednoczona Prawica od lat prezentuje, okazała się optymalną drogą dla Polski. Mówię przede wszystkim o naszym bezpieczeństwie".</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Słowa Cenckiewicza wpisywały się w linię pałacu, którą najkrócej można by streścić formułą "panie prezydencie Trumpie, przy tobie stoimy i stać chcemy!". Karol Nawrocki zawetował nawet — wbrew stanowisku wojska — ustawę o SAFE, jak można przypuszczać także dlatego, że postrzegana była ona jako środek mający zmniejszać zależność krajów Unii Europejskiej od USA w kwestii bezpieczeństwa i wzmacniać możliwości europejskiego przemysłu zbrojeniowego, co niekoniecznie musiało podobać się amerykańskiemu zbrojeniówce i jej lobbystom.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Karol Nawrocki, polityk przecież potrafiący —<a href="https://www.newsweek.pl/polska/polityka/karzacy-palec-prezydenta-co-bedzie-gdy-prezydent-przejdzie-od-slow-do-czynow/gw2rsfb" id="0fdd039e-0f22-47f9-bad7-454b2c21fec7"> jak widzieliśmy przy okazji jego starcia z dziennikarzem TVN 24</a> — twardo stanąć na swoim, nie był w stanie upomnieć się o honor polskich żołnierzy poległych w wojnie w Afganistanie, których Trump obraził, stwierdzając, że jak inni europejscy sojusznicy Stanów "trzymali się z tyłu". Choć jako zwierzchnik sił zbrojnych powinien się czuć do tego zobowiązany.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Prezydent w zasadzie całą swoją politykę zagraniczną budował do tej pory na sojuszu ze Stanami, a nawet nie tyle ze Stanami, ile na swojej osobistej relacji z Donaldem Trumpem i ruchem MAGA.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Polakom nie podoba się to, co Trump robi w Iranie</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class=""><a href="https://www.newsweek.pl/opinie/karol-nawrocki-na-cpac-nawet-prawica-uwaza-to-za-dyplomatyczna-kleske/1x75b73" id="81c29e38-8729-4dd9-a8ed-a7d9471db527">Problem w tym, że gdy Nawrocki poleciał do Teksasu</a>, by tłumaczyć Amerykanom na konferencji CPAC, że Rosja nie jest przyjacielem ani Stanów ani konserwatywnych wartości, to <a href="https://www.newsweek.pl/polska/polityka/karol-nawrocki-zasypywal-trumpa-komplementami-a-trump-sie-nawet-nie-pojawil/5nf42q2" id="1240769b-158e-4b6b-b1b1-ec7136d58422">Trump nie znalazł czasu,</a> by zaszczycić jego wystąpienie swoją obecnością. Przemówienia Nawrockiego nie słuchał żaden z polityków kształtujących dziś na najwyższym szczeblu amerykańską politykę zagraniczną. Obserwując prezydenta w Teksasie przemawiającego do niemal pustej sali, można odnieść wrażenie, że wszystkie strzeliste akty, jakie ośrodek prezydencki wygłasza pod adresem Trumpa, pozostają w dużej mierze bez odpowiedzi, a miłość polskiej prawicy do MAGA jest dość jednostronna. Nie jest to korzystna politycznie optyka dla prezydenta w polityce krajowej.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Kolejne badania opinii publicznej potwierdzają, że Polacy nie popierają wojny w Iranie, uważają, że nie służy ona polskim interesom i obwiniają Stany i Izrael za jej skutki na czele z rosnącymi cenami benzyny. I można się spodziewać, że im bardziej odczuwalne będą gospodarcze koszty wojny — a eksperci przekonują, że jeśli potrwa ona dłużej, może nas czekać szok gospodarczy większy od pandemii i wojny w Ukrainie — to tym bardziej w kraju będą rosły antytrumpowskie nastroje. I jest oczywiste, że przełożą się one na negatywne emocje wobec największych sojuszników Trumpa w Polsce: a więc PiS i Pałacu Prezydenckiego.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Jeśli wypowiedź ministra Przydacza nie będzie czymś jednorazowym, jeśli podobny ton będzie wracać w wypowiedziach z otoczenia prezydenta, to będzie to sygnał, że Pałac Prezydencki zaczyna sobie zdawać sprawę z zagrożeń, jakie niesie sklejenie Nawrockiego z utykającym w niepopularnej wojnie z Iranem Trumpem.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Prezydent wszystkich prawic nie może być tylko prezydentem MAGA</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Oczywiście, elektorat PiS ciągle pozostaje protrumpowski, zwłaszcza ten karmiony informacyjną dietą Telewizji Republiki, stacji uderzającej w tak wiernopoddańcze tony wobec amerykańskiego prezydenta, że mogłoby to zawstydzić Fox News. Jednocześnie Nawrocki wygrał tylko dzięki temu, że był w stanie przekonać do siebie także bardzo odległy wobec PiS prawicowy elektorat i od początku kadencji konsekwentnie stara się ustawić, z wyraźnym sukcesem, jako prezydent wszystkich polskich prawic, a nie tylko tej pisowskiej.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">A coraz więcej wskazuje, że prezydent wszystkich polskich prawic nie może być tylko prezydentem MAGA. Konfederacja i jej elektorat wyraźnie czuje dystans do tego, co Trump robi w Iranie. Z konfederackich zakątków politycznego internetu płyną głosy wyrażające rozczarowanie tym, że Trump wbrew obietnicom z kampanii uwikłał Stany w kolejną awanturę na Bliskim Wschodzie, jeśli służącą czyimś interesom, to głównie Izraela. Grzegorz Braun z kolei wprost głosi hasła "Teheran Warszawa wspólna sprawa".</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Nawrockiego czeka teraz konieczność bardzo trudnego manewrowania między oczekiwaniami rozczarowanej Trumpem części prawicy i tej, która ciągle widzi w nim jedyną szansę na ochronę Polski przed "niemieckimi planami zbudowania europejskiego super-państwa". Pytanie, ile miejsca na takie manewry zostawią Nawrockiemu Amerykanie. Najbardziej koszmarnym scenariuszem byłoby, gdyby Trump, zwracając się osobiście do Nawrockiego, zażądał od niego wojskowej pomocy Polski w Zatoce.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Decyzję o wysłaniu wojsk zagranicę prezydent podjąć może tylko na wniosek premiera lub rady ministrów i pewnie w takiej sytuacji Nawrocki będzie próbował przerzucić odpowiedzialność na rząd. Opinia publiczna będzie jednak dopytywać go, jakie ma zdanie w tej kwestii — i jakiego by nie miał może być ono politycznie dla niego kosztowne.</p>
                                    
                                
                            ]]>
                        </content:encoded>
                    

                    
                    
                        
                            <dc:creator>
                                
                                    
                                        Jakub Majmurek
                                    
                                
                            </dc:creator>
                        
                    
                </item>
            
                <item>
                    <guid isPermaLink="false">urn:uuid:a0fd66a7-de01-48e4-b622-7480382f9202</guid>
                    
                    
                    <pubDate>Fri, 03 Apr 2026 06:30:00 +0200</pubDate>
                    <title>Lena Kichler i żydowskie dzieci, które wywiozła z Polski. &quot;Tylko ja znam ich losy&quot;</title>
                    <description>W pewnym momencie zrozumiałam, że staję na głowie, żeby te dzieci złapać, zanim umrą, ale sama jestem od nich niewiele młodsza. I istnieje obawa, że to ja stracę rozum albo umrę, zanim skończę tę książkę — mówi prof. Magdalena Smoczyńska, która bada dramatyczne losy grupy żydowskich dzieci ocalałych z Zagłady. Pomagała im Lena Kichler, a kiedy zaatakowano stworzony przez nią sierociniec na Podhalu, wywiozła dzieci z Polski.</description>
                    <link>https://www.newsweek.pl/polska/spoleczenstwo/lena-kichler-i-zydowskie-dzieci-ktore-wywiozla-z-polski-tylko-ja-znam-ich-losy/78hntg0</link>

                    
                    
                        <media:content url="https://ocdn.eu/pulscms/MDA_/6f91e6c864818f5e1a3c604b8b176a2e.png" expression="full" width="1920" height="1080" >
                            
                                <media:description type="plain">
                                    Lena Kichler (nr 42) z dziećmi po ucieczce z Polski pod pomnikiem Jana Husa. Praga, marzec 1942 r. Losy Leny i uratowanych przez niej dzieci bada prof. Małgorzata Smoczyńska
                                </media:description>
                            
                        </media:content>
                    
                    
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                                <media:content url="https://ocdn.eu/pulscms/MDA_/529f9dc95633854d86e3faf50939a393.jpg" expression="full" width="1333" height="2000" >
                                    
                                        <media:description type="plain">
                                            Prof. Magdalena Smoczyńska. Na zdjęciu, które trzyma: Lena Kichler we Francji z Tatianą i NN (&quot;Witkiem&quot;) o dotąd nieustalonej tożsamości. Kraków, 26 marca 2026 r.
                                        </media:description>
                                    
                                </media:content>
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                                <media:content url="https://ocdn.eu/pulscms/MDA_/467fa614e35b866b6c7f31033b59bbe0.jpg" expression="full" width="2000" height="1403" >
                                    
                                        <media:description type="plain">
                                            Lena Kichler (nr 42) z dziećmi po ucieczce z Polski pod pomnikiem Jana Husa. Praga, marzec 1942 r.
                                        </media:description>
                                    
                                </media:content>
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                                <media:content url="https://ocdn.eu/pulscms/MDA_/efb4fe0b2bc8b774c24f7d6e667704f6.jpg" expression="full" width="1318" height="2000" >
                                    
                                        <media:description type="plain">
                                            Portret Leny Kichler autorstwa Miry Aleksiun. Obraz z kolekcji prof. Magdaleny Smoczyńskiej
                                        </media:description>
                                    
                                </media:content>
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                    

                    
                        <content:encoded>
                            <![CDATA[
                                
                                    
                                        <p class="">W pewnym momencie zrozumiałam, że staję na głowie, żeby te dzieci złapać, zanim umrą, ale sama jestem od nich niewiele młodsza. I istnieje obawa, że to ja stracę rozum albo umrę, zanim skończę tę książkę — mówi prof. Magdalena Smoczyńska, która bada dramatyczne losy grupy żydowskich dzieci ocalałych z Zagłady. Pomagała im Lena Kichler, a kiedy zaatakowano stworzony przez nią sierociniec na Podhalu, wywiozła dzieci z Polski.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Newsweek: Dlaczego od ponad 10 lat szuka pani żydowskich dzieci Leny Kichler?</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class=""><strong>Prof. Magdalena Smoczyńska: </strong>To są polskie dzieci, polscy obywatele. Zamordowano im rodziny, zabrano domy, tożsamość, pamiątki. Młodsze spośród nich przez całe życie nie wiedziało niemal nic o swoim dzieciństwie<strong>. </strong>Gdybym ja, jedyna osoba, która zna ich historie i ma dostęp do polskich źródeł, nic nie zrobiła, to raczej już nikt by tego nie zrobił. Dlatego rekonstruuję ich losy, zbieram dokumenty, odnajduję metryki, fotografie, czasem pomagam ustalić tożsamość ich rodziców, a także polskich opiekunów.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Rozmawiała pani z ponad 50 ocalałymi z Zagłady dziećmi lub ich bliskimi.</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Ci, którzy jeszcze żyją, to są ludzie w podeszłym wieku, od 80 do 95 lat. I czas nagli. Mam w ręku tużpowojenne relacje dwóch chłopców, już nieżyjących, Mańka i Maksa, którzy mówią z ogromną wdzięcznością o osobach, które ich ocaliły. Nie było wtedy jeszcze tytułu Sprawiedliwych wśród Narodów Świata, wprowadzono go w 1963 r., ale oni chcieli odszukać te osoby i im pomagać. To nie było łatwe: byli młodzi, bez zaplecza rodzinnego, sami musieli sobie radzić w Izraelu. Polska stała się odległa: inny kraj, inny język. Przecież nie było wtedy internetu, baz danych. Dlatego chcę spróbować zrobić to w imieniu tych chłopców, odszukać potomków ich dobroczyńców, uhonorować ich pośmiertnie. To jest mój obowiązek wobec ocalonych dzieci i tych szlachetnych, odważnych osób. To znacznie ważniejsze niż licytowanie się, ilu to Polska ma Sprawiedliwych.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Kim była Lena Kichler?</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Żydówką z Wieliczki, urodzoną w 1910 r., która skończyła gimnazjum hebrajskie w Krakowie, studiowała psychologię i pedagogikę na Uniwersytecie Jagiellońskim pod kierunkiem prof. Stefana Szumana. Ja tam też studiowałam, tyle że 30 lat później. Lena była bardzo zdolna. Kiedy skończyła studia w 1934 r., Szuman zaproponował, by została doktorantką, ale nie mogła się tego podjąć, bo jako najstarsza z rodzeństwa musiała pomagać rodzinie w czasach kryzysu. Została nauczycielką w żydowskiej szkole w Bielsku. Kiedy już po wojnie Lena dowiedziała się, że jej ukochana siostra Fela została rozstrzelana przez Niemców, poszła do Szumana, mówiąc, że chce coś robić, potrzebuje celu w życiu. Profesor zaproponował jej zrobienie doktoratu. To była wiosna 1945 r. Od razu zabrała się do badań w przedszkolach.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <figure class="image" align="center">                  <img src="https://ocdn.eu/pulscms/MDA_/529f9dc95633854d86e3faf50939a393.jpg" alt="Prof. Magdalena Smoczyńska. Na zdjęciu, które trzyma: Lena Kichler we Francji z Tatianą i NN ("Witkiem") o dotąd nieustalonej tożsamości. Kraków, 26 marca 2026 r.">                  <figcaption>Prof. Magdalena Smoczyńska. Na zdjęciu, które trzyma: Lena Kichler we Francji z Tatianą i NN ("Witkiem") o dotąd nieustalonej tożsamości. Kraków, 26 marca 2026 r.</figcaption>                </figure>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>I wtedy trafiła do Komitetu Żydowskiego w Krakowie.</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Jego siedziba mieściła się przy ul. Długiej 38. Lena któregoś dnia tam zajrzała i zobaczyła tłumy ludzi czekających w kolejkach. Niektórzy byli jeszcze w pasiakach, bo przyjechali prosto z Auschwitz, w stanie skrajnego wyniszczenia. Warunki tragiczne: dzieci spały na schodach, nocami szlochały, opiekę sprawowały straumatyzowane kobiety po obozach, które na nie wrzeszczały. Na Długiej 38 było wszystko, co żydowskie. Śmierć, choroby i głód. Wiadomości o tym, kto zginął, a kto ocalał. Każdy, kto przyjeżdżał na krakowski dworzec, wiedział, że musi od razu tam iść. Ja przez kilkanaście lat mieszkałam po skosie naprzeciwko, na Długiej 31, i chodziłam tam do ośrodka zdrowia. Nie miałam pojęcia, co tam kiedyś było. Teraz wiadomo znacznie więcej, a jednak dotąd nie ma żadnego upamiętnienia tego miejsca. Tymczasem adres "Długa 38" pamiętają dotąd wszyscy ocalali Żydzi, którzy przeszli przez Kraków.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Komitet Żydowski powierzył Lenie zorganizowanie dwóch sierocińców na Podhalu: w Rabce i w Zakopanem.</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Wszystkie ocalałe dzieci były chore, większość miała gruźlicę. Nikt na Podhalu nie chciał wynająć domów ocalałym Żydom, ostatecznie komitetowi udało się wynająć trzy wille w Rabce i pensjonat Leśny Gród w Zakopanem. Sierociniec w Rabce ruszył już w czerwcu 1945 r. Lena też zatrudniała kobiety po Auschwitz, które utraciły rodziny, ale bardzo starannie dobierała personel. Mówiła im: te dzieci cię potrzebują. Jeżeli się poświęcisz i będziesz je kochać, one też cię pokochają i dzięki temu wyjdziesz ze swojej rozpaczy. To jest szansa dla nich i dla ciebie. Zebrała niesamowity zespół. Planując wyposażenie domów, wyznaczyła wysokie standardy: ma się skończyć nędza, każde dziecko ma mieć swoje łóżko, pościel i szafkę. W jasnej jadalni obrusy na stołach. I chleb. Zawsze dostępny na stołach chleb.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Już trzy miesiące po otwarciu sierociniec w Rabce został zaatakowany.</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">W sierpniu 1945 r. wille obrzucono granatami i ostrzelano. Inspiratorami tych ataków byli dwaj nauczyciele z prywatnego gimnazjum, którzy namówili do tego swoich uczniów. Głównym pomysłodawcą był ksiądz katecheta i kapelan drużyny harcerskiej Józef Hojoł, czczony po dziś dzień w Rabce jako patriota i antykomunista. W kaplicy w Rabce ten człowiek ma tablicę pamiątkową. Jako "wzorowy wychowawca młodzieży". To się w głowie nie mieści!</p>
                                    
                                
                                    
                                        <figure class="image" align="center">                  <img src="https://ocdn.eu/pulscms/MDA_/467fa614e35b866b6c7f31033b59bbe0.jpg" alt="Lena Kichler (nr 42) z dziećmi po ucieczce z Polski pod pomnikiem Jana Husa. Praga, marzec 1942 r.">                  <figcaption>Lena Kichler (nr 42) z dziećmi po ucieczce z Polski pod pomnikiem Jana Husa. Praga, marzec 1942 r.</figcaption>                </figure>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>To opowieść o tym, jak głęboki był antysemityzm wśród Polaków.</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">W powojennych relacjach Żydów powtarzało się często zdanie, które słyszeli: że jedną rzecz Hitler dobrze zrobił — zlikwidował Żydów i Polacy nie musieli ich sami zabijać. Oraz że szkoda, że problem żydowski nie został rozwiązany do końca. Dlatego te ocalałe dzieci na Podhalu przeszkadzały, miejscowi bali się, że Żydzi wrócą i znowu będzie z nimi problem. Zapominali, że Żydzi stanowili przed wojną istotną część ich klienteli. Po trzecim napadzie sierociniec rabczański zamknięto i 30 dzieci przeniesiono do Zakopanego. Ale tam na początku 1946 r. sytuacja też zrobiła się niebezpieczna. Były zabójstwa Żydów, działała banda Józefa Kurasia "Ognia". Lena wówczas zadziałała jak matka: na własne ryzyko wywiozła dzieci z Polski, w tajemnicy przed władzami, i żydowskimi, i oświatowymi. Wywiozła 60 dzieci, wraz z 12 osobami personelu. Z pomocą ortodoksyjnej organizacji chasydzkiej udało im się przedostać do Francji. Tam przez trzy lata prowadziła swój dom dziecka w Bellevue pod Paryżem, a wiosną 1949 r. przywiozła dzieci do Izraela i umieściła w kibucu koło Rechowotu.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Jak pani odkryła tę historię?</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">11 lat temu natrafiłam na tekst w "Gazecie Wyborczej", był oparty na pracy Karoliny Panz, badaczki Zagłady na Podhalu. Ja wtedy jeszcze byłam katoliczką, więc to, że w Rabce ks. Hojoł, instygator tych zbrodniczych ataków, wciąż jest wielbiony, wywołało we mnie odrazę i wściekłość. Akurat odchodziłam na emeryturę i ani się spostrzegłam, a zaczęłam się tym intensywnie zajmować. Ale po chwili uznałam, że nie chcę ostatnich lat życia poświęcać na obcowanie z tym obrzydliwym księdzem antysemitą, który szczuł polskie dzieci na dzieci żydowskie. Uświadomiłam sobie, że bardziej warta zainteresowania jest postać Leny Kichler. Postać, z którą jestem związana przez UJ i przez Długą 38. Ale też przez Rabkę: kiedy w 1970 r. w podróż poślubną pojechaliśmy z mężem na weekendowe seminarium Towarzystwa Asystentów UJ do Rabki do Domów Pracy Twórczej Stasin i Niemen, to nie miałam pojęcia, że mieszkamy właśnie w tych willach, które ćwierć wieku wcześniej zostały ostrzelane. Teraz już wiem. Postanowiłam, że napiszę biografię Leny Kichler.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Zaczęła pani od lektury jej najważniejszej książki "Moje sto dzieci".</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Ta książka była w Izraelu w latach 60. lekturą szkolną o Holokauście. We wstępie autorka zapewnia, że wszystkie opisane fakty są prawdziwe. Zmieniła tylko tożsamości, żeby uchronić prywatność osób, które budowały już dorosłe życie w nowej ojczyźnie. Ale w Archiwum Bojowników Getta w Izraelu, które przechowuje spuściznę Leny Kichler, jest lista, na której zestawione są pseudonimy z nazwiskami. Nie wiedziałam, czy można jej wierzyć na słowo. Postanowiłam sprawdzić, na ile jej lekko beletryzowana opowieść może być traktowana jako tekst quasi-źródłowy. I ten test wypadł pozytywnie.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <figure class="image" align="center">                  <img src="https://ocdn.eu/pulscms/MDA_/efb4fe0b2bc8b774c24f7d6e667704f6.jpg" alt="Portret Leny Kichler autorstwa Miry Aleksiun. Obraz z kolekcji prof. Magdaleny Smoczyńskiej">                  <figcaption>Portret Leny Kichler autorstwa Miry Aleksiun. Obraz z kolekcji prof. Magdaleny Smoczyńskiej</figcaption>                </figure>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Do Izraela jeździła pani wiele razy.</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Bo tam przetrwała większość dzieci Leny. Na początku było trudno, często wyczuwało się opór: "Czego może chcieć ta pani z Polski?". Ale potem zaczęli mnie sobie polecać i drzwi się otworzyły. Prócz Izraela jeździłam też do Stanów Zjednoczonych, Anglii i Francji. Wszystko za własne pieniądze. Po przejściu na emeryturę na UJ zatrudniłam się na etat profesorski na UMCS w Lublinie, głównie po to, żeby zarobić na te poszukiwania. W pewnym momencie zrozumiałam, że staję na głowie, żeby te dzieci złapać, zanim umrą, ale sama jestem od nich niewiele młodsza i istnieje obawa, że to ja stracę rozum albo umrę, zanim skończę tę książkę. Z biegiem czasu zdałam sobie sprawę, że ona nie może być tylko o Lenie, ale również o jej dzieciach i niesamowitym zespole wychowawców.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Na razie kończy pani inny projekt: wydanie kilkunastu wywiadów, które Lena Kichler przeprowadziła z dziećmi tuż po wojnie.</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">One są jak na tamte czasy niezwykłe, bo Lena nie dopytywała dzieci o szczegóły historyczne, po prostu stworzyła komfortowe warunki i pozwoliła im mówić. Skrupulatnie zapisywała każde słowo. Wywiady prowadziła po polsku. Te relacje wyszły po raz pierwszy w 1948 r. w jidysz, potem po hebrajsku w Izraelu, ale nigdy nie ukazały się w Polsce. Razem z Żydowskim Instytutem Historycznym i wydawnictwem Nisza zdecydowaliśmy, że trzeba je wydać. Właśnie przygotowuję je do druku. Postanowiłam uzupełnić te historie według tego, co wiadomo teraz, po 80 latach, kiedy istnieje ogromna literatura na temat Zagłady, dołożyć do nich przypisy. Uznałam, że trzeba dużo rzeczy posprawdzać, nie tylko dla uzupełnienia świadectw historycznych, ale i dla samych tych dzieci — tych, które jeszcze żyją. I dla tych, które już umarły.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Na przykład dla Maksa.</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Maks został uratowany koło Zborowa na Kresach przez gospodarującą tam starszą Polkę, panią Szumską, która go potajemnie karmiła i ukrywała w psiej budzie. Także przed własnymi dziećmi. Gdy po wojnie młodsze pokolenie Szumskich przeniosło się na zachód, ona została na gospodarstwie. A Maks, wówczas 12-latek, obrabiał gospodarstwo, pielęgnował swoją dobrodziejkę w chorobie, we wszystkim pomagał. Nauczył ją nawet pisać. Ale sam miał gruźlicę i ona błagała go, żeby wyjechał do Polski. "Maksiu, ty umrzesz, jeśli tu zostaniesz". Ostatecznie wyjechał z Żydami do Krakowa i znalazł się u Leny. Potem bardzo chciał odnaleźć panią Szumską, ale mu się to nie udało, więc muszę ją dla niego namierzyć. Nie zdążyłam go spotkać, znam go tylko z filmu dokumentalnego. To był niezwykle szlachetny, wrażliwy człowiek.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Jest jeszcze Mala, która mieszka w Tel Awiwie.</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Mala miała osiem-dziewięć lat, gdy trafiła do Leny. Była córką rzeźnika z Jarosławia. Jako pięciolatka pasła krowy u Ukraińców, podając się za Polkę. Jej rodzice i dwaj bracia ukrywali się wraz z kilkunastoma Żydami w bunkrze u gospodarza Ukraińca. Sąsiad, zazdrosny o zarobki, wydał go Niemcom. Malę zawołał jakiś chłopak, żeby zobaczyła zastrzelonych Żydów. Przybiegła, w wykopanym dole zobaczyła ciała pomordowanych. Wiedziała, że musi udawać, że jej to nie rusza, bo sama się tam znajdzie. Dopiero po powrocie na pastwisko mogła się rozpłakać. Gdy dotarła do Leny, nie znała imion rodziców, nie miała żadnego dokumentu. Powiedziała mi: "Czasem myślę, że ja może w ogóle nie istnieję".<strong> </strong>Zaczęłam szukać jej metryki. W Jarosławiu nic nie było, ale w archiwum w Przemyślu znalazło się świadectwo ślubu jej rodziców z maja 1926 r. Dzięki tym danym na stronach genealogicznych znalazłam jej bliską rodzinę ze strony matki, m.in. nieznanego kuzyna w Hajfie, który też nie wiedział o jej istnieniu. Z duszą na ramieniu, czy Mala jeszcze jest wśród nas, zadzwoniłam niedawno i powiedziałam jej o tych znaleziskach. Naszą rozmowę przerwał alarm i 89-letnia Mala musiała o lasce spieszyć do schronu.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Był też chłopiec o imieniu Natan.</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">To jedna z najbardziej niezwykłych historii. Po zajęciu Lwowa przez Niemców w lipcu 1941 r. 10-letni Natan zeskoczył niezauważony z ciężarówki, która wiozła go na stracenie. Dawał znak siostrze, ale ona się bała. Rodzice jechali inną ciężarówką z dorosłymi. W relacji Natan opisuje, jak tuła się po swojej dzielnicy: ich mieszkanie jest już obrabowane, sąsiad ojca i jego niedawny współpracownik boi się go przenocować. Ale jedna sąsiadka daje mu chleb. Chłopiec rusza przed siebie. Idzie przez różne miejscowości, jedzie kawałek pociągiem, wszędzie widzi pogromy. Ostatecznie dociera na wieś, gdzie zatrudnia się jako parobek u gospodarza bimbrownika. Wyrzucony po roku przez chlebodawcę (miejscowi chłopcy donieśli mu, że "Janek" coś nie bardzo umie się przeżegnać), decyduje się szukać w lesie sowieckiej partyzantki, bo chce walczyć z Niemcami. Znajduje oddział, który go przyjmuje, nikt mu nie wytyka żydostwa, jest najmłodszy i lubiany. Jest zwiadowcą, biega z meldunkami, zakłada miny. Przy natarciu Armii Czerwonej w kierunku Lwowa oddział partyzancki znajduje się w potrzasku i Natan, który nastąpił na minę, zostaje ciężko ranny. Do Leny trafia jako kaleka, bez oka, bez palców, z kilkunastoma odłamkami w ciele. Jest zgorzkniały, tylko Lenę darzy zaufaniem.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>I opisuje jej trasę swojej wędrówki.</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Tyle tylko że Lena zanotowała wszystkie nazwy miejscowości, tak jak je słyszała, o nic nie dopytując. I wyszła z tego geograficzna katastrofa. Nic się nie zgadzało z mapą. Zaczęłam rekonstruować te zapisy: czytałam tekst dziesięć razy, konsultowałam z przyjacielem, który specjalizuje się w dawnych mapach, wreszcie z rosyjskim badaczem sowieckiej partyzantki w Ukrainie. No i mamy to! Udało mi się ustalić całą trasę przebytą przez Natana, krok po kroku. Bez żadnych wątpliwości. Czy to ważne? Tak, dla mnie bardzo ważne.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Wciąż szuka pani jeszcze jednej osoby: "Piłsy", tajemniczej wdowy z Włoch pod Warszawą.</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Jest to jedyna niezidentyfikowana przeze mnie do tej pory postać, która może mieć kluczowe znaczenie. Jej córki lub ich potomstwo mogliby wnieść do wojennej biografii Leny i jej siostry Feli istotne świadectwa. W książce "Piłsa" to pseudonim od nazwiska Piłsudskiego. Osoba ta mówiła, że ma jakieś koneksje rodzinne z Piłsudskimi, ale sprawdziłam u wnuków Marszałka i takiej osoby w jego najbliższej rodzinie nie ma. Może ktoś z czytających ten wywiad coś skojarzy i naprowadzi mnie na trop.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Co wiadomo o "Piłsie"?</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Oto dane: najwyżej 50-letnia kobieta mieszkająca w czasie okupacji wraz z siedmioma córkami w drewnianym parterowym domu w podwarszawskich Włochach. Parę lat przed wojną zmarł jej mąż, pracownik jednego z ministerstw, może rolnictwa? Była osobą kulturalną, możliwe, że o koligacjach ziemiańskich, katoliczką, zwolenniczką Piłsudskiego, patriotką o profilu pepeesowskim. Brała czynny udział w działalności konspiracyjnej, kolportowała bibułę, może przechowywała broń. W 1942 czy 1943 r., wracając z targu, spotkała Felę, siostrę Leny, która pomogła jej nieść plecak z zakupami. Zaczęły rozmawiać, "Piłsa" zobaczyła w niej polską patriotkę. Zaprosiła ją, wtedy bezdomną, do siebie jako pomoc przy dzieciach. Potem wystarała się dla Feli o pracę guwernantki w jakimś zaprzyjaźnionym dworze w Sokołowie lub okolicy. Fela następnie dołączyła do partyzantów, zapewne AK-owskich. Stamtąd przysyłała rodzinie "Piłsy" żywność i wiadomości.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Co jest w pani poszukiwaniach najtrudniejsze?</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Wypieranie tej historii przez lokalne społeczności. Niechęć do upamiętnienia czegokolwiek. Zarówno Rabka, jak i Zakopane wciąż próbują udawać, że nic się nie stało. Słyszałam, że "to nie był żaden pogrom, przecież nikt nie zginął". Że "to były walki naszych bohaterskich wyklętych z UB i Sowietami", a dzieci oberwały tylko rykoszetem. A tymczasem dokumenty, relacje, badania historyczne zebrane przez dr Karolinę Panz mówią jasno: to były zbrojne ataki na żydowskie dzieci, które przeżyły piekło. Były chore, wyniszczone, przerażone. Rabczanie i Zakopiańczycy powinni być wdzięczni losowi, że nikt wtedy nie zginął, a Lenie —że ostatecznie ochroniła dzieci. A swoją drogą dla mnie, jako pracownicy Uniwersytetu Jagiellońskiego przez ponad 40 lat, jest naprawdę czymś kuriozalnym, że UJ nie zdobył się na postawienie jakiegoś upamiętnienia.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>A był w ogóle taki pomysł?</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Sprawę ponoć swego czasu rozważano na poziomie Senatu, ale nie podjęto żadnych decyzji. Wiem o tym z relacji osób trzecich, bo ze mną nikt o tym nie rozmawiał. Wstyd, po prostu wstyd. Czego UJ może się bać w Rabce? A strzelanie do nieletnich kuracjuszy to naprawdę haniebna karta. Chciałabym, żeby relacje tych 12 dzieci przeczytali ci, którzy uważają, że nic takiego się nie stało. Żeby przejrzeli na oczy i zobaczyli, do kogo wtedy strzelano. Niech sobie spróbują wyobrazić własne dzieci czy wnuki w takiej sytuacji. Wciąż na to liczę, że choć niektórzy z negacjonistów i wielbicieli księdza Hojoła czy "Ognia" przejrzą na oczy. Jestem naiwna? Pewnie tak.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class=""><strong>Prof. Magdalena Smoczyńska</strong> jest psycholingwistką i językoznawczynią, specjalistką w dziedzinie rozwoju językowego dzieci</p>
                                    
                                
                            ]]>
                        </content:encoded>
                    

                    
                    
                        
                            <dc:creator>
                                
                                    
                                        Renata Kim
                                    
                                
                            </dc:creator>
                        
                    
                </item>
            
                <item>
                    <guid isPermaLink="false">urn:uuid:6bb85932-4893-445a-9d47-6f0ebdcb372e</guid>
                    
                    
                    <pubDate>Fri, 03 Apr 2026 06:15:00 +0200</pubDate>
                    <title>Najgłupsza wojna w historii? Światowy ład robi krok w kierunku tego z epoki kamienia [OPINIA]</title>
                    <description>Czy wojna USA i Izraela z Iranem jest najgłupszym militarnym starciem w historii? Wiele na to wskazuje. Na razie wygląda na to, że przegrywają wszyscy. Nawet ci, którzy o tę wojnę nie prosili i nie mogli zrobić nic, by jej zapobiec.</description>
                    <link>https://www.newsweek.pl/opinie/najglupsza-wojna-w-historii-swiatowy-lad-robi-krok-w-kierunku-tego-z-epoki-kamienia/dvs1b59</link>

                    
                    
                        <media:content url="https://ocdn.eu/pulscms/MDA_/20d6f08b4a72d61c6658be3622a2a567.jpg" expression="full" width="7573" height="5049" >
                            
                                <media:description type="plain">
                                    Prezydent USA Donald Trump wygłasza orędzie w Białym Domu
                                </media:description>
                            
                        </media:content>
                    
                    
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                    

                    
                        <content:encoded>
                            <![CDATA[
                                
                                    
                                        <p class="">Czy wojna USA i Izraela z Iranem jest najgłupszym militarnym starciem w historii? Wiele na to wskazuje. Na razie wygląda na to, że przegrywają wszyscy. Nawet ci, którzy o tę wojnę nie prosili i nie mogli zrobić nic, by jej zapobiec.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Donald Trump zagroził, że cofnie Iran do "epoki kamienia, gdzie jest ich miejsce". Ogłosił też, że zajmie to dwa, trzy tygodnie i wojna się skończy. Tyle że jeśli zakończy się ona po prostu zniszczeniem irańskiej infrastruktury, to przegrają wszyscy.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Przegra Iran, a przede wszystkim Irańczycy – bo poniosą potężne straty. Bez żadnego sensu zginą tysiące niewinnych ludzi, dziesiątki milionów mogą stracić środki do życia. Choć sam reżim może czuć się zwycięzcą, jeśli przetrwa i utrzyma kontrolę nad cieśniną Ormuz.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Przegrają też Izrael i USA. Choć odniosły ogromne sukcesy w niszczeniu i osłabianiu Iranu, to wciąż nie udało się zrealizować najważniejszych, strategicznych celów: obalenia reżimu i rozwiązania problemu wzbogaconego uranu. Zwłaszcza to ostatnie jest kluczowe, bo mając kilkaset kilogramów uranu, Teheran może próbować wskrzesić swój program atomowy i szybko zbudować bombę. Nawet bez tego sytuacja strategiczna w regionie będzie nawet gorsza niż przed atakiem, bo Iran zamknął cieśninę Ormuz, która do 28 lutego była otwarta.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Przegra – nawet jeśli po raz enty ogłosi miażdżące zwycięstwo – Donald Trump. Prezydent USA poniesie bowiem gigantyczne polityczne koszty wojny, nie zyskując żadnego realnego sukcesu.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Przegrają sojusznicy USA z Zatoki Perskiej, którzy nie prosili o tę wojnę, a i tak ją dostali. I ponieśli gigantyczne straty w zniszczonej infrastrukturze, dochodach z handlu ropą, gazem i innymi surowcami, a także budowanym pieczołowicie od lat wizerunku rajów dla bogaczy. Do tego wiele wskazuje na to, że po zakończeniu walk zostaną same z agresywnym, radykalnym reżimem w Teheranie.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Przegra wreszcie cały świat. Przez kryzys energetyczny już płacimy wysoką cenę za tę wojnę, choć i tak niższą niż wiele państw Azji. A stoi przed nami widmo wzrostu cen żywności i gospodarczej zapaści. Do tego światowy ład zrobi kolejny krok w kierunku tego z epoki kamienia, w którym znaczenie ma tylko naga siła.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Mocna kandydatura Trumpa</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">A to tylko krótka lista strat. Z perspektywy Polski można do niej dopisać wzmocnienie się Rosji, osłabienie NATO i zagrożenie dla naszych kontraktów zbrojeniowych.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Skoro już wspominamy o Rosji, to na razie jest ona jednym z niewielu przykładów państw, które na wojnie zyskują. Drugim są Chiny, największy rywal USA, wobec którego Trump miał prowadzić szczególnie twardą politykę.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Czy to wszystko wystarczy, żeby wojnę z Iranem uznać za najgłupszą w historii? Cóż, na odpowiedź musimy poczekać. Może, choć nic na to nie wskazuje – reżim w końcu padnie pod ciosami. Może USA i Izrael wydobędą z Iranu wzbogacony uran – choć Trump nie wydaje się zainteresowany przeprowadzeniem tak ryzykownej operacji. Może – choć nic na to nie wskazuje – wkrótce zostanie zawarty rozejm, wróci swoboda żeglugi w cieśninie Ormuz, a kryzys gospodarczy nie okaże się bardzo głęboki.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Za każdy z tych scenariuszy powinniśmy trzymać kciuki. Na razie jednak kandydatura irańskiej "wycieczki" Trumpa na najgłupszą wojnę w historii jest jednak wyjątkowo mocna.</p>
                                    
                                
                            ]]>
                        </content:encoded>
                    

                    
                    
                        
                            <dc:creator>
                                
                                    
                                        Mateusz Wojtalik
                                    
                                
                            </dc:creator>
                        
                    
                </item>
            
                <item>
                    <guid isPermaLink="false">urn:uuid:4c5b923a-62c6-4f38-87f2-f1bcbd64656c</guid>
                    
                    
                    <pubDate>Fri, 03 Apr 2026 05:45:00 +0200</pubDate>
                    <title>Iran może stać się koszmarem USA. Ekspertka: to może być koniec Donalda Trumpa</title>
                    <description>Iran może się stać koszmarem supermocarstwa, jak Wietnam był dla USA, a Afganistan dla Związku Radzieckiego — twierdzi amerykańsko-irańska politolog Narges Bajoghli.</description>
                    <link>https://www.newsweek.pl/swiat/iran-moze-stac-sie-koszmarem-usa-ekspertka-to-moze-byc-koniec-donalda-trumpa/dpncg0h</link>

                    
                    
                        <media:content url="https://ocdn.eu/pulscms/MDA_/497390a4464c8e12c3b69c27e0b60cee.jpg" expression="full" width="2000" height="1333" >
                            
                                <media:description type="plain">
                                    Teheran, 13 marca 2026 r.
                                </media:description>
                            
                        </media:content>
                    
                    
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                                <media:content url="https://ocdn.eu/pulscms/MDA_/2fc1b2e0b8786b30ed8ce898740a8ecb.jpg" expression="full" width="1600" height="1600" >
                                    
                                        <media:description type="plain">
                                            Narges Bajoghli Headshot 
                                        </media:description>
                                    
                                </media:content>
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                    

                    
                        <content:encoded>
                            <![CDATA[
                                
                                    
                                        <p class="">Iran może się stać koszmarem supermocarstwa, jak Wietnam był dla USA, a Afganistan dla Związku Radzieckiego — twierdzi amerykańsko-irańska politolog Narges Bajoghli.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Newsweek: Co się stanie, jeśli ta wojna skończy się bez ostatecznego rozstrzygnięcia, bo Trump uzna, że koszty są zbyt duże, i po prostu powie: "Wygrałem. To już koniec"?</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class=""><strong>Narges Bajoghli: </strong>Problem z zawieszeniem broni polega na tym, że to tak naprawdę nic nie znaczy, bo Teheran wie, co się działo w Libanie i Gazie... A że Iran ma karty w ręku, zwłaszcza blokadę cieśniny Ormuz, nie odda ich tak łatwo tylko dlatego, że Trump zmęczył się wojną. Chce osiągnąć jakieś porozumienie, które znacznie utrudni Izraelczykom i Amerykanom rozpoczęcie kolejnych bombardowań za rok. Jeśli nie uda się tego osiągnąć za pomocą dyplomacji, zrobi wiele, żeby wojna była tak kosztowna dla państw Zatoki Perskiej oraz Izraela, że w przyszłości Stany Zjednoczone zastanowią się dwa razy, zanim ponownie zaatakują.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Trump groził już zniszczeniem irańskich elektrowni albo desantem na wyspę Chark, która odgrywa kluczową rolę w irańskim eksporcie ropy. Pojawiały się sugestie, że USA mogą wysłać do walki siły lądowe.</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— To jedynie bardziej zmobilizuje Iran do walki. A wtedy może się stać tym, czym Wietnam był dla USA, a Afganistan dla Związku Radzieckiego — koszmarem supermocarstwa. Islamska Republika przetrwała 47 lat sankcji, wojny i izolacji. Przetrwa również tę wojnę.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Będzie to koniec Trumpa. Przecież doszedł do władzy, obiecując, że nie będzie już wojen USA na Bliskim Wschodzie. Jego elektorat już jest na niego bardzo zły, a jeśli trumny wielu amerykańskich żołnierzy zostaną odesłane do domu, będzie to katastrofalne dla całego ruchu MAGA.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Napisała pani niedawno, że choć Iran przyjął bardzo dużo ciosów od USA i Izraela, zamierza nadal je przyjmować. Gdzie jest granica? Trump grozi, że "odeśle Iran do epoki kamienia".</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Irańczycy na samym początku swojej rewolucji, kiedy ledwo stworzyli nowe rządy, zostali zmuszeni do walki z Irakiem, wspieranym przez Zachód i Moskwę.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Wojna zaczęła się w 1980 r., odzyskali swoje terytorium w 1982 r., a potem kontynuowali wojnę przez kolejne sześć lat, żeby maksymalnie podwyższyć koszty przeciwnika. I pod wieloma względami ten zakład opłacił się Iranowi, bo przez dziesięciolecia nikt go nie bombardował. Dziś też kalkulują, ile bólu muszą znieść, żeby wróg ponownie nie zaatakował. Może to oznaczać bardzo dużo czasu.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Twierdzi pani, że według swoich miar Iran może wygrywać wojnę. Co to oznacza? Przecież USA i Izrael wyrządziły niewiarygodne wręcz szkody.</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Jeśli oceniać sytuację według standardowych mierników konfliktu zbrojnego, Iran nie radzi sobie zbyt dobrze. USA i Izrael niszczą kluczowe cele, likwidują dowódców etc. Ale najważniejsze jest to, czy Teheran osiąga swoje cele strategiczne. A jego celem nie jest pokonanie Stanów Zjednoczonych ani Izraela w konwencjonalnym sensie. Dla Iranu zwycięstwo oznacza przetrwanie i wyczerpanie zdolności militarnych, politycznych oraz ekonomicznych drugiej strony do kontynuowania wojny. W centrum irańskiej doktryny strategicznej znajdują się właśnie słowa: "przetrwać i wyczerpać".</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Jeszcze parę tygodni temu większość ludzi postrzegała Iran jako teokrację rządzoną przez grupę starych mułłów, którzy nie mają pojęcia, co robią. I wystarczy go tylko popchnąć, a upadnie. Teraz Iran jest postrzegany w regionie i na świecie jako kraj, który ma potencjał, by walczyć z supermocarstwami. To ogromne zwycięstwo PR-owe Teheranu.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Trump miał nadzieję, że to będzie kolejna Wenezuela — obali obecne władze, a potem dogada się z innymi przedstawicielami reżimu. Dlaczego to nie mogło się udać?</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Największą różnicą jest to, że w Ameryce Łacińskiej nie ma Izraela. Na Bliskim Wschodzie przywódcy wiedzą, że mogą zawrzeć porozumienia ze Stanami Zjednoczonymi, a potem i tak Izrael robi coś innego. Albo podpiszą porozumienia z jednym prezydentem USA, tak jak Irańczycy z Obamą, a potem do władzy dojdzie proizraelski Trump i to porozumienie przestaje być ważne.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>To jest wojna Trumpa czy raczej Netanjahu?</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— To jest wojna Izraela. Najwyższe dowództwo w USA od lat ostrzegało, aby nie wdawać się w gorącą wojnę z Iranem, ponieważ nie leży to w interesie Ameryki. Nawet przed tym atakiem bardzo wysocy rangą wojskowi przekazywali podobne opinie. Stany Zjednoczone mogą stracić wiele w regionie, nawet swoje bazy w krajach arabskich Zatoki Perskiej.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class=""><a href="https://www.newsweek.pl/swiat/trump-obnazyl-przed-wrogami-wszystkie-slabe-punkty-machiny-militarnej-usa/xv8p7n4" id="010b4968-9608-4467-8091-4c0d55c7ecc4">To, że nie jest to wojna Ameryki</a>, jeszcze bardziej utrudnia odpowiedź na pytanie, co dalej. Bo tak naprawdę mamy do czynienia z głęboką rozbieżnością celów USA i Izraela.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Wiemy, czego domaga się Trump od Iranu. Pani zdaniem Iran może zrezygnować z ambicji zbudowania broni nuklearnej?</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Wiele zależy od tego, jak ta wojna będzie przebiegać i kiedy się zakończy. Niektórzy twierdzą, że Iran, upokorzony przez zagraniczną ingerencję, będzie bardziej skłonny do porzucenia ambicji nuklearnych. Jednak wielu przedstawicieli irańskich służb bezpieczeństwa uważa, że jedynie odstraszanie nuklearne może zapewnić przetrwanie reżimu. Saddam Husajn zrezygnował ze swojej broni i został zaatakowany. Kaddafi tak samo.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Mimo całej nieufności może dojść do jakiegoś porozumienia między USA a Iranem?</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Wszystkie wojny kiedyś się kończą. A biorąc pod uwagę sposób, w jaki Iran wykorzystał gospodarkę jako broń, blokując cieśninę Ormuz, coraz więcej krajów będzie się domagać jakiegoś porozumienia. Nie wiem, jak to porozumienie będzie wyglądało, ale jestem pewna, że Iran nie zaakceptuje porozumienia, które przywróci status quo sprzed wojny, zwłaszcza w odniesieniu do sankcji i zamrożonych irańskich aktywów za granicą.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Jakie jest zagrożenie, że Iran stanie się jeszcze bardziej radykalny po tej wojnie?</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Nowe pokolenie Strażników Rewolucji Islamskiej jest znacznie bardziej radykalne. Nie boi się Amerykanów ani Izraelczyków, tak jak bali się starsi. Ali Chamenei w porównaniu z nimi był siłą umiarkowaną i to jest paradoks tej operacji. Zabicie starego przywództwa stworzyło problem, którego Waszyngton najwyraźniej nie przewidział: irańscy dowódcy, którzy zastąpili zabitych, są pod wieloma względami bardziej niebezpieczni niż ich poprzednicy. Walczyli z Amerykanami w Iraku, z Izraelczykami w Libanie i Syrii u boku Hezbollahu. Uważają, że pomogli tam pokonać najpotężniejsze siły zbrojne na świecie. Jako ludzie stosunkowo młodzi chcą się też wykazać. Iran z takim przywództwem będzie państwem bardziej rewizjonistycznym, a nie bardziej umiarkowanym.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Kolejną rzeczą jest to, że od dziesięcioleci Irańczycy podchodzili sceptycznie — jeśli nie wręcz z pogardą — do przedstawiania przez swój rząd Ameryki i Izraela jako zagrożeń egzystencjalnych. Dla młodszych Irańczyków było to coś żenującego. Obsesja reżimu na punkcie "oporu" nie znajdowała odzewu. Jednak tym razem, gdy bomby spadły na uniwersytety i infrastrukturę, wojna dotarła do irańskich domów i zmieniły się nastroje.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Dlaczego właściwie Iran radzi sobie tak dobrze? W pierwszej fazie wojny wydawało się, że koniec jest bliski.</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Amerykańscy analitycy często nie doceniają siły państwa irańskiego, którego struktura jest nastawiona na przetrwanie. Po rewolucji stworzono wiele równoległych systemów, aby zabezpieczyć się przed zamachem stanu, kolejną rewolucją lub inwazją. Dlatego mamy np. tradycyjne siły zbrojne oraz Strażników Rewolucji. To dwie całkowicie równoległe struktury wojskowe. Są też równoległe agencje wywiadowcze. To system bardzo podobny do labiryntu. Iranem nie rządzi jedna osoba ani klika, które można po prostu wyeliminować. Iran obserwował też, jak USA i Izrael prowadziły wojny w regionie. I wie, że jednym z głównych sposobów było eliminowanie przywódców. Dlatego w okresie poprzedzającym tę wojnę przywódca Iranu wydał rozkaz wszystkim organom rządowym, aby stworzyły trzy lub cztery linie sukcesji dla każdego ważnego stanowiska.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Doktryna wojenna Iranu wywodzi się z wojny z Irakiem w latach 1980-1988, a prawie nikt nie zwraca na to uwagi.</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Z perspektywy irańskiej nie była to tylko wojna z Irakiem, ale także ze Stanami Zjednoczonymi oraz Związkiem Radzieckim, które dostarczały Irakijczykom broń i dane wywiadowcze. Iran był objęty całkowitym embargiem na dostawy broni, nie miał więc możliwości prowadzenia tej wojny na równych zasadach. Stworzył zatem styl wojny asymetrycznej. Teheran wie, że militarnie nie jest równorzędnym przeciwnikiem dla Ameryki i Izraela, więc wymyślił, jak pogłębić lub wykorzystać ich słabości.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Iran od dawna przygotowuje się również do wojny gospodarczej. Kraj, który został wyrzucony z globalnego systemu kapitalistycznego, nie ma większego interesu w utrzymaniu tej struktury. Za to ma ogromną motywację, by jej zagrażać, i właśnie to robi. Ataki na infrastrukturę energetyczną, wywieranie presji na cieśninę Ormuz oraz uderzenia na porty i firmy technologiczne w całej Zatoce Perskiej nie są przypadkowymi aktami eskalacji. To systematyczna kampania przeciwko fundamentom regionalnego porządku kierowanego przez Stany Zjednoczone. Kluczowym elementem tej kampanii jest oczywiście Ormuz.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>A jeszcze kolejnym wbijanie klina między Stany Zjednoczone a ich partnerów w Zatoce Perskiej.</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— I to może mieć najbardziej długotrwałe konsekwencje. Od 1979 r. Waszyngton budował i utrzymywał sieć bezpieczeństwa w całym regionie. Teheran postrzegał te relacje jako sojusz ofensywny, który ostatecznie miałby na celu obalenie irańskiego reżimu. Zaufanie między USA a państwami zatoki zaczęło się chwiać w 2019 r., kiedy Stany Zjednoczone nie stanęły w obronie Arabii Saudyjskiej przed irańskimi atakami na jej obiekty naftowe. Obecna wojna poddała porozumienie między USA a Zatoką Perską znacznie większej presji. Amerykańskie i izraelskie systemy obrony powietrznej zostały rozmieszczone przede wszystkim w celu ochrony Izraela, podczas gdy państwa Zatoki Perskiej patrzyły, jak ich infrastruktura płonie, pozbawiona podobnej ochrony.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Państwa Zatoki Perskiej są naprawdę wściekłe na Iran. Jednak po raz pierwszy od pokolenia poważnie kwestionują również wartość swojego sojuszu z Waszyngtonem. Nie ufają Stanom Zjednoczonym i uważają, że USA nie przyjdą im z pomocą. Zatoka Perska, która nie ufa już w pełni gwarancjom bezpieczeństwa Waszyngtonu, jest mniej skłonna do przyjmowania amerykańskich baz i dzielenia się informacjami wywiadu lub finansowania operacji wojskowych USA w regionie. To marzenie Teheranu. Obecna sytuacja wywołuje również gorącą dyskusję wśród innych sojuszników USA, którzy są gospodarzami baz amerykańskich, choćby w pobliżu Chin.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">I właśnie dlatego powiedziałam, że to nie jest wojna Ameryki. Ma ona naprawdę niekorzystny wpływ na interes narodowy Stanów Zjednoczonych na całym świecie.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>A co ta wojna oznacza dla Irańczyków, którzy sprzeciwiają się reżimowi?</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— To mroczny czas dla społeczeństwa obywatelskiego, bo wszystko kręci się wokół wysiłków wojennych i jednoczenia się wokół flagi, a sprzeciw jest miażdżony. Tak jest w każdym kraju w stanie wojny. W latach 80. rewolucja mogła się potoczyć inaczej, ale wojna z Irakiem pomogła umocnić władzę ajatollahów i stłumiła sprzeciw. To samo dzieje się dzisiaj.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Wielu liderów irańskiego społeczeństwa obywatelskiego nie chciało wojny, ponieważ wiedzieli, że na długi czas zniweczy ich pozycję. Gdybyśmy nie byli w stanie wojny, również przejęcie władzy przez Modżtabę Chamenei byłoby prawie niemożliwe. Społeczeństwo obywatelskie w Iranie było zdecydowanie temu przeciwne. Ale dziś wiele osób powie, że to mądry wybór, ponieważ jesteśmy w stanie wojny i trzeba prezentować twarde stanowisko.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Jest jeszcze jedna rzecz, o której trzeba pamiętać: w sercu współczesnej historii Iranu są dwie główne kwestie. Jedną z nich jest dążenie do suwerenności wobec zewnętrznych mocarstw, co wybija się na pierwszy plan podczas obecnej wojny. Drugą jest żądanie, aby klasa rządząca szanowała godność Irańczyków. W tej chwili jest to bardzo, bardzo mocno tłumione. I zostanie odłożone o wiele lat. Ale nie zniknie na zawsze. Ta kwestia zawsze powracała w Iranie. I znowu powróci.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <figure class="image" align="center">                  <img src="https://ocdn.eu/pulscms/MDA_/2fc1b2e0b8786b30ed8ce898740a8ecb.jpg" alt="Narges Bajoghli Headshot ">                  <figcaption>Narges Bajoghli Headshot </figcaption>                </figure>
                                    
                                
                                    
                                        <p class=""><em>Narges Bajoghli (ur. 1982) jest politologiem i antropologiem, profesor nadzwyczajną na Wydziale Studiów Bliskowschodnich Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa, dyrektor Rethinking Iran Initiative. Jej pierwsza książka, "Iran Reframed: Anxieties of Power in the Islamic Republic", zdobyła wiele nagród za przełomowe podejście etnograficzne, w tym nagrodę Margaret Mead Book Award. Jej druga książka, "How Sanctions Work in Iran", analizuje wpływ sankcji na społeczeństwo irańskie</em></p>
                                    
                                
                            ]]>
                        </content:encoded>
                    

                    
                    
                        
                            <dc:creator>
                                
                                    
                                        Maciej Nowicki
                                    
                                
                            </dc:creator>
                        
                    
                </item>
            
                <item>
                    <guid isPermaLink="false">urn:uuid:bdafa130-a23f-4194-b031-3f9e4194bd25</guid>
                    
                    
                    <pubDate>Tue, 31 Mar 2026 13:12:47 +0200</pubDate>
                    <title>Trump znalazł się w pułapce. Ma dwa wyjścia. Jedno gorsze od drugiego</title>
                    <description>Sprzeczność jest tylko pozorna. USA i Izrael zademonstrowały przerażającą sprawność w niszczeniu irańskich sił zbrojnych, infrastruktury i władz. Ale jeśli Donald Trump teraz się wycofa, wojna skończy się strategiczną porażką USA. Powody są oczywiste.</description>
                    <link>https://www.newsweek.pl/swiat/trump-znalazl-sie-w-pulapce-ma-dwa-wyjscia-jedno-gorsze-od-drugiego/rcw3v61</link>

                    
                    
                        <media:content url="https://ocdn.eu/pulscms/MDA_/199f2d30b77843fc107e46e883915eab.jpg" expression="full" width="2224" height="1480" >
                            
                                <media:description type="plain">
                                    Prezydent USA Donald Trump
                                </media:description>
                            
                        </media:content>
                    
                    
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                                <media:content url="https://ocdn.eu/pulscms/MDA_/1bc9a7d65b36e25d307d9ec6d666823c.jpg" expression="full" width="1600" height="1200" >
                                    
                                        <media:description type="plain">
                                            Tankowiec pod banderą Kuwejtu uszkodzony przez irański pocisk w Zatoce Perskiej 31 marca 2026 r.
                                        </media:description>
                                    
                                </media:content>
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                                <media:content url="https://ocdn.eu/pulscms/MDA_/0df3df2c35ebc3815bae7e8289873db2.jpg" expression="full" width="4502" height="5500" >
                                    
                                        <media:description type="plain">
                                            Zdjęcie satelitarne wyspy Charka
                                        </media:description>
                                    
                                </media:content>
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                    

                    
                        <content:encoded>
                            <![CDATA[
                                
                                    
                                        <p class="">Sprzeczność jest tylko pozorna. USA i Izrael zademonstrowały przerażającą sprawność w niszczeniu irańskich sił zbrojnych, infrastruktury i władz. Ale jeśli Donald Trump teraz się wycofa, wojna skończy się strategiczną porażką USA. Powody są oczywiste.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">O jak najszybszym zakończeniu wojny prezydent miał rozmawiać ze swoimi doradcami — poinformował we wtorek dziennik "The Wall Street Journal". USA miałyby się zadowolić zniszczeniem irańskiej marynarki wojennej i zasobów rakiet, a także znacznym zmniejszeniem potencjału przemysłu zbrojeniowego. Umożliwienie swobodnej żeglugi w cieśninie Ormuz nie byłoby jednym z warunków zawieszenia broni. To o tyle zaskakujące, że sytuacja w cieśninie jest teraz sprawą absolutnie kluczową dla losów wojny.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Oczywiście doniesienia "WSJ" mogą być jedynie elementem zasłony dymnej, którą stawia administracja Trumpa. W tej interpretacji rozejmowe deklaracje byłyby narzędziem do uśpienia czujności Irańczyków przed poważną eskalacją amerykańskich działań. Chodzi oczywiście o inwazję lądową. Ludzie Trumpa jej nie wykluczyli, a coraz liczniejsze amerykańskie oddziały gromadzą się na Bliskim Wschodzie.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Jednak nawet jeśli informacje podawane przez "WSJ" są zmyłką, to dobrze pokazują, w jak trudnej sytuacji znalazł się Donald Trump. Z irańskiego bagna ma w zasadzie tylko dwa wyjścia — trudno stwierdzić, które jest gorsze.</p>
                                    
                                
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Trump może negocjować z Iranem. Albo eskalować, licząc na zadanie reżimowi decydującego ciosu, który zmusi go do kapitulacji.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Przyjrzyjmy się najpierw tej pierwszej możliwości. Jej wariantem jest scenariusz opisany przez "WSJ". USA ogłaszają w nim de facto jednostronne zawieszenie broni. Iran nadal kontroluje żeglugę w cieśninie Ormuz i zagraża sojusznikom Amerykanów w Zatoce Perskiej. W takiej sytuacji rozpoczynają się negocjacje, których celem jest otwarcie cieśniny i zakończenie wojny w regionie. "WSJ" pisze, że w razie fiaska tych rozmów Waszyngton ma naciskać na sojuszników z Europy i Zatoki Perskiej, by same zajęły się odblokowaniem żeglugi.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Dlaczego USA i Iran niemal na pewno się nie dogadają</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Problem z tym rozwiązaniem jest taki, że rozmowy niemal na pewno zakończą się fiaskiem. USA przedstawiły swoje żądania w 15 punktach. Zdecydowanie najważniejszym jest rezygnacja Iranu z pozyskania broni atomowej. Istotnym punktem jest także ograniczenie konwencjonalnych zdolności Iranu — czyli przede wszystkim programu rakietowego i dronowego.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Tu dochodzimy do paradoksalnej sytuacji, w której znalazły się USA i Iran w piątym tygodniu wojny. Z czysto militarnego punktu widzenia sojusznicy odnieśli w Iranie spektakularne sukcesy. Udało się im zniszczyć dużą część irańskiej bazy przemysłowej, sił zbrojnych, niemal całą marynarkę wojenną. Reżim w Teheranie jest potwornie osłabiony.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Jednocześnie ze strategicznego i politycznego punktu widzenia wojna nie przyniosła na razie zwycięstwa. I nie zanosi się na nie. Dlaczego? Ponieważ reżim przetrwał, a dzięki atakom na państwa regionu i przede wszystkim zamknięciu cieśniny Ormuz potrafi wywierać presję na napastników, pogłębiając globalny kryzys energetyczny. To daje mu poczucie względnej siły. Gdyby wojna zakończyła się dziś, mógłby się uznać za zwycięzcę. I miałby argumenty, by uzasadnić to przekonanie.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Z kolei, gdyby Trump wycofał się dzisiaj i ogłosił zawieszenie broni, ze strategicznego punktu widzenia USA poniosłyby klęskę. Nie udałoby się zrealizować żadnego z licznych deklarowanych celów wojny — ani obalenia reżimu (choć Trump twierdzi, że wymienił go już dwa razy), ani likwidacji irańskiego programu nuklearnego (wzbogacony uran wciąż pozostaje w Iranie), ani rozwiązania problemu rakiet i dronów (którymi reżim wciąż skutecznie ostrzeliwuje cały region). Ba, jest nawet gorzej, bo przed wojną cieśnina Ormuz była otwarta, a w tej chwili jest zamknięta (choć — to znów paradoks tej wojny, Iran eksportuje nią więcej ropy niż przed 28 lutego).</p>
                                    
                                
                                    
                                        <figure class="image" align="center">                  <img src="https://ocdn.eu/pulscms/MDA_/1bc9a7d65b36e25d307d9ec6d666823c.jpg" alt="Tankowiec pod banderą Kuwejtu uszkodzony przez irański pocisk w Zatoce Perskiej 31 marca 2026 r.">                  <figcaption>Tankowiec pod banderą Kuwejtu uszkodzony przez irański pocisk w Zatoce Perskiej 31 marca 2026 r.</figcaption>                </figure>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Iran ma więc niewiele powodów, żeby dogadać się z USA i przystać na ich warunki. Przedstawił zresztą maksymalistyczne żądania — m.in. wypłaty reparacji, zniesienia sankcji czy zgody na pobieranie myta od statków przepływających cieśniną Ormuz. Donald Trump raczej nie będzie chętny, by się na to zgodzić. Kapitulacja wobec żądań reżimu, który — według własnych deklaracji — został już tyle razy pokonany, wyglądałaby wszak bardzo źle.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Podobnie zresztą jak jednostronne wycofanie się z wojny i zostawienie wywołanego przez siebie bałaganu na Bliskim Wschodzie do posprzątania innym.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Eskalacja w wojnie z Iranem? Też źle</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Trump może więc postawić na drugi scenariusz — eskalację. "WSJ" pisze, że prezydent USA wciąż rozważa opcje militarne, choć obecnie nie są one na pierwszym planie. Jakie to opcje? USA ściągają w rejon Zatoki Perskiej tysiące żołnierzy. Z licznych sygnałów, przecieków i wypowiedzi Trumpa wynika, że celem mógłby być desant na wyspę Chark. Znajdują się tam irańskie instalacje naftowe. Utrata kontroli nad nimi odebrałaby reżimowi w Teheranie podstawowe źródło dochodów. I w dłuższej perspektywie mogłaby zmusić Irańczyków do negocjacji czy nawet kapitulacji.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <figure class="image" align="center">                  <img src="https://ocdn.eu/pulscms/MDA_/0df3df2c35ebc3815bae7e8289873db2.jpg" alt="Zdjęcie satelitarne wyspy Charka">                  <figcaption>Zdjęcie satelitarne wyspy Charka</figcaption>                </figure>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Trump ma też, przynajmniej teoretycznie, inne opcje. Rozważane miałoby być np. zajęcie wysp w cieśninie Ormuz, a nawet jej wybrzeży. Wszystko po to, by odebrać Iranowi kontrolę nad tym szlakiem i umożliwić bezpieczną żeglugę.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Innym wariantem operacji lądowej byłoby wysłanie sił specjalnych, by przejęły irańskie zapasy wzbogaconego uranu. Pozwoliłoby to zrealizować jeden z najważniejszych z perspektywy USA celów wojny, czyli uniemożliwienie Teheranowi zbudowanie broni atomowej. Problem w tym, że taka operacja byłaby skrajnie ryzykowna. A pełny sukces, czyli wywiezienie z Iranu całego materiału rozszczepialnego, jest bardzo niepewny.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Sam Trump groził też (a w poniedziałek te groźby powtórzył) kampanią bombową przeciwko irańskiej energetyce. Problem w tym, że doprowadziłaby ona do odwetu Iranu i kolejnych ataków na instalacje naftowe, odsalania wody i energetyczne w państwach Zatoki Perskiej.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Każde z tych rozwiązań to jednak polityczny koszmar dla Trumpa i Republikanów przed zbliżającymi się wyborami do Kongresu. Wysłanie żołnierzy do walki na terytorium Iranu już jest skrajnie niepopularne. Ewentualne straty — a te są niemal pewne — jeszcze pogorszyłyby sytuację. Do tego eskalacja wcale nie musiałaby zmusić Iranu do szybkiej kapitulacji. Wręcz przeciwnie — zapewne oznaczałoby przedłużenie się konfliktu i znacznie podniosłoby gospodarcze koszty wojny.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Donald Trump nie ma więc łatwego wyjścia z irańskiej pułapki. Rozwiązanie sugerowane przez "WSJ" może być o tyle prawdopodobne, że byłoby szybkie i względnie łatwe do przeprowadzenia (nikt przecież nie zmusi USA do bombardowania Iranu, jeśli nie będą chciały tego robić). Oznaczałoby to jednak strategiczną klęskę w wojnie. Reżim — choć osłabiony nalotami — zapewne poczułby się znacznie pewniej i stał się jeszcze niebezpieczniejszy niż wcześniej. Sprawa programu atomowego de facto pozostałaby niezałatwiona. A do tego Iran miałby kontrolę nad dużą częścią światowego handlu ropą i wieloma innymi surowcami. Skutki tej wojny odczuwalibyśmy jeszcze bardzo długo.</p>
                                    
                                
                            ]]>
                        </content:encoded>
                    

                    
                    
                        
                            <dc:creator>
                                
                                    
                                        Mateusz Wojtalik
                                    
                                
                            </dc:creator>
                        
                    
                </item>
            
                <item>
                    <guid isPermaLink="false">urn:uuid:45192494-a8af-43b4-be9e-afbab83fb6aa</guid>
                    
                    
                    <pubDate>Sun, 29 Mar 2026 07:00:00 +0200</pubDate>
                    <title>Wojna w Iranie stała się dla Donalda Trumpa pułapką. Stawka jest bardzo wysoka</title>
                    <description>Amerykanie stracili inicjatywę w Iranie. Nie ma dla nich dobrego wyjścia. Jedyne opcje to zły pokój lub dalsza eskalacja.</description>
                    <link>https://www.newsweek.pl/swiat/wojna-w-iranie-stala-sie-dla-donalda-trumpa-pulapka-stawka-jest-bardzo-wysoka/2ftw3n4</link>

                    
                    
                        <media:content url="https://ocdn.eu/pulscms/MDA_/3b85a8ae7d79ffcf581a686ad051237e.jpg" expression="full" width="4293" height="3000" >
                            
                                <media:description type="plain">
                                    Prezydent USA Donald Trump i Sekretarz Obrony Pete Hegseth
                                </media:description>
                            
                        </media:content>
                    
                    
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                    

                    
                        <content:encoded>
                            <![CDATA[
                                
                                    
                                        <p class="">Amerykanie stracili inicjatywę w Iranie. Nie ma dla nich dobrego wyjścia. Jedyne opcje to zły pokój lub dalsza eskalacja.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Postępująca putinizacja Donalda Trumpa wkroczyła w kolejną fazę. Putin zamknięty we własnej bańce był przekonany, że podbije Ukrainę w 24 godziny. Stworzył rzeczywistość, w którą sam uwierzył i kazał wierzyć innym. Trump <a href="https://www.newsweek.pl/swiat/wojna-w-iranie-kosztuje-trumpa-fortune-bez-pomocy-ukrainy-byloby-krucho/k1c3pwb" id="a09ff8a2-247a-4d7f-ae0b-6cdee349c4ed">spodziewał się błyskawicznej wojny z Iranem</a>. Pomógł stworzyć rzeczywistość, w którą sam uwierzył i kazał wierzyć innym.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Stany Zjednoczone nie mają ambasady w Teheranie od 1979 r., z otoczenia Trumpa wygnano wszelkich ekspertów, informacje CIA były wątpliwej jakości. Zaś Izrael, który ma własne cele w Iranie, świadomie manipulował Amerykanami. Nie zauważono, że od czerwca 2025 r. Iran odbudował swe siły. Zignorowano zapowiedzi, że zaatakuje sąsiadów w całym regionie i zamknie cieśninę Ormuz. Dla USA wszystko to było zaskoczeniem. Sekretarz ds. energii zapewniał, że podobnie jak w czasie wojny 12-dniowej kilka miesięcy wcześniej światowe ceny energii nie drgną. A cały Biały Dom się z nim zgadzał.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Ukraina udowodniła, że słabsza strona może narazić znacznie silniejszego napastnika na ogromne straty dzięki innowacjom na polu walki, choćby tanim dronom. Iran wykorzystał tanie drony do blokady Cieśniny Ormuz. Nie musiał mieć nawet marynarki. Tego Amerykanie również nie wzięli pod uwagę.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">"Prawda jest taka, że Amerykanie nie docenili skali zadania. I mniej więcej po 2 tygodniach stracili inicjatywę w Iranie" — ocenił były szef brytyjskiego wywiadu.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Po miesiącu od rozpoczęcia wojny Trump jest wściekły i zdezorientowany. Nie rozumie, dlaczego Iran nie chce przerwać wojny, którą prezydent USA wszczął. I dlaczego nie chce tego zrobić na warunkach, które są nie do przyjęcia dla Teheranu. Trump zachowuje się jak Putin, który wciąż powtarza te same żądania. Pozazdrościł Putinowi nawet jego zbrodni wojennych: kopiując scenariusz ukraiński, grozi zniszczeniem irańskich elektrowni.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">W ciągu pierwszych dni konfliktu Ameryka zużyła mniej więcej tyle samo Patriotów, co Ukraina w czasie całej wojny. Musi zakończyć wojnę, zanim wyczerpie swoje zapasy broni. Nie może też swych angażować sił na zbyt długo z innego powodu — w powietrzu wisi konflikt o Tajwan. A nie ma dla Pentagonu większego koszmaru niż wizja dwóch wojen jednocześnie.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Teheran jest bardzo zadowolony</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">W połowie lat 70. amerykański politolog Robert Jervis opublikował przełomową książkę, w której wyliczał główne błędy poznawcze, mające wpływ na stosunki międzynarodowe. Jeden z nich sprowadza się do tego, że przywódcy kraju A uważają, że kraj B dokonuje takiej samej analizy korzyści i strat, co oni sami. Według rachunku strat i korzyści, dokonanej przez Amerykanów, Iran powinien już dawno się poddać. Ale Iran liczy inaczej. Uważa ten konflikt za wojnę egzystencjalną, toczy walkę o własne przetrwanie.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">"Ludzie reżimu są bardzo zadowoleni. Skupiają się na zniszczeniach, jakie spowodowali. Oraz na tym, że ich rakiety czy drony przedarły się przez systemy obronne. Śledzę kanały Gwardii Rewolucyjnej na Telegramie i nie widać tam smutku ani niepokoju. A podczas wojny w czerwcu 2025 r. tak właśnie było. Dziś są raczej emocje typu: »Spójrzcie, uderzyliśmy w Dubaj«. Nie opłakują nawet Najwyższego Przywódcy. Śmierć Chameneiego wzmacnia narrację, że Stany Zjednoczone i Izrael zawsze chciały zniszczyć Iran. Teraz pojawił się na to kolejny dowód. Ta wojna może się zakończyć bez zmiany reżimu, a Iran ogłosi wtedy, że pokonał Izrael i Stany Zjednoczone" — tak nastroje w kraju podsumowała Nicole Grajewski, jeden z najlepszych ekspertek od Iranu na świecie.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Reżim jest w dziwny sposób przekonany, że wygrywa. A to oznacza, że zamierza również dyktować warunki pokoju. Dlatego tak głośno szydzi z pokojowych propozycji Trumpa.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Teheran przygotowuje się do tej wojny od prawie czterech dekad, od wojny irańsko-irackiej, która rozpoczęła się w 1980 r. i trwała osiem lat. To w czasie tego konfliktu opracował strategię wojny asymetrycznej. Iran został odcięty od dostaw broni konwencjonalnej: po nałożeniu amerykańskiego embarga większość państw świata przestała dostarczać mu uzbrojenie. Rząd w Teheranie musiał improwizować. Opracował taktyki, takie jak wojna minowa czy wprowadzenie wysoko zmotywowanych oddziałów bojowników-samobójców.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">"W centrum irańskiej doktryny strategicznej znajduje się hasło: »przetrwać i wyczerpać«. Celem nie jest pokonanie Stanów Zjednoczonych ani Izraela w konwencjonalnym sensie. Chodzi o to, by pokazać obu tym krajom, że koszt konfrontacji z Iranem jest nie do udźwignięcia pod względem militarnym, gospodarczym i politycznym. Na razie ta strategia działa. Iran przyjmuje ciosy i nadal funkcjonuje. Jego dowództwo wojskowe uległo decentralizacji, a nowe pokolenie dowódców jest jeszcze bardziej skłonne do walki niż poprzednie. Jeśli trendy będą nadal sprzyjać Teheranowi, wojna może zakończyć się tym, że Iran wyjdzie z tego osłabiony pod względem zdolności konwencjonalnych, ale silniejszy w sferze, która zawsze miała dla niego największe znaczenie: wykaże zdolność do obrony swojej suwerenności przed najpotężniejszymi siłami zbrojnymi na świecie" — podkreśla Narges Bajoghli, autorka książki "Iran Reframed: Anxieties of Power in the Islamic Republic"</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Koniec Trumpa?</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Dziś wygląda na to, że wojna w Iranie nie ma dobrego zakończenia. Trump ma do wyboru: zawieszenie broni na warunkach akceptowalnych do Iranu lub <a href="https://www.newsweek.pl/swiat/trzy-scenariusze-inwazji-ladowej-w-iranie-kazdy-z-nich-bedzie-slono-kosztowac/5ldp3f9" id="b3d8f1f9-987f-4ee8-bd20-f2175ace342a">dalszą eskalację konfliktu</a>. Tyle że to będzie oznaczało bardzo poważne konsekwencje dla Stanów Zjednoczonych i światowej gospodarki. Wojna już jest niepopularna wśród Amerykanów, w Kongresie i wśród sprzymierzeńców USA. Sam Trump jest również coraz bardziej niepopularny. I gwałtownie traci w sondażach.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">"Ta wojna jest zaprzeczeniem przesłania, które wyniosło Trumpa do władzy. Obietnica zaprzestania angażowania niekończących się wojen była nierozerwalnie związana z zapowiedzią kontroli granic i odbudowy bazy przemysłowej. Te trzy filary tworzyły nierozerwalną całość. Dziś złamanie tej obietnicy idzie w parze z impasem w realizacji pozostałych elementów. W Iranie stawką jest dziedzictwo Trumpa: jeśli wojna się przedłuży na dobre, to właśnie to zostanie zapamiętane z jego drugiej kadencji" — twierdzi Curt Mills, redaktor naczelny "The American Conservative".</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Twierdzi on, że wojna z Iranem to nie tylko błąd w polityce zagranicznej, ale posunięcie, które może zniszczyć koalicję wspierającą Trumpa w kraju. Im dłużej będzie trwała ta wojna, tym większe prawdopodobieństwo, że baza Trumpa na dobre zbuntuje się przeciwko niemu. Poparcie dla jego administracji spadnie do dwudziestu paru procent — i to będzie realny koniec Trumpa. Wojna w Iranie pochłonie go. Tak jak George'a W. Busha pochłonął Irak: został zapamiętany jako prezydent, który rozpoczął bezsensowną wojnę.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">I co będzie dalej? W optymistycznym scenariuszu Ameryka po Trumpie choć trochę otrzeźwieje. W zdecydowanie mniej optymistycznym Republikanie jeszcze bardziej się zradykalizują, a ponieważ Demokraci wciąż są bardzo niepopularni, kolejnym prezydentem zostanie J.D. Vance lub Tucker Carlson. Ktoś przy kim nawet Trump będzie uchodził za ideologicznego mięczaka.</p>
                                    
                                
                            ]]>
                        </content:encoded>
                    

                    
                    
                        
                            <dc:creator>
                                
                                    
                                        Maciej Nowicki
                                    
                                
                            </dc:creator>
                        
                    
                </item>
            
                <item>
                    <guid isPermaLink="false">urn:uuid:8063f932-7c09-4509-986c-096b6c17d582</guid>
                    
                    
                    <pubDate>Tue, 24 Mar 2026 17:47:49 +0100</pubDate>
                    <title>Wojna na Bliskim Wschodzie. Na Amerykanów rozstawiono pięć pułapek</title>
                    <description>Chodzi nie tylko o sojusze i wiarygodność, jest więcej pułapek, w które może wpaść Donald Trump. Prezydent USA za wszelką cenę próbuje powstrzymać rozszerzający się konflikt z Iranem, który sam zainicjował.</description>
                    <link>https://www.newsweek.pl/swiat/wojna-na-bliskim-wschodzie-na-amerykanow-rozstawiono-piec-pulapek/edede4s</link>

                    
                    
                        <media:content url="https://ocdn.eu/pulscms/MDA_/ef8101ae82e2758cdb944975f0156208.jpg" expression="full" width="6000" height="4002" >
                            
                                <media:description type="plain">
                                    Konflikt USA-Iran. Donald Trump znajduje się w trudnej sytuacji
                                </media:description>
                            
                        </media:content>
                    
                    
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                    

                    
                        <content:encoded>
                            <![CDATA[
                                
                                    
                                        <p class="">Chodzi nie tylko o sojusze i wiarygodność, jest więcej pułapek, w które może wpaść Donald Trump. Prezydent USA za wszelką cenę próbuje powstrzymać rozszerzający się konflikt z Iranem, który sam zainicjował.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Dramatyczna eskalacja po ataku Izraela na pole gazowe South Pars — ogromne złoża, które Iran dzieli z Katarem — pokazała, jak szybko taktyczne uderzenie może przerodzić się w strategiczny kryzys. Iran odpowiedział w Zatoce Perskiej — firma QatarEnergy poinformowała o poważnych zniszczeniach, pożarach i kolejnych atakach na instalacje LNG w Ras Laffan będące kluczowym węzłem światowych dostaw gazu.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Mimo doniesień sugerujących coś innego <a href="https://www.newsweek.pl/opinie/donald-trump-wiedzial-o-ataku-izraela-powazna-eskalacja-w-wojnie-z-iranem/3qf8ect" id="07e6b411-629e-4144-be32-5f491b068f07">Trump publicznie zapewnił, że Stany Zjednoczone nie wiedziały o planach</a> ataku. Prezydent USA zapowiedział, że nie dopuści do kolejnych izraelskich uderzeń na pole, chyba że Iran ponownie zaatakuje Katar. Wówczas musi się liczyć z druzgocącą odpowiedzią ze strony Amerykanów.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Takie stanowisko ma odstraszyć wszystkich naraz: Izrael, Iran, rynki i wyborców. Jednocześnie jednak odsłania <a href="https://www.newsweek.pl/swiat/donald-trump-wciagniety-w-pulapke-wojny-oto-cztery-kluczowe-wnioski/10bwnh5" id="34be7f05-d1c3-4adf-a94e-7c437a7c2743">pięć pułapek, których Trump musi unikać.</a></p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Pułapka eskalacji</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Opisana przez profesora politologii Roberta Pape’a pułapka eskalacji polega na tym, że groźby, które mają odstraszać, w rzeczywistości przeradzają się w próbę sił. Każda kolejna próba tylko podnosi stawkę. Trump grożący, że USA "zrównają całe South Pars z ziemią" w przypadku kolejnego irańskiego ataku na Katar to klasyczna gra na krawędzi wojny.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Jej celem ma być przywrócenie strachu, czego Trump dokonuje za pomocą typowej dla siebie przesady. Prezydent wyznacza jednak także szczebel eskalacji, po którym Iran może się poruszać: od ograniczonych uderzeń, przez trudne do udowodnienia działania, aż po stopniową presję na infrastrukturę energetyczną Zatoki Perskiej i żeglugę.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Tymczasem przypadek South Pars już pokazuje mechanizm eskalacji. Izraelski atak podbił ceny ropy, Iran zagroził uderzeniami w całą infrastrukturę energetyczną zatoki, a rakiety poleciały w stronę Kataru i Arabii Saudyjskiej. Gdy w wymianę ciosów wciągnie się infrastrukturę energetyczną i stolice regionu, odstraszanie może szybko zamienić się w spiralę odwetu, której powstrzymanie może być szczególnie trudne. Na to właśnie liczą przeciwnicy.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Pułapka sojuszu</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Pułapka sojuszu polega na utracie kontroli nad coraz bardziej agresywnym partnerem, przy jednoczesnej konieczności obrony zarówno jego, jak i innych. Zapewnienia Trumpa o tym, że USA nie wiedziały o izraelskim ataku na South Pars, pokazują, że <a href="https://www.newsweek.pl/swiat/czy-konflikt-usa-iran-to-poczatek-iii-wojny-swiatowej-zapytalismy-ekspertow/x0lvmye" id="eb52eb44-ae82-4114-a38d-47d1080f3c7f">koordynacja sojuszników zaczyna szwankować w najgorszym możliwym momencie</a> — kiedy ambicje jednej strony mogą spowodować bolesne koszty dla drugiej.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">W chwili, gdy Trump próbuje minimalizować kryzys na rynkach ropy, izraelski atak wywołuje nową falę paniki i kolejne wzrosty cen, przyczyniając się tym samym do problemów na całym świecie. Tel Awiw traktuje irańską infrastrukturę energetyczną jako uzasadniony cel nacisku na reżim, natomiast Waszyngton widzi w niej zapalnik, który może wciągnąć partnerów z zatoki, rynki LNG i żeglugę, nie wspominając już o zmęczonych inflacją Amerykanach, w strefę wybuchu.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Efektem jest strategiczna rozbieżność. Izraelska logika działania wymaga szybkich decyzji, natomiast USA muszą także stabilizować sojuszników — takich jak Katar, gdzie stacjonują amerykańskie wojska — i radzić sobie z politycznymi skutkami rynkowych niepokojów we własnym kraju.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Przy takiej dynamice Trump może być zmuszony wziąć na siebie konsekwencje decyzji, których nie podejmował. Na razie Izrael zadeklarował jednak, że zgodnie z poleceniem prezydenta USA powstrzyma się od kolejnych ataków na pola gazowe.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Pułapka wiarygodności</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Pułapka wiarygodności polega na publicznym wyznaczaniu przez liderów "czerwonych linii" i gwarancji, które rzeczywistość ciągle wystawia na próbę. Trump jednocześnie groził Iranowi i zapewniał o powściągliwości. Obiecał "koniec ataków" Izraela na South Pars, chyba że Iran znowu uderzy w Katar. To zobowiązanie dotyczy nie tylko zachowań przeciwnika, ale też sojusznika, a wyegzekwowanie go publicznie jest dużo trudniejsze niż publikowanie zapowiedzi w serwisach społecznościowych.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Pułapka zaciska się, ponieważ w kategoriach wiarygodności poprzeczka została zawieszona bardzo wysoko. Jeśli Iran znów zaatakuje okolice katarskich instalacji, czy USA rzeczywiście odpowiedzą zgodnie z zapowiedzią? A może wycofają się, co oznaczałoby, że to wszystko to tylko blef? Obie opcje są kosztowne. Eskalacja rozszerzy wojnę, a powściągliwość zachęci wrogów do kolejnych prób. Właśnie w ten sposób wiarygodność zamienia się w pułapkę bez wyjścia.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Pułapka wiarygodności dotyczy również języka używanego do uspokajania Amerykanów, jak m.in. zapewnienia szefa Pentagonu Pete’a Hegsetha, że sytuacja w Iranie nie będzie kolejnym "bagnem" czy "niekończącą się wojną na Bliskim Wschodzie". Dla osób, które pamiętają rozwój wojen w Iraku czy Afganistanie, doniesienia o tym, że USA rozważają wysłanie na miejsce wojsk lądowych, to sygnał ostrzegawczy.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">W czwartek Trump powiedział dziennikarzom, że "nie wysyła wojsk nigdzie", jednocześnie dodając, że nawet gdyby to zrobił, "nie powiedziałby o tym". Mimo tych słów tysiące żołnierzy amerykańskich są już w drodze na Bliski Wschód. Wraz z niedawno przerzuconym z Pacyfiku okrętem desantowym USS Tripoli, który może wspierać działania lądowe.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Otwarte pozostaje więc pytanie: jeżeli władza w Teheranie się utrzyma, w jaki sposób USA będą w stanie jednocześnie ograniczać potencjał militarny Iranu i zapewnić, że strategicznie ważna cieśnina Ormuz pozostanie otwarta dla tankowców? Dla sceptyków sytuacja wygląda znajomo: "kolejne bagno".</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Pułapka energetyczna</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Pułapka ta polega na tym, że infrastruktura energetyczna świata staje się nieformalnym zobowiązaniem bezpieczeństwa USA — zobowiązaniem, którego Waszyngton nie jest w stanie w pełni zagwarantować.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">W praktyce Trump sugeruje, że to USA są obecnie ostatnią linią obrony bezpieczeństwa energetycznego w zatoce — odstrasza ataki nie tylko na własne siły, ale i na cały rynek, zwłaszcza gdy ropa i gaz płyną przez cieśninę Ormuz zagrożone irańskimi działaniami. Prezydent USA szuka wsparcia sojuszników i krajów regionu. Być może je uzyska, ale niektórzy — zwłaszcza Wielka Brytania i Francja — nie chcą ryzykować bezpośredniej konfrontacji z Iranem z obawy przed wciągnięciem w wojnę na pełną skalę.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Problem w tym, że przeciwnicy — przy użyciu rakiet, dronów, min czy cyberataków — mogą zakłócić dostawy energii szybciej i taniej niż Stany Zjednoczone. USA albo utkną w kosztownym, lecz koniecznym systemie ochrony energetycznej w cieśninie Ormuz i całym regionie zatoki, albo zostaną uznane za nieskutecznego i niewiarygodnego partnera.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Pułapka polityki wewnętrznej</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Pułapka polityki wewnętrznej polega na próbie opanowania wojny, która grozi inflacją i <a href="https://www.newsweek.pl/swiat/zle-wiesci-dla-donalda-trumpa-nowy-sondaz-wskazuje-na-pewien-trend/cjqzf4t" id="caf34cfd-f048-481f-b93d-2526b3b173ea">utratą zaufania wyborców przed kluczowymi wyborami śródokresowymi.</a> Zarówno Iran, jak i Izrael mają powody, by działać agresywnie, ponieważ zakładają, że czasu jest niewiele.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Przypadek South Pars pokazuje dlaczego. Wstrząsy energetyczne przekładają się bezpośrednio na wstrząsy polityczne, a wzrost cen ropy podkreśla skalę zagrożenia. Ta logika tworzy przewrotne bodźce. Zamiast w siłę militarną Stanów Zjednoczonych Iran może racjonalnie celować w polityczne "centrum nerwowe" USA, czyli ceny energii i strach inwestorów.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Izrael z kolei może dążyć do osiągnięcia decydujących korzyści, zanim Waszyngton przestanie tolerować gospodarcze turbulencje i koszty polityczne w regionie. Pułapka ta ma charakter odliczającego zegara — przeciwnicy eskalują, ponieważ myślą, że USA chcą zakończyć kryzys.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Jak uniknąć pułapek?</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">W przypadku wojny z Iranem największym ryzykiem dla Trumpa jest wpadnięcie w mechanizm, w którym każda próba przejęcia kontroli tworzy nowe zagrożenia. Kryzys wokół South Pars pokazał, jak szybko pojedynczy atak może doprowadzić do odwetu w zatoce, zakłóceń dostaw LNG i powstania prezydenckich "czerwonych linii", których należy bronić.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Aby uniknąć tych pułapek, potrzebna jest dyscyplina. Utrzymanie jej jest jednak znacznie trudniejsze niż wykazanie się odwagą na pokaz, z której słynie Trump. Dyscyplina wymaga ograniczania celów, rozstrzygania granic sojuszu za zamkniętymi drzwiami, dostosowywania publicznych gróźb do realnych możliwości oraz izolowania amerykańskiej strategii od paniki na rynku ropy. W przeciwnym razie Trump ryzykuje utratę kontroli nad tym, co jeszcze da się opanować.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class=""><strong><em>Tekst opublikowany w amerykańskim "Newsweeku". Tytuł, lead i śródtytuły od redakcji "Newsweek Polska".</em></strong></p>
                                    
                                
                            ]]>
                        </content:encoded>
                    

                    
                    
                        
                            <dc:creator>
                                
                                    
                                        Jesus Mesa
                                    
                                
                            </dc:creator>
                        
                    
                </item>
            
                <item>
                    <guid isPermaLink="false">urn:uuid:6921e591-eaee-4a82-9fbd-2c13cbaea741</guid>
                    
                    
                    <pubDate>Mon, 23 Mar 2026 13:12:04 +0100</pubDate>
                    <title>Kto wygra wojnę z Iranem? Reżim jest na deskach, ale może ogłosić zwycięstwo</title>
                    <description>Iran ponosi w wojnie poważne straty, ale niewiele wskazuje na to, by Islamska Republika miała się wkrótce poddać. Izraelscy urzędnicy mówią &quot;Newsweekowi&quot;, że konflikt może się zakończyć przetrwaniem rządu w Teheranie. Czy będzie to oznaczało porażkę USA i Izraela w wojnie? Niekoniecznie.</description>
                    <link>https://www.newsweek.pl/swiat/kto-wygra-wojne-z-iranem-rezim-jest-na-deskach-ale-moze-oglosic-zwyciestwo/s2316xj</link>

                    
                    
                        <media:content url="https://ocdn.eu/pulscms/MDA_/22f14389f02f41524115f55e1c4de372.jpg" expression="full" width="5500" height="3667" >
                            
                                <media:description type="plain">
                                    Prezydent USA Donald Trump i Sekretarz Stanu Marco Rubio
                                </media:description>
                            
                        </media:content>
                    
                    
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                    

                    
                        <content:encoded>
                            <![CDATA[
                                
                                    
                                        <p class="">Iran ponosi w wojnie poważne straty, ale niewiele wskazuje na to, by Islamska Republika miała się wkrótce poddać. Izraelscy urzędnicy mówią "Newsweekowi", że konflikt może się zakończyć przetrwaniem rządu w Teheranie. Czy będzie to oznaczało porażkę USA i Izraela w wojnie? Niekoniecznie.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Trzeba zaakceptować fakt, że Iran to kraj 80 razy większy od Izraela. Ogromne państwo wielkości połowy Europy, które przez dekady zbudowało potężny aparat bezpieczeństwa. Dziś znajdują się w sytuacji, w której za zwycięstwo uznaliby samo przetrwanie — powiedział izraelski wojskowy w rozmowie z "Newsweekiem".</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Dodał: — Dziś media podchwytują tę narrację i mówią: "Jeśli przetrwali, to Izrael i Ameryka przegrały". Z naszej perspektywy wygląda to tak: fakt, że taki ogromny kraj, który chciał nas zniszczyć, rozważa, czy może uznać samo przetrwanie za swoje zwycięstwo, mówi naprawdę wiele.</p>
                                    
                                
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Podkreślił też, że Izrael nigdy nie stawiał sobie za cel wojskowy obalenia reżimu. — Naszym celem było usunięcie egzystencjalnego zagrożenia, a to jednocześnie stworzy warunki do zmiany władzy, gdyby sam naród irański zdecydował się tego dokonać.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Efekt może być taki, że obie strony ogłoszą zwycięstwo.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— W mojej ocenie możliwy jest scenariusz, w którym wojna kończy się tak, że reżim irański uzna, że wygrał — i nie będzie się oszukiwać, to będzie szczera ocena. A Izrael i USA również uwierzą w swoje zwycięstwo i to też nie będzie oszukiwanie siebie — stwierdził izraelski wojskowy.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">I kontynuował: — Mamy konkretne cele wojskowe. Już znacząco osłabiliśmy ich potencjał. Ich celem jest przetrwanie i jeśli im się to uda, powiedzą, że wygrali. My natomiast chcieliśmy osiągnąć szereg konkretnych efektów i wierzę, że zakończymy tę operację, realizując większość z nich.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Na deskach, ale nieznokautowany</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Iran poniósł znaczne straty od początku wojny — Najwyższy Przywódca, ajatollah Ali Chamenei, został zabity w pierwszym dniu wspólnych uderzeń USA i Izraela. Wśród innych zabitych znaleźli się czołowi dowódcy Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) oraz sekretarz Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego, Ali Laridżani, uznawany za drugą osobę w państwie. Nowy Najwyższy Przywódca, ajatollah Modżtaba Chamenei, nie pokazał się publicznie. Według doniesień został ranny.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Izraelski wojskowy podkreślił, że ataki mają wyraźny wpływ na zdolności i taktykę irańskich sił zbrojnych.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Obserwowaliśmy trudności z koordynacją ognia salwowego, niską motywację. Mamy w naszych danych wywiadowczych sytuacje, w których dowódcy musieli wychodzić z podwładnymi na stanowiska ogniowe, bo oni bali się robić to sami — mówił oficjel. — Widzieliśmy, jak odpalali pociski spod mostów, bo się ukrywali, wiedząc, że mamy oczy w niebie. Wyraźnie zmniejszyła się liczba wystrzeliwanych rakiet w całym regionie, widać też spadek motywacji i pewne pęknięcia w chęci do prowadzenia ofensywnych działań.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Dodał: — Laridżani potrafił trzymać całość w ryzach, ale w ciągu ostatnich 17-18 dni rola poszczególnych dowódców wojskowych zdecydowanie wzrosła; mają oni teraz większy wpływ na podejmowanie decyzji. Jest mniej koordynacji między różnymi instytucjami, brakuje spójnego przywództwa. Szef IRGC nie żyje.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Uderzenia bardzo wpłynęły również na irańskie możliwości rakietowe — według izraelskiego konsula generalnego w Nowym Jorku, Ofira Akunisa, zniszczono od 75 do 80 proc. irańskich rakiet dalekiego zasięgu. — Osiągnęliśmy większość kluczowych celów — powiedział "Newsweekowi".</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Mimo to Iran nie zaprzestaje codziennych ataków rakietowych i dronowych na Izrael, a także na arabskie państwa Zatoki Perskiej, gdzie znajdują się bazy USA. Ma to wpływ na światowe ceny energii, a zamknięcie cieśniny Ormuz dodatkowo podnosi koszty wojny. Amerykanie i Izraelczycy są także atakowani przez inne frakcje Osi Oporu pod wodzą Iranu — m.in. Islamski Ruch Oporu w Iraku i libański Hezbollah, który toczy wojnę z Izraelem w Libanie.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Jeśli chodzi o to, kto obecnie kontroluje Iran, Akunis twierdzi, że "wciąż są to służby bezpieczeństwa, choć każdego dnia słabną". Dodał jednak, że "to proces" dziejący się w bardzo kruchej sytuacji wewnętrznej, a perspektywa udziału Ansar Allah (ruch Huti z Jemenu) może być kwestią najbliższej przyszłości.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Akunis dostrzega wpływ kampanii powietrznej na stabilność państwa irańskiego, w tym dezorganizację w armii i podejrzenia o infiltrację służb przez izraelski wywiad, lecz uważa jednocześnie, że to wciąż za mało, by spodziewać się błyskawicznego upadku rządu.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Być może wywiad już coś widzi, ale nie powiedziałbym, by miało to być przełomowe w tym momencie.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Wola ludu</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Poza polem walki, irańscy urzędnicy nie ustają w zapewnieniach o sile państwa, a minister spraw zagranicznych Abbas Aragczi zaprzecza, by rząd prowadził jakiekolwiek rozmowy o zawieszeniu broni. USA i Izrael zaatakowały Iran w trakcie negocjacji nuklearnych.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Oświadczenia wydawane w imieniu Modżtaby Chameneiego, który od niemal dwóch tygodni po śmierci ojca nie pokazał się publicznie, mają zagrzewać Irańczyków do wsparcia Islamskiej Republiki, pokazując kluczowe znaczenie jedności społeczeństwa.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">"Tego rodzaju działania i ich widoczność mogą same w sobie być czymś bardzo pożądanym, wzmacniającym spójność narodu i władz" — czytamy w przemówieniu na perski Nowy Rok, opublikowanym 20 marca przez biuro Chameneiego. — "Obecnie, dzięki niezwykłej jedności wśród was, rodacy — mimo wszelkich różnic religijnych, światopoglądowych, kulturowych i politycznych — udało się rozbić szyki wroga".</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Ogłaszając, że tegoroczny perski Nowy Rok odbywa się pod hasłem "Gospodarka oporu w świetle jedności narodowej i bezpieczeństwa narodowego", wezwał krajowe media, by "zdecydowanie powstrzymały się od wskazywania słabości, bo w przeciwnym razie wróg osiągnie swój cel".</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Podobne zagrożenia wewnętrzne ujawniły się w styczniu, gdy protesty spowodowane złą sytuacją gospodarki przerodziły się w ogólnokrajową falę demonstracji, podczas których pojawiały się także hasła obalenia Islamskiej Republiki. Rząd irański, obwiniając o podżeganie do przemocy zagranicznych agentów, zarządził brutalną pacyfikację protestów: oficjalny bilans ofiar przekroczył 3,1 tys. osób, ale organizacje praw człowieka informowały o liczbach nawet dziesięciokrotnie wyższych.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Chamenei nazwał nieudaną próbę "zamachu stanu" drugą z trzech wojen, które Iran musiał stoczyć w tym roku — pomiędzy 12-dniową wojną, rozpoczętą przez Izrael z poparciem USA w czerwcu ubiegłego roku, a obecnym konfliktem, który oba państwa rozpoczęły wspólnie pod koniec lutego. Rozlew krwi przy tłumieniu protestów stał się dla Trumpa pretekstem do ogromnego zwiększenia obecności wojskowej USA w regionie i gróźb bezpośredniej interwencji.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Od wybuchu wojny Trump i premier Izraela Benjamin Netanjahu wielokrotnie podkreślali, że chcieliby zobaczyć nową władzę w Iranie. Jednocześnie zaznaczali, że ostateczne decyzje należą do samych Irańczyków.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Często powtarza się, że nie da się zrobić rewolucji z powietrza. To prawda — mówił Netanjahu dziennikarzom 19 marca. — Z powietrza nie da się zrobić wszystkiego. Można wiele, a my robimy te rzeczy. Ale potrzebny jest także komponent lądowy. Tych możliwości jest wiele i pozwolę sobie nie dzielić się wszystkimi z państwem — dodał.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Premier Izraela wystosował również własne orędzie z okazji perskiego Nowego Roku do narodu irańskiego, zapewniając, że izraelskie siły "uderzają w terrorystów na ulicach, skrzyżowaniach i placach".</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Konsul generalny Izraela w Nowym Jorku, Ofir Akunis stwierdził, że Netanjahu i Trump "dają Irańczykom narzędzia, by mogli zbuntować się, wyjść na ulice i odnaleźć się w nowej sytuacji, pod nowymi rządami". Zastrzegł jednak, że tego rezultatu nie da się zagwarantować.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Może wrócisz do mnie w listopadzie lub grudniu 2026 r. i powiesz: "Nic się tam nie wydarzyło", a ja odpowiem: "Niestety, naród irański nie powstał". Mam jednak nadzieję, że to się stanie — mówił.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Inwazja lądowa może obalić reżim w Iranie? "To nie jest celem tej operacji"</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Perspektywa kolejnego powstania w Iranie w trakcie lub po wojnie jest dodatkowo skomplikowana przez fakt, że część społeczeństwa sprzeciwia się zarówno Islamskiej Republice, jak i obcej interwencji zbrojnej. W styczniu Donald Trump wzywał Irańczyków do demonstrowania przeciwko władzom na ulicach. Mówił, że pomoc USA jest "w drodze". Ci, którzy posłuchali, mogli się poczuć zdradzeni, kiedy Trump nie zrobił nic, by pomóc protestującym. Grupa lotniskowca USS Abraham Lincoln pojawiła się w regionie dopiero dwa tygodnie później, a potem przez prawie miesiąc trwały negocjacje nuklearne, zanim rozpoczęły się działania wojenne.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Od początku konfliktu przekaz administracji Trumpa dotyczący celów strategicznych był niejasny i wielokrotnie się zmieniał. Trump początkowo zapowiadał konflikt trwający ok 4-5 tygodni. W ostatnich dniach sugerował, że wojna może się zakończyć wkrótce, ale tylko wtedy, gdy on sam tak zdecyduje.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Stanowisko administracji w sprawie przyszłości irańskiego rządu także było niejednoznaczne. Sekretarz obrony Pete Hegseth na początku zapewniał, że "to nie jest wojna o zmianę reżimu". Wcześniej jednak Trump wzywał Irańczyków do obalenia władz. Z kolei już po deklaracjach Hegsetha stwierdził, że powinien mieć wpływ na to, kto stanie na czele powojennego Iranu.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Jedna z wypowiedzi Trumpa, która wywołała spekulacje o możliwej eskalacji lądowej, dotyczyła kurdyjskich sił w Iranie szykujących z poparciem USA ofensywę przeciwko rządowi w Teheranie, lecz potem prezydent wycofał się z tego pomysłu, choć niektóre ugrupowania deklarowały gotowość do udziału.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Trump wielokrotnie przedstawiał sprzeczne stanowiska wobec wysłania wojsk USA na teren Iranu. Na początku miesiąca przekonywał, że nie ma "oporu przed wysłaniem żołnierzy", a w czwartek zapewniał dziennikarzy: — Nie zamierzam wysyłać tam wojsk, a gdybym zamierzał, na pewno bym wam o tym nie powiedział.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Zapytany o komentarz, rzecznik Białego Domu odesłał "Newsweeka" do wpisu Trumpa na Truth Social, gdzie prezydent napisał w piątek, że jego administracja "jest bardzo blisko osiągnięcia naszych celów i zamierza stopniowo wygaszać wysiłki militarne na Bliskim Wschodzie w odniesieniu do terrorystycznego reżimu Iranu".</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Wskazał pięć głównych celów: "(1) Całkowite zniszczenie irańskich zdolności rakietowych, wyrzutni i wszystkiego, co z nimi związane. (2) Zniszczenie irańskiego przemysłu obronnego. (3) Likwidacja ich marynarki wojennej i sił powietrznych, włącznie z systemami przeciwlotniczymi. (4) Niedopuszczenie, by Iran choćby zbliżył się do posiadania broni jądrowej, i utrzymanie pozycji umożliwiającej USA szybką i zdecydowaną reakcję w razie zagrożenia. (5) Najwyższy poziom ochrony naszych bliskowschodnich sojuszników, w tym Izraela, Arabii Saudyjskiej, Kataru, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Bahrajnu, Kuwejtu i innych".</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">"Cieśnina Ormuz musi być strzeżona i kontrolowana, w razie potrzeby, przez inne kraje, które z niej korzystają — Stany Zjednoczone już tego nie robią!" — napisał Trump. "Jeśli zostaniemy poproszeni, możemy pomóc tym krajom w działaniach na rzecz bezpieczeństwa Ormuzu, ale nie powinno być to konieczne, gdy zagrożenie ze strony Iranu zostanie zlikwidowane. To będzie dla nich łatwa operacja wojskowa".</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Konsul generalny Izraela w Nowym Jorku, Ofir Akunis uważa, że kwestia obecności armii USA w Iranie to sprawa do rozstrzygnięcia przez administrację Trumpa. Zapewnił przy tym, że ani przywództwo izraelskie, ani amerykańskie nie rozważają obecnie bezpośredniego wsparcia militarnego dla żadnej z opozycyjnych grup na terenie Iranu. — To nie jest celem tej operacji, bo to Irańczycy muszą się zbuntować, nie możemy zrobić tego za nich — wyjaśnił.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Przyznał również, że taki wybór ze strony Irańczyków wiązałby się z wielkim ryzykiem, przywołując przykłady wcześniejszych rewolucji, które dokonały się w dużej mierze bez użycia broni.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Nie mogę powiedzieć, że to bezpieczne — bo jest niebezpieczne — stwierdził Akunis. — Ale chciałbym przypomnieć, że podczas większości rewolucji w Europie Wschodniej nikt nie używał broni, a mimo to reżimy upadły jedno po drugim, jak kostki domina. Potem ludzie w Polsce, na Węgrzech, Litwie, w Czechach i innych krajach, sami przeprowadzili zmiany ustrojowe.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Nie jestem prorokiem. Nie wiem, co zrobi naród irański — dodał Akunis. — Ale mam nadzieję, że się na to zdecyduje.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">W poniedziałek Donald Trump poinformował na Tuth Social, że polecił Departamentowi Wojny, "aby odłożył wszelkie ataki zbrojne na irańskie elektrownie i infrastrukturę energetyczną na pięć dni". Decyzja ta ma związek z "dobrymi i produktywnymi" — jak to określił — rozmowami pomiędzy USA a Iranem.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Na wpis Trumpa zareagowała zbliżona do władz Iranu agencja informacyjna Fars, która — powołując się na źródło — przekazała, że ​​nie ma ani bezpośredniej, ani pośredniej komunikacji między Iranem a USA.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class=""><strong><em>Tekst opublikowany w amerykańskim "Newsweeku". Tytuł, lead i śródtytuły od redakcji "Newsweek Polska".</em></strong></p>
                                    
                                
                            ]]>
                        </content:encoded>
                    

                    
                    
                        
                            <dc:creator>
                                
                                    
                                        Tom O’Connor
                                    
                                
                            </dc:creator>
                        
                    
                </item>
            
                <item>
                    <guid isPermaLink="false">urn:uuid:4a3e6c5c-f196-495b-aa40-d18c2522e05f</guid>
                    
                    
                    <pubDate>Sat, 21 Mar 2026 07:00:00 +0100</pubDate>
                    <title>Nowy rząd w Teheranie? Trump: &quot;Nie mamy pojęcia z kim mamy do czynienia&quot;</title>
                    <description>Wygląda na to, że Izrael wyeliminował pragmatyka, który mógłby pomóc zainteresowanym stronom osiągnąć porozumienie kończące wojnę — powiedział &quot;Newsweekowi&quot; Modżtaba Nadżafi, wybitny irański naukowiec i badacz o zabiciu Alego Laridżaniego, jednego z najważniejszych przywódców Iranu. Zdaniem Nadżafiego cele tzw. uderzeń dekapitacyjnych w to najlepszy dowód, że strategie USA i Izraela w Iranie się różnią.</description>
                    <link>https://www.newsweek.pl/swiat/nowy-rzad-w-teheranie-trump-nie-mamy-pojecia-z-kim-mamy-do-czynienia/cf895gk</link>

                    
                    
                        <media:content url="https://ocdn.eu/pulscms/MDA_/89e0105763eab96f6acf7a0f01d8eb89.jpg" expression="full" width="5568" height="3712" >
                            
                                <media:description type="plain">
                                    Wojna na Bliskim Wschodzie. Strategie USA i Izraela się rozchodzą
                                </media:description>
                            
                        </media:content>
                    
                    
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                    

                    
                        <content:encoded>
                            <![CDATA[
                                
                                    
                                        <p class="">Wygląda na to, że Izrael wyeliminował pragmatyka, który mógłby pomóc zainteresowanym stronom osiągnąć porozumienie kończące wojnę — powiedział "Newsweekowi" Modżtaba Nadżafi, wybitny irański naukowiec i badacz o zabiciu Alego Laridżaniego, jednego z najważniejszych przywódców Iranu. Zdaniem Nadżafiego cele tzw. uderzeń dekapitacyjnych w to najlepszy dowód, że strategie USA i Izraela w Iranie się różnią.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Od początku wojny USA, a przede wszystkim Izrael, prowadzą w Iranie kampanię celowanych zabójstw przywódców reżimu. Dotychczas władze Iranu wykazały się zdolnością do szybkiego uzupełniania wakatów. Najprawdopodobniej podobne działanie zaobserwujemy po śmierci sekretarza Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Alego Laridżaniego oraz dowódcy Basidżu Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC), gen. brygady Golamrezy Solejmaniego. Zginęli oni 17 marca w wyniku izraelskich nalotów. 18 marca, gdy w Iranie odbywał się oficjalny pogrzeb Laridżaniego, Izrael poinformował również o zabiciu ministra wywiadu Esmaila Chatiba.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Izraelski aparat wojskowo-wywiadowczy pokazuje, jak głęboko zinfiltrował najwyższe szczeble władzy Iranu. Zarówno Benjamin Netanjahu, jak i Donald Trump sugerowali posiadanie kontaktów wewnątrz kraju, nawołując przy tym do zmiany przywództwa w Teheranie. Być może któryś z irańskich insiderów okaże się na tyle skuteczny, że po wyeliminowaniu innych pretendentów sam przechwyci władzę, a Biały Dom będzie mógł ogłosić zwycięstwo w konflikcie.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Kto może być tajnym informatorem?</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Potencjalnym kandydatem, wskazywanym przez komentatorów, jest były prezydent Iranu Hasan Rouhani — umiarkowany polityk i wysokiej rangi islamski duchowny. Na ironię zakrawa fakt, że Rouhani stał na czele państwa, gdy Trump po raz pierwszy wszedł w konflikt z Islamską Republiką, jeszcze w czasie swojej pierwszej kadencji. To doprowadziło do wycofania się USA z kluczowego porozumienia nuklearnego i narastania napięć, które nigdy nie ustały.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Scenariusz, w którym Rouhani odgrywa główną rolę w nowym przywództwie, mógłby dać Trumpowi poczucie zwycięstwa — powiedział "Newsweekowi" Modżtaba Nadżafi, wybitny irański naukowiec i badacz. — Rouhani to polityk bardzo pragmatyczny, stosunkowo otwarty na dialog ze Stanami Zjednoczonymi. Jeśli rozwój sytuacji doprowadzi do wyłonienia go jako kluczowej postaci, można to przedstawić jako polityczny sukces Trumpa.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Jednak osiągnięcie takiego rezultatu będzie bardzo trudne — zastrzegł ekspert. — Prawdopodobnie zależałoby to od istotnych sukcesów wojskowych USA, osłabienia lub eliminacji twardogłowych frakcji oraz poważnej zmiany wewnętrznej równowagi sił. Co więcej, mało prawdopodobne jest, by taki scenariusz usatysfakcjonował Izrael. Ostatecznie wszystko zależałoby od skali nacisku ze strony Trumpa. Krótko mówiąc, choć z perspektywy USA byłaby to opcja idealna, jej realizacja pozostaje wyjątkowo trudna — mówił.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Zarówno Waszyngton, jak i Tel Awiw atakują przedstawicieli najbardziej radykalnych frakcji złożonego systemu władzy w Teheranie — to może sugerować próbę przesunięcia wpływów w stronę postaci bardziej pragmatycznych.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Eliminację kluczowych postaci, takich jak Laridżani i Solejmani, można postrzegać nie tylko jako akt militarny, ale także próbę rozbicia struktur dowodzenia i osłabienia spójności IRGC, co tworzy przestrzeń dla sprzeciwu lub niepokojów społecznych — powiedział "Newsweekowi" Mohsen Milani, dyrektor wykonawczy Centrum Studiów Strategicznych i Dyplomatycznych Uniwersytetu Południowej Florydy. — Waszyngton i Tel Awiw z pewnością z zadowoleniem przyjęłyby <a href="https://www.newsweek.pl/swiat/jak-iran-sparalizowal-ciesnine-ormuz-skutki-i-scenariusze-dla-usa-oraz-nato/g9l30h0" id="06e39fe0-192a-4cfc-906a-069d9b5cf7b6">rozwój wydarzeń prowadzący do zmiany reżimu.</a> Bardziej prawdopodobne jednak jest to, że ich strategia polega na kształtowaniu wewnętrznej równowagi sił poprzez osłabianie niektórych elementów i otwieranie przestrzeni dla bardziej pragmatycznych aktorów tam, gdzie to możliwe.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Strategie USA i Izraela się rozchodzą</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Oficjalnie Trump i Netanjahu pozostają zgodni w kwestii bezprecedensowej, wspólnej ofensywy przeciwko Iranowi, choć niektórzy dostrzegają narastające różnice interesów co do przyszłości tego kraju. Jak zauważył Nadżafi, "strategie Izraela i Stanów Zjednoczonych w tej wojnie różnią się", podając jako przykład eliminację Laridżaniego. Był uznawany za architekta represji wobec protestujących w czasie styczniowych demonstracji przeciw reżimowi. Jednocześnie postrzegano go jako kluczowego rozgrywającego i pragmatyka. Przed wybuchem wojny prowadził negocjacje zarówno z Chinami, Rosją, jak i administracją Trumpa.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Nadżafi opisuje Laridżaniego jako "kluczową postać, która łączyła umiarkowane i radykalne frakcje", argumentując, że jego doświadczenie w sprawach bezpieczeństwa czyniło go wpływowym aktorem, zdolnym do wynegocjowania zawieszenia broni z Białym Domem.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— W istocie wygląda na to, że Izrael wyeliminował pragmatyka, który mógłby pomóc zainteresowanym stronom osiągnąć porozumienie kończące wojnę — stwierdził Nadżafi. — Uważam, że strategia administracji Trumpa w tym konflikcie pozostaje niejasna. Cel Izraela jest natomiast określony: osłabić siłę Iranu wszelkimi możliwymi środkami. Przedłużanie wojny służy interesom Tel Awiwu, ponieważ może doprowadzić do zniszczenia irańskiego potencjału wojskowego, gospodarczego i geostrategicznego, zwiększyć ryzyko wojny domowej i przedłużyć okres niestabilności. Potencjalnie sytuacja w Iranie może się upodobnić do tej w Syrii czy Libanie, a także ułatwić przyszłe izraelskie interwencje.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Z tej perspektywy eliminacja tak wpływowej postaci jak Laridżani mogła być strategicznym wyborem Izraela — dodał. — Sądzę natomiast, że administracja Trumpa liczyła na promowanie takich postaci jak Rouhani. Izrael natomiast może woleć radykałów u władzy. Tak więc ich strategie się rozchodzą.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Sarit Zehavi, była oficer wywiadu Sił Obronnych Izraela (IDF), a także założycielka i prezeska Alma Research and Education Center, twierdzi, że obecnym priorytetem Izraela jest osłabienie systemu dowodzenia Iranu. Obejmuje ona "dziesiątki tysięcy celów, które należy zaatakować, by doprowadzić do upadku tego reżimu — dziesiątki tysięcy celów rozsianych po całym Iranie, w różnych miejscach, w różnych dziedzinach i instytucjach". Jednocześnie przestrzega przed zbyt głębokim angażowaniem się w wewnętrzną politykę Iranu.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Zbyt mało rozumiemy ten naród, aby naprawdę decydować o ich losie — powiedziała w rozmowie z "Newsweekiem". — Jesteśmy na to za mali. Bardzo łatwo możemy wplątać się w wewnętrzne sprawy, o których nie mamy pojęcia. Powinniśmy być bardzo ostrożni.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Zehavi stwierdziła, że "ostatecznie to naród irański będzie musiał wybrać własnych przywódców".</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— To będzie krwawy proces. Nie spodziewam się, że przebiegnie gładko, a jeśli tak będzie, będę bardzo szczęśliwa, ale to jest mało prawdopodobne — powiedziała. — To trochę potrwa. Rewolucje zajmują czas, a ta rewolucja jest wyjątkowo trudna. Decyzja należy do nich. <a href="https://www.newsweek.pl/swiat/cztery-scenariusze-wojny-usa-z-iranem-tylko-jeden-oznacza-pelene-zwyciestwo/tw1x4mz" id="1ddd79d9-9b49-411d-8bf1-41c573d3aaad">Izrael i Stany Zjednoczone obiecują zrobić wszystko, co w ich mocy, by pomóc,</a> ale koniec końców to Irańczycy sami zdecydują, co są gotowi poświęcić.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>"Nie mamy pojęcia, z kim mamy do czynienia"</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Poza spekulacjami na temat możliwości objęcia przez Rouhaniego przywództwa w Iranie w efekcie powojennego układu, fakt, że wciąż żyje, wynika przede wszystkim z braku jakiejkolwiek formalnej funkcji politycznej lub wojskowej. Jak stwierdził anonimowy izraelski wojskowy podczas rozmowy z "Newsweekiem", nie jest mu znana żadna strategia celowego unikania ataków na osoby, które mogłyby zaważyć na politycznej przyszłości Iranu.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Nasze cele wojskowe są mocno skoncentrowane na zdolnościach oraz na osobach, jeśli ich rola jest bardzo znacząca — powiedział. — Szef Basidżu, jak można sobie wyobrazić, pełni ważną funkcję dla Irańczyków. Laridżani de facto kierował całym krajem, więc teraz nie ma już tej jednej osoby, na którą wszyscy mogą liczyć. Uważamy, że było to bardzo skuteczne. Był to cel o wysokiej wartości. Mamy różne cele, które chcemy realizować, systematycznie eliminując wszystkie ich zasoby wojskowe oraz osłabiając ich potencjał. I to dzieje się każdego dnia.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Donald Trump wielokrotnie podkreślał, że ma na oku kilka osób, które chciałby zobaczyć na czele Iranu, sugerując jednocześnie, że niektórzy lub wszyscy kandydaci już zginęli. Prezydent jednak nie doprecyzował, o kogo chodziło. Powiedział również, że nie jest pewien, czy nowy najwyższy przywódca żyje, ani nie wie, kto faktycznie rządzi Islamską Republiką. Trump dodał, że Teheran próbował nawiązać z nim kontakt w sprawie negocjacji, czemu jednak irańscy urzędnicy zaprzeczają.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Żaden z ich przywódców, o których wiemy, nie żyje. Żaden. Nie mamy pojęcia z kim mamy do czynienia — powiedział prezydent USA w poniedziałek 16 marca. — Wyeliminowaliśmy pierwszą grupę. Potem druga grupa, 88 osób zebrało się, by wybrać przywódcę, ponieważ wszyscy z pierwszej grupy zmarli. A my wyeliminowaliśmy i drugą grupę. Żaden z nich nie żyje. Wtedy zebrała się trzecia grupa.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Myślę, że mogą być trochę nerwowi przed kolejnym spotkaniem. Nie wiem, czy są nerwowi. Może nie są. Może są szaleni. Jeśli nie są nerwowi, to znaczy, że oszaleli — dodał. — Spotkaliśmy się z następną grupą, ale nie wiemy, kto jest teraz ich przywódcą. Są ludzie, którzy chcą negocjować, ale nie mamy pojęcia, kim są.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class=""><strong><em>Tekst opublikowany w amerykańskim "Newsweeku". Tytuł, lead i śródtytuły pochodzą od redakcji "Newsweek Polska". </em></strong></p>
                                    
                                
                            ]]>
                        </content:encoded>
                    

                    
                    
                        
                            <dc:creator>
                                
                                    
                                        Tom O’Connor
                                    
                                
                            </dc:creator>
                        
                    
                </item>
            
                <item>
                    <guid isPermaLink="false">urn:uuid:4c3ffc58-696e-4b63-9234-ec7a212f59d8</guid>
                    
                    
                    <pubDate>Fri, 20 Mar 2026 14:50:45 +0100</pubDate>
                    <title>Donald Trump wciągnięty w pułapkę wojny. Oto cztery kluczowe wnioski</title>
                    <description>Donald Trump wplątał się w wojnę, która mimo wielu różnic zaczyna przypominać &quot;specjalną operację&quot; Putina w Ukrainie: przedłuża się, ma negatywne konsekwencje dla świata i coraz trudniej usprawiedliwić dalsze jej prowadzenie.</description>
                    <link>https://www.newsweek.pl/swiat/donald-trump-wciagniety-w-pulapke-wojny-oto-cztery-kluczowe-wnioski/10bwnh5</link>

                    
                    
                        <media:content url="https://ocdn.eu/pulscms/MDA_/634543190bab8a3f7ddc32279c4a402b.jpg" expression="full" width="2182" height="1455" >
                            
                                <media:description type="plain">
                                    Prezydent USA Donald Trump
                                </media:description>
                            
                        </media:content>
                    
                    
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                    

                    
                        <content:encoded>
                            <![CDATA[
                                
                                    
                                        <p class="">Donald Trump wplątał się w wojnę, która mimo wielu różnic zaczyna przypominać "specjalną operację" Putina w Ukrainie: przedłuża się, ma negatywne konsekwencje dla świata i coraz trudniej usprawiedliwić dalsze jej prowadzenie.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Po trzech tygodniach wojny w Iranie wiemy o niej mniej więcej tyle samo co na jej początku, to znaczy prawie nic. Nie wiemy, dlaczego Trump zdecydował się uderzyć akurat w tym momencie, skoro z informacji wywiadu USA wynikało, że Iran nie stanowił bezpośredniego zagrożenia dla Stanów Zjednoczonych. Nie wiemy, co było dokładnie celem operacji, gdyż w tej sprawie prezydent USA konsekwentnie kluczy. Trudno powiedzieć też, jak długo potrwa, bo podawany przez Trumpa horyzont czasowy ewidentnie się wydłuża. Na samym początku operacji "epicka furia" prezydent USA mówił, że potrwa ok. trzy tygodnie, więc teoretycznie wojna powinna skończyć się w sobotę nad ranem. Niestety, nic nie wskazuje na to, że w przewidywalnym czasie nastąpi jakikolwiek przełom. Od 28 lutego wydarzyło się jednak wystarczająco dużo, by móc wysnuć cztery najważniejsze wnioski.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Wniosek pierwszy: reżim w Iranie przetrwa</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Kiedy 1 marca nad ranem irańska telewizja państwowa potwierdziła zabicie najwyższego przywódcy, wydawało się, że konsekwencją ataku Izraela i USA na Iran może być upadek Republiki Islamskiej. Eksperci przewidywali różne scenariusze, ale żaden nie zakładał konsolidacji władzy ajatollahów.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Ten, wydawało się, najbardziej realistyczny scenariusz, zakładał, że wyeliminowanie przywódców duchowych, politycznych i kluczowych dowódców osłabi struktury władzy na tyle, że we wnętrzu reżimu znajdą się ludzie gotowi rozmawiać z Amerykanami na temat zaprzestania programu atomowego i ograniczenia produkcji rakiet balistycznych. Nic takiego się nie stało. Reżim z trudem, ale jednak radził sobie z utratą przywództwa, wykazując wręcz niezwykłą zdolność przetrwania.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Przełomowym momentem było zabicie na początku tygodnia przez Izrael Alego Laridżaniego, sekretarza irańskiej Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Ów 67-letni polityk był najprawdopodobniej ostatnim spośród irańskiej wierchuszki, który mógł usiąść do stołu z Amerykanami. Laridżani, który de facto kierował obroną kraju, miał nie tylko ogromne doświadczenie i wpływy, ale i rzadką zdolność do porozumienia się ze wszystkimi frakcjami reżimu. Posiadał dwie cechy, które niemal zupełnie wyginęły w Iranie na skutek ewolucji Republiki Islamskiej — pragmatyzm i elastyczność. Choć to właśnie on najprawdopodobniej odpowiadał za krwawe stłumienie styczniowych protestów, był też zdolny do rozpoczęcia procesu transformacji reżimu w bardziej znośny dla ludzi.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Stosowanie przez Izrael zasady konsekwentnego likwidowania przywództwa Iranu przynosi efekt odmienny od spodziewanego. Po pierwsze, irańskie struktury władzy, zamiast się rozpadać, konsolidują się. Po drugie, reżim hardzieje, bo zabici "źli" zastępowani są "jeszcze gorszymi", bardziej twardogłowymi i zdeterminowanymi, by walczyć do końca. Po trzecie, eliminacja polityków wagi ciężkiej, takich jak Laridżani, sprawia, że coraz bardziej rosną wpływy najkrwawszej i zdecydowanie najmniej zainteresowanej porozumieniem z USA formacji — Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej. W konsekwencji perspektywa jakiegokolwiek sensownego porozumienia w sprawie końca wojny oddala się. Coraz mniej prawdopodobna wydaje się choćby drobna korekta kursu reżimu, nie mówiąc już o odwilży czy liberalizacji.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Wniosek drugi: w tej operacji nie ma żadnych tabu</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Atak Izraela na irańskie pole gazowe South Pars i przetwórnię gazu w Asaluyeh otworzył zupełnie nowy, wyjątkowo groźny etap konfliktu. Ta eskalacja jest bardzo poważna, gdyż oznacza, że w tej wojnie nie ma już tabu. Skoro uzasadnionym celem stała się oszczędzana raczej dotąd infrastruktura produkująca ropę i gaz, nie można wykluczyć, że w desperacji któraś ze stron uderzy np. w elektrownię atomową, doprowadzając do katastrofy humanitarnej. Co więcej, coraz bardziej dociskany do muru reżim ajatollahów za cele obierze instalacje do odsalania wody, absolutnie kluczowe dla funkcjonowania państw Zatoki Perskiej.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Rozciągnięcie operacji na infrastrukturę przetwórczą i wydobywczą jest przekroczeniem niepisanej czerwonej linii, którą, jak się wydawało, nakreślili Amerykanie. South Pars, które Iran dzieli z Katarem, jest jednym największych pół gazowych na świecie. Na irański odwet nie trzeba było czekać długo — pociski rakietowe i drony uderzyły w katarskie zagłębie produkcji skroplonego gazu LNG w Ras Laffan. Ucierpiała saudyjska rafineria Samref w porcie Janbu nad Morzem Czerwonym. Celem ataków stały się też kuwejckie rafinerie w Mina al-Ahmadi i Mina Abdullah i izraelska w Hajfie. Uderzając na Ras Laffan Iran zadał dotkliwy cios Katarczykom. Szacuje się, że naprawa zniszczeń potrwa od trzech do pięciu lat, zaś w wyniku zmniejszenia eksportu emirat tracić będzie 20 mld dol. rocznie.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Wniosek trzeci: zapłacimy za to wszyscy</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Konsekwencją eskalacji ataków i blokady cieśniny Ormuz może być kryzys energetyczny, porównywalny z kryzysem naftowym z 1973 r. Ceny ropy i gazu rosną, co widać także na polskich stacjach benzynowych. Pewne podobieństwa do kryzysu sprzed 53 lat są oczywiste — tłem tak jak wówczas jest wojna, tyle że tym razem to Izrael atakuje, zaś kraje arabskie są ofiarą muzułmańskiego Iranu, który broniąc się, uderza w sąsiadów, <a href="https://www.newsweek.pl/swiat/ogromne-koszty-wojny-z-iranem-nie-tylko-miliardy-na-bron-i-amunicje/h7n4c1n" id="d6aaea51-a7ef-467f-99af-8a4f9e4d8361">by podnieść koszty wojny</a>. Ekonomiczne konsekwencje są bolesne dla wszystkich. Najbardziej cierpią gospodarki krajów Azji Południowej i Wschodniej, do których ropa dociera głównie przez zablokowaną cieśninę Ormuz, ale przedłużający się konflikt odczuwają również Stany Zjednoczone i Europa.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Paradoksalnie wygranym jest Władimir Putin. USA już tymczasowo zniosły sankcje na znajdującą się na morzu rosyjską ropę, aby doprowadzić do obniżenia cen surowca. Według Bloomberga administracja amerykańska rozważa zniesienie amerykańskiego embarga na ropę z Rosji i Wenezueli. Gdyby tak się stało, rosyjski dyktator będzie miał za co jeszcze długo prowadzić wojnę, która drenuje również Unię Europejską. Bez wsparcia finansowego UE, Ukraina mogłaby bronić się, co najwyższej, jeszcze przez pół roku. Im dłużej będzie trwała operacja w Iranie, tym większe turbulencje wstrząsać będą światową gospodarką. Dziennik "The Wall Street Journal" cytował niedawno źródła z Arabii Saudyjskiej, które ostrzegały, że jeśli zakłócenia na rynku paliwowym utrzymają się do końca kwietnia, ceny ropy mogą wzrosnąć do ponad 180 dol. za baryłkę.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Wniosek czwarty: ogon kręci psem</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Przerażony konsekwencjami izraelskiego ataku na irańskie pole gazowe Donald Trump wyparł się publicznie, jakoby cokolwiek o tym wiedział. "Izrael, rozzłoszczony tym, co dzieje się na Bliskim Wschodzie, agresywnie uderzył w duży obiekt znany jako złoże gazowe South Pars w Iranie. Zaatakowana została stosunkowo niewielka część całości. Stany Zjednoczone nie wiedziały nic o tym konkretnym ataku i Katar w żaden sposób ani w żadnej formie nie był w to zaangażowany. Nie miał też pojęcia, że do tego dojdzie" — ogłosił w serwisie Truth Social. Izraelskie źródła przekonują, że premier Benjamin Netanjahu konsultował się przed atakiem z Trumpem. Była to najpoważniejsza eskalacja wojny od czasu jej rozpoczęcia, więc główny sojusznik Izraela nie mógł o tym nie wiedzieć.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Całe to zamieszanie skłania do refleksji na temat tego, czyja tak naprawdę jest ta wojna — Netanjahu czy Trumpa? I zadanie zasadniczego pytania — kto gra w niej pierwsze skrzypce: Izrael czy USA? Jasnej odpowiedzi na to pytanie nie ma, choć na samym początku operacji sekretarz stanu USA zasugerował, że Amerykanie przystąpili do wojny niejako pod izraelskim wpływem. — Wiedzieliśmy, iż jeśli Iran zostanie zaatakowany, a wierzyliśmy, że tak się stanie, natychmiast zwróci się przeciwko nam. Nie zamierzaliśmy siedzieć bezczynnie i czekać na cios, zanim zareagujemy — mówił dziennikarzom Marco Rubio. I choć potem zarzekał się, że został źle zrozumiany, przesłanie poszło w świat. "Pan Rubio przyznał to, o czym wszyscy wiedzieliśmy: Stany Zjednoczone przystąpiły do wojny z wyboru w imieniu Izraela. Nigdy nie istniało żadne tak zwane »zagrożenie« ze strony Iranu" — obwieścił na portalu "X" szef irańskiej dyplomacji Abbas Aragczi.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Spekulacje na temat tego, że<a href="https://www.newsweek.pl/opinie/donald-trump-wiedzial-o-ataku-izraela-powazna-eskalacja-w-wojnie-z-iranem/3qf8ect" id="401597e9-d361-45d6-926b-51dc671c66b8"> to Netanjahu dążył do ostatecznego starcia z Iranem</a> i w ostatniej chwili udało mu się do tego przekonać Trumpa, trwają od 28 lutego. Nie od dziś wiadomo też, że premier Izraela jest wyjątkowo zręcznym manipulatorem i potrafi urabiać Trumpa, który swoją drogą ma słabość do lidera Izraela. Netanjahu jest najbardziej amerykańskim z izraelskich premierów — rozumie mechanizmy amerykańskiej polityki, dobrze wyczuł słabości obecnej administracji i ma potężnego sojusznika w postaci ewangelikalnej prawicy w Stanach Zjednoczonych. Ta niezwykle wpływowa koalicja fanatycznych pastorów i mesjanistycznych polityków łączy proizraelskie, ultra konserwatywne wartości protestanckie ze strajnym programem Partii Republikańskiej. Prezydent USA działa impulsywnie, nie słucha ekspertów, a otaczają go bezkrytyczni pochlebcy. W Białym Domu nie ma więc nikogo, kto mógłby powstrzymać go przed popełnieniem błędu.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Tymczasem wydarzenia ostatnich kilkudziesięciu godzin pokazują, że interesy sojuszników rozjeżdżają się. O ile w interesie USA jest co najwyżej osłabienie reżimu, wymuszenie reform i skłonienie rządzących w Teheranie do porzucenia programu nuklearnego, Netanjahu dąży nie tylko do zniszczenia irańskiego reżimu, ale do całkowitego zdestabilizowania Iranu. Celem premiera Izraela jest bowiem zarówno neutralizacja irańskiego zagrożenia, jak i zmiana układu sił na Bliskim Wschodzie. Netanjahu będzie więc dążył do eskalacji, licząc na to, że Iran przegra wojnę na wyniszczenie. Dla Trumpa najlepszym rozwiązaniem było odniesienie jakiegoś choćby symbolicznego sukcesu i zakończenie operacji, która kosztuje USA średnio 1–2 mld dol. dziennie.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Niestety wszystko wskazuje na to, że w tej wojnie ogon (Izrael) kręci psem (USA). Zamiast dążyć do zakończenia konfliktu, Trump zastanawia się nad wysłaniem w region walk dodatkowych tysięcy żołnierzy. Według "Washington Post" Pentagon poprosił Kongres USA o przyznanie dodatkowych 200 mld dol. na dalsze prowadzenie wojny. Coraz bardziej prawdopodobna jest też ograniczona operacja lądowa — zajęcie przez marines strategicznie położonej wyspy Chark, a także być może fragmentu irańskiego wybrzeża, by zagwarantować bezpieczny tranzyt ropy.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Jeśli Trump się na to zdecyduje, siły amerykańskie poniosą dużo większe niż obecnie straty w ludziach, co jeszcze bardziej rozsierdzi przeciwne wojnie zaplecze prezydenta. Co więcej, premier Netanjahu najwyraźniej przygotowuje grunt pod inwazję lądową o znacznie większej skali niż obecnie rozważana. Na konferencji prasowej dla zagranicznych mediów powiedział, że bez ofensywy lądowej nie da się doprowadzić do antyreżimowej rewolucji w Iranie.</p>
                                    
                                
                            ]]>
                        </content:encoded>
                    

                    
                    
                        
                            <dc:creator>
                                
                                    
                                        Jacek Pawlicki
                                    
                                
                            </dc:creator>
                        
                    
                </item>
            
                <item>
                    <guid isPermaLink="false">urn:uuid:e47fb996-99be-49ea-a574-342dbad65f1f</guid>
                    
                    
                    <pubDate>Fri, 20 Mar 2026 13:49:47 +0100</pubDate>
                    <title>&quot;Hezbollah nie będzie już słabszy&quot;. Ale i tak Liban ma problem z prośbą Trumpa</title>
                    <description>— Jeśli libańska armia otrzymałaby rozkaz walki z Hezbollahem, znalazłaby się w sytuacji podwójnie przegranej: albo wykona rozkaz polityczny i narazi się na wewnętrzne podziały, a może nawet i bunt w szeregach, albo odmówi, podważając autorytet państwa — tłumaczy &quot;Newsweekowi&quot; Karim Émile Bitar z Uniwersytetu Świętego Józefa w Bejrucie.</description>
                    <link>https://www.newsweek.pl/swiat/hezbollah-nie-bedzie-juz-slabszy-ale-i-tak-liban-ma-problem-z-prosba-trumpa/860jql5</link>

                    
                    
                        <media:content url="https://ocdn.eu/pulscms/MDA_/a178118c015ef368f88f4ef3cdf37753.jpg" expression="full" width="6000" height="4002" >
                            
                                <media:description type="plain">
                                    Izrael walczy z Hezbollahem. &quot;Czekaliśmy na to 20 już lat&quot;
                                </media:description>
                            
                        </media:content>
                    
                    
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                    

                    
                        <content:encoded>
                            <![CDATA[
                                
                                    
                                        <p class="">— Jeśli libańska armia otrzymałaby rozkaz walki z Hezbollahem, znalazłaby się w sytuacji podwójnie przegranej: albo wykona rozkaz polityczny i narazi się na wewnętrzne podziały, a może nawet i bunt w szeregach, albo odmówi, podważając autorytet państwa — tłumaczy "Newsweekowi" Karim Émile Bitar z Uniwersytetu Świętego Józefa w Bejrucie.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Obecny <a href="https://www.newsweek.pl/swiat/czy-konflikt-usa-iran-to-poczatek-iii-wojny-swiatowej-zapytalismy-ekspertow/x0lvmye" id="5eec58a7-51c9-4d87-8ce3-f93c3d5dfa47">konflikt na Bliskim Wschodzie</a> stanowi największe zagrożenie dla państwa libańskiego od czasów krwawej, piętnastoletniej wojny domowej, która zakończyła się w 1990 r. Od tamtej pory w kraju panuje chwiejny system podziału władzy między wyznaniami. Nieformalnie pozwala on Hezbollahowi — szyickiemu ugrupowaniu politycznemu i paramilitarnemu, które powstało jako ruch oporu wobec izraelskiej okupacji — utrzymać własną armię oraz ogromny arsenał zaawansowanej broni mogący konkurować z Libańskimi Siłami Zbrojnymi (LAF).</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Po trzech wojnach izraelsko-libańskich, z których ostatnia wybuchła po ataku Hamasu w październiku 2023 r., Izrael dąży dziś do <a href="https://www.newsweek.pl/swiat/wojna-usa-z-iranem-trump-ma-trzy-scenariusze-na-stole/6fdpq58" id="85d4a0f7-88f8-42d3-b758-5515e144ba2c">wykorzystania fali regionalnych zawirowań,</a> by doprowadzić do trwałego rozbrojenia Hezbollahu, który — podobnie jak Hamas — uznawany jest przez Tel Awiw i Waszyngton za organizację terrorystyczną.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Izraelskie Siły Obronne (IDF) już nasilają operacje przygraniczne w odpowiedzi na pierwsze od listopadowego zawieszenia broni ostrzały rakietowe ze strony Hezbollahu. Zarówno Benjamin Netanjahu, jak i Donald Trump wywierają presję na libański rząd, by przyczynił się do ograniczenia militarnej aktywności bojówki poprzez wzmocnienie uprawnień LAF. To groziłoby jednak naruszeniem spójności i tak już nadwyrężonego państwa libańskiego.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Trudna sytuacja libańskiej armii</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Przed "poważnym ryzykiem" ostrzega Karim Émile Bitar, profesor nadzwyczajny Uniwersytetu Świętego Józefa w Bejrucie i współpracownik Instytutu Spraw Międzynarodowych i Strategicznych w Paryżu.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Armia pozostaje ostatnią prawdziwie ponadwyznaniową instytucją w Libanie i jedną z niewielu, które wciąż cieszą się szerokim zaufaniem społecznym — mówi "Newsweekowi". — Wykorzystanie jej do walki z Hezbollahem może narazić ją na rozłam wewnętrzny. Hezbollah to nie tylko milicja, ale również ważny aktor polityczny z szerokim zapleczem społecznym wśród szyitów, a wielu libańskich żołnierzy wywodzi się właśnie z tej społeczności.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Jeśli LAF otrzymałoby rozkaz walki z Hezbollahem, znalazłoby się w sytuacji podwójnie przegranej: albo wykona rozkaz polityczny i narazi się na podziały, a nawet bunt w szeregach, albo odmówi, podważając autorytet państwa — zauważa Karim Émile Bitar. — W obu przypadkach osłabiony zostałby jeden z ostatnich filarów libańskiej jedności narodowej. Taka konfrontacja grozi przekształceniem konfliktu regionalnego w wojnę domową w Libanie.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Użycie libańskiej armii przeciwko Hezbollahowi w trakcie trwającej wojny regionalnej niesie za sobą ogromne ryzyko. I nie chodzi tylko o zagrożenia militarne, ale także polityczne i społeczne — uważa z kolei dr Amal Saad, wykładowczyni Wydziału Prawa i Polityki na Uniwersytecie w Cardiff. — Armia historycznie unikała bezpośredniej konfrontacji między Hezbollahem a Izraelem, a powód jest oczywisty: jeśli wojsko zostanie odebrane nie jako instytucja narodowa, lecz narzędzie wewnętrznej walki z Hezbollahem, grozi to utratą legitymizacji — zwłaszcza w regionach szyickich — i potencjalnym powrotem bratobójczych starć.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Saad, uznana ekspertka ds. Hezbollahu i doświadczona libańska badaczka, która szkoliła oficerów LAF, ostrzega, że taki rozłam może dotknąć nie tylko szyitów, ale także sunnitów i chrześcijan. Jak przypomina, nawet oficerowie LAF wielokrotnie nazywali Izrael "wrogiem". Siły LAF i Hezbollah w przeszłości współpracowały, dzieląc zadania po obu stronach granicy libańsko-syryjskiej podczas <a href="https://www.newsweek.pl/swiat/isis-moze-wykorzystac-wojne-amerykansko-iranska-cieszcie-sie-z-tej-radosnej-nowiny/kbdt1me" id="11b36095-f059-4b26-b606-5e120490e18a">walk z ISIS po 2014 r.</a> Znany jest też przypadek, gdy libańscy żołnierze odmówili rozbrojenia Hezbollahu w czasie narastających napięć w maju 2008 r., kiedy to wywołane sporem o sieć telekomunikacyjną Hezbollahu walki między szyickimi i sunnickimi milicjami wzbudziły obawy przed kolejną wojną domową.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Pomysł, by znaczna część armii wykonywała "brudną robotę" za Izrael w czasie izraelskiej inwazji, jest niedorzeczny — ocenia Saad. — I nie trzeba dodawać, że skoro Izrael nie zdołał rozbroić Hezbollahu, to jak miałaby tego dokonać najsłabiej wyposażona armia na Bliskim Wschodzie?</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Wojna na dwóch frontach</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Hezbollah nadal cieszy się dużym poparciem, jednak frustracja związana z angażowaniem się ugrupowania w konflikty na rzecz zagranicznych sojuszników i wynikającymi z tego zniszczeniami w Libanie wywołała rosnącą falę niezadowolenia w całym społeczeństwie.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Zanim Liban został wciągnięty w regionalny konflikt, kraj zmagał się z pogłębiającym się od 2019 r. kryzysem gospodarczym. Choć nominacje prezydenta Josepha Aouna i premiera Nawafa Salama przełamały polityczny paraliż, rząd nadal nie radzi sobie z zapewnieniem dostępu do podstawowych usług, a sytuację znacznie pogarszają wojenne przesiedlenia ponad miliona osób. Wśród przymusowo przesiedlonych dominują zwolennicy Hezbollahu, którzy dziś rozproszeni są w społecznościach mniej przychylnych ugrupowaniu, co rodzi kolejne napięcia.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Jednym z najpoważniejszych wyzwań dla Hezbollahu jest obecnie ok. 800 tys. wysiedlonych szyitów, wobec których zastosowano bezprecedensowe i dyskryminujące praktyki — mówi Saad. — Wielu uważa, że rząd w dużej mierze zaniedbał ich sytuację, nie zapewniając im należytego wsparcia ani ochrony w momencie szczególnej bezbronności.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Saad wskazuje przypadki, gdy policja zabierała dowody tożsamości wysiedlonych szyitów czy też wprowadzała nowe godziny policyjne i zakazy działalności politycznej. Burmistrzowi Bejrutu Ibrahimowi Zeidanowi zarzucono także, że proponował deportację uchodźców wewnętrznych drogą morską.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Karim Émile Bitar zwraca uwagę na wpływ, jaki na opinię publiczną w Libanie będą miały nasilające się działania Izraela i Hezbollahu. — Z jednej strony, większość Libańczyków obwinia Hezbollah za narażenie kraju na niszczycielskie odwetowe ataki i podejmowanie strategicznych decyzji bez narodowego konsensusu — wskazuje. — Z drugiej, szeroko zakrojone izraelskie operacje wojskowe prowadzące do masowych zniszczeń cywilnych historycznie wywoływały odruch narodowej jedności, wzmacniając narrację Hezbollahu i przesuwając debatę polityczną.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Innymi słowy, paradoks polega na tym, że choć jednostronna decyzja Hezbollahu o podjęciu walki z Izraelem budzi w kraju ogromne kontrowersje, to im bardziej destrukcyjna staje się izraelska kampania, tym większą szansę ma Hezbollah na odzyskanie legitymacji w oczach części społeczeństwa — zauważa.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Debata ta toczy się również wewnątrz Libańskich Sił Zbrojnych, które jak dotąd starają się unikać otwartych walk. — Największym wyzwaniem jest dziś poszerzająca się izraelska okupacja południowego Libanu, a Hezbollah pozostaje jedyną siłą, która temu się przeciwstawia, kiedy LAF wycofuje się z terenów — mówi "Newsweekowi" Mohanad Hage Ali, zastępca dyrektora ds. badań w Malcolm H. Kerr Carnegie Middle East Center w Bejrucie. — Jeśli LAF zostanie skierowany przeciwko Hezbollahowi w momencie, gdy ten walczy z okupacją izraelską, wywoła to napięcia wśród libańskich szyitów. Wojsko będzie postrzegane jako siła wspierająca okupację, a dla armii narodowej bardzo niekorzystne jest ścierać się z lokalną grupą, która stawia opór zagranicznemu najeźdźcy.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <h1>Teraz albo nigdy. "Hezbollah nie będzie już słabszy"</h1>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Z punktu widzenia Izraela rosnąca opozycja wobec Hezbollahu wewnątrz Libanu oraz osłabienie Iranu i jego regionalnych sojuszników tworzą wyjątkową okazję do wyeliminowania wroga za granicą.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Hezbollah to zarówno instytucja terrorystyczna, jak i ugrupowanie polityczne. Problem mamy z jego ramieniem terrorystycznym — twierdzi w rozmowie z "Newsweekiem" anonimowy izraelski oficer. — Nasze porozumienie z Libanem mówi o eliminacji uzbrojonego Hezbollahu. To jest cel, tak się umówiliśmy i to się nie zmieniło.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Jak zaznacza, rząd Libanu powinien odegrać w osiąganiu tych celów bezpośrednią rolę. Jednocześnie przyznaje, że LAF "podjęły pewne działania" w tym zakresie, jednak były one "niewystarczające", by zmienić ocenę zagrożenia przez Izrael.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">— Myślę, że to jasne: nie mamy interesu w walce ze sobą — mówi. — Problemem numer jeden, a może i jedynym problemem, który powoduje konflikty między Izraelem a Libanem, jest Hezbollah, który powinien zostać usunięty. Liban i jego siły zbrojne nie są naszym wrogiem, ale oczekujemy, że będą działać jak suwerenny kraj i rozprawią się z <a href="https://www.newsweek.pl/swiat/ataki-terrorystyczne-w-usa-konflikt-przeklada-sie-na-akty-przemocy-wewnatrz-kraju/f6430zg" id="f34caded-9572-4297-be2d-2705227c249c">ugrupowaniami terrorystycznymi na swoim terytorium.</a></p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Sarit Zehavi, założycielka organizacji Alma oraz była oficer izraelskiego wywiadu, oczekiwanie, że rząd Libanu skupi się na rozbrojeniu Hezbollahu, określa jednak jako "historyczny błąd". — Zapomnijmy o rozbrojeniu Hezbollahu przez rząd libański — mówi w rozmowie z "Newsweekiem". — To się nie wydarzy, tym bardziej, jeśli część dowódców armii współpracuje z Hezbollahem, inni są wobec niego życzliwi, a jeszcze inni mają powody polityczne.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Według niej libański rząd powinien zostawić działania wojskowe Izraelowi i skupić się na ograniczaniu innych sektorów działalności Hezbollahu: finansów, aktywności politycznej, struktur społecznych i opieki zdrowotnej. — Zrobimy, co trzeba na południu Libanu, bo czekaliśmy na to już 20 lat — twierdzi. — Libanowi dajmy inne zadania, by strategicznie osłabić Hezbollah, a sprawy militarne załatwimy sami.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Sarit Zehavi rozumie obawy libańskich polityków przed potencjalnym konfliktem wyznaniowym, jednak jej zdaniem teraz, gdy "baza Hezbollahu została przesiedlona, a Liban pogrążony jest w kryzysie humanitarnym", ryzyko wybuchu wojny domowej jest dużo mniejsze. — Uważam, że na rząd libański trzeba wywierać presję, by zaryzykował — podsumowuje. — Hezbollah nie będzie już słabszy niż obecnie.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class=""><strong><em>Tekst opublikowany w amerykańskim "Newsweeku". Tytuł, lead i śródtytuły od redakcji "Newsweek Polska".</em></strong></p>
                                    
                                
                            ]]>
                        </content:encoded>
                    

                    
                    
                        
                            <dc:creator>
                                
                                    
                                        Tom O’Connor
                                    
                                
                            </dc:creator>
                        
                    
                </item>
            
                <item>
                    <guid isPermaLink="false">urn:uuid:1ca3fe09-01b0-4207-a1b5-d3ae29d92692</guid>
                    
                    
                    <pubDate>Fri, 20 Mar 2026 08:03:08 +0100</pubDate>
                    <title>Wołodymyr Zełenski pokazał Donaldowi Trumpowi, że ma w ręku najsilniejsze karty</title>
                    <description>Pamiętacie państwo, jak Donald Trump beształ Wołodymyra Zełenskiego w lutym zeszłego roku? &quot;Nie masz kart!&quot; — mówił. Niesławna pyskówka prezydentów w Białym Domu zakończyła się praktycznie wyproszeniem ukraińskiego gościa i potężnym kryzysem dyplomatycznym.</description>
                    <link>https://www.newsweek.pl/opinie/wolodymyr-zelenski-pokazal-donaldowi-trumpowi-ze-ma-w-reku-najsilniejsze-karty/jhclqnm</link>

                    
                    
                        <media:content url="https://ocdn.eu/pulscms/MDA_/8c50bbb0053baa44b8500a83dbd6f0b8.jpg" expression="full" width="4258" height="2839" >
                            
                                <media:description type="plain">
                                    Wołodymyr Zełenski i Donald Trump w Davos, 22.01.2026
                                </media:description>
                            
                        </media:content>
                    
                    
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                            
                            
                        
                    

                    
                        <content:encoded>
                            <![CDATA[
                                
                                    
                                        <p class="">Pamiętacie państwo, jak Donald Trump beształ Wołodymyra Zełenskiego w lutym zeszłego roku? "Nie masz kart!" — mówił. Niesławna pyskówka prezydentów w Białym Domu zakończyła się praktycznie wyproszeniem ukraińskiego gościa i potężnym kryzysem dyplomatycznym.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Ale słowo wróblem wyleci, wołem powróci. Rok później, kiedy <a href="https://wiadomosci.onet.pl/swiat/zelenski-apeluje-do-sojusznikow-nawiazal-do-sytuacji-na-bliskim-wschodzie/y975hcr" id="41af5f6c-5be9-4801-ba5e-6cc9aeaf66a2">Donald Trump za namową Izraela rozpętał chaotyczną wojnę z Iranem, okazało się, że to Zełenski ma w ręku najsilniejsze karty.</a> To Ukraińcy od czterech lat zmagają się z masowymi nalotami irańskich Shahedów wysyłanych z Rosji. I są największymi na świecie specjalistami w ich zwalczaniu, a także w produkcji najbardziej zaawansowanych dronów na świecie. Wojenna potrzeba matką wynalazków.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Kiedy Shahedy zaczęły bombardować amerykańskie bazy wojskowe i sojuszników USA na Bliskim Wschodzie, USA musiały poprosić Ukrainę o pomoc. A Zełenski z gestem wysłał na Bliski Wschód aż 200 ukraińskich specjalistów od walki z dronami — i nie pytał publicznie, czy Trump choć raz powiedział "dziękuję".</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Ta korespondencyjna rozgrywka dyplomatyczna powinna dać do myślenia szczególnie naszej prawicy, od kilku tygodni w imię partyjnych interesów zwalczającej unijną pożyczkę SAFE, której znaczna część ma trafić na budowę systemów antydronowych i na współpracę zbrojeniową z Ukraińcami. Nie ma na rynku tańszych pieniędzy i nie ma lepszego sposobu, by je sensownie wydać.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Ale wnioski z awantury rozpętanej na Bliskim Wschodzie przez Izrael i Amerykę nie ograniczają się jedynie do dziedziny zbrojeń. To impuls, by przemyśleć w ogóle kwestie naszego bezpieczeństwa. Czy dyplomatycznie opłaca nam się stawianie wyłącznie na Amerykę, która od roku jest wybitnie niestabilnym partnerem, zachowującym się w światowej dyplomacji jak słoń w składzie porcelany? <a href="https://wiadomosci.onet.pl/swiat/premier-grenlandii-o-grozbach-trumpa-nie-mozemy-tego-wykluczac/0vt2z47" id="215bb028-1093-475d-9357-11f75ff8f911">Wojna na Bliskim Wschodzie to najnowszy przykład, a przecież całkiem niedawno mieliśmy groźby wobec Grenlandii</a> czy atak na Wenezuelę.</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Bezpieczeństwo to także energetyka. Do tej pory sądziliśmy, że przynajmniej z dostawami gazu mamy święty spokój na lata. Surowiec płynął do gazoportu z USA i Kataru. Ale po zeszłotygodniowym ataku Iranu na katarskie instalacje (w odwecie za zbombardowanie ich pól gazowych przez Izrael) z dostawami z Bliskiego Wschodu będą problemy. O cenach surowców energetycznych, które poszybowały w górę przez wojnę, nawet nie ma co wspominać. W tej sytuacji ataki PiS na "OZE-sroze" są wyjątkowo absurdalne. Dobrze, że elektrownię jądrową budują Amerykanie, bo i ten projekt PiS gotowe byłoby zwalczać jako przejaw "religii klimatyzmu".</p>
                                    
                                
                                    
                                        <p class="">Na koniec trzeba wspomnieć o antyunijnych szarżach prezydenta Nawrockiego i rozmaitych odmian prawicy. <a href="https://www.fakt.pl/polityka/co-oznacza-polexit-pokazujemy-skutki-wyjscia-polski-z-unii-europejskiej/ljsc9z3" id="127bbfe5-3785-4b7f-9088-245b964a73fd">Zakotwiczenie w UE to dziś nasza najmocniejsza karta, więc jej wyrzucanie każe zapytać o samopoczucie tych, którzy chcą się jej pozbyć. </a>Jeśli prawicowi politycy robią to na serio, to ciekaw jestem, jak szła im w szkole nauka historii i geografii. Jeśli zaś to tylko dla paru punktów procentowych w sondażach, tym gorzej dla nas. Braki w edukacji da się jakoś nadrobić, nawet sięgając do Wikipedii. Gorzej z brakiem wyobraźni i politycznej rozwagi.</p>
                                    
                                
                            ]]>
                        </content:encoded>
                    

                    
                    
                        
                            <dc:creator>
                                
                                    
                                        Dariusz Ćwiklak
                                    
                                
                            </dc:creator>
                        
                    
                </item>
            
        
    </channel>
</rss>